Nie będę się na ten temat szalenie rozpisywał, bo poprzedni post i komentarze pod nim w dużej mierze tłumaczą moje stanowisko w sprawie internetowych 'szeptaczy', 'szemraczy', baz tych osobników i innych podobnych praktyk.
Jutro dowiemy się pewnie jak wygląda stanowisko konsumentów / internautów w tej sprawie. Bo oto Gazeta Wyborcza opublikuje artykuł o fałszywych rekomendacjach w sieci. Zastanawiam się czy dla dziennikarzy jest różnica między 'szeptaczami', a 'szemraniem' i gdzie stawiają granicę między działaniami etycznymi i nieetycznymi. Z naszej poprzedniej dyskusji wynika, że wiele osób w branży reklamowej widzi klarowną różnicę między wykorzystywaniem 'baz szeptaczy' i inicjowaniem dyskusji wokół zjawisk/marek, a 'szemraniem'.
Oj zapowiada się ciekawy tekst.
P.S. Nadchodzi odsiecz?:)
Inaczej polskie wydanie WOM/rekomendacji będzie można włożyć do śmietnika.
Oj tam wtórna:)
Jakoś nie widzę większej różnicy między rynkiem polskim, a amerykańskim gdzie wielkie agencje PR dostały po uszach za takie akcje jak chociażby "Wallmarting Accross USA" (czy jak to się tam nazywało). Tam było to samo i trochę się ucywilizowało. U nas też, ale potrzebne jest ograniczenie 'podaży' (przepraszam, że się powtarzam, ale moim zdaniem to ważne). Wiem, że skoro jest popyt to powinna być i podaż... ale w tym przypadku akurat typowo racjonalne myślenie zawodzi...
To ważny wątek w tej sprawie na dziś:
http://www.proto.pl/informacje/info?itemId=59612&rob=Oswiadczenie_ZFPR_i_PSPR
I trochę komentarza na ten temat:
http://blog.sensors.pl/?p=883
Lepiej pozno niz wcale.
Albo bedzie z tym porzadek i jakies samoograniczenie... albo szambo rozleje się na całe podwórko komunikacyjne.
http://media2.pl/felietony/48738-idee-marketingu-szeptanego-ulegly-wypaczeniom.html
Dodaj komentarz
Wpisy tego samego autora