Od kilku ładnych lat jestem klientem agencji interaktywnych, obserwuję także to co dzieje się w innych krajach, zwłaszcza w Europie. Rynek internetowy, w tym interaktywny jest inny od tego, co do tej pory obserwowaliśmy w mediach. Jest dużo bardziej rozproszony niż np. rynek agencji ATL czy BTL.
Być może wynika to z małej bariery wejścia do tej branży (kiedyś wystarczyła umowna znajomość html'a i photoshop'a).
Często także rozmawiam z osobami z agencji interaktywnych - zarówno takich, które "nie sprzedały się", takimi które "nie wykluczają takiej możliwości" oraz takimi, które "sprzedały się" (co brzmi pejoratywnie) i są częścią sieci - lub po prostu pracują w tworzonej od podstaw części interaktywnej agencji ATL.
Zapewne w tych postawach wobec sprzedania się-lub nie sprzedania jest sporo z osobowości szefa lub/i właściciela.
Zastanawiam się tylko, a forum interaktywnie jest chyba takim miejscem, o motywacje i zalety jednej i drugiej strony? Sieciowość daje niewątpliwie dostęp do klientów i know-how. Natomiast zaletą samodzielnego działania jest niezależność.
A może to w ogóle nie ma żadnego znaczenia?
Być może wynika to z małej bariery wejścia do tej branży (kiedyś wystarczyła umowna znajomość html'a i photoshop'a).
Często także rozmawiam z osobami z agencji interaktywnych - zarówno takich, które "nie sprzedały się", takimi które "nie wykluczają takiej możliwości" oraz takimi, które "sprzedały się" (co brzmi pejoratywnie) i są częścią sieci - lub po prostu pracują w tworzonej od podstaw części interaktywnej agencji ATL.
Zapewne w tych postawach wobec sprzedania się-lub nie sprzedania jest sporo z osobowości szefa lub/i właściciela.
Zastanawiam się tylko, a forum interaktywnie jest chyba takim miejscem, o motywacje i zalety jednej i drugiej strony? Sieciowość daje niewątpliwie dostęp do klientów i know-how. Natomiast zaletą samodzielnego działania jest niezależność.
A może to w ogóle nie ma żadnego znaczenia?
Sprawa niezależności ma niewielki związek z tym czy jesteś w sieci czy poza nią. To raczej filozofia podejścia do biznesu, jest w głowach ludzi, a nie w formie struktury właścicielskiej.
Tracisz ją podejmując decyzję o zmianach w strategi pod wpływem działania z zewnątrz.
Wydaje mi się zresztą, że (o zgrozo) łatwiej zachować niezależność występując z pozycji experta, dysponując stosowną wiedzą i zaufaniem klienta i bezpiecznym budżetem, a to jednak częściej luksus tych dużych. Choć nie zawsze rzecz jasna.
Sieciowość może jest fajna, ale na wizytówce. A jak przychodzi co do czego, nie korzystałoby się z zasobów know how, tylko epatowało klienta swoim "możnym wujkiem" z US/GB by wywalczyć zwyżkę na kosztorysie o 100-200%, albo chrzanić farmazony że internet w 2010 zjada wydatki TV "na śniadanie". :)) [kalka prezentacji z centrali]
Lub też można w 2 stronę - olać polski rynek i zgodzić się na "bycie murzynem", w myśl po co teraz obsługiwać polskich klientów - lepiej podwykonać dla centrali kilka projektów a kreacje schować do kieszeni.
Taką sieciowość zle bym widział...
Dla mnie osobiście liczą sie kompetencje ludzi w agencji i to co powstanie z ich burzy mózgów. To czy pomysł nie umrze w etapie realizacji i timingów. Ultra ważnym jest też umiejętność zbudowania zaufania i "chemii" z klientem.
Nie podejmuje się dyskusji w stylu "czy jajko ważniejszym od kury". Sieciowość czy niesieciowość? Ważnym jest jakość i pragmatyzm!
Dodaj komentarz
Wpisy tego samego autora