Kryzysowe konwersje - niby gorzej a jednak lepiej...
Maciej Gałecki
Dodał: Maciej Gałecki
CEO / Bluerank
 

Konwersja - magiczne słowo dla każdego marketera, który ma do zrealizowania określony cel sprzedażowy. Rozumiana jako ilość akcji względem ruchu, który je wygenerował, stała się już dawno podstawą do monitorowania i oceny działań online - jednym słowem robi to każdy.

Ale już konwersja rozumiana jako ilość zamkniętych z sukcesem procesów zakupowych, gdzie mamy pewność że klient a) potwierdził poprawność danych, b) zapłacił i c) odebrał towar (i nie złożył później reklamacji) jest dużo bardziej problematyczna w pomiarze. Dotyczy to zwłaszcza dużych organizacji, gdzie paradoksalnie każda, nawet mała, poprawa wyniku ma w ostatecznym rozrachunku większe znaczenie i przełożenie na zysk. Na palcach jednej ręki można by wymienić instytucje z kilku(-nastu) branż, które mogą pochwalić się pełnym śledzeniem pozyskanego klienta i znają dokładnie źródło ruchu i kreację, która go przyprowadziła.

Tyle o definicji. Odwieczne pytanie brzmi - jak zwiększyć konwersję?
Mądrzejsi ode mnie twierdzą (a ja się pod tym zdecydowanie podpisuję) - są 3 obszary, w których można wpłynąć na zwiększenie liczby konwersji:

1) Jakość źródła ruchu - np. w SEM to kwestia dobrania odpowiedniej wyszukiwarki lub sieci kontekstowej, słów kluczowych, przekazu w kreacji, itp. - by "odfiltrować" nieatrakcyjnych użytkowników i jednocześnie przyciągnąć tylko tych, którzy dają największe szanse na "skonwertowanie".

2) "Transakcyjność" serwisu - nie jestem pewny czy takie sformułowanie w ogóle istnieje, ale na pewno potwierdzą to firmy zajmujące się web usability - wszak nawet najlepiej rokujący strumień ruchu nie przyniesie konwersji, jeżeli nie będzie umiał (lub mógł) tego zrobić... Spójna z reklamą komunikacja, intuicyjne formularze, bezpieczeństwo i szereg innych aspektów wpływa na to, że ludzie wypełniają formularze. No chyba że mamy wyłączność na produkt i wyjątkowych desperatów przed sobą, których nic nie powstrzyma przed zakupem. Dla przykładu: ten, kto będzie handlował biletami na pierwszy polski koncert Madonny z pewnością nie musi myśleć o usability :]

3) Wewnętrzne procedury w organizacji - kiedy ów "lead" już się wygenerował, warto by coś z nim zrobić. Z pozoru brzmi prosto, ale poziom obsługi takiego procesu po stronie organizacji wciąż pozostawia wiele do życzenia... Przyczyny czasami są prozaiczne: szybkość kontaktu, przerzucanie potencjalnego klienta między kolejnymi pracownikami czy chociażby aktualny brak produktu na magazynie (i niemożność szybkiego ściągnięcia go od dostawcy)...

Te trzy obszary to oczywiście system naczyń połączonych - poprawienie każdego z nich z osobna przyniesie poprawę wyników. Co więcej - umożliwi skalowanie sprzedaży, bo da się kupić więcej (coraz droższego) ruchu, który skonwertuje w rentowny sposób (czyli wciąż przyniesie zysk).

Konwersje - a jak jest w rzeczywistości?
Jestem ciekaw jakie są doświadczenia innych agencji SEM i firm, które operują na konwersjach, ale stawiam tezę, że w najbliższym czasie nasi klienci będą podnosić swoją konkurencyjność przede wszystkim w trzecim i (trochę mniej) drugim ze wskazanych wyżej obszarów. Zaryzykuję stwierdzenie że "jakość źródła ruchu" jest już właściwie zoptymalizowana - bo nie zależy od "bezwładności decyzyjnej" klienta, i był już po prostu polem walki pomiędzy podmiotami sprowadzającymi dobry ruch.

