Interaktywnie.com - coedzienne Źródło inspiracji dla emarketera
Kategorie
Polskie agencje idą w świat

- dodał: Krzysztof Adamus / Opcom
Do przygotowania tego tekstu skłoniły mnie komentarze (szczególnie jeden) do wpisu – Słaba kondycja polskiego webdesignu:
Jeśli jesteś z ‘branży’ to wiesz jakimi budżetami dysponuje średni klient agencji interaktywnej w Polsce. Porównując do North Kingdom czy Big Space Ship popełniasz błąd - rynki zachodnie różnią się od naszego!Setki tysięcy zielonych banknotów może kosztować minisite dla Nike’a czy Motoroli a w “Polsze” będzie to odpowiednik kilkudziesięciu tysięcy naszych kochanych złociszy.Jak bardzo różni się nasz rynek, od rynków zachodnich? Czy polskie agencje mają szanse na międzynarodowym rynku? Jak na ten rynek wejść? Do rozmowy na ten temat zaprosiłem agencje pracujące dla zagranicznych klientów. Na moje pytania zgodził się odpowiedzieć Bartek Gołębiowski – założyciel i dyrektor kreatywny Click5, oraz Dawid Szczepaniak – key account manager Opcom.
POLSKA TO NIE SZWECJA, CZYLI PRAWDA STATYSTYK
Wg najnowszego raportu opublikowanego przez ZenithOptimedia, jeszcze w tym roku w dwóch europejskich krajach, Wielkiej Brytanii i Szwecji, udział Internetu w wydatkach reklamowych przekroczy 10 %. Wydatki na Internet w Wielkiej Brytanii wyniosą 12,9 %, natomiast w Szwecji, kraju w którym siedzibę ma wspomniany wyżej North Kingdom 10,5 %.
"Internet na polskim rynku rozwija się również bardzo dynamicznie, choć daleko nam jeszcze do tak rozwiniętych rynków jak Wielka Brytania czy Szwecja. Udział Internetu w całkowitych wydatkach na reklamę w bieżącym roku wyniesie w Polsce 3,6 %" - mówi Jarosław Sosiński, dyrektor zarządzający ZED Digital, działu domów mediowych ZenithOptimedia.
Dodatkowym utrudnieniem dla polskich agencji interaktywnych jest niska penetracja szerokopasmowych łączy. Dynamika przyrostu stałych łączy w Polsce, która w ciągu 2005 roku wynosiła 97 %, jest w dalszym ciągu zbyt mała, aby w relatywnie krótkim czasie osiągnąć poziom penetracji łącz szerokopasmowych na poziomie innych krajów europejskich.Jak podaje raport IAB, odsetek użytkowników stałych łącz w Polsce pod koniec 2005 r. wynosił 57,3 %. Przy analizowaniu sposobu dostępu należy jednak brać pod uwagę, szybkość łącza, z którego korzystają użytkownicy. Powyższe dane dla dostępu stałego nie dotyczą dostępu typu broadband (powyżej512 kbps), a jedynie osób, które odchodzą od dostępu modemowego na rzecz stałego łącza. W Polsce dominują jednak niskie przepustowości łącz stałych – 128 kbps lub nawet niższe, gdy tymczasem w krajach UE prędkość 128 kbps uważana jest za podstawową. Jest to drugi (po budżecie) powód, dla którego polskie agencje na razie nieśmiało eksperymentują z technologią e-video.
Wszystkie wymienione powyżej czynniki składają się na to, iż trudno polskim agencjom przebić się na konkursach rangi Cannes Lions czy Golden Drum, gdzie prawie wszystkie nagrodzone prace okraszone są wysokobudżetowymi produkcjami video. Mimo to uważam, że bezkompromisowa jakość i nagrody to najlepsza forma promocji polskich agencji na międzynarodowym rynku. Skoro nie stać rodzimych klientów na budżetochłonne video, polskim agencjom pozostaje być bardziej kreatywnymi w wykorzystaniu tańszych technologii.
PYTAMY U ŹRÓDŁA, CZYLI JAKOŚĆ NAJWAŻNIEJSZA
Jak klienci zagraniczni dowiedzieli się o waszym istnieniu? Czy znalezienie się w gronie finalistów Golden Drum oraz wyróżnienie na FWA spowodowało, że zainteresowano się wami za granicą? Dostaliście jakieś zapytania? Podpisaliście kontrakt?
Bartek / Click5
Nasze kontrakty z firmami zagranicznymi to wynikowa działań marektingowych, bezpośrednich kontaktów i pewnie także wyróżnień, które nas spotkały. Jednak nadal większość potencjalnych zagranicznych kontrahentów myśli, że we wschodniej Europie pracuje się za miskę ryżu - ogromna większość zapytań kończy się na etapie kosztorysu. Najlepsze doświadczenia mamy z klientami, którzy dostrzegają najpierw naszą kreatywność, a dopiero potem położenie geograficzne biura
.Dawid / Opcom
Dotychczas działo się to głównie za pomocą serwisu FWA. SOTD zawsze związane było przynajmniej z kilkoma zapytaniami ofertowymi lub kontaktami zza granicy. Obecnie sytuacja jest dla nas trochę prostsza - współpracujemy z wieloma międzynarodowymi brandami, których polskie oddziały, po udanych realizacjach, polecają nas swoim międzynarodowym odpowiednikom. Rozpoczynamy np. wdrożenia projektów wykonanych dla P&G na rynki rumuński (Always Fresh) oraz fiński i izraelski (Puma). W świat poszły też gry internetowe stworzone dla Tampax. Do projektu Always Fresh w kolejce stoi 27 krajów(!)
