Społeczności w geo-lokalizacyjnych okolicznościach przyrody
 
Fot.: Cha gia Jose/CC/Flickr
Fot.: Cha gia Jose/CC/Flickr
Jest styczeń 2012 r. Hipermarket z elektroniką. Trwa wyprzedaż pierwszych modeli telewizorów 3D, na których wszyscy chcą obejrzeć sequel „Avatara”. Spokojnie patrzysz na szalejący tłum. Wyciągasz smartfona. Sprawdzasz konto i widzisz, że właśnie w tym momencie i w tym miejscu czeka na ciebie, tylko na ciebie, oferta specjalna, o której marzyć nawet nie mogą rozgorączkowani dookoła ludzie.
REKLAMA

Społeczności oparte na geo-lokalizacji (ang.  „location based networking”) , takie jak Foursquare, Rummble, Brightkite, Google Latitude, czy Gowalla, to, według, wielu przewidywań prawdziwe eldorado marketerów. Dla wielu żyjących social mediami społeczności lokalizacyjne, to „next big thing”, kolejne szaleństwo po Facebooku i Twitterze. Są logicznym rozwinięciem i uzupełnieniem funkcjonalności tej wielkiej dwójcy.

Oczywiście są też dla niej konkurencją, ale kto powiedział, że obok nich (i w dużym stopniu w integracji z nimi) nie może z powodzeniem rozkwitać byt trzeci – geo-społeczność. Doświadczenie ostatnich lat pokazuje, że oprócz technicznej perfekcji, niezawodności w Web 2.0 liczy się także moda i urok nowości.

Nietrudno więc wyobrazić sobie sytuację, w której mimo opracowania przez Facebook i Twitter świetnych lokalizacyjnych funkcjonalności (pytanie czy i kiedy?), z powodzeniem rozwijać się będzie jako oddzielna usługa np. Foursquare.

Szersza geo-rzeczywistość

W swojej fundamentalnej, publikowanej w serwisie CNN, liście trendów, które trzeba obserwować w 2010 roku, szef Mashable, Pete Cashmore, zamieścił punkt pt. „Location, location, location”.

„Foursquare może być rewelacją tego roku” – zapowiadał Cashmore, człowiek, którego słowo w świecie social media waży sporo. Oczywiście, jak zastrzegł, pod warunkiem, że Twitter i Facebook, zaśpią gruszki w popiele.

Warto też za Cashmorem wyjaśnić sobie, że nie należy usług i funkcjonalności geo-lokalizacyjnych rozumieć jako oddzielnego serwisu. To raczej kolejna „warstwa” Internetu, niejako dodanie geograficznych „okoliczności przyrody” do zwyczajowej aktywności użytkowników społecznościówek, przesyłania aktualizacji statusów, publikowania zdjęć, wiadomości, komentowania i konwersowania. Zresztą z „geo-social-mediami” wiąże się ściśle inne modne, odmieniane obecnie przez przypadki pojęcie: „rozszerzona rzeczywistość” (ang. augmented reality), kolejny po społecznościach opartych na lokalizacji punkt przewidywań kierownika Mashable.

Koncept rozszerzonej rzeczywistości wychodzi od wędrówki człowieka, np. po mieście, który w swoim wyposażonym w GPS, mapy Google’a urządzeniu mobilnym, widzi coś więcej niż inni przechodnie lub przejezdni, mianowicie informacje z Wikipedii o mijanych miejscach, recenzje restauracji, sklepowe okazje z takich serwisów np. jak Yelp, rekomendacje, porady, dokąd się udać, zdjęcia z wnętrz, zza płotów itd.

Kiełkującą, rozszerzoną rzeczywistość geo-społeczności, uzupełnia kwestia mobilnych płatności. Usług i serwisów tego typu jest już bez liku. Na pewno warto wspomnieć o pionierskim projekcie twórców Twittera - Square, które jednak ogranicza się na razie tylko do platformy iPhone, a także o mobilnej usłudze popularnego PayPala.

