14.05.2009 / Biznes / E-commerce
E-delikatesy, czyli dbanie o pełną lodówkę online
 
REKLAMA

Na pytania dotyczące wirtualnych delikatesów oraz tego, czy Polacy są już gotowi na e-warzywniaki, odpowiada Stanisław Krzaklewski, dyrektor projektu internetowego Alma24.pl.
 
GM: Jakie są największe trudności logistyczne podczas prowadzenia delikatesów online?

SK: Największe trudności to zmieniające się natężenie ruchu ulicznego, na które nie mamy wpływu.  Na wszystkie  inne problemy logistyczne jesteśmy w stanie  znaleźć rozwiązanie.

GM: Ile czasu mija od kliknięcia „kupuję” do momentu otrzymania przesyłki?

SK: Większość klientów zamawia z jednodniowym wyprzedzeniem, planując wcześniej duże zakupy. Jednak coraz więcej mamy zakupów zamawianych w dniu dostawy. Minimalny czas od złożenia zamówienia do dostawy to 4 godziny.

GM: Alma24.pl istnieje od 2007 roku. Co w ciągu tych ostatnich dwóch lat zmieniło się w handlu artykułami spożywczymi przez sieć? Z jakimi wyzwaniami spotykaliście się na starcie, a z jakimi trzeba się zmagać teraz?

SK: Trudno mówić o zasadniczych zmianach trendu w przypadku biznesu, który dopiero raczkuje.  W większości miast Alma24 była pierwszym takim sklepem, a w Warszawie - gdzie już działają internetowe sklepy spożywcze - zasięg i wiedza o tego typu usłudze były znikome. Największą barierą w rozwoju tego biznesu jest kwestia świadomości klientów o istnieniu takiej usługi. Jeśli uda nam się ich przekonać, że to działa, ułatwia życie i jest tańsze niż zwykłe zakupy, to rozwiązanie wszystkich innych problemów będzie dużo prostsze.

GM: Jakie produkty spożywcze cieszą się największym powodzeniem w Alma24.pl?

SK: Sprzedaż poszczególnych produktów nie różni się zasadniczo od sprzedaży w tradycyjnych sklepach. Klienci Alma24 chętniej kupują  w większej ilości produkty, które można długo przechowywać, jak np. woda, cukier, mąka. Bardzo popularne są także produkty importowane, dostępne tylko w sieci delikatesów Alma. Obserwujemy również wzrost zainteresowania produktami „gourmet”.

GM: Czy zakres najczęściej zamawianych produktów przez sieć zmienił się jakoś znacząco w ciągu ostatnich lat?

SK: Najdłużej sklep działa w Krakowie - 18 miesięcy i w Warszawie - 14 miesięcy. Klienci coraz częściej zamawiają produkty droższe, częściej decydują się również produkty świeże, wiedząc, że mogą liczyć na ich najwyższą jakość.

GM: Jakie kwoty zostawiają internauci podczas zakupów w alma24.pl?

SK: Średnie zamówienie przekracza  250zł

GM: Jakie obroty osiąga Alma24.pl oraz jak zmieniały się one w ostatnich latach? Czy można określić jakiś punkt, kiedy nastąpił wyraźny wzrost zainteresowania internetowymi delikatesami?

SK: W 2008 roku sprzedaż Alma24 osiągnęła 7 mln złotych (pierwszy rok działalności i dwa miasta). W 2009 roku liczymy na kilkukrotnie wyższą sprzedaż i po pierwszych miesiącach możemy stwierdzić że plan jest realny.

Myślę, że „punkt przełomowy” jest dopiero przed nami. Internauci jeszcze nie wiedzą, że można kupić podstawowe produkty spożywcze, takie jak: ser, mleko, pieczywo przez Internet i otrzymać je do drzwi kilka godzin później.

GM: Czy zjawisko światowego kryzysu omija sprzedaż produktów spożywczych przez sieć?

SK:
Jesteśmy zadowoleni z wyników, możliwe że nasz wzrost byłby jeszcze szybszy, niż przewidywaliśmy przed kryzysem.  Ale na razie nie odczuwamy go w postaci zmniejszenia ilości zakupów, wręcz przeciwnie - z każdym miesiącem przybywa liczba nowych klientów.

GM: Kiedy e-warzywniaki staną się naprawdę popularne, podobnie jak np. inne sklepy internetowe? Jest to kwestia kilkunastu miesięcy czy raczej kilku lat?

SK: Warzywniakami już nie jesteśmy - mamy w ofercie ponad 15 tysięcy produktów, a to więcej niż większość dużych sklepów. E-delikatesy tak popularne jak tradycyjne sklepy nie staną się jeszcze bardzo długo, ale na pewno w ciągu kilku lat zagospodarują nawet kilka procent rynku spożywczego - a to juz są bardzo duże kwoty.

