W ramach NK mamy do czynienia z dużą społecznością, w ramach której wszystkich łączy ustawowa lub dobrowolna, ale edukacja. Założone profile na NK nie zawsze oznaczają jednak rzeczywistych użytkowników/uczniaków, często są to wirtualne twory typu Jizi z Bazin, lub Darth Vader. Stąd należy z dużym wyczuciem i rezerwą podchodzić do publikowanych statystyk. Ale ja nie o tym chcę mówić.
Na NK wchodzą ludzie, którzy nigdy dotąd nie korzystali z Internetu, można rzec, że NK prócz odświeżania kontaktów ze szkoły, posiada również swego rodzaju misję edukacyjną odnośnie krzewienia Internetu, i czyni to chyba lepiej niż TVP ;] Przykładem może być moja kochana Mama, która nigdy dotąd nie wyrażała ochoty na choćby minutę surfowania. Ostatnio zapytała mnie jednak czy mogę jej pokazać NK i założyć profil, bo jej koleżanki z LO tam już są i umieściły jakieś zdjęcia. Zbaraniałem!!!
Tak więc dzięki NK znikają bariery, choćby wspomniane umieszczanie zdjęć, to kolejny krok na przód we wspieraniu przyjazności Internetu, szczególnie między osobami, które do tej pory posiadały wyłącznie albumy w „twardej oprawie”. Stąd już tylko krok do rozwiązań bardziej zaawansowanych, np. Picasa. Może zatem NK powinna oferować funkcjonalności pozwalające bardziej zrozumieć Internet jako taki? Posiadać mechanizmy, które w prosty sposób powiedzą: co, jak i dlaczego?
NK to portal mniej dla obecnych uczniów, którzy są w trakcie, po zakończeniu wspólnej edukacji, lub na jej kolejnym etapie, a których relacje są nadal świeże i bliskie. To miejsce dla dojrzałych, którzy nie mieszkają już na wspólnym osiedlu, czy w tym samym mieście, ale chcą cofnąć się kilkanaście lat wstecz i odświeżyć stare sympatie. Dla przykładu NK to punkt kontaktu z starymi znajomymi dla tysięcy reprezentantów Polonii, którzy w latach 78 – 84 wyjechali z Kraju z paszportem w jedną stronę. Dla osób, które rozstały się kilkanaście lub więcej lat temu i rozjechały w różnych kierunkach. NK to bardziej wyzwalacz emocji, niż społecznościowy serwis budowania siatki połączeń typu Grono. NK wciąga z powodu odnowienia przyjaźni, które wcześniej miały czysto międzyludzki wymiar, na który można było liczyć bez wahania – iść na wagary, ściągnąć na klasówce, pójść na piwo, czy zagrać w piłkę. Motorem NK nie jest z pewnością rodzaj nałogowego posiadania setek wirtualnych przyjaciół i wyścig, kto ma ich więcej. Jest to jednak szansa dla wielu niewyróżniających się, którzy mają szansę w końcu zaistnieć, być zakładającym klasę, moderatorem forum lub wodzirejem spotkania.
NK napędza koniunkturę :] Ludzie szybko zrozumieli, iż wirtualne odświeżenie znajomości, to tylko początek i zaczęli wychodzić z domu, rezerwować lokale, spożywać, podróżować, dokumentować i komentować. I z drugiej strony popyt podchwycili natychmiast dostawcy usług, reklamujący organizowanie spotkań z NK, puby, kwatery, zdjęcia. Kilka przykładów z życia wziętych:
- kiedy spotkałem się z moja klasą z podstawówki, obok w losowo wybranym lokalu trwało również spotkanie innej klasy,
- jeden z moich nauczycieli mieszkający obecnie za granicą przyleciał specjalnie na umówione spotkanie,
- największy aquapark w Polsce ma już szereg rezerwacji w przód na zamknięte imprezy grup z NK, itd.
A dla marketerów NK oznacza obszerny potencjał otwarty na pomysły do zagospodarowania, integralnie lub obok. Aż prosi się, żeby wzorem wirtualnych profili, powstał sponsorowany wirtualny uniwersytet, gdzie eksternistycznie uczęszczają słuchacze z dowolnego miejsca w Polsce i za granicą. Być może w nawiązaniu do jakiegoś ważnego wydarzenia narodowego [np. ME 2008] zdjęcia w profilach na naszej klasie powinny ulec zmianie, tak żeby zamanifestować poparcie lub sprzeciw, itd., itp… Przyjemne ciarki przechodzą po plecach, jak pomyślę jakim narzędziem może stać się NK połączona z innymi serwisami społecznościowymi. Wystarczy tylko otworzyć się na dostępne możliwości i krzewić wiedzę na temat Internetu wśród kolejnych uczniów z NK, zyskując tym samym wyedukowanych i lojalnych użytkowników sieci.
Zaczynam jednak dostrzegać pewną różnicę w kwestii aktywności kolegów, koleżanek, i innych userów. Różnica polega na wygaszaniu tych emocji, które bazują głównie na wspomnieniach i nostalgii. Przejawia się to tym, że ludzie coraz rzadziej piszą. Rzadziej też czytają posty innych - ileż można o wspomnieniach, na dodatek po ew. spotkaniu tematy z przeszłości bardziej wygasają. Zaczyna brakować bodźców.
Życzę temu portalowi jak najlepiej, ale... brak pomysłu na zagospodarowanie tej luki po wyczerpaniu nostalgicznych emocji, skłania mnie do nie zbyt optymistycznego myślenia.
Dodaj komentarz
Wpisy tego samego autora