Na koniec chciałbym podziękować "kryzysowi" nie tylko za przesuwanie budżetów w naszym kierunku, ale również za wymuszenie aktywności klientów w obu wspomnianych przed chwilą obszarach - to osiągnięcie, którym chyba żadna agencja nie może się pochwalić ;-)

Podziel się! |
Tag arrow
Chmura tagów

Tagi: konwersje, roi, web usability


Komentarze (7)
 1 / 1 
Marek Kasperski
1. Marek Kasperski 03.02.2009 / 19:53
'intuicyjne formularze' (akapit 5) - nie ma czegoś takiego.
Maciej Gałecki
2. Maciej Gałecki 04.02.2009 / 09:32
Czyli co? "nie są do końca usability"? :]
Maciej Wiśniewski
3. Maciej Wiśniewski 04.02.2009 / 09:38
'intuicyjne formularze' (akapit 5) - nie ma czegoś takiego.


Tak samo jak pojęcia "transakcyjność serwisu":) - nie zaburza to jednak czytelności przemyśleń Maćka.
Marek Kasperski
4. Marek Kasperski 04.02.2009 / 12:16
Aby była jasność: przychylam się do zdania Macieja i nie mam nic do zasadności Twojego artykułu. Ale...

Formularze - niejako z samego nadania - nie są intuicyjne, tylko są wręcz crapowe. W ich optymalizacji czy - by użyć słownictwa z Twojego wpisu - podnoszeniu ogólnego usability chodzi o to, by ten poziom crapowości był jak najniższy.

Na samą crapowość formularzy składają się dwie cechy: poziom czytelności - zależny od jego formatowania - i poziom złożoności - zależny od jego konstrukcji.

Co do fragmentu, który zechciałeś wyciągnąć z opisu mojego profilu... Za dużo się już narobiłem by z jednej strony nie doceniać usability jako takiej, z drugiej zaś by je przeceniać. Czasem strategia skuteczności wymusza użycie elementów sprzecznych z usability.
Maciej Gałecki
5. Maciej Gałecki 04.02.2009 / 15:22
Marku, mam nadzieje ze nie potraktowales mojego komentarza jako zlosliwosci :-)

Ja rowniez sie z Toba zgadzam - w pelni przyjazny formularz jest pewnie czyms idealnym i - uzywajac duzego uproszczenia - dopoki "nie konwertuja" w nim wszyscy, to na pewno jeszcze cos w nim da sie poprawic...

Piszac zreszta o "intuicyjnych formularzach" myslalem o takich rozwiazaniach ktore przynosza dobre (dla swojej branzy / tematu / mechanizmu) wskazniki, co wcale nie oznacza "maksymalne" (w sensie 100%).
el cukro
6. el cukro 05.02.2009 / 08:48
Warto też wspomnieć, że na poziom konwersji wpływają też trzy inne czynniki:
1. Word of mouth, czyli opinia o serwisie, jego popularność, pozycja w branży i wśród użytkowników
2. Aftersales, czyli poziom obsługi posprzedażowej klienta i wciągnięcie go w kolejne "konwersje" (wiadomo, najtrudniej przełamuje się pierwsze lody)
3. Dialog z "lead"-em czy "prospect"-em (przepraszam za to słownictwo, ale ciężko się unika angielszczyzny w tym temacie) zanimi nastąpi konwersja (zasada taka sama jak na randkach z dziewczyną - najpierw trzeba trochę pochodzić :)))

I tutaj poza typowymi narzędziami seo/sem przydają się inne, takie jak fora dyskusyjne, aktywność na serwisach społecznościowych, animatorzy czy tzw. community managerowie oraz email marketing.
Lukasz Felsztukier
7. Lukasz Felsztukier 05.02.2009 / 09:55
Jeszcze a propos konwersji i formularzy - jest mnóstwo badań dotyczących skuteczności landing page'y i jest to obecnie cała odrębna dziedzina wiedzy w której specjalizują się firmy nie robiące nic innego, ale generalnie są branże, gdzie wskaźnik 0,25% jest wskaźnikiem wyśmienitym, a także takie gdzie wszystko poniżej 5% uznawane jest za porażkę :)
 1 / 1 
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki, któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.
wymagane
 
 
wymagane,niepublikowane
 
obrazek nieczytelny
 
 
Po dodaniu komentarza, Twój adres IP będzie widoczny obok nicka.
wyślij
Arrow
newsletter
 
Arrow
Loader
ostatnie komentarze
więcej
 

Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
© 2012 interaktywnie.com. All rights reserved.