20.04.2009 / Trendy / Raporty i badania
code.name.80.20 - kierunek innowacja czy przepaść
Nowicki Zbigniew
Managing Director
 

Zasada Pareto ma zastosowanie w wielu przypadkach, jeśli potrzebujemy coś zgrubnie podzielić pomiędzy 2 części, gdzie 20% badanej całości jest powiązana z 80% zasobów. Zasada ta potwierdza się również w Internecie, ponieważ w sposób szybki pozwala reagować na zmieniające się otoczenie, ustala priorytety oraz ostatecznie podejmować decyzje.

Dla przykładu można podać:

  • tworzenie treści – średnio 20% publikujących edytuje 80% wpisów,
  • ecommerce – 20% z konsumentów realizujących zakupy przynosi 80% zysków,
  • pozycjonowanie SEO – optymalizacja onsite podnosi wyniki pozycjonowania o 20%, 80% to wpływ prac i czynników zewnętrznych;

Wedle teorii zarządzania zasobami, w zależności od poziomu umiejętności, zgrania i motywacji, zasada pareto może ułatwiać organizację i podział pracy w grupie. Z takiego założenia wyszli managerowie z Mountain View dzieląc roboczo tydzień każdego pracownika pomiędzy 4 dni poświęcane dla korporacji oraz 1 dzień na własne potrzeby, rozwój i… innowację – koło zamachowe każdej firmy. Dzięki właśnie takiemu podejściu inżynierom z Google udało się wymyśleć koncepcję Adwords, której zaczątki powstały w ramach budowania prywatnych koncepcji reklam tekstowych powiązanych z treścią zapytania do wyszukiwarki.

Wydawałoby się rewelacyjny pomysł budzi jednak wiele kontrowersji. W zależności od podejścia dowiadujemy się, iż otwartość w podejściu do jakości i innowacji to jeden z filarów, dzięki któremu Google może dominować. Innym razem z tego samego źródła możemy wyczytać, iż zasada swobodnej myśli może stanowić zagrożenie dla sprawnego funkcjonowania organizacji. Bez wątpienia obecny sukces leży w podejściu top management Google, który inwestuje lub nabywa prawa do innowacyjnych pomysłów, pozostawiając twórców w roli liderów przedsięwzięcia. Co jednak w przypadku, kiedy autor jest przekonany do swojego pomysłu, a analitycy Google [szczególnie w obliczu kryzysu i opublikowanego spadku o 3%] niekoniecznie? Innowacja silnie powiązana z tworzeniem i samorealizacją może motywować do rozwoju koncepcji na własną rękę, bez zwracania uwagi na zainteresowanie ze strony Google. W końcu pracownicy formalnie mają na to jeden dzień do dyspozycji, więc dlaczego nie wykorzystać go na rozwój swojego przedsięwzięcia.

Nie jestem przekonany, iż na co dzień ktokolwiek z nas z czystym sumieniem odpowiedziałby, iż jego pracownicy mają tak naprawdę 1 dzień wolny w tygodniu, gdzie rozkład jazdy jest pozostawiany ich inwencji. Sam zastanawiam się, czy wprowadzenie takiej zasady w sposób otwarty faktycznie w ramach naszych realiów podniosłoby efektywności i innowacyjność firmy. Sądzę, iż obecnie podział czasu 80.20 działa w sposób nieformalny, bez regulacji, trochę po kryjomu. Efekty zaś zależą bezpośrednio od jednostek, które z takiego układu korzystają. Jakie są Wasze doświadczenia na tym polu?

Podziel się! |
Tag arrow
Chmura tagów

Tagi: innowacja, pareto


Komentarze (6)
 1 / 1 
Paweł
1. Paweł 20.04.2009 / 12:53
Goście z 37signals wspominali, że przejście na 4-dniowy tryb pracy podniósł ich wydajność. Takie jednak eksperymenty można organizować w gronie "odpowiedzialnych" pracowników.
Łukasz Ściborowski
2. Łukasz Ściborowski 20.04.2009 / 15:05
Google nie jest jedyną firmą stosującą system 80/20. W wielu _odpowiedzialnych_ i _dojrzałych_ organizacjach samodzielne prowadzenie przez zasób dowolnie wybranego projektu jest obowiązkowe i liczone np. do oceny kwartalnej.

Oczywiście wymaga to opieki mentora, który pomaga wybrać naprawdę przydatny projekt. A żeby nie były to wakacje, każdy pilnuje się sam. Podwyżka lub premia, uzależniona od postępów, co kwartał świetnie w tym pomaga :)

System nie będzie działał w Polsce, bo:

1. mamy za małe firmy. Mentor jest w stanie prowadzić 3-4 osoby i poświęcać na to swój czas (jest to część jego obowiązków). Taki system wymaga min. kilkusetosobowej organizacji.

2. firmy skupione są na przetrwaniu, a nie na rozwoju. Nie ma miejsca na innowacje, jest, za przeproszeniem, napierniczanie kolejnych harmonogramów do zapięcia budżetu.

3. nie ma potrzeby innowacji. Sajcik, banerek, afiliacja, rabacik na media - to są narzędzia w tej branży, innych nie trzeba, dziękujemy.

4. zasoby błyskawicznie dostosowują się do kultury branżowej, która zabija innowacyjność.