Współpracujemy też "ukrycie" z kilkoma agencjami międzynarodowymi, dla których tworzymy projekty nie podpisując się pod nimi - agencje sieciowe po prostu kupują do nich wszelkie prawa i to one chwalą się wykonaną robotą nierzadko zbierając za to nagrody.Co ciekawe, zdarza nam się nie decydować na współpracę z Klientami spoza granic kraju - najczęściej dlatego, iż oczekują oni, iż polska agencja jest z założenia dużo dużo tańsza niż np. niemiecka - a tu najczęściej czeka ich niespodzianka :)
Czy realizujecie takie projekty, gdzie najważniejsza jest jakość, a budżet idzie na drugi plan? Czy na własne życzenie realizujecie projekty do których dokładacie? Jeśli tak to czy takie postępowanie się opłaca?
Dawid / Opcom
To zależy od pozycji agencji. Pracując w agencji niewielkiej, nie posiadającej jeszcze w portfolio ciekawych projektów, naturalną koleją rzeczy zgodzisz się na dumpingową cenę, by wykonać naprawdę ciekawy projekt dla rozpoznawalnej marki i pokazać co potrafisz. Sądzę, że ten okres mamy już na szczęście za sobą.Niestety takie postępowanie wiąże się z ogromnym niebezpieczeństw - przyzwyczaisz Klienta do niewysokich budżetów i prawdopodobnie już zawszę będziesz w plecy przy współpracy z nim. Najlepiej jest więc robić projekty na najwyższym możliwym poziomie - i cenić swoje umiejętności!
Bartek / Click5
Projekty "po kosztach" to cena za to, że cały czas główną siłą napędową do tej roboty jest pasja i ciekawość, a nie wyłącznie chłodna biznesowa kalkulacja. Więc odpowiedź brzmi: tak, czasem nadal zdarza nam się zapomnieć o tym, że "to się nie opłaca" i wypruć sobie żyły dla osiągnięcia jakiegoś założonego efektu. Jeżeli jednak projekt rzeczywiście jest udany to warto.
Jakieś rady dla innych agencji jak zaistnieć na światowym rynku?
Bartek / Click5
Patent jest prosty: robić ciekawe i zauważalne projekty i spełniać (a gdzie się da przekraczać) oczekiwania klientów. Nie ma lepszej promocji niż zadowolony klient, który poleci Was dalej. Tak naprawdę to chyba najtrudniej jest znaleźć tego "pierwszego chętnego"...
Dawid / Opcom
Pokażmy, że polskie agencje naprawdę potrafią wykonać kawał dobrej roboty! W Opcomie zawsze zawsze zawsze wierzyliśmy, że wysiłek przy pierwszych projektach prędzej czy później zaowocuje. Nawet przy niewielkich budżetach robiliśmy wszystko, by utrzymać wysoki poziom realizacji i zadbać o odpowiedni poziom ownershipu (to określenie które usłyszeliśmy od naszego kluczowego klienta. Oznacza, że traktujemy realizowane dla niego projekty jakby były naszymi własnymi) – dziś zwraca się to nam z nawiązką.
Czy jedynie z budżetami powyżej 100 000 zł można zrobić ciekawy projekt ?
Dawid / Opcom
Absolutnie nie. Jednak w dzisiejszych czasach 90% stron, które zdobywają międzynarodowe nagrody wykorzystuje wysokobudżetowe video. Dlatego polskim agencjom trudno jest przebić się na shortlisty. Na szczęście duże światowe brandy zaczynają dostrzegać, że nie tylko jesteśmy konkurencyjni cenowo, ale mamy także potencjał kreatywny. Do budżetów na światowym poziomie dojdziemy z czasem;)
Bartek / Click5
To chyba pytanie retoryczne. Budżet jest bardzo ważny, ale to tylko jeden z wielu czynników, które gwarantują powstanie "ciekawego projektu".
WNIOSKI
Z powyższego tekstu wynika ich sporo, ja natomiast chciałbym zwrócić uwagę tylko na jeden. Dobre polskie agencje mają cennik zbliżony do przeciętnych agencji zachodnich. Natomiast ceny dobrych zachodnich agencji są znacznie wyższe, niż dobrych agencji z Polski. To bez wątpienia szansa dla nas. Nie zapominajmy jednak, że na dłuższą metę nie liczy się jedynie wysokość budżetu, ale także jakość i kreatywność. Odnoszę wrażenie, że duże i doświadczone stażem agencje czasem o tym zapominają.
