W zasadzie można zacząć od prostego pytania w skutek dyskusji przeprowadzonej ostatnio z Tomaszem Szladowskim: Jak bardzo zmieniłby się PKB jeśli z dnia na dzień zniknęłyby wszystkie komunikatory, i czy w ogóle zmalałby czy zwiększyłby się?
Komunikatory stanowią przykład ewolucjo – regresu komunikacji, kondensują przekaz, czyniąc go jednocześnie minimalistycznie uposażonym pod względem formy. Z punktu widzenia socjologii oraz ilości otaczającej nas informacji [w latach 80 – średnio 400 przekazów informacyjnych na dzień, z początkiem XXI wieku wartość ta wzrosła 10x] człowiek z naturalnych powodów obronnych upraszcza i ogranicza komunikaty. Z konieczności ograniczania długości słowa joke, zastąpionego symbolem :) [oszczędność wynosiła wówczas całe 16 bitów (sic!)] w 1982 roku pojawił się język emotikon, symboli oraz skrótów, następnie został zaadaptowany i rozwinięty przez użytkowników IM. Dla przykładu nie ma to jak c[_] rano, a c-/ po obiedzie :P.
Masowe używanie komunikatorów czyni naszą komunikację dużo uboższą, zdania są krótkie, rwane, bez konkretnej i wypracowanej składni, często wyciągane z kontekstu. W krótkim czasie nawyki wyuczone w ramach korzystania z aplikacji IM, przenoszą się na sposób komunikacji werbalnej. Zaczynamy prowadzić dialog przy pomocy krótkich „szczeknięć”, posiadających samo gęste i obdartych z formy. Patrząc na nasze, interaktywne poletko, problem zaczyna się gdy, osoby których chlebem powszednim winna być kwiecistość wymowy oraz bogata erudycja, zaczynają mówić „strzelając seriami karabinu” w stylu kolejnych wpisów GG.
Komunikatory, podobnie jak smsy, nieświadomie kradną nasz czas. Poklikiwanie, otwarcie tematu, poznanie stanowiska drugiej strony i ustalenie w ten sposób czegokolwiek zajmuje niewspółmiernie więcej czasu niż rozmowa twarzą w twarz lub przez telefon.
Z drugiej strony IM stanowi nieocenione narzędzie, jeśli chodzi o doraźną pomoc lub wsparcie, kiedy nie chcemy zmieniać kanału kontaktu z klawiatury na słuchawkę. Idealnie nadają się do przekazywania skondensowanego i bezbłędnego przekazu: linków, wartości, numerów, adresów, itd. Na tym właśnie narzędziu i koncepcji prowadzenia dialogu z kilkoma konsumentami na raz opiera się sukces i efektywność rozwiązań typu livechat, stanowiących bezpośrednie wsparcie np. przy problemach z systemem transakcyjnym.
Gdy w ramach organizacji mamy skutecznie wypracowaną kulturę korzystania z IM [czytać należy: nie przyjmuje i nie odpowiadam w trybie ciągłym] de facto komunikatory stają się pomocne, pozwalają śledzić i rejestrować przebieg spraw. Ale czym w takim wypadku różnią się od poczty email, zachowującej wątek komunikacyjny? A skoro o poczcie email mowa, to właśnie dzięki komunikatorom wprowadzono w programach pocztowych powiadamianie o nowo otrzymanej poczcie.
Komunikatory wytwarzają bardzo emocjonalny i indywidualny związek, porównywalny do posiadania telefonu komórkowego, a w zasadzie do zgromadzonych w nim kontaktów. Dla wielu strata listy kontaktów GG lub Skype to prawdziwa tragedia, być może związana z alienacją i nagłym brakiem wiadomości i dostępności? IM pozwalają w sposób niemy „wykrzyczeć” swój obecny nastrój lub myśl, każdemu kto ma dodany kontakt. IM to z pewnością namiastka fizycznego kontaktu w stylu ja i moi znajomi jesteśmy połączeni, tylko pytanie czy połączenie przekłada się na rzeczywistą relację.
