Każdorazowe projektowanie HCI czyli interakcji komunikacji człowieka z komputerem w postaci graficznego projektu stron internetowych stanowi poważne wyzwanie. Istnieją co najmniej dwa kluczowe wyzwania w projektowaniu HCI (Human Computer Interaction) dla Internetu.
Pierwsze wyzwanie jest związane z problemem „mieć ciastko i zjeść ciastko”, czyli jak zwiększyć ilość informacji na stronach i jednocześnie zagwarantować odpowiednią jakość i zrozumiałość materiału dla użytkowników.
Drugie wyzwanie związane jest z problemem „poznawania”, czyli jak zrozumieć potrzeby klienta, przetłumaczyć je na dopasowane pod względem treści i przedstawić je w sposób użyteczny w spersonalizowanym interfejsie użytkownika.
Myśląc o wspominanych problemach można śmiało powiedzieć, iż stworzenie idealnego interfejsu to poszukiwanie Świętego Grala lub Kwiatu Paproci. Oznacza to, że interfejsy mogą być lepsze lub gorsze, ważne, żeby proces projektowania nie miał charakterystyki jednorazowego wydarzenia. Z pomocą przychodzą tutaj badania koncentrujące się na większej efektywności HCI, a następnie optymalizacji produktu. W szczególności badania skupione na analizie subiektywnego zadowolenia użytkowników.
Zarówno ISO jak i Nielsen definiują satysfakcję jako mocno indywidualna kwestię konkretnego użytkownika, bez podawania wyraźnych wytycznych odnośnie skali i zasad pomiaru. Dlatego warto podczas badań zderzać zadowolenie oraz inne subiektywne odczucia użytkowników z ogólnymi cechami badanymi dla serwisu internetowego. Estetyka, emocje, oczekiwanie, dopasowanie do gustu i użyteczność to suma wszystkich wpływów interaktywnych doświadczeń, a ich końcowy wynik zależy od aktualnej sytuacji w jakiej znalazł się użytkownik korzystający z interfejsu w poszukiwaniu informacji.
Pierwsze wyzwanie jest związane z problemem „mieć ciastko i zjeść ciastko”, czyli jak zwiększyć ilość informacji na stronach i jednocześnie zagwarantować odpowiednią jakość i zrozumiałość materiału dla użytkowników.
Drugie wyzwanie związane jest z problemem „poznawania”, czyli jak zrozumieć potrzeby klienta, przetłumaczyć je na dopasowane pod względem treści i przedstawić je w sposób użyteczny w spersonalizowanym interfejsie użytkownika.
Myśląc o wspominanych problemach można śmiało powiedzieć, iż stworzenie idealnego interfejsu to poszukiwanie Świętego Grala lub Kwiatu Paproci. Oznacza to, że interfejsy mogą być lepsze lub gorsze, ważne, żeby proces projektowania nie miał charakterystyki jednorazowego wydarzenia. Z pomocą przychodzą tutaj badania koncentrujące się na większej efektywności HCI, a następnie optymalizacji produktu. W szczególności badania skupione na analizie subiektywnego zadowolenia użytkowników.
Zarówno ISO jak i Nielsen definiują satysfakcję jako mocno indywidualna kwestię konkretnego użytkownika, bez podawania wyraźnych wytycznych odnośnie skali i zasad pomiaru. Dlatego warto podczas badań zderzać zadowolenie oraz inne subiektywne odczucia użytkowników z ogólnymi cechami badanymi dla serwisu internetowego. Estetyka, emocje, oczekiwanie, dopasowanie do gustu i użyteczność to suma wszystkich wpływów interaktywnych doświadczeń, a ich końcowy wynik zależy od aktualnej sytuacji w jakiej znalazł się użytkownik korzystający z interfejsu w poszukiwaniu informacji.
http://misz.net/?p=147
:)
Zalecam lepiej przeczytać standard ISO i może ten właściwy z definicjami, akurat tam miara satysfakcji jest dość szczegółowo opisana odnośnie skal i zasad pomiaru. Po co wprowadzać standaryzację ISO gdyby nie było wskazówek dla porównań? Różnice indywidualne faktycznie występują w satysfakcji, ale w użyteczności mierzymy satysfakcje jako czynnik zamian po użyciu produktu. "Questionnaires to measure satisfaction and associated attitudes are commonly built using Likert and semantic
differential scales." oraz "A number of questionnaires are available that are widely used. They include: ASQ, CUSI, PSSUQ,
QUIS, SUMI, and SUS)."
PS: norm które o tym mówią jest znacznie więcej niestety tylko jedna jest opisana w WIKIpedii, przykładowe: 9126-1, 13407, 14598-5, 25062.
- tego z pewnością nie mierzymy w użyteczności, przecież to są badania jakościowe, przy próbach ok 10 osób. Satysfakcja po użytkowa jest korelatem motywacji do użycia produktu, ale na pewno nie mierzymy dopasowania czy oczekiwań dla takich pomiarów potrzeba próby ilościowej. Wplatanie w użyteczność różnić indywidualnych jest bezcelowe, przynajmniej w kontekście badania użyteczności.
Dodaj komentarz
Wpisy tego samego autora