Interaktywnie.com - coedzienne Źródło inspiracji dla emarketera
Kategorie
startuję, głosuję, wygrywam

- dodał: Bartek Gołębiowski / Click5
Zbliża się nasz branżowy "oscar season", a wraz z nim jak bumerang wraca pewna drażniąca kwestia. Loże jurorskie festiwali, akademii i konkursów obsadzane są przez te same twarze, które startują - sami oceniamy własne realizacje. W imię doraźnych korzyści powstają kręgi wzajemnej adoracji, a tak naprawdę podcinamy gałąź, na której wszyscy siedzimy. Goniąc za statuetkami wystawiamy się na szyderstwo zewnętrznych obserwatorów i uśmiech politowania u klientów.
Czy można poważnie traktować konkursy, w których lista nominowanych jest bliźniaczo podobna do firm reprezentowanych w jury? Jak tu mówić o obiektywności kiedy wygrywają kampanie, których autorzy, klient i obsługujący dom mediowy mają swoich przedstawicieli wśród oceniających? Tak, wiem że każdy konkurs ma swoje wewnętrzne ustalenia, które starają się wyeliminować dwuznaczne sytuacje, ale nie wierzę w skuteczność tych działań. Sam współudział w procesie oceny tworzy pewien dysonans, a opinii publicznej daje podstawy do podważania uczciwości zasad konkursów.
Już domyślam się komentarzy. "To tylko bzdurne błyskotki, które przecież nic nie znaczą", "O co tyle hałasu?", "Jak się nie podoba, to nie startuj", "Sam przegrał to teraz się gotuje...", itp.
A ja piszę to, bo wierzę w różnego rodzaju nagrody jako ważny czynnik wartościujący i motywujący. Dobrze zorganizowany konkurs pozwoliłby docenić talenty, wypromować małe, zdolne firmy, którym trudno się pokazać w inny sposób i w efekcie wywindować ogólny poziom prac nas wszystkich. Prawdziwie obiektywne nagrody zyskają też na wartości w oczach klientów, z których wielu obecnie przez palce patrzy na te nasze laury.
Piszę też dlatego, że znam opinie na ten temat dziesiątek osób z branży, które nie są w stanie zrozumieć podejrzanych zasad i w prywatnych rozmowach nie owijają swojego zdania w bawełnę. Boją się jednak odezwać publicznie, żeby uniknąć przykrych konsekwencji natury biznesowej. Nie jest to wreszcie zawiść spowodowana przegraną, tu nie chodzi o urażoną dumę. Nie próbuję podważyć wartości nagród konkurentów, tylko namówić ich żeby sami tego nie robili poprzez "dwustronne" uczestnictwo w konkursach. Sami, jako click5, regularnie odmawiamy sędziowania, kiedy nasze prace są wśród zgłaszanych.
Kończę apelem do kolegów z branży: czas wprowadzić jasne zasady. Startujesz, nie sędziuj. Przekonaj swojego klienta żeby mniej lub bardziej świadomie nie lobbował poprzez uczestnictwo w jury. Promuj jasne zasady wśród pracowników swojej firmy. Skoro jesteś wymieniony jako jeden z organizatorów lub patronów to nie zgłaszaj swoich prac do konkursu. Jak to się mówi: albo rybka, albo pipka. Najlepsze prace obronią się same, a prestiż wygranych, popularność konkursów i wymierne korzyści dla naszej branży mogą tylko wzrosnąć.
- tagi:
- brak
- dodane do kategorii:
- Wydarzenia / konferencje
Podobne tematy
Zostaw komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.

Komentarze
Paweł Schedler (www)
10 listopada 2007 13:24Piona Bartek!
karola (www)
10 listopada 2007 19:12piona Bartek, lepiej tego nie mozna bylo ujac.
Łukasz (www)
10 listopada 2007 20:18Apelu apelem a i tak zawsze istnieję ryzyko że ktoś się wyłamię i/lub zabraknie "ekspertów" w jury. Może dobrym rozwiązaniem byłoby ujawnienie obrad/głosowanie jury. Takie rozwiązanie jest banalnie proste, wystarczy ustalić to z organizatorami, ewentualnie zawsze poddawać pod głosowanie taki wniosek przed obradami.
Andrew
10 listopada 2007 20:29Mądre słowa. A co Wy na taki stwierdzenie: "polskie konkursy są jak interaktywnie.com" ?
Java
10 listopada 2007 20:54Przestań andrew. Interaktywnie to dla wielu osób bardzo cenne źródło wiedzy i dobrze, że jest.
A co do konkursów to faktycznie nie ma idealnego. Ale nie da się zrobić takiego, który byłby 100% sprawiedliwy i przejrzysty - zawsze ktoś będzie niezadowolony.
maksi - koksi
10 listopada 2007 21:36ee tam, sam przegrał to teraz się gotuje:)
GK
10 listopada 2007 22:10Zgadzam się z Bartkiem, że branie udziału w konkursie w którym zasiada się w jury jest, co najmniej dziwne. Mnie irytowało zawsze to, ze interaktywne sprawy były przyklejone do tych BARDZIEJ POWAZNYCH i były tak przy okazji.
A tak na szybko może tak zróbmy sobie swój własny konkurs.
