Niecały miesiąc temu media branżowe obiegła wiadomość o odejściu dwóch dyrektorów MRM Worldwide: Grzegorza Berezowskiego oraz Marcina Gaworskiego. Ludzie związani z branżą interaktywną nadal spekuluje na temat powodów odejścia szefów MRM. Grzegorzu - czy mógłbyś powiedzieć jakie były powody waszej decyzji, oraz jakie są Wasze najbliższe plany zawodowe? Czy to prawda, że chcecie powołać do życia własną agencję interaktywną?

Gdy dołączyłem do Zentropy Partners (obecnie MRM Worldwide) cztery lata temu byłem ósmą osobą w zespole. Siedzieliśmy w dwóch pokojach w najdalszym końcu budynku, w którym mieścił się McCann Erickson. W ciągu tych czterech lat skład osobowy agencji powiększył się niemal dziesięciokrotnie, a MRM stał się wiodącą agencją interaktywną na polskim rynku, czego dowodem jest tytuł Najlepszej Agencji Interaktywnej roku 2007 przyznany przez Media&Marketing. Można więc powiedzieć, że jako agencja osiągnęliśmy prawie wszystko - zbudowaliśmy silną markę, kompetentny zespół i zdrowo rozwijający się, stabilny biznes. I Właśnie dlatego, przynajmniej w moim przypadku, zaczęła rodzić się myśl, iż najwyższy czas na zmiany i nowe wyzwania. A czy można osiągnąć coś więcej niż udało się zrobić w MRM? Moim zdaniem w żadnej innej obecnie istniejącej w Polsce agencji - nie. Dlatego też zrodziła się myśl o własnej agencji, którą będzie można stworzyć wedle własnych reguł i zgodnie z własnymi zasadami, bez konieczności wybierania rozwiązań kompromisowych.
Pomysł powstał równolegle w głowie mojej i Marcina. Naszą wizją była agencja wyznaczająca nowe standardy jakości myśli strategicznej i kreatywnej, której prace powodują szybsze bicie serca (bynajmniej nie z powodu zbyt dużego wysiłku w pracę włożonego ;-)). Okazało się, że nasza wizja jest zbieżna z wizją Mikołaja, który właśnie kończył współpracę z Hypermedia by założyć własne studio. Z Mikołajem pracowaliśmy razem przez półtora roku w Zentropy, więc obie strony wiedziały doskonale, czego po sobie można się spodziewać. Doszliśmy do wniosku, że połączenie myśli strategicznej i znajomości branży z wybitną wizją kreatywną i znajomością rozwiązań multimedialnych będzie stanowić najlepszą podstawę do stworzenia agencji będącej w stanie zaoferować klientom nowy poziom usług w zakresie komunikacji marki w mediach interaktywnych. Nazwa, którą wybraliśmy, również odzwierciedla wartości którymi się kierujemy. 180heartbeats to symbol przyspieszonego bicia serca, które chcemy wywoływać. Jesteśmy bowiem przekonani, że emocje są kluczem do ludzkich umysłów i potrzebuje ich każda marka, by wyróżnić się we współczesnym oceanie kultury masowej, której reklama stała się nieodłącznym elementem. "creating brand excitement" - to podsumowanie naszej misji.
W tej chwili prowadzimy rozmowy z pierwszymi klientami i podejmujemy decyzje, którym markom możemy dać z naszej strony najwięcej. Nie chcemy bowiem tracić niczyjego czasu na projekty, w których nasz potencjał i doświadczenie pozostaną niewykorzystane. Jesteśmy też w trakcie rekrutacji wybranych osób na stanowiska artystyczne i technologiczne.
Dzięki za tak wyczerpująca odpowiedź - w sumie ubiegłeś parę moich pytań:) A Ile osób planujecie zatrudnić do końca tego roku?
By zapewnić wysoki poziom realizacji i obsługi projektów, które mamy aktualnie w planach, nasz zespół powinien liczyć na początku przyszłego roku około 10 osób.
