Właśnie przeczytałem na jednym z forów na Goldenline.pl, że 'podstawą marketingu szeptanego jest rozbudowana 'baza szeptaczy'. Czy ktoś mi może wyjaśnić dlaczego jest to podstawa? Wygląda na to, że istnieje wiele szkół marketingu szeptanego (p.s.nazwa jest wybitnie niefortunna). Jedne biorą sobie do serca normy etyczne, a inne trochę mniej...
O 'bazach szeptaczy' można też poczytać w ofertach niektórych agencji zajmujących się marketingiem szeptanym (polecam wpisanie "baza szeptaczy" w google). Powiem szczerze, że nie rozumiem do czego potrzebna jest komukolwiek taka baza. Ale może zacznę od tego jak rozumiem to pojęcie.
Otóż myślę, że szeptacze jest to grupa ludzi, którym firma / agencja płaci za to, że robią 'szum' wokół 'kampanii/marki X'.
A kiedy przychodzi czas 'kampanii Y' robią szum wokół 'kampanii Y' i zachwalają produkt/firmę na potęgę, czasem używając kilku komputerów, albo pisząc w imieniu wielu osób z jednego IP:)
Jeśli więc dobrze rozumiem pojęcie 'szeptaczy' są to ludzie, którym płaci się za mówienie o tym, że produkt jest fajny, albo że zjawisko jest warte uwagi.
Moim zdaniem to zupełnie wypacza ideę buzzmarketingu. Bo przecież buzzmarketing polega na dawaniu ludziom powodów do rozmawiania o marce.
Ja wiem, że kasa jest całkiem niezłym powodem:) Ale idąc tym tropem PRowcy powinni razem z informacją prasową wysyłać dziennikarzom przelew na kwotę od 100 do 10 000 zł w zależności od powagi medium...
Właśnie dlatego niezmiernie drażnią mnie przypadki oferowania klientom marketingu szeptanego opartego o 'bazy szeptaczy'. Kiedy widziałem w prezentacji jednego z domów mediowych usługę pt. "Inicjowanie dyskusji w imieniu użytkowników na wybranych forach internetowych" to scyzoryk mi się w kieszeni otwierał.
I wiem, że nie jestem osamotniony w tym osądzie. Maciek Budzich, znany też jako MediaFun, będzie robił kolejną TUBĘ o marketingu szemranym i mam nadzieję, że zaprosi do dyskusji tych co to mają w ofercie 'bazy szeptaczy'.
Konkluzja moich przemyśleń jest następująca: jeśli nie potrafisz wcisnąć przynajmniej jednego z '6 przycisków buzzu' to nie bierz się za buzzmarketing (innymi słowy: jeśli nie masz nic ciekawego do powiedzenia to siedź cicho:). O '6 przyciskach' w książce pt. 'Buzzmarketing' pisze Mark Hughes (więcej o książce na naszym blogu). Oto '6 przycisków':
1. Przycisk tabu (sex, kłamstwa i sprośny humor)
2. Przycisk rzeczy dziwnych i niespotykanych
3. Przycisk tego co wywołuje oburzenie i protesty
4. Przycisk rzeczy zabawnych
5. Przycisk nadzwyczajności
6. Przycisk tego co ukryte i sekretne
Jako przykład kampanii, która wywołała spory buzz podam tu (nieskromnie) kampanię "Ważą się losy psów i kotów", którą realizowaliśmy w Euro RSCG Sensors dla firmy Royal Canin. Nie potrzebowaliśmy żadnych 'szeptaczy', a sam temat, którym wcisnęliśmy przycisk 'rzeczy dziwnych i niespotykanych' (odchudzanie zwierząt domowych!) wywołał dyskusje i w mediach (Fakty, Dzień Dobry TVN) i w blogosferze: np. tu, tu i tu.
P.S. Nie uważacie, że powinniśmy się postarać o nowe 'spolszczenie' nazwy buzzmarketing? Moim zdaniem jeśli coś jest szeptane to od razu wywołuje podejrzenia:) Jakieś propozycje?
No ale po to rozmawiamy, żeby wytłumaczyć i zrozumieć.
Zgadzam się, że płacenie za opinie jest nie fair. I nie uwierzę nigdy, że ktoś kto dostał produkt do testowania i jeszcze jakieś bonusy (kasę czy inne produkty bądź usługi - kolacja, fryzjer itp.) wypowie się na temat tego produktu uczciwie. Czyli, że nie powie o nim źle jeśli będzie niezadowolony.
Co więcej Trendsetterzy często i gęsto nie przyznają się, że to robią.
Podkreślam, że moi Funsetterzy (tak określam swoich szeptaczy) nie opiniują. Oni informują, pytają, przekazują informacje. Dają powody do rozmów. A to przecież chodzi w WoMM. I nie informują bezpośrednio o produkcie czy usłudze, my wykorzystujemy ośrodki WoMM. O czym pisałam w moim poprzedmin komentarzu.
Uważam też, że przyczepiliśmy się do tej bazy. Baza to nic złego to przecież ludzie działający w różnych kategoriach for w zależności od tego co ich interesuje. Ktoś pyta - oni informują gdzie można znaleźć odpowiedź.
Jak mówi pismo:
(...) Poznać eksperta po sądach wartościujących jego...
W dłuższej perspektywie naprawdę nie ma się czym przejmować - sieć ma moc samooczyszczania i samoregulacji, internauci szybko się uczą i uodparniają na spam buzz. Firmy świadczące kampanie amplifyingowe albo będą weryfikować zakres i etyczność swoich usług, albo trafią na klienta - np. firmę farmaceutyczną oferującą leki Rx, która po pierwszej wpadce zmiecie ich z powierzchni ziemi;)
Marketing Szeptany można pobudzić, ale nie"robić go" za pieniądze. A żeby to się udało trzeba mieć niestety dość poważne kompetencje TTL'owe. Poza tym ciągle słychać z lewa i prawa, że wpisy na forach to marketing szeptany - smutny jest taki stan wiedzy, ale wierzę, że to się zmieni na lepsze. Kaganiec oświaty już płonie;)
marketing szeptany, a szemrany to jak dla mnie 2 różne zjawiska - choć linia podziału nie jest oczywiście bardzo klarowna
dobry WOMM wymaga po prostu świetnego pomysłu - a tym, którym tego brakuje wystarczają bazy szemraczy
http://www.gadzinowski.pl/index.php/2009/03/12/smierc-forumowych-napierdalaczy
Dodaj komentarz
Wpisy tego samego autora