Określmy, kategorie, niech każda firma zgłosi maksymalnie po jednej produkcji z każdej kategorii, jakieś proste i przejrzyste reguły i gotowe. Rozesłać do wszystkich firm ankietę, w ktorej mogą oddać głos na prace innych. Krzyśkowi udało się zrobić dobry blog - może pod patronatem interaktywnie.com? Tyle się teraz mówi o web 2.0, idźmy krok dalej :)
W Polsce jest maks. 40 agencji, które rocznie zarabiają powyżej 1 miliona. Może niech to będzie granica (którą łatwo sprawdzić), kto może uczestniczy w takim przedsięwzięciu. Myślę, że to byłoby najbardziej reprezentatywne, co można zrobić na tą chwile. Niech branża oceni samą siebie, żeby wybrać naprawdę wartościowe rzeczy. Wtedy taka nagroda będzie miała prawdziwą wartość.
Czekam na Wasze opinie.
Andrew
10 listopada 2007 23:21Java, ja nie powiedziałem, że to źle, że istnieje. To tak jak z konkursami z naszego podwórka. :) Dobrze, że są, ale ich tworzony wizerunek, obiektywizm, rzeczywista wiarygodność, nasuwają pewne analogie. Sparafrazuje pytanie: czy interaktywnie.com jako źródło wiedzy o rynku w Polsce, nie powinno być przypadkiem traktowane podobnie jak wyniki naszych konkursów?
Bartek Rozbicki (www)
11 listopada 2007 11:36Zgadzam się z Bartkiem. Uważam takie zachowanie za nieetyczne. Mimo, że nie można głosować na swoje prace, członkowie jury często dyskutują miedzy sobą, co może mieć wpływ na poźniejszą ocenę prac. Niestety większość konkursów w Polsce tak właśnie robi. Skład jury = autorzy prac nagradzanych. Chyba tylko Kreatura jest wyjątkiem (mimo totalnej klapy organizacyjnej w zeszłym roku). Niezłą formułę przyjęły też Webstary gdzie jury składa się z kilkudziesięciu osób, które głosują online, więc nie mają na siebie bezpośredniego wpływu, a głos jednej osoby nie zmienia tak wiele jak w przypadku jury kilkuosobowego. Moglibyście zrobić sondę, które nagrody w Polsce wydają się czytelnikom najbardziej prestiżowe pod względem kreacji.
Lukasz (www)
11 listopada 2007 11:55tylko dodajcie do takiej sondy opcje 'zadne z powyzszych'
Krzysztof Adamus (profil)
11 listopada 2007 16:40To jest pomysł nad którym myślę już od dłuższego czasu. Chciałbym zaprosić do jury dyrektorów artystycznych i kreatywnych, oraz najlepszych designerów z różnych agencji. Wyniki głosowania były by jawne i każdy mógłby zobaczyć jak kto głosował. Nie było by opłaty wpisowej, jedynie udział w gali byłby płatny.
Obawiam się jednak 2 rzeczy:
1. Z uwagi na brak opłat będzie ogromna ilość zgłoszeń a wiele spośród zgłoszeń będzie niskiego poziomu. Może webskie strony gromadzone przez cały rok były by pewnogo rodzaju preselekcją.
2. Zawsze może dojść do tego typu oskarżeń - wygrywa firma, której przedstawiciel zasiada w jury. Ale najlepsze osoby pracują w najlepszych agencjach. A jeśli mają oceniać najlepsi... Czy jawność wyników głosowania rozwiązuje ten problem?
Co w ogóle myślicie o takim pomyśle?
Krzysztof Adamus (profil)
11 listopada 2007 17:04Natomiast najwięcej kontrowersji wzbudzają konkursy typu Złote Orły, gdzie w kategorii inteactive mamy tylko 7 członków jury głosujących w realu. Jednak w tym roku Bartek Gołębiowski zasiada w jury i z pewnością będzie czuwał nad sprawiedliwym przebiegiem głosowania:)
Paweł Schedler (www)
11 listopada 2007 17:45Nie widzę potrzeby robienia kolejnych konkursów, wniesie to kolejne zbędne zamieszanie. Wystarczy jeśli organizatorzy festiwali które mamy obecnie wprowadzą przykazanie "startujesz nie możesz być członkiem jury" i problem załatwiony.
Cezary Kaźmierczak
26 listopada 2007 16:24Jako organizator konkursu wyjasniam:
- w jury WSF zasiadaja zalozyciele (kilkanascie osob) + laureaci z poprzednich edycji
- regulamin zabrania czlonkom jury glosowania w kategoriach z ktorymi mieli cos wspolnego (pracuja w danych firmach, wykonywali te zlecenia)
- procedure glosowania prowadzi KMPG - tam wplywaja glosy, tam sa liczone etc. Organizatorzy otrzymuja wyniki z KPMG.
- co do glosowania internautow: kazdy wie, ze 100% zabezpieczenie tego glosowania przed naduzyciami jest niemozliwe. Staramy sie robic co jest mozliwe. Do dnia dzisiejszego nie ma dowodow pompowania wynikow przez roboty. Jesli taki sie znajdzie - bedziemy analizowac logi z NASK - strona zostanie usunieta z konkursu.
Nie wiem jak bardziej mozna to zabezpieczyc - ale chetnie przeanalizujemy wszelkie sugestie, ktore sa mile widziane.