Świeżo upieczona laureatka literackiej nagrody Nobla, Doris Lessing, wykorzystała swoje podziękowanie, by dać wyraz myśli, iż internet czyni z nas durniów. Według pisarki, globalna sieć uwiodła całe współczesne pokolenie prowadząc je ku fragmentaryzacji kultury, w której nikt niczego nie czyta i nikt nie wie niczego o świecie.O ile w kontekście, słowa te mogą być potraktowane, jako brednie starszej kobiety o skostniałym systemie wartości, o tyle ciekawą sprawą jest profil pisarki na myspace, który stanowi "przedłużenie" jej strony internetowej (w domyśle – narzędzie PR’owe). Nie zapominajmy również o milionach książek noblistki, które zostały i zostaną zakupione w sprzedaży elektronicznej.
Po głębszym zastanowieniu widać więc, że, owszem, internet ogłupia. Jak zwykle pozostaje jednak niedopowiedziana kwestia - kogo i w jaki sposób.
Polecam artykuł Pani Marii Ledzińskiej, który może nie wprost, ale odnosi sie do problemu. http://www.wsp.krakow.pl/konspekt/13/ledzinska.html
Zaczęło się od prostego marketingu, a teraz mamy sztuczne tworzenie potrzeb, wmawianie ludziom że koniecznie muszą mieć 10 megapikseli w aparacie, 4 gigaherce w komputerze i 25cm w gaciach.
Wystarczy popatrzeć na to co się dzieje obecnie w necie, gdzie ludzie nie są już zainteresowani tym, co tak naprawdę Internet miał dawać - dostęp do informacji, "wiedzy". Teraz liczy się to kto i jak skomentował ich bloga, czy ich URL jest wysoko na wykopie i ilu mają znajomych na Gronie czy MySpace oraz jaki PageRank ma ich strona 2.0 o niczym.
I właśnie po krytycznych komentarzach rzeczowych wypowiedzi jak Pani Lessing, widać o co komu chodzi. Kiedyś sztuka, a szczególnie literatura, miała za zadanie po prostu prowokowanie myślenia a przez to stymulowanie rozwoju człowieka.
Teraz "dostęp do informacji" polega na zasypywaniu nas strumieniem kompletnie bezużytecznych newsów, zaciemniając prawdziwy obraz choćby sytuacji geopolitycznej na świecie.
I nie, nie mówię tego po oglądnięciu Zeitgeista. Weźmy na przykład modny ostatnio temat ptasiej grypy. Ktoś z Was się zastanawiał dlaczego każda z głównych grup zwierząt hodowanych dla mięsa - krowy, świnie, drób - ma po jednej megagroźnej chorobie powracającej regularnie? Dlaczego nigdy nie zdarzyło się, żeby chorowały równocześnie dwa gatunki zwierząt?
Wczoraj znajomy poruszył taki temat przy piwie. Najpierw było 10 sekund śmiechu... a potem pół minuty ciszy.
Dodaj komentarz
Podobne tematy