Zastanawiam się jaki sens mają wszelkiej maści sieci reklamowe powstające nawet nie jak grzyby pod deszczu, ale rozpleniające się jak glony w ogrodowej sadzawce w pierwszych promieniach słońca.
Fakt, faktem, że rynek sieci wygląda już zupełnie inaczej niż jeszcze 2-3 latat temu. Rządzi Arbo Dominator z tak zwanym długim ogonem. A jak widać dołączają do tego ogona kolejni: wystarczy wymienić trzy czy cztery sieci reklamy na blogach, Glossy od Agory czy AdTotal od WP.
Dlaczego zastanawiam się nad sensem? Po pierwsze ceny CPM spadły do tak niskiego poziomu, że niedługo będziemy (jako serwisy czy blogerzy) oddawać powierzchnię niemal do tego dopłacając, do tego klienci chcą kupować powierzchnię (a agencje czy domy kupować) w modelu akcyjnym (wiadomo - ryzyko działalności marketingowej jest przerzucenie na wydawców - łatwizna).
Zastanawiam się gdzie jest dno. Przy tak niskich jak obecnie przychodach z reklamy może się okazać, że nie ma sensu tworzyć porządnych serwisów i produktów internetowych, bo wystarczy "mieć odsłony" aby zebrać trochę pieniędzy z rynku - jak to trzeba zrobić nie muszę w tym gronie tłumaczyć (agregacja, farmy SEO itp., itd.).
Wracając do sieci - jakoś nie wierzę, że na niższe niż w portalach pieniądze można dotrzec do "lepszego targetu". Jakoś mi to się w zasadach ekonomicznych "nie mieści".
No chyba że się mylę.
Bo po drodze kasę zdzierają sieci, tak samo jak reklamowe przy CPM. A można się dogadać bezpośrednio przecież.
No i słusznie. A jak chcą działać konkretnie to dogadują się bezpośrednio z serwisem.
Banki i nie tylko zarabiają na sprzedaży produktów a nie na tym, że wyświetlają się reklamy.
Mierzenie konwersji z innych źródeł jest bardzo trudne albo niemożliwe więc tym bardziej nic dziwnego, że chociaż w internecie każdy chciałby mieć efekt.
Najbardziej w tym wszystkim zagubione są chyba sieci reklamowe bo tracą zyski i nie potrafią sobie z tym poradzić.
Wszyscy zarabiają na sprzedaży produktów, nie tylko banki to jest oczywista oczywistość. Problem z bankami jest taki że przerzucają cały ciężar odpowiedzialności za kampanie na wydawców. A to czy ktoś kupi produkt banku zależy od wielu wielu innych czynników za które wydawca nie jest odpowiedzialny (budowa strony, sposob zbudowania formularza, przejrzysty layout, dobra oferta itp).
To że CPMy są niskie jest problemem oczywiście sieci reklamowej, ale też w tym samym stopniu końcowych wydawców.
Ważne jest też odpowiednie dogranie modelu, stawek. Jak kampania jest rozliczana za efekt a kreacje bardziej brandingowe to sie jej nie wpuszcza na serwis po prostu bo to bez sensu. Jak coś nie sprzedaje to się zmienia, poprawia.
Taka praca :)
przeciez uzytkownik przed kliknieciem nie widzi landing page... to jaki to ma wplyw na CTR??? :)
tekścik Dominika mówi o sieciach reklamowych, w których jak wiadomo dominuje reklama display. zresztą inaczej nie byłoby tam mowy o spadających CPMach :)
a jeśli dyskutujemy o reklamie display, to już najstarsi górale wiedzą, ze CTR to nie jest żaden miernik sukcesu kampanii :)
oczywiście fakt faktem, że trochę kampanii typu display "chodzi" w modelu CPA, w którym CTR jest zasadniczym wskaźnikiem, ale to dotyczy li tylko niesprzedanej powierzchni reklamowej czyli sytuacji, kiedy wydawcy czy sieci mają jakieś "wolne przebiegi" po kampaniach rozliczanych w modelu CPM. a takich sytuacji nie ma wcale tak dużo (może z nielicznymi wyjątkami), a z czasem będzie ich coraz mniej, bo powierzchni w skali całego netu nie przybywa tak dużo jak budżetów reklamowych i jak szybko spadają wartości CPM.
w "klasycznych" kampaniach display klikalność kreacji może mieć znaczenie tylko o tyle, żeby jak najwięcej ludzi weszło na landing page, ale przecież to samo w sobie nigdy nie jest (a przynajmniej nie powinno być) głównym celem kampanii.
czy ktoś słyszał np. o CTR w kampaniach tv ??? nie, bo jest zerowy :)
a przecież nikt jakoś nie kwestionuje skuteczności kampanii telewizyjnych.
w tych kampaniach po prostu nie o to chodzi, żeby ludzie klikali w kreacje. a jeśli komuś o to chodzi, to znaczy że źle dobrał narzędzia do celów kampanii.
utrwaliły one wizerunek Internetu jako medium b.taniego i mało skutecznego
do tego dyktat domów mediowych, które trzymają łapę na dużych budżetach i nie zależy im na kupowaniu dobrych kampanii ale tych, na które mają duże opusty cenowe
Dodaj komentarz
Wpisy tego samego autora