Interaktywnie.com - coedzienne Źródło inspiracji dla emarketera
Kategorie
Agencja dobrze z(a)robi 2

- dodał: Krzysztof Adamus / Opcom
Wpis Agencja dobrze z(a)robi Artura Kurasińskiego wywołał wiele emocji i ożywioną dyskusję na różnych forach. Na ostatnim Grill IT pokusiliśmy się nawet o kontynuację tego tematu. Niestety Artur nie mógł osobiście przyjść na Grilla, jednak przygotował list z prośbą, aby odczytać go na spotkaniu.
Poniżej treść listu:
Drogie koleżanki i koledzy,
Niezmiernie jest mi przykro, ze nie mogę się pojawić dziś i osobiście podyskutować na temat stawianych przeze mnie tez w poście pt. "Agencja dobrze z(a)robi". Zanim cześć Was zje mnie i postawi w jednej linii z Pol Potem, Czyngis Hanem i Leszkiem Balcerowiczem chciałbym abyście zrozumieli powody dla których pokusiłem się o napisanie tego tekstu:
1. Nie było i nie jest moim zamiarem szkalowanie ani podkopywanie zaufania do polskich agencji interaktywnych - nieważne dużych czy małych. Swoim tekstem chciałem zwrócić uwagę na zjawiska i kwestie z jakimi ja sam oraz osoby z różnych innych agencji interaktywnych i środowisk reklamowych się spotykaliśmy i spotykamy.
2. Wierze głęboko, ze polskie agencje interaktywne będą odgrywały coraz większa role na mapie Internetu w Europie i na świecie. Niemniej jednak dobrze będzie, jeśli będziemy potrafili udowadniać kreatywnością i realizacjami, ze takie miejsce nam się należy. Możemy tyle samo co agencje z Włoch, Francji czy Anglii. Dlaczego tak rzadko polskie agencje zajmują miejsca na podium w prestiżowych konkursach? Czy to tylko różnica w budżetach klientowi?
3. Nie wszyscy chyba odczytali moje zamierzenia - artykuł miał być ironiczny, nastawiony na wywołania dyskusji oraz co to dużo kryć - pośmianie się z samych siebie. Nie zamierzałem i nie zamierzam przedstawiać rozwiązań dla całego rynku, sugerować "jedynego i słusznego" sposobu na poprawie pracy w agencji. Ja wskazałem problemy ale nie przypisuje sobie praw do ich rozwiązania. Być może jest to wada mojego artykułu - po komentarzach wiem, ze dużo osób oczekiwało tego.
4. Jeśli ktoś odebrali go jako atak na jego własną firmę odpowiem tak: "Jeśli ktoś powie ci, ze masz ogon zignoruj go. Jeśli 10 osób powie Ci, ze masz ogon zacznij się oglądać" :)
5. Co do lojalności programistów - są jeszcze handlowcy, graficy, project managerowie i accounci :)
Zastanówcie się czy aby programiście po prostu nie są tylko przykładem procesów zachodzących na rynku -mała lojalność wobec pracodawcy, niskie zarobki w porównaniu z zagranica, brak możliwość rozwoju osobistego i często zły przełożony.
6. Postuluje o przedyskutowanie stworzenia czegoś na kształt kapituły złożonej z przedstawicieli agencji interaktywnych, dzięki której możliwe by było wypracowanie dobrych praktyk agencji - kodeksu postępowania. Podobna inicjatywa została zgłoszona przez SAR, ale znając to ciało będzie ona zbyt ogólna. Jednocześnie ostrzegam przed próba tworzenia definicji agencji interaktywnej - podobny problem powstał na początku lat 90-tych w środowisku agencji reklamowych, które chciały bronić się przed małymi i często nie mającymi nic wspólnego z branża reklamowa podmiotami, które szafowały nazwa "agencja reklamowa". Rynek sam zweryfikował co jest a co nie jest agencja.
I na koniec skoro zrobiło się tak słodko i kolorowo - zróbmy sobie interaktywny test :)
Proszę o podniesienie ręki przedstawicieli agencji, którzy w tym lub zeszłym roku wykonali projekt za sumę większa niż 40 tys. pln.
Dziękuję.
Teraz to samo dla sumy 80 tys. pln.