Którego z polskich flashowcow, designerów chciałbyś mieć w przyszłości w swoim teamie?
Wszystkich, z którymi miałem przyjemność pracować w MRM. Ten obszar naszej działalności i wszystkie decyzje z nim związane pozostawiam jednak Mikołajowi.

Marcin Gaworski oraz Mikołaj Sadowski - pierwsze dni "na swoim"
Czy w związku z tym, że jesteście młoda agencją będziecie konkurować cenowo? Chcecie walczyć ceną, aby zbudować portfolio? A może nie musicie?
Naszym celem jest zapewnianie usług konkurencyjnych pod względem jakości kreacji i strategii. Koszty będą adekwatne do efektów i czasu pracy włożonego w dany projekt. Konkurowanie cenowe to raczej nie nasz segment rynku.
Coraz więcej nowopowstałych polskich agencji dużą cześć swoich zleceń wykonuje dla zagranicznych klientów. Czy Wy również będzie dążyć do tego, aby waszymi zleceniodawcami byli głównie klienci spoza Polski?
Na razie koncentrujemy się na lokalnych klientach, gdyż widzimy tutaj wiele niewykorzystanych możliwości. Nie wykluczamy jednak w przyszłości możliwości obsługiwania naszych klientów także na rynkach zagranicznych, w czym mamy spore doświadczenie.
Kiedy możemy spodziewać się nowej strony 180 heartbeats?
Pojawi się zanim zdążysz powiedzieć "ciastko z jagodami“ ;-) . A mówiąc poważnie - wychodzimy z założenia, że serwis internetowy jest narzędziem, które powinno służyć realizacji określonych celów biznesowych. W tym momencie nasze cele są realizowane przez stronę znajdującą się pod adresem www.180hb.com.
Dziękuję za rozmowę. Życzę sukcesów i wysokiego ciśnienia ;)
Tego drugiego życzę naszej konkurencji ;-)
PS. Dobrym uzupełnieniem tego wywiadu jest notatka prasowa, w której chłopaki ze 180hb mówią:
Uważamy, że na rynku marketingu interaktywnego jest jeszcze miejsce dla nowej agencji, która nawet w ciągu jednego roku jest w stanie zbudować solidne portfolio Klientów – mówi Marcin Gaworski, Managing Director w 180heartbeats. - Obecnie agencje nie są w stanie realizować zleceń na takim poziomie, który byłby satysfakcjonujący dla Klientów i budził respekt ekspertów zachodnich. Dowodem na to jest brak uznania polskich projektów w konkursach międzynarodowych...
Poprzeczka wysoko postawiona. Czekamy na pierwsze realizacje i trzymamy kciuki - zdrowa konkurencji przyda się wszystkim:)

Gdy dołączyłem do Zentropy Partners (obecnie MRM Worldwide) cztery lata temu byłem ósmą osobą w zespole. Siedzieliśmy w dwóch pokojach w najdalszym końcu budynku, w którym mieścił się McCann Erickson. W ciągu tych czterech lat skład osobowy agencji powiększył się niemal dziesięciokrotnie, a MRM stał się wiodącą agencją interaktywną na polskim rynku, czego dowodem jest tytuł Najlepszej Agencji Interaktywnej roku 2007 przyznany przez Media&Marketing. Można więc powiedzieć, że jako agencja osiągnęliśmy prawie wszystko - zbudowaliśmy silną markę, kompetentny zespół i zdrowo rozwijający się, stabilny biznes. I Właśnie dlatego, przynajmniej w moim przypadku, zaczęła rodzić się myśl, iż najwyższy czas na zmiany i nowe wyzwania. A czy można osiągnąć coś więcej niż udało się zrobić w MRM? Moim zdaniem w żadnej innej obecnie istniejącej w Polsce agencji - nie. Dlatego też zrodziła się myśl o własnej agencji, którą będzie można stworzyć wedle własnych reguł i zgodnie z własnymi zasadami, bez konieczności wybierania rozwiązań kompromisowych.
