21.12.2009 / Biznes
(Nie)udolny dialog z inwestorem
 
Niestety wciąż wiele narzędzi z zakresu marketingu internetowego, znanych rynkom zagranicznym, dla polskiego rynku wciąż pozostają nieznane.
Niestety wciąż wiele narzędzi z zakresu marketingu internetowego, znanych rynkom zagranicznym, dla polskiego rynku wciąż pozostają nieznane.
Załamanie na rynkach osadziło polskie spółki giełdowe w innej rzeczywistości, gdzie do kontaktu z potencjalnym inwestorem trzeba było uruchomić wszystkie możliwe kanały informacyjne. Serwisy internetowe przestały być już tylko źródłem informacji - stały się pełnoprawnym medium komunikacyjnym. Nie w pełni jednak wykorzystywanym.
REKLAMA

Informacja w XXI wieku stanowi najcenniejszą walutę. Jej najszybszym posłańcem jest bez wątpienia przestrzeń wirtualna. Nie trudno nie zgodzić się zatem z powszechnie panującą opinią, iż coraz częściej warunkiem sukcesu rynkowego danej firmy jest zdolność szybkiej adaptacji nowoczesnych technologii informatycznych.

W dobie kryzysu realnego znaczenia nabrała działalność marketingowa, która tak naprawdę tylko w połączeniu z Internetem uzyskuje większe możliwości, a co za tym idzie może w ten sposób zaspokoić rosnące potrzeby nabywcy. Istota działalności marketingowej tak naprawdę nie zmieniła się wcale – nadal w centrum uwagi jest klient i jego oczekiwania. Spowolnienie gospodarcze osadziło jednak niespodziewanie spółki giełdowe w innej rzeczywistości – witryny internetowe przestały być tylko i wyłącznie źródłem informacji, lecz stały się pośrednikiem pomiędzy spółkami giełdowymi, a inwestorami oraz akcjonariuszami. 

Komunikacja przestała wystarczać

Spółki notowane na rynku regulowanym muszą przestrzegać obowiązków informacyjnych – są one zobowiązane do komunikowania otoczeniu o swoich działaniach w formie tzw. raportów emitenckich. Jednak komunikacja sama w sobie przestała wystarczać – większe znaczenie ma obecnie angaż w kreowaniu działalności marketingowej w Internecie.

Mariola Sykuła- Nasza strona została stworzona w oparciu o takie zasady, jak ergonomia czy intuicyjność – mówi Mariola Sykuła, dyrektor Biura Relacji Inwestorskich w spółce Barlinek S.A., która jest jednym z 12 nominatów spośród 43 ocenianych spółek w konkursie Złota Strona Emitenta 2009. - Z myślą o naszych inwestorach oraz partnerach biznesowych, postanowiliśmy dodać na naszej stronie relacji inwestorskich elementy, które przydają się na co dzień, takie jak: newsletter, przegląd informacji, czat na żywo z pracownikiem relacji inwestorskich spółki, a także kanały RSS – dodaje Sykuła.

Nie wszystkie jednak spółki rozumieją znaczenie zaangażowania w kreowaniu działalności marketingowej. W 2004 oraz 2005 roku zespół badawczy pod kierunkiem Grzegorza Mazurka z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie przeprowadził badania nad zastosowaniem marketingu internetowego w spółkach giełdowych. Wykazały one, iż najczęściej wskazywanym motywem uruchomienia witryny firmowej okazała się chęć poprawy wizerunku przedsiębiorstwa.

Niestety pomimo upływu lat, sytuacja nie uległa diametralnie zmianie. Przeglądając wiele stron internetowych spółek giełdowych odnosi się wrażenie, iż komunikacja ma sprowadzać się tylko i wyłącznie do stwarzania coraz bardziej nowoczesnego layoutu strony.

Szata graficzna? Ważna, ale nie najważniejsza

Oczywiście nie dotyczy to wszystkich  - weźmy chociażby stronę spółki PBG S.A., która to otrzymała statuetkę w konkursie Złota Strona Emitenta 2009. Przyglądając się zakładce, poświęconej relacjom inwestorskim, nie ma się wątpliwości, czemu spółka otrzymała nagrodę ZSE: strona dostępna jest w języku angielskim, nie brak jej zarówno dokumentów korporacyjnych, kanałów RSS,  jak i działającej wyszukiwarki treści zawartych na stronie oraz odnośników do stron innych instytucji rynku kapitałowego.

Niestety nie brak i takich spółek giełdowych, które odstraszają nie tylko szatą graficzną, ale i rozwiązaniami, zawartymi na stronie. Za przykład może posłużyć strona spółki „Śrubex” S.A. Pomimo tego, iż dostępna jest ona w czterech językach (polski, angielski, niemiecki, rosyjski), jej szata graficzna nie cieszy oka, a wręcz przeciwnie – budzi skojarzenie chałupniczej metody tworzenia strony www. Co więcej - patrząc na poszczególne zakładki menu odnosi się wrażenie, iż powstawały one bardziej z przypadku, a nie w sposób przemyślany (np. oddzielnie mamy zakładkę „O firmie”, oddzielnie zaś „Sukcesy i nagrody”, które można było włączyć w pierwszą bez obawy, że owe sukcesy i nagrody zostaną w jakikolwiek sposób pominięte). Również kontakt z przedstawicielami spółki pozostawia wiele do życzenia – w zakładce, poświęconej relacjom inwestorskim, znaleźć można jedynie ogólny adres mailowy.