Dziękuję.
A teraz dla sumy 500 tys. pln.
Dziękuję.
Co miała dać ten szybka ankieta? Pokazać miejsce jakie zajmują polskie agencje wzglądem konkurencji z zagranicy - jesteśmy nadal małym rynkiem. Suma 150 tys. $ nie jest nawet średnia suma wydawana na budowę serwisu, kampanii - W USA raczej takie budżety liczy się w milionach dla największych marek. Musimy nauczyć się, ze podobnie jak w przypadku innych branż dochodzenie do budżetów zachodnich to ewolucja a nie rewolucja. Nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej.
Artur Kurasiński
- tagi:
- brak
- dodane do kategorii:
- Agencje interaktywne
Podobne tematy
Zostaw komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.

Komentarze
Yezior
14 czerwca 2007 23:38Dobrze prawi...krwisty stek dla tego Pana.
Też uważam że zbyt wiele Polskich agencji to niezła fuszera.
Bartosz Rychlicki (www)
15 czerwca 2007 16:50Popieram w 101%.
Gall Anonim
18 czerwca 2007 13:50Za to strona http://br-design.pl/ i realizacje tej firmy to pełen profesjonalizm !!!
Stary, żeby pisac tak o innych najpierw sam się czyms wykaz. Akurat ani Twoja strona ani realizacje nie daja ci takiego prawa.
Karolina Ćwirzeń (www)
18 czerwca 2007 18:57... i to pisze ktoś, kto ukrywa sie pod anonimowym nick'iem
Artur Kurasinski
18 czerwca 2007 20:39A ja mam pytanie do Pana Galla Anonima - prosze nie powiedz złotko w jakiej agencji pracujesz albo co Ty zrobiłeś ciekawego?
Krytykowac mozna latwo szczegolnie anonimowo.
Artur Kurasinski
18 czerwca 2007 20:46A a propos "br- design" (pewnie tam pracujesz albo Twoj brat?)
Pomysł na animację (nie mówię nawet o kwadratowych polach, które sie rozwijaja bo to jest juz oklepane do bólu!!) rodem z temple monster.
Tekst w stylu "mlodzi kreatywni kochaja pracowac dla Klienta" traci myszka, nawet nie jest dobrze po polsku napisany.
Srednia wieku - 20 lat. Widac, ze wiekszosc z osob "pracujacych" (w co watpie) w firmie zaczela swoja przygode z praca po raz pierwszy i ja bym sie bal powierzyc im duzy budzet.
Bartłomiej Juszczyk (profil)
19 czerwca 2007 11:47Artur, przekrzykiwanie się nie ma sensu. Wyraziłeś swoje opinie dwukrotnie - na wiele tematów zwróciłeś uwagę, dzieki czemu przynajmniej ten wycinek branży, który czyta Interaktywnie i Twój blog, ma nad czym rozmyslać.
Ale nie polecam wdawać się w indywidualne pyskówki bo to szacunku nie dodaje. Ot, merytoryczne argumenty do boju.
Pozdrawiam.
Bartosz Rychlicki (www)
19 czerwca 2007 12:00Ha, przepraszam, witryna br-design.pl może do najlepszych nie należy ale wystarczy okiem sięgnąć do działu Agencje na tej stronie i 1/3 trąci czymś zdecydowanie gorszym.
Poza tym chyba wszyscy (?) wiemy że wielu prac do portfolio się po prostu nie daję z przyczyn nie zależnych od innych.
A przykro mi że przez niektórych przemawia zazdrość albo ból wynikły z artykułu (bo prawda boli), a Pan Gall Anonim to chyba chyba jakieś jaja.
Artur co do firmy br-design, wystarczy wejść na stronę, zobaczyć i porównać z moim imieniem i nazwiskiem przecież się podpisałem, nie trzeba spekulować czy mój brat. I tak, mam 21 lat i nie pierwszy spotykam się z pracą i wybacz Artur, ale nie zostałem jeszcze "prezesem zarządu" ;-)
difer
19 czerwca 2007 12:34Ooo... Dziewczyny wyjęły torebki i te poszły w ruch ;)) Ktora sypnie pudrem po oczach? ;))
Ps. Podobno anonimy miały być filtrowane ;)
Dariusz Kieda (profil)
19 czerwca 2007 12:37Chyba Panowie odchodzicie od meritum sprawy. Nie ma powodu walczyć z Arturem. Wolny człowiek może wyrazić swoje zdanie. Zgadzamy się czy nie to nasza sprawa. Ad meritum panowie, ad meritum, nie ad personam ...