GM: Czy w przypadku upowszechnienia się „lodówek online”, konieczne będzie wprowadzenie dodatkowych funkcjonalności systemu po stronie internetowych delikatesów?

SK: Od strony technicznej  nie będzie problemu. Z punktu widzenia technicznego nie ma znaczenia czy będziemy dostarczać produkty, na które zamówienie wygenerowało urządzenie - tj. lodówka - czy złożone zostało na stronie  www przez klienta. Już teraz większość zamówień jest składana przez powtórzenie ostatnio realizowanego zamówienia lub użycie stałej listy zakupowej - często zrobienie nawet dużych zakupów zajmuje klientowi mniej niż minutę.

Przypuszczam, że trudniejszym zadaniem będzie przekonanie klientów do powierzenia swoich zakupów lodówce podpiętej do sieci.

GM: Jak wygląda konkurencja na tym rynku?

SK: Bezpośrednia i aktywna konkurencja działa tylko na rynku warszawskim. W Internecie w ciągu zaledwie  kilku miesięcy może pojawić się podmiot, który zostanie liderem, dlatego trudno jest przewidywać przyszłość tego rynku.

Alma24 stawia na najszerszą ofertę produktów zarówno z Polski jak i całego świata oraz ich najwyższą jakość. Bardzo ważnym czynnikiem jest również serwis klienta i takim podejściem mam nadzieję będziemy wygrywać.

GM: Jakich nowych rozwiązań mogą spodziewać się w najbliższym czasie klienci Alma24.pl?

SK: Od uruchomienia Alma24 regularnie wprowadzamy nowe funkcjonalności i modyfikujemy serwis. Przykładowo kilka dni temu wprowadziliśmy system oceny jakości pracowników i ich pracy przez klientów. Jesteśmy w trakcie prac nad dużymi  modyfikacjami serwisu i nowymi funkcjonalnościami, ale będziemy o nich informować po wprowadzeniu.

GM: W jakich dziedzinach handlu online towarami spożywczymi musimy wciąż gonić kraje np. „Starej Europy”? Czy może już się z nimi zrównaliśmy, a teraz po prostu trzeba promować tego typu zakupy?

SK: Jeśli chodzi o rozwiązania techniczne, to myślę, że istotnie nie odstajemy. Ale podstawową różnicą jest kwestia skali. Dla przykładu Tesco online w Wielkiej Brytanii to tysiące samochodów, dziesiątki tysięcy pracowników i wiele lat doświadczeń. W Polsce cały rynek to może 100 samochodów i kilkaset ludzi. Mamy daleką drogę przed sobą. Ale to samo można było powiedzieć o Merlinie kilka lat temu.

Podziel się! |
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Komentarze (24)
Jaromin
1. Jaromin, 79.163.220.*, 15.05.2009 / 09:30
Chciałem wczraj zrobić zakupy i zrobiłbym, gdyby artykuły nie okazały się średnio 20% droższe niż w w TESCO oddalonym o 6km. Gdyby ceny aż tak się nie różniły to zostawiałbym w almie średnio 150-200 zł tygodniowo.

Idea takich zakupów jest doskonała ale ludzie kojarzą internet z tanimi zakupami.
Eryk Orłowski
2. Eryk Orłowski 15.05.2009 / 10:19
Odwiedź kiedyś sklep offline, a przekonasz się, że to nie są narzuty na e-zakupy. Szybko przekonasz się także, na czym polega różnica pomiędzy Tesco i Almą :D
staszek krzaklewski
3. staszek krzaklewski 15.05.2009 / 13:17
20% na pewno nie - proponuję porównać konkretne produkty a wtedy te różnice okazują się minimalne.

Oczywiście oferujemy też produkty luksusowe - stad pewnie wrażenie że nasze ceny są wyższe
Marta Szczepańska
4. Marta Szczepańska 15.05.2009 / 14:26
Ja chętnie kupowałam we Frisco, do czasu aż minimalne zamówienie przy którym dostarczają zakupy vanem z lodówką i zamrażarką w ciągu jednego dnia (można jeszcze kurierem - ok. 2-3 dni i za kilkadziesiąt zł) nie osiągnęło wysokości (uwaga) 250 zł. Jasne że produkty lepszej jakości ale nie mam aż tak dużej lodówki a co tydzień nie będę u nich zostawiać 250 zł..
staszek krzaklewski
5. staszek krzaklewski 15.05.2009 / 14:32
Zapraszam do Alma24.pl - dostawa bezpłatna już od 50zł ;)
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki, któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.
wymagane
 
 
wymagane,niepublikowane
 
obrazek nieczytelny
 
 
Po dodaniu komentarza, Twój adres IP będzie widoczny obok nicka.
wyślij
Arrow
newsletter
 
Arrow
Loader
ostatnie komentarze
więcej
 

Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
© 2012 interaktywnie.com. All rights reserved.