Webscy: Bohater Codzienności od kuchni
 
REKLAMA
Bohater Codzienności jest niezwykle klimatycznym serwisem przygotowanym przez agencję interaktywną Cookie dla marki Energa. O kulisach powstania serwisu opowiada Łukasz Twardowski - creative director agencji.


Łukasz Twardowski - creative director Cookie oraz nasz superbohater grany przez Michała Hillara.

Krzysztof Adamus: Skąd wziął się pomysł realizacji Bohatera Codzienności? Czym się inspirowaliście?

Łukasz Twardowski: Pomysł na superbohatera zrodził się jakoś niedługo po wejściu do kin nowego Batmana, który szturmem wdarł się na pierwsze miejsce rankingu IMDB, co wydało nam się przeurocze, biorąc pod uwagę, że chociażby trylogia Ojca Chrzestnego została za nim daleko w tyle. W dodatku oprócz Batmana miało wejść jeszcze kilka filmów na podstawie komiksów i pomyśleliśmy, że może warto popłynąć na fali ich popularności. Ponieważ grupa docelowa Bohatera Codzienności niezbyt pokrywa się z widownią tych filmów, uznaliśmy, że delikatny pastisz byłby idealnym pomysłem.

Podstawa scenariusza (i tysiąca inny rzeczy) jest autorstwa Mariusza Kucharczyka, a największy smaczek dodał do niego Tomek Bergmann - pomysł antybohatera, grającego w piwnicy na gitarze elektrycznej i kradnącego w ten sposób prąd, nadał scenariuszowi wyjątkowo surrealistyczny posmak.

Mariusz Kucharczyk przygotował główną część scenariusza
Mariusz Kucharczyk przygotował podstawę scenariusza...

A Tomek Bergmann dodał największy smaczek - superbohatera
...a Tomek Bergmann dodał największy smaczek - pomysł na superbohatera

KA: Jakie technologie wykorzystaliście przy tym projekcie?

ŁT: Bardzo trafną decyzją był wybór techniki animacji poklatkowej. Nie tylko podkreśla komiksowy charakter filmu, implikuje pewne efekty specjalne (latanie, tosty itp), ale też bardzo ułatwia postprodukcję (montaż, retusz itd). I najważniejsze: koszt wynajmu całej techniki, światła filmowego przy klasycznym filmie zjadłby cały budżet. A tak, przy lampach błyskowych mogliśmy zrealizować całość w dobrej jakości i satysfakcjonującej nas plastyce obrazu.

Skomplikowane produkcje video są domeną dużych ATLowych agencji i choć teraz co druga strona oparta jest o video, wydaje mi się, że wykonanie zazwyczaj nie nadąża za pomysłem. Po części z przyczyn technicznych (sprzęt, łącza internetowe, budżet) a po części z braku kompetencji agencji interaktywnych.

Internauci akceptują w necie jakość i wykonanie, których nigdy nie zaakceptowaliby w kinie czy w telewizji (vide popularność youtube). My jednak w Cookie mamy hopla na punkcie estetyki i jak ognia unikaliśmy stron opartych o filmy. Technika poklatkowa pozwoliła nam na uniknięcie większość kłopotów i myślę, że warstwa wizualna jest niekwestionowanym atutem projektu.

Z minusów tej techniki wymieniłbym tylko zarzuty o brak oryginalności. Gdybyśmy wiedzieli o tym wcześniej, zrobilibyśmy to pewnie w Papervision 3D (to taki inner-joke).


Mariusz Zglinicki - dyrektor zarządzający Cookie także brał udział w realizacji projektu

KA: Jak długo pracowaliście nad tym projektem? Ile osób w nim uczestniczyło?

ŁT: Myślę, że prace trwały ze 2 miesiące. Łącznie do projektu swoje trzy grosze dołożyło pewnie ze 20 osób.

KA: Co było największym wyzwaniem podczas realizacji projektu?

Zmieszczenie się ze scenariuszem w dniach zdjęciowych. Mimo, że dni były naprawdę długie i rozciągały się jeszcze na noc, to czas przy animacji poklatkowej leci błyskawicznie i po dopracowaniu niektórych ujęć widać, że były już robione w pośpiechu.

Zdjęcia plenerowe bardzo utrudniła pogoda. W zeszłym roku we wrześniu realizowaliśmy zdjęcia na plaży do serwisu www.sopot.pl a w tym roku było poniżej 10 stopni i lało! Widać zresztą na zdjęciach. Na szczęście deszcz padał regularnie, więc wszystkie ujęcia są spójne.

Nie obyło się też na planie bez złośliwości rzeczy martwych. Podczas realizacji pojedynku gitarowego przez godzinę na całej ulicy nie było prądu, a przy zdjęciach ulicznych zbyt niskie napięcie uniemożliwiło wykorzystanie potężnego generatora. Nawet Kapitan Energa nic na to nie poradził.