Pomysł powstał równolegle w głowie mojej i Marcina. Naszą wizją była agencja wyznaczająca nowe standardy jakości myśli strategicznej i kreatywnej, której prace powodują szybsze bicie serca (bynajmniej nie z powodu zbyt dużego wysiłku w pracę włożonego ;-)). Okazało się, że nasza wizja jest zbieżna z wizją Mikołaja, który właśnie kończył współpracę z Hypermedia by założyć własne studio. Z Mikołajem pracowaliśmy razem przez półtora roku w Zentropy, więc obie strony wiedziały doskonale, czego po sobie można się spodziewać. Doszliśmy do wniosku, że połączenie myśli strategicznej i znajomości branży z wybitną wizją kreatywną i znajomością rozwiązań multimedialnych będzie stanowić najlepszą podstawę do stworzenia agencji będącej w stanie zaoferować klientom nowy poziom usług w zakresie komunikacji marki w mediach interaktywnych. Nazwa, którą wybraliśmy, również odzwierciedla wartości którymi się kierujemy. 180heartbeats to symbol przyspieszonego bicia serca, które chcemy wywoływać. Jesteśmy bowiem przekonani, że emocje są kluczem do ludzkich umysłów i potrzebuje ich każda marka, by wyróżnić się we współczesnym oceanie kultury masowej, której reklama stała się nieodłącznym elementem. "creating brand excitement" - to podsumowanie naszej misji.
W tej chwili prowadzimy rozmowy z pierwszymi klientami i podejmujemy decyzje, którym markom możemy dać z naszej strony najwięcej. Nie chcemy bowiem tracić niczyjego czasu na projekty, w których nasz potencjał i doświadczenie pozostaną niewykorzystane. Jesteśmy też w trakcie rekrutacji wybranych osób na stanowiska artystyczne i technologiczne.
Dzięki za tak wyczerpująca odpowiedź - w sumie ubiegłeś parę moich pytań:) A Ile osób planujecie zatrudnić do końca tego roku?
By zapewnić wysoki poziom realizacji i obsługi projektów, które mamy aktualnie w planach, nasz zespół powinien liczyć na początku przyszłego roku około 10 osób.
Którego z polskich flashowcow, designerów chciałbyś mieć w przyszłości w swoim teamie?
Wszystkich, z którymi miałem przyjemność pracować w MRM. Ten obszar naszej działalności i wszystkie decyzje z nim związane pozostawiam jednak Mikołajowi.

Marcin Gaworski oraz Mikołaj Sadowski - pierwsze dni "na swoim"
Czy w związku z tym, że jesteście młoda agencją będziecie konkurować cenowo? Chcecie walczyć ceną, aby zbudować portfolio? A może nie musicie?
Naszym celem jest zapewnianie usług konkurencyjnych pod względem jakości kreacji i strategii. Koszty będą adekwatne do efektów i czasu pracy włożonego w dany projekt. Konkurowanie cenowe to raczej nie nasz segment rynku.
Coraz więcej nowopowstałych polskich agencji dużą cześć swoich zleceń wykonuje dla zagranicznych klientów. Czy Wy również będzie dążyć do tego, aby waszymi zleceniodawcami byli głównie klienci spoza Polski?
Na razie koncentrujemy się na lokalnych klientach, gdyż widzimy tutaj wiele niewykorzystanych możliwości. Nie wykluczamy jednak w przyszłości możliwości obsługiwania naszych klientów także na rynkach zagranicznych, w czym mamy spore doświadczenie.
Kiedy możemy spodziewać się nowej strony 180 heartbeats?
