Media, które możemy nazwać "stare" nie mają najwyższych notowań u internautów ostatnimi dniami. Najpierw sprawa Kataryny (Dziennik dał ciała), dzisiaj dosyć wątpliwej jakości artykuł o Twitterze i Blipie w Polityce.
Czuję się trochę wywołany do tablicy. Znam Blipa dobrze, choć do rekordzistów w postach dziennie i obserwujących mi daleko (na przykład Jacka czy Kominka). Jednak korzystam z tego narzędzia ponad dwa lata (tak, tak, jestem weteranem;). Poza tym jestem socjologiem, przez co mój pryzmat jest nieco skrzywiony...
Twitter (co za tym idzie Blip i inne tego typu twory) jest narzędziem do podtrzymywania i poniekąd nawiązywania kontaktów. Blip jest dla mnie również rewelacyjną wyszukiwarką informacji polecanych i sprawdzonych, poprzez tag #drogiblipie. Jest aplikacją społecznościową. Podstawowa jest zasada dobrowolności, nie chcesz, nie musisz mnie obserwować. Zacząłeś, zawsze możesz zrezygnować.
Kogo dodajemy do obserwowanych? Po pierwsze, znajomych, których znamy spoza netu i tych, których poznaliśmy w sieci. Po drugie ludzi, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia na tematy, związane z naszymi zainteresowaniami. Nie jest to odkrywcze. Warto sobie w tym miejscu zajrzeć chociażby do ciekawego raportu Digital Youth, zrealizowanego z środków MacArthur Foundation (choć dotyczy on młodzieży amerykańskiej). W przypadku tych drugich przypadków wykorzystania sieci społecznych w internecie (zainteresowania) nie liczy się wiek czy płeć, lecz ciekawe wiadomości, wiedza... Tym można wytłumaczyć na przykład fenomen wywołanego do tablicy w artykule Tomasza Topy, niby studenta, ale piszącego ciekawe rzeczy, chociażby na blogu...
Idąc dalej, można wyciągnąc jakąś teorię socjologiczną, na przykład Pierre'a Bourdieu (ta jest zweryfikowana i w miarę kompleksowa). Pisał on już w połowie lat siedemdziesiątych o tym, że ludzie kształtują swoje miejsce w społeczeństwie (w tym przypadku sieci) wykorzystując między innymi posiadany i cały czas rozwijany kapitał kulturowy i społeczny. Co zacz?
Kulturowy to zainteresowania, wiedza, którą rozwijamy i dzielimy się nią, czasem nawet chwalimy. Lubimy być ekspertami, być słuchani, obserwowani w tym przypadku na blipie. Z drugiej strony, rozwijamy zainteresowania, obserwując poszczególne osoby czy nawet firmy na mikroblogach...
Społeczny to nic innego jak kontakty, połączenia, relacje z innymi. Najważniejsze są słabe więzi (wprowadzone przez Granovettera), czyli nie kontakty z przyjaciółmi, rodziną, z bezpośrednim otoczeniem, tylko te, które wychodzą dalej, w inne środowiska, kręgi społeczne...
Reasumując, Twitter, Blip, czy inne podobne aplikacje, dają możliwość rozwijania, a raczej podnoszenia kapitału kulturowego i społecznego. Są ok ;)
PS: Kominek to swoją drogą już inna historia...
Zarzuty, że ludzie piszą na Blipie, że akurat jedzą pierogi lub im się nudzi są w ogóle pozbawione sensu. Często to 140 znaków o pierogach jest znacznie ciekawsze niż długie, nudne wywody, zapatrzonych najczęściej w siebie redaktorów...
Dobrze jest jeśli są miksem wypowiedzi specjalistów z danej branży, a dziennikarz poradził sobie z odflitrowaniem zdań o charakterze autopromocji...
Nie da się zostać fachowcem na potrzeby jednego artykułu.
Tak, tak:) Wystarczy rzucić okiem na niektóre wywody w dodatku "Europa" do Dziennika.
Jest sporo dziennikarzy zajmujących się tematyką szeroko rozumianego Internetu i publikujących w sieci. Przez redaktorów gazet "papierowych" są oni jednak czasami traktowani jako gorsza kategoria dziennikarzy. Cóż, najłatwiej w sumie strzelać sobie w stopę...
http://www.readwriteweb.com/archive/social_media_roi_dells_3m_on_twitter_and_four_bett.php
http://twitter.com/DellOutlet
I co da sie? Dla eksporterów narzedzie już do wdrozenia, dla rynku lokalnego... ważne by już budować obecność i angażować otoczenie, powoli i skutecznie.
A wg mnie wszelkie serwisy społecznościowe mają swoje 5 minut po czym umierają śmiercią naturalną. Przeżyliśmy okresy fascynacji Polaków e-randkami, e-handlem, e-starymi znajomymi (np. nasz klasa). Przeżyjemy i mini-blogi, które nie są żadną rewolucją i w końcu się znudzą :)
Zobaczymy jak będzie wyglądało Twitterowe 5 minut, moim zdaniem będzie to okres znacznie dłuższy...
Warto zresztą popatrzeć na statystyki wywołanej do tablicy Naszej-Klasy, że mimo przejścia z okresu dynamicznego wzrostu zainteresowania, N-K nie ma spadków, jest wręcz przeciwnie (co mnie osobiście zaskoczyło).
http://www.dziennik.pl/swiat/article399707/Czy_Twitter_pokona_ajatollahow_.html
Oprocz marketingu, sprzedaży jest po prostu - aspekt komunikacji, koordynowania aktywności ludzi, dla których Twitter niejednokrotnie jest jedynym zrodlem informacji (w Iranie i poza nim)
A że akurat w Polsce brakuje przykładów dobrego wykorzystania tego medium, to co biedny autor miał zrobić. Osobiście podobało mi się użycie mikroblogów jako sposobu na komunikację organizatorów z uczestnikami konferencji #democamp w Poznaniu, a potem samych uczestników ze sobą. Choć tutaj jednak środowisko było mocno specyficzne.
Dodaj komentarz
Wpisy tego samego autora