O absurdach telekomunikacyjnych rozmawiamy z Anną Streżyńską, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Unia Europejska chce, by w ciągu kilku najbliższych lat wszystkie kraje członkowskie zapewniły mieszkańcom dostęp do szybkiego internetu, o prędkości 30 Mbit/s. Tymczasem w Polsce jest wiele rejonów, w których internetu nie ma wcale. Czy jest jakakolwiek szansa na spełnienie wymagań Unii?
To trudne. Aby spełnić wymagania musi być mobilizacja wszystkich zainteresowanych, a pierwszym zainteresowanym powinien być rząd, bo to on podpisywał się pod agendą UE. W tej chwili jednak rząd mówi "to jest nierealne". W Polsce w internet inwestują samorządowcy i przedsiębiorcy. Samorządowców trzeba wesprzeć, by pieniądze Unii, ponad 1,5 miliarda euro, wydali dobrze. Nie znają się na technologiach, zajmują się raczej drogami, kanałami... Jeśli rząd im nie pomoże, pieniądze te będą przepływały z ręki do ręki i nikt nic z nimi nie zrobi.
W życie weszła ustawa według projektu UKE, która pomoże samorządom w przyspieszaniu niektórych decyzji, na przykład przy pozwoleniach na budowę infrastruktury. To teoretycznie ma przyspieszyć inwestycje samorządów. Zapewnia również wsparcie UKE.
Ustawa tak naprawdę nic nie zmieni, dopóki nie zmieni się wiele innych elementów całej układanki, w tym podejście rządu. Zanim zostanie wdrożona, minie kolejne pół roku, a samorządy nadal nie będą wiedziały, jak inwestować. Nadal też nie będą miały pieniędzy na wkład własny. Ustawa jest tylko jednym z elementów, ale bez zmiany nastawienia ludzi nie będzie przełomu. Co do wsparcia UKE, to w urzędzie nie ma wystarczającej liczby ludzi. Nie mam kogo do tego oddelegować, bo ucierpią inne zadania. Rząd wciąż nie zapewnia pieniędzy na ekspertów, a ci sami z księżyca się nie wezmą ani nie będą pracować za darmo. Musimy się o wszystko upominać. Rząd powinien, wzorem Obamy czy Królowej Elżbiety, postawić szerokopasmowy internet na jednym z pierwszych miejsc strategii. Półtora roku temu w ramach programu Donalda Tuska „Polska cyfrowa” ustalono formalnie na poziomie rządu, że zostanie powołane centrum kompetencji i koordynacji ,które wesprze inwestorów samorządowych – do tej pory to się nie stało.
Czy jest pani w stanie stwierdzić w takim razie, kiedy w Polsce będzie szerokopasmowy internet?
Nie. Ustawa wprawdzie przyspiesza procedury uzyskiwania pozwoleń na budowę, ale to wciąż tylko 30 procent wszystkich działań, które powinny być wykonane.
Ile udało nam się zrobić do tej pory?
Na całym świecie państwa wydają gigantyczne pieniądze na szerokopasmowy internet, z własnych budżetów. Nie z darowizn unijnych, nie z kieszeni podatników. Rząd robi się muzealny, bo własnej strategii na wsparcie internetu nie buduje, ale przyjmując pieniądze od Unii Europejskiej zadeklarował się, że je wyda. Co więcej, zadecydował o tym, że część z tych pieniędzy wydaje administracja państwowa, a część samorządy. Niewielką część wydają przedsiębiorcy. Teraz rząd w połowie czasu wydatkowania tych pieniędzy, bo do 2013 roku możemy je kontraktować, nie umie tych pieniędzy inwestować. Zaledwie około 4 procent środków unijnych rząd wydał na inwestycje, od 2007 roku!
A co robią samorządy by zapewnić Kowalskiemu, mieszkającemu na wsi czy w małej miejscowości dostęp do internetu?
Samorządy wcale nie mają łatwiej. Nie mają w tej chwili pieniędzy na wkład własny. Po drugie zmieniły się różne zasady finansowe w prawie krajowym, co utrudnia samorządom rozliczanie inwestycji. A po trzecie samorządy nie dostają nawet podstawowego wsparcia - nikt ich nie edukuje w sprawie projektów telekomunikacyjnych. Prace nad projektami się niesamowicie przedłużają, a przekonanie rządu, że doradztwo jest potrzebne, jest bardzo trudne.
Doszliśmy do okresu wyborczego. Nikt już się nie interesuje robieniem czegoś innego poza kampanią. Niedługo będą wybory samorządowe. Politycy samorządowi również są niezainteresowani robieniem telekomunikacji, bo na tym się nie da przeciąć wstęgi. Oczywiście nie wszyscy, są bohaterowie, którzy wykonują fantastyczną robotę. Ale niestety należą do mniejszości. Przyjdą nowi i trzeba będzie ich znowu nauczyć, o co chodzi. Generuje się samoczynne opóźnienie.

Nie o szybkość moim zdaniem powinno się to rozbijać, a o powszechność, szczególnie również na terenach wiejskich.
Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Podobne tematy