Pojawi się zanim zdążysz powiedzieć "ciastko z jagodami“ ;-) . A mówiąc poważnie - wychodzimy z założenia, że serwis internetowy jest narzędziem, które powinno służyć realizacji określonych celów biznesowych. W tym momencie nasze cele są realizowane przez stronę znajdującą się pod adresem www.180hb.com.
Dziękuję za rozmowę. Życzę sukcesów i wysokiego ciśnienia ;)
Tego drugiego życzę naszej konkurencji ;-)
PS. Dobrym uzupełnieniem tego wywiadu jest notatka prasowa, w której chłopaki ze 180hb mówią:
Uważamy, że na rynku marketingu interaktywnego jest jeszcze miejsce dla nowej agencji, która nawet w ciągu jednego roku jest w stanie zbudować solidne portfolio Klientów – mówi Marcin Gaworski, Managing Director w 180heartbeats. - Obecnie agencje nie są w stanie realizować zleceń na takim poziomie, który byłby satysfakcjonujący dla Klientów i budził respekt ekspertów zachodnich. Dowodem na to jest brak uznania polskich projektów w konkursach międzynarodowych...
Poprzeczka wysoko postawiona. Czekamy na pierwsze realizacje i trzymamy kciuki - zdrowa konkurencji przyda się wszystkim:)
Szczerze życze powodzenia, mam nadzieję, ze Panom marzenia sie spełnią
Swoją drogą, zastanawiam się, kiedy przychodzi moment na "dinozaurów", że potrzebują założenia własnej firmy. Bo jest to pewien stały trend, przyznacie.
Wbrew zdaniu życzliwych znajomych, praca w agencji o ustabilizowanej pozycji na rynku odpowiada mi bardzo. Wróżą mi szybkie zmęczenie korporacyjnymi porządkami... Cóż, poczekamy - zobaczymy. Marcinowi, Grześkowi i Mikołajowi mordki się cieszą, więc widocznie znaleźli dla siebie dalszą odpowiednią drogę zawodową.
Powodzenia, Panowie!
... oraz tytuł utworu zespołu The Knife brzmiącego fragmentem w tle strony :P
Milo. Musi byc dobrze! :)
ArsThanea, Cookie, Click5 czy Endorfine zjada takie MRM kreacyjnie na śniadanie i popija Jackiem Danielsem. Więc o myśli kreatywnej proszę nie wspominajcie :)
Nie wnikam w strategię i efektów jakie to przynosi bo nie mam do tego wglądu. Mówię tylko o kreacji.
Cytat:
Obecnie agencje nie są w stanie realizować zleceń na takim poziomie, który byłby satysfakcjonujący dla Klientów i budził respekt ekspertów zachodnich.
To zostawię bez komentarza : ) ... ostatnie dni: FlashForward2007.
Powodzenia na nowej drodze życia.
Grzesiek J.
Dwaj panowie dyrektorzy z MRM mieli pełną decyzyjność jeśli chodzi o wyznaczanie kursu dla tej agencji - to że od lat trzymali kierunek "byle szybciej, byle jak" to przecież ich wybór. Zresztą wiem, że byli nawet za to krytykowani przez wielu pracowników MRM czujących że są zmuszeni odwalać chałtury. Zresztą MRM cechowała zawsze raczej częsta wymiana kadr ;)
Osobiście sądzę, że opuszczenie ciepłych posadek nie było spowodowane żadnym nagłym oświeceniem w sprawach jakości, ale po prostu wymuszone wyższą decyzją. A że Panowie zdecydowali się sprzedawać odejście w takiej formie w związku ze startem nowej działalności - ich prawo, może jacyś klienci to łykną.
W nazwie nie widzę nic specjalnego. Kolejna z numerkiem po K2, Click5, OS3. Głupio się wymawia. Gdzie pracujesz? W one hundred eighty heartbeats? sto osiemdziesiąt hearbeats? Eee.
W każdym razie życzę, aby za słowami poszły czyny.
Dodaj komentarz
Podobne tematy