Pomimo wyżej wymienionego przykładu, nie można jednak polskim spółkom zarzucić braku koncepcji na stylistykę strony. Jednak niestety nie trudno zauważyć, iż za wyżej wymienioną stylistyką często kryje się brak pomysłu na komunikację z inwestorami. Sami inwestorzy nie kryją swojego niezadowolenia z takiego stanu rzeczy.

Paweł Wielgus- Problemy, na które zwracają uwagę inwestorzy korzystający ze stron internetowych spółek giełdowych, podzielić można na dwie grupy. Pierwsza z nich dotyczy zagadnień czysto informatycznych, jak chociażby brak przejrzystości strony lub trudności w szybkiej nawigacji i znalezieniu zakładki dotyczącej relacji inwestorskich – mówi Paweł Wielgus, specjalista ds. interwencji i analiz w Stowarzyszeniu Inwestorów Indywidualnych. - Drugą grupę stanowią problemy dotyczące komunikacji z przedstawicielami spółki. Znacznie korzystniejsze jest zamieszczenie na stronie internetowej adresu mailowego do konkretnej osoby. Niestety zdarza się, że zamiast konkretnego adresu mailowego inwestor natrafia na anonimowy formularza bądź mail do biura lub sekretariatu – dodaje.

1 | 2 | 3 | następna
Podziel się! |
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Komentarze (8)
michuta29
1. michuta29, 79.191.199.*, 21.12.2009 / 11:02
nareszcie ktoś napisał prawdę, brawo:)
k.osiatyńska
2. k.osiatyńska, 83.28.237.*, 21.12.2009 / 18:10
Nie zgadzam się w pełni z Pani interpretacją. Podstawowymi atutami strony ma być jej intuicyjność, aktualność i kompletność. Dodatkowe elementy - jak np. webcasty czy filmiki wideo - są tylko urozmaiceniem i nie wnoszą wiele do tematu. lepsze są podane w excelu zestawione dane finansowe. Nie należy piętnować spółek za to, że nie robią e-transmisji z różnych wydarzeń, to są ogromne koszty. Jako profesjonalny analityk finansowy oraz jako inwestor podkreślam - nigdy nie starczyło mi na tyle chęci ani czasu aby obejrzeć wspomniane filmy, nie mają żadnej wartości dodanej. Doceniam za to tradycyjne (bo chyba w dobie zaawansowania technologicznego można tak powiedzieć) dane w excelu, komentarze w pdf.
Paulina Szczupaczyńska
3. Paulina Szczupaczyńska, 85.222.113.*, 22.12.2009 / 08:48
Rozumiem, że pisze Pani z punktu widzenia analityka finansowego. Proszę zauważyć, że tytuł artykułu brzmi "(Nie)udolny dialog z inwestorem". Jest on w dużej mierze głosem Inwestorów Indywidualnych, którzy po moich badaniach sami stwierdzili, że wszystkie wymienione przeze mnie elementy, są jak najbardziej dużymi brakami na stronach spółek. Pani mówi głosem analityka.
Skoro mowa już o kosztach - koszty ponoszą nie tylko same spółki, ale także i wymienieni powyżej Inwestorzy. Proszę pamiętać, że strony IR są tak naprawdę robione także z myślą o nich - i to im powinno się umożliwić jak najlepsze korzystanie z wszelkich możliwie dostępnych elementów. Intuicyjność, aktualność i kompletność - to rzeczy, które są oczywiste i według mnie nie trzeba nawet o nich pisać. Artykuł nie piętnuje spółek, a jedynie pokazuje pewne fakty, pod którymi podpisali się Inwestorzy Indywidualni. Pozdrawiam serdecznie.
Marta Szczepańska
4. Marta Szczepańska 22.12.2009 / 10:43
Autorka artykułu nie odróżnia strony (fan page) czyli oficjalnej formy obecności firmy na Facebooku od GRUPY, która jest nieoficjalna i może być założona przez każdego. Radzę sprawdzić z czego jest powyższy screen i kliknąć linka na samej górze tablicy zamieszczonego przeze mnie 26 maja - wtedy założyliśmy stronę, która JEST często aktualizowana. Można ją znaleźć pod adresem http://www.facebook.com/k2internet .
Paulina Szczupaczyńska
5. Paulina Szczupaczyńska 22.12.2009 / 11:46
Pani Marto,
Zapewniam Panią, iż odróżniam oficjalną formę obecności firmy od grupy;-) Sęk w tym, że jako spółka giełdowa, która na swój sposób jest (przepraszam za kolokwializm) "na świeczniku", warto pomyśleć o aktualizacji obu form (tej formalnej, jak i nieformalnej - czyli jak to Pani określiła "grupy").
Pozdrawiam serdecznie.
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki, któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.
wymagane
 
 
wymagane,niepublikowane
 
obrazek nieczytelny
 
 
Po dodaniu komentarza, Twój adres IP będzie widoczny obok nicka.
wyślij
Arrow
newsletter
 
Arrow
Loader
ostatnie komentarze
więcej
 

Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
© 2012 interaktywnie.com. All rights reserved.