Są wyjątki, ale w małych, kilkunastoosobowych firmach, gdzie działają zupełnie inne mechanizmy promowania myślenia.
Nowicki Zbigniew
3. Nowicki Zbigniew 21.04.2009 / 16:14
@ Łuaksz

Bardzo ciekawy komentarz, dziękuje. Schemat, który przedstawiasz odnosi się do akademickiego stylu prowadzenia zespołu, oczywiście nie w kolokwialnym teoretycznym ujęciu, tylko w odniesieniu do samodzielności twórczej i badawczej, motywowania i posiadania mentora. Zresztą nie jest to jedyna cecha, która udowadnia silne korzenie Google z środowiskiem i specyfiką akademicką.

Tak jak napisałem, jestem przekonany, że w wielu firmach [nawet tych o charakterze kuźni harmonogramów] taki model obecnie działa w formie szarej strefy, bez kontroli ze strony organizacji, gdzie pracownicy poświęcają czas pracy na różne zadania, nie powiązane bezpośrednio z zakresem obowiązków lub podnoszeniem kwalifikacji. Warto chyba spróbować ogarnąć ich cichą inicjatywę.
loob 13
4. loob 13 21.04.2009 / 17:10
Model zarządzania, m.in Google świetnie ukazany jest w książce "Zarządzanie Jutra" Garyego Hamela i Billa Breena



Praca z projektami jest tak zorganizowana, że np pracownicy sami dobierają się, sami decydują czemu poświęcić swój czas, tak więc inicjują własne projekty, próbując realizować swoje pomysły , albo pracują nad czyimś projektem.

W każdym razie nie potrzeba wcale jakiegoś "mentora", czy kierownika, bo to sami ludzie , swoimi wyborami przy życiu zachowują tylko te najlepsze, wg nich najlepiej rokujące przedsięwzięcia.



Jakoś nie mogę się też zgodzić z tym, że taki specjalny czas, przeznaczony dla pracowników na opracowywanie własnych koncepcji nie przyniósł by pozytywnych rezultatów w Polsce .

Bo właściwie czemu nie ?



W Ameryce się udało, to nam się nie uda ?

pozdrawiam
Nowicki Zbigniew
5. Nowicki Zbigniew 22.04.2009 / 12:11
Nie kwestionuje faktu, czy się uda. Powiem więcej, mocno wierzę w ten model, choć nie jestem przekonany do całkowitej swobody, o której pisze 13 loob.

Bo choćby jak poradzić sobie z kwestią równomiernego podziału zaangażowania i obciążenia zasobów. Skoro każdy może wybrać interesujący go temat, to nie mamy gwarancji obsadzenia tematów "nieatrakcyjnych", nudnych, żmudnych, powtarzalnych.

Macie jakiś przykład w swoim działaniu przyporządkowania wedle preferencji?
Łukasz Ściborowski
6. Łukasz Ściborowski 23.04.2009 / 12:30
System 20% jest stworzony dla organizacji o dużej skali. Wtedy działa rozkład normalny - są ludzie, którym się ?chce? i jakaś pula ludzi, którzy ?muszą?. Tych pierwszych się premiuje, tych drugich ciągnie za uszy obsadzając w roli wykonawców dla tych pierwszych. I jakoś to się równoważy.

Możliwość realizacji własnych projektów musi mieć wartość nie tylko dla firmy, ale też dla ?zasoba?. Może być skróconą ścieżką do pracy z jakimś guru, który urzęduje kilka pięter wyżej. Jeśli mówimy o firmie, która ma 10 000 pracowników, to jest to najlepszy sposób uciekania przed przeciętnością. A dla całej masy przeciętniaków, która przy takiej skali musi się ujawnić, jest jakimś pobudzaniem do nietkwienia w przeciętności.

To, co powstanie w ramach projektów, czasem rzeczywiście wchodzi do użycia - moim zdaniem jest to ok. 1-2% projektów, tworzonych naprawdę przez elitę firmy. Często jest to ozdobnik na półce. Niegłupio, jeśli projekt powstaje np. w ramach pracy dyplomowej na uczelni. Najważniejsze jednak jest to, że ludzie uczą się odpowiadać za projekt, organizować pracę, delegować zadania, szukać wiedzy i współpracowników. To za to dostają premię, a jeśli organizacja dostanie przy okazji jakiś gadżet albo choćby dobry opis realnego problemu, to korzysta dodatkowo.

Ale jeśli mówimy o agencjach w sile kilkudziesięciu osób, to ponadprogramowa energia realizuje się w robieniu lewizn, i to też jest ważny wskaźnik tego, jak ludzie się w nich czują i gdzie widzą potencjał.

Dlaczego ten system nie przyjmie się w Polsce? Pomijając wielkość agencji, problemem jest wykształcenie kadry zarządzającej, która nieraz pasuje bardziej do oddziałów Providenta, niż miejsc, gdzie się myśli i myśleniem zarabia. Jeśli słyszeliście, że w pewnej sporej agencji reklamowej zafoliowano stół do piłkarzyków za karę za wyniki finansowe grupy, to macie dobry przykład tego, co mam na myśli :)
 1 / 1 
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki, któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.
wymagane
 
 
wymagane,niepublikowane
 
obrazek nieczytelny
 
 
Po dodaniu komentarza, Twój adres IP będzie widoczny obok nicka.
wyślij
Arrow
newsletter
 
Arrow
Loader
ostatnie komentarze
więcej
 

Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
© 2012 interaktywnie.com. All rights reserved.