Czyli o czym szumią wierzby. Choć może precyzyjniej było by powiedzieć: o czym nie mówi się oficjalnie. To tego wpisu natchnął mnie weekendowy wpis na Techcrunch z wypowiedziami byłych pracowników Google, o tym dlaczego zdecydowali się odejść.
W czasach kryzysu firmy tnąc koszty zwalniają pracowników. To normalne zjawisko. Jednak chyba największy smaczek to zawsze sytuacja, w której to pracownik odchodzi z firmy.
I znowu - najcześciej firmy nie chwalą się w takiej sytuacji (rozsyłając newsa PRowego). Oczywiście informacja i tak wypływa. Ale nie o tym chciałem napisać.
Zainteresowałem się tym tematem ponieważ byli pracownicy, o ile rozstawali się z firmą w cywilizowany sposób (eufemizm) są niezwykle cennym źródłem wiedzy o niej samej. Zwykle również nie mają oporów przed mówieniem o motywacjach.
Oczywiście ta wiedza jest o tyle istotna o ile zarządzajacy spróbują ją wykorzystać (zarówno były pracodawca jak i jego konkurenci). Co nie jest częste. Zwykle to pracownikowi "coś nie pasowało". Myślę, że wszyscy - jako szefowie i wcześniej (lub obecnie) jako pracownicy mieliśmy doczynienia z taką sytuacją.
Tyle tylko, że niewiele się o tym mówi szerzej.
Tak BTW czy mógłbyś zalinkować ów post nt Google? :)
http://www.techcrunch.com/2009/01/18/why-google-employees-quit/
t
edit: dominik mnie uprzedził. sork.
pzdr
t
Co do mojego odejścia myślę, że ze wszech miar było szablonowe. Zresztą w dalszym ciągu współpracujemy. A to się rzadko zdarza, więc warto docenić. A to, jak mówisz "miasto" rozumie zwykle tylko to co jest efektem a nie przyczyną ;)
Sam na sobie zauważyłem, że w momencie, gdy zdecydowałem się odejść z Opcomu, obraz tej agencji w mojej głowie zmienił się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dlatego starałem się bardzo uważać na to, co mówię o niej i przyczynach swojego odejścia. Mam nadzieję, że udało mi się zachować w miarę obiektywną ocenę. ;)
Ale wielu byłym pracownikom tej czy innej agencji, którzy sami odeszli, utrwala się zwyczaj widzenia jej głównie w ciemnych barwach. Szczególnie w sytuacji, gdy to, co wybrali, okazało się nie tak różowe, jak z początku wierzyli. Nie piszę oczywiście o sobie, heh. ;D Irytuje mnie takie namolne wieszanie psów na agencji, z którą danej osoby już nic nie łączy. Okej, czasem ktoś musi odreagować, ale bez przesady...
Psychologowie wyżej opisane zjawisko nazywają "dysonansem poznawczym". I to naprawdę działa.
Dodaj komentarz
Wpisy tego samego autora