I na koniec nie sposób odmówić komunikatorom jednej bardzo ważnej zalety, a mianowicie czynią komunikację powszechniejszą i tańszą. Przecież w obecnych warunkach nie ma potrzeby posiadania kosztownego rozwiązania do telekonferencji lub płacenia astronomicznych rachunków za rozmowy międzynarodowe, wystarczy zestaw słuchawki-mikrofon i aplikacja Skype :]
Komunikatory stanowią przykład ewolucjo – regresu komunikacji, kondensują przekaz, czyniąc go jednocześnie minimalistycznie uposażonym pod względem formy. Z punktu widzenia socjologii oraz ilości otaczającej nas informacji [w latach 80 – średnio 400 przekazów informacyjnych na dzień, z początkiem XXI wieku wartość ta wzrosła 10x] człowiek z naturalnych powodów obronnych upraszcza i ogranicza komunikaty. Z konieczności ograniczania długości słowa joke, zastąpionego symbolem :) [oszczędność wynosiła wówczas całe 16 bitów (sic!)] w 1982 roku pojawił się język emotikon, symboli oraz skrótów, następnie został zaadaptowany i rozwinięty przez użytkowników IM. Dla przykładu nie ma to jak c[_] rano, a c-/ po obiedzie :P.
Masowe używanie komunikatorów czyni naszą komunikację dużo uboższą, zdania są krótkie, rwane, bez konkretnej i wypracowanej składni, często wyciągane z kontekstu. W krótkim czasie nawyki wyuczone w ramach korzystania z aplikacji IM, przenoszą się na sposób komunikacji werbalnej. Zaczynamy prowadzić dialog przy pomocy krótkich „szczeknięć”, posiadających samo gęste i obdartych z formy. Patrząc na nasze, interaktywne poletko, problem zaczyna się gdy, osoby których chlebem powszednim winna być kwiecistość wymowy oraz bogata erudycja, zaczynają mówić „strzelając seriami karabinu” w stylu kolejnych wpisów GG.
Komunikatory, podobnie jak smsy, nieświadomie kradną nasz czas. Poklikiwanie, otwarcie tematu, poznanie stanowiska drugiej strony i ustalenie w ten sposób czegokolwiek zajmuje niewspółmiernie więcej czasu niż rozmowa twarzą w twarz lub przez telefon.
Z drugiej strony IM stanowi nieocenione narzędzie, jeśli chodzi o doraźną pomoc lub wsparcie, kiedy nie chcemy zmieniać kanału kontaktu z klawiatury na słuchawkę. Idealnie nadają się do przekazywania skondensowanego i bezbłędnego przekazu: linków, wartości, numerów, adresów, itd. Na tym właśnie narzędziu i koncepcji prowadzenia dialogu z kilkoma konsumentami na raz opiera się sukces i efektywność rozwiązań typu livechat, stanowiących bezpośrednie wsparcie np. przy problemach z systemem transakcyjnym.
Gdy w ramach organizacji mamy skutecznie wypracowaną kulturę korzystania z IM [czytać należy: nie przyjmuje i nie odpowiadam w trybie ciągłym] de facto komunikatory stają się pomocne, pozwalają śledzić i rejestrować przebieg spraw. Ale czym w takim wypadku różnią się od poczty email, zachowującej wątek komunikacyjny? A skoro o poczcie email mowa, to właśnie dzięki komunikatorom wprowadzono w programach pocztowych powiadamianie o nowo otrzymanej poczcie.
Komunikatory wytwarzają bardzo emocjonalny i indywidualny związek, porównywalny do posiadania telefonu komórkowego, a w zasadzie do zgromadzonych w nim kontaktów. Dla wielu strata listy kontaktów GG lub Skype to prawdziwa tragedia, być może związana z alienacją i nagłym brakiem wiadomości i dostępności? IM pozwalają w sposób niemy „wykrzyczeć” swój obecny nastrój lub myśl, każdemu kto ma dodany kontakt. IM to z pewnością namiastka fizycznego kontaktu w stylu ja i moi znajomi jesteśmy połączeni, tylko pytanie czy połączenie przekłada się na rzeczywistą relację.
I na koniec nie sposób odmówić komunikatorom jednej bardzo ważnej zalety, a mianowicie czynią komunikację powszechniejszą i tańszą. Przecież w obecnych warunkach nie ma potrzeby posiadania kosztownego rozwiązania do telekonferencji lub płacenia astronomicznych rachunków za rozmowy międzynarodowe, wystarczy zestaw słuchawki-mikrofon i aplikacja Skype :]
Dodaj komentarz
Wpisy tego samego autora