Dinozaury branży internetowej Microsoft, Google, Apple (nie wspominając już o Yahoo) wykonują ostatnio coraz bardziej nerwowe ruchy. Ewidentnie brak im świeżości. Microsoft skupuje co się da - nie bardzo mając pomysł na to, co z przejętymi biznesami począć, Google reklamuje swoje "cudowne dziecko" - Chrome w telewizji, a Apple wykonuje taniec węża odsuwając wszystkimi siłami na bok pytania o stan zdrowia Steve’a. Yahoo, o którym miałem nie wspominać wykonuje już spiralny zjazd w dół rozpędzona i rozklekotaną koleją górska (nota bene Onet wydaje się być już na stanowisku startowym na szczycie owej kolejki).
Co na to tak zwani new commers? Ano właśnie nic. Twitter szaleje na falach tsunami popularności, oskarżenia o rasizm spływają po Marku Zukerberg’u jak po kaczce, a Skype wkrótce zabije model biznesowy operatorów komórkowych.
Pewnie można by dalej szukać mniejszych i większych graczy po obu stronach tej barykady, ale jedno jest pewne - stery w branży powoli przejmują "młodzi" a chłopcy z korpo miotają się bezlitośnie w poszukiwaniu recept na podniesienie sie z klęczek.
a sam iTunes z założenia miał być uzupełnieniem oferty ipodów, takim dodatkiem który miał przyciągnąć nowych użytkowników i utrzymać starych,
idąc tokiem myślenia autora artykułu, można powiedzieć że wszystkie firmy
są firmami w mniejszym lub większym stopniu internetowymi, np. firma produkująca samochody ma konfigurator na stronie internetowej, więc od razu staje się firmą internetową. Firmę internetową można prosto zdefiniować,
jest to taka firma która sprzedaje usługi i produkty do których używania konieczny jest internet i czerpie z tytułu ich sprzedaży większość zysków.
...D.K, samozwańczy guru
Optimus miał kiedyś kosztować po 1000 PLN za akcję i miał go kupić Microsoft. A były to wesołe czasy roku 1999/2000.
Polecam spojrzeć się za siebie i dwa razy zastanowić, zanim zabierzesz głos.
Przychylny
chodzi;)
pzdr
Dodaj komentarz
Wpisy tego samego autora