Bartosz Rychlicki (www)
19 czerwca 2007 13:30Co racja to racja, to zupełnie jak z lokatą - bez sensu ;-)
Karol /cary/ Połubiński
04 lipca 2007 11:08Dlaczego mówicie tutaj o stronie br-design? To są ziomale z mojego miasta, kto zadziera z nimi zadziera też i ze mną :)
Arek (teraz klient agencji interaktywnych, w poprzednim wcieleniu szef sprzedaży w branży IT)
04 lipca 2007 17:31Fajnie, że potencjali/obecni klienci Waszych firm też mają dostęp do tego forum :-)
Mogą poznać Was od tzw. kuchni :-)
Druga sprawa: lojalność pracowników, na różnych stanowiskach - kochani, to nie tylko Wasz problem, nie jesteście tutaj wyjątkowi. To dotyczy każdej innej działalności.
Po trzecie
a) programiści - potrzebni, bo nie będzie działać :-), w obecnych czasach należy traktować ich jako wysokiej klasy rzemieślników. Tak właśnie - rzemieślników, których pracą jest właśnie robienie tych "znaczków-maczków". Ktoś dobrze układa płytki, a ktoś dobrze pisze (koduje?) programy. Im lepiej to robi i jeszcze w trakcie takiej pracy myśli, tym więcej należy mu zapłacić.
b) graficy - gdyby nie ich praca to by nie miało się co podobać :-). I tu też są lepsi i jeszcze lepsi. I należy doceniać tych z wizją, którzy są w stanie wysłuchać klienta i zrobić i tak po swojemu, ale w takim stylu, że klient jest przekonany, że z niego niezły Michał Anioł albo jakiś inny Dali :-)
c) handlowcy - ważny element w tej całej "maszynie". Jak oni czegoś nie "upoluja" to co będą robić graficy i "programersi"? Coś dla siebie? Coś dla sztuki? Ale z czego będą żyć? ;-)
W mojej opinii problemem jest struktura wynagradzania. Jeżeli handlowiec żyje przede wszystkim z tzw. "działki" (czytaj prowizji) to nie jest dziwne, że karmi się też ... nadzieją, że któregoś dnia trafi naprawdę zaje..fajnego klienta, który ustawi go na rok/dwa/wieczność :-) Handlowcom należy dawać plany i mieć dobre systemy prowizyjne, żeby chciało im się schylać po różne tematy. A graficy i programiści i inni muszą też mieć swój udział w zdobyciu/obsługiwaniu/robieniu dobrze :-) klientowi.
Jak będę tylko na tzw. "stałej" bez elementu zmiennego, to sorry, ale z reguły będą szukać miejsca, gdzie "stała" jest większa. I działać w myśl reguły "czy się stoi, czy się leży "stała" się należy".
pozdrawiam
Filip Górny (www)
29 wrzesnia 2007 22:42Z agencjami jest różnie. Ja prowadzę firmę bardziej specjalizującą się w programowaniu PHP, jednak po trochu wchodzimy w "interaktywność".
Imho nie należy krytykować prac i stron inny firm tego typu. Osobiście zdaję sobie sprawę że moja jest kiepska, że nasze prace nie są ładne - ale jest na to uzasadnienie proste jak but:
- pierwsza sprawa to taka że dopiero udało nam się zarobić na zmianę stronki w coś lepszego
- robimy średnie rzeczy bo klienci takie właśnie chcą. Naszymi klientami są zwykli ludzie, jednoosobowe firmy. Uważam tych ludzi za zaniedbanych i nie chcę ich odstraszać tysiącami złotych. Taki sobie np. weterynarz sypnie kilka stów, my zrobimy stronkę w bardzo krótkim czasie - obie strony są zadowolone, no bo kiedy ten Pan miałby wydać z leczenia psów kilka tysięcy na BIG FLASH 3d WEBSITE? A niestety jego syn w szkole dopiero uczy się htmla.