Mateusz Wojczal
Włosy Mateusza Wojczala są podatne na wilgoć, stąd taka a nie inna fryzura :)

KA: Jaki cel przyświecał powstaniu strony i w jaki sposób jest on realizowany?

ŁT: Dostaliśmy od Energi (za co chwała im!) praktycznie wolną rękę. Projekt w założeniu ma podnosić rozpoznawalność nowopowstałej identyfikacji i pozytywnie wpływać na wizerunek marki w dobie uwalniania rynku energii elektrycznej. Żadnych celów sprzedażowych.

Przed nami jeszcze kampania promująca Bohatera, ale za wcześnie by o niej i o efektach całego przedsięwzięcia mówić.

KA: Czy finalna wersja serwisu różni się czymś w stosunku do pierwotnych założeń? Z czego to wynika?

ŁT: Scenariusz był zdecydowanie bardziej rozbudowany, w szczególności o elementy interaktywne i pewne alternatywne sekwencje. Część pomysłów zastąpiliśmy innymi, części nie zdążyliśmy zrealizować z braku czasu na planie.

Najważniejsze dla nas było opowiedzenie pewnej historii i wszystko ponadto traktowaliśmy jako dodatek, stąd nie płakaliśmy zbytnio nad rzeczami, których nie udało się zrobić.


Na planie nie było dublera.

KA: Czy możesz nam opisać kolejne etapy powstawania projektu?

ŁT: Termin realizacji był niezwykle krótki, a początkowo był nawet jeszcze krótszy. Wszystko więc było realizowanie w nie do końca normalnej kolejności. Zanim skończyliśmy scenariusz, mieliśmy już za sobą casting, wybrane lokalizacje, zaprojektowane i uszyte kostiumy.

Sporo scen realizowaliśmy najpierw próbnie podczas wymyślania scenariusza a precyzyjne ujęcia rozrysowywaliśmy dopiero na dzień przed zdjęciami. Na planie już nie było praktycznie czasu na improwizację.

Po wykonaniu zdjęć dużo czasu zajął montaż. Pod prawie gotowy film była robiona muzyka. W tym samym czasie odbywał się jeszcze retusz, projektowanie strony, składanie jej we flashu.

Z jakimi podwykonawcami pracowaliście?

Zarówno serwis jak i sesję produkowało Cookie.

Zdjęcia robił Tomek Bergmann, ale jego rola na tym się nie kończy - był zaangażowany w projekt od samego początku i jego pozytywny wpływ na każdym etapie jest niewątpliwy.

Muzykę skomponował i wykonał Mariusz Noskowiak i myślę, że spisał się świetnie. Do tego dochodzą asystenci, stylistka, krawcowe i wiele innych osób, które nam bardzo pomogły i bardzo im dziękujemy.

Mam nadzieję, że widać po projekcie, że wszyscy się przy nim dobrze bawiliśmy.



Więcej zdjęć na Flickr.
Podziel się! |
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Komentarze (5)
Michał Skwierczyński
1. Michał Skwierczyński 23.10.2008 / 09:53
choć dziwne stargetowane, to milo jak przeblysk czystej sztuki.
Maciej Wyrwas
2. Maciej Wyrwas 23.10.2008 / 16:34
jakiś making of Panowie może wrzucicie?
Lukasz
3. Lukasz, 83.25.242.*, 26.10.2008 / 09:57
Mamy jeszcze troche materialow i postaramy sie je upublicznic, ale making-of z prawdziwego zdarzenie nie bedzie - niestety bylo za duze zamieszanie, by dokumentować prace.
Geoff
4. Geoff, 195.206.113.*, 12.11.2008 / 19:34
Ciacho to jest na drugiej focie hah. Kupe pracy widac chlopaki wlozyli, ale faktem jest, ze to dosc specyficzna produkcja. Tak czy inaczej big up dla najlepszych!
pastelowe
5. pastelowe, 79.184.7.*, 21.12.2008 / 20:47
świetna jest tam muzyka czy ktoś podpowie jak zdobyć ten fragment na gitarze. może mi się zdaję ale gdzieś go już słyszałem :)
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki, któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.
wymagane
 
 
wymagane,niepublikowane
 
obrazek nieczytelny
 
 
Po dodaniu komentarza, Twój adres IP będzie widoczny obok nicka.
wyślij
Arrow
newsletter
 
Arrow
Loader
ostatnie komentarze
  • dajspokoj
    Scale of Universe
    Taka strona webska była może w 2002... interaktywnie najwyraźniej na dnie i...
więcej
 

Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
© 2012 interaktywnie.com. All rights reserved.