Najciekawsze z punktu widzenia społecznościowego świata perspektywy co do mobilnych płatności dotyczą możliwości regulowania rachunków (chociażby częściowo) za pomocą specyficznych „walut” opartych na aktywności i lojalności użytkowników takich serwisów jak Foursquare. Może więc czas wyjaśnić…

…jak to działa

Na jakich zasadach funkcjonuje i jakimi ścieżkami podąża taka geo-społeczność? W serwisie Foursquare użytkownik zakłada konto i ma tu swój profil, co dla obytych użytkowników społecznościowek pierwszyzną nie jest. Podstawową aktywnością w tej społeczności są tzw. check-ins (na polski użytek możemy to nazwać „meldunkami”). Przebywając w kawiarni, restauracji, klubie, sklepie, na plaży, na stoku lub gdzie bądź, użytkownik, daje znać o swojej lokalizacji innym np. przez wciśnięcie guzika w np. w mobilnej aplikacji w swojej komórce.

Nazwy lokalizacji są podsuwane użytkownikowi w postaci gotowych list miejsc w najbliższej okolicy. Jeśli miejsca, w którym jesteś, na liście nie ma, to możesz je dodać. Możesz załączyć również porady i sugestie dla społeczności, co w tym miejscu można i warto robić. Za aktywność, czyli za meldunki w określonych miejscach oraz za dodawanie do listy nowych miejsc do meldowania, zbierasz punkty.

Punkty gromadzone przez użytkowników, oficjalnie wciąż są głównie elementem pewnego sportu, ale łatwo sobie wyobrazić (i wiele firm wychodzi tu już poza czystą wyobraźnię) komercyjne zastosowanie tej „waluty”, w programach lojalnościowych, na przykład.

Dla dbających o prywatność istotna może okazać jeszcze jedna funkcja Foursquare o nazwie „off-the-grid”, pozwalająca „ukryć” się przed przyjaciółmi, przy zachowaniu możliwości dokonywania „meldunków”.

Oczywiście społeczność ta jest dzieckiem ery iPhone’a, Blackberry, smartfonów na Androidzie czy też na Windows Mobile i odpowiednie, wygodne aplikacje mobilne czekają na użytkowników. Można też meldować z innych telefonów z wykorzystaniem mobilnej wersji Foursquare’a lub nawet za pomocą zwykłych SMS-ów (choć to akurat na razie tylko na terenie Stanów Zjednoczonych).

1 | 2 | następna
Podziel się! |
Twoja firma w internecie
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Komentarze (8)
Aleksander Posmyk
1. Aleksander Posmyk, 89.76.197.*, 23.02.2010 / 13:08
Futurologia.
Mirosław Usidus
2. Mirosław Usidus 23.02.2010 / 18:01
Ale to źle czy dobrze panie Aleksandrze ;)
Jacek Artymiak
3. Jacek Artymiak 24.02.2010 / 08:39
Geolokalizacja to kolejny logiczny etap w rozwoju internetu. W połączeniu z real-time web, siecią którą będziemy bez przerwy zasilać informacją oraz odpytywać, geolokalizacja stanie się jednym z fundamentów konstrukcji łączącej świat rzeczywisty i wirtualny. Dzieki takim rozwiązaniom możemy dosłownie "wejść" w sieć a ona oplata nas na każdym kroku. Mówiłem o tym na Auli 45
dżordż
4. dżordż, 79.184.174.*, 24.02.2010 / 19:21
Tak, a 80% Polaków będzie miało nadal dostęp do analogowej telewizji. :-D
Mirosław Usidus
5. Mirosław Usidus 24.02.2010 / 21:11
Jednak patrząc na czytelnictwo wpisu i liczbę komentarzy, widzę, że temat jest u nas mocno, ale to mocno "wczesny" ;)
Nie to co konkret, czyli tablety na przykład
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki, któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.
wymagane
 
 
wymagane,niepublikowane
 
obrazek nieczytelny
 
 
Po dodaniu komentarza, Twój adres IP będzie widoczny obok nicka.
wyślij
Arrow
newsletter
 
Arrow
Loader
ostatnie komentarze
  • dajspokoj
    Scale of Universe
    Taka strona webska była może w 2002... interaktywnie najwyraźniej na dnie i...
więcej
 

 
 
© 2012 interaktywnie.com. All rights reserved.