- tagi:
- brak
- dodane do kategorii:
- Trendy
Podobne tematy
Zostaw komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.

Komentarze
Martyna (www)
08 listopada 2006 15:24:13Zauwaz, ze takie agencje jak OS3 czy Janmedia dziala w USA od dawna i chyba niezle sobie radza.
Takitam
08 listopada 2006 15:31:59"Dobre polskie agencje mają cennik zbliżony do przeciętnych agencji zachodnich. Natomiast ceny dobrych zachodnich agencji są znacznie wyższe, niż dobrych agencji z Polski." Też mi odkrycie ameryki - to tak jak w KAŻDEJ innej dziedzinie gospodarki. To że w Polsce mniej się dostaje od klienta wynika z tego, że klient agencji mniej przeznacza na reklamę tego co chce sprzedać swojemu klientowi, który to też jest znacznie biedniejszy niż jego zachodni odpowiednik. W Polsce budżet na reklamę online jest mniejszy bo i zasięg tej reklamy jest mniejszy. U nas wszystko w branży jest proporcjonalnie mniejsze. Jakość designu o której wspominasz to inna sprawa. Wydaje mi się, że będzie słabsza ze względu na to KAŻDY zdolny człowiek w branży myśli o wyjeździe, a tylko niektórzy mogą sobie na to pozwolić z różnych przyczyn.
miecik (www)
08 listopada 2006 16:02:31Hmm, oddział os3 w USA to trochę na wyrost powiedziane. Choć oczywiście na ich stronie jest jak byk ;-)
Viola
08 listopada 2006 16:54:35Wszyscy utalentowani ludzie mysla o wyjezdzie? Nie sądzę... dobra agencja powinna zadbac o swoich ludzi i wiedziec, jak ich utrzymac u siebie, zeby wyjazd za granice im nawet do glowy nie przyszedl.
Viola
08 listopada 2006 17:00:43Ale to nie było na temat - wracając do głównego wątku - o dokonaniach Janmedii w USA wszyscy słyszeliśmy (NASA itd). Ale OS3...??? Pamietam tylko jeden niezbyt interesujący projekt na samym początku. Są jakieś nowe zrobione na tamtym rynku? Poza tym ciekawi mnie, jak naprawdę wygląda ich siedziba w NY - jedna osoba tam i produkcja w Polsce? (Chociaż to i tak już COŚ).
AF
08 listopada 2006 22:02:53Utalentowani ludzie uciekają i to jest fakt. Cześć oczywiście zostaje bo albo jest za słaba żeby jechać i się tam w zawodzie utrzymać i tylko kokietuje że nie chce wyjechać, a część zarabia na tyle dobrze że na razie nie potrzebują...
Obiektywny
08 listopada 2006 23:00:10Nie przeceniał bym tutaj osiągnięć Janmedi (moim zdaniem niezasłużone miejsce na liście - Czołowe agencje interaktywne). Jak na agencje z USA to dorobek mierny , raczej "odpadowe realizacje" dla wielkich instytucji. Natomiast działania PR na rynku polskim wręcz geniealne Pozostałe polskie agencje razem wzięte nie maja tak dobrego PR.
anonimowy user
09 listopada 2006 04:43:42Martyna (www)
09 listopada 2006 09:30:44Obiektywny - nie jestem adwokatem OS3 ani Janmedia ale moze wynika to z ich profilu na USA. Zauwaz, ze Janmedia to glownie usability a w tej dziedzienie nie ma spektakularnych projektow. Jesli pisza na stronach, ze robia iles tam serwisow do Banku Swiatowego to trudno to nazwac "odpadowa realizacja". Z drugiej strony mi sie podobal ich JosephKahn.com.
Krzysztof Adamus (profil)
09 listopada 2006 10:00:09noname
09 listopada 2006 15:48:37A może ktoś wie, czy gdzieś można zobaczyć ile zarabiają pracownicy agencji z szortlisty?
Martyna (www)
10 listopada 2006 12:58:55Mysle, ze dobrych pracownikow trzeba motywowac czyms wiecej niz tylko placa. Ci najlepsi moga zawsze zarabiac wiecej ale jesli beda czyc, ze wspoltworza agencje to wtedy moze okazac sie, ze zostana mimo wszystko.. to tak jak z dzieckiem wlasnym :)
Dawid Szczepaniak, Opcom (www)
10 listopada 2006 15:26:31Momo, dzięki wielkie za zaproszenie do tego krótkiego wywiadu. Jeszcze kilka słów poniżej, żeby pociągnąć dyskusję:) Dumpingowe ceny. Mogę jedynie powiedzieć, że Opcom miał "spóźniony start" w porównaniu z innymi polskimi agencjami. Sądzę, że gdyby firma powstała 3 lata wcześniej, byłaby teraz w zupełnie innym miejscu rozwoju (ale to chyba nie takie wielkie odkrycie...). Do czego jednak dążę... jak każda z agencji powstałych po roku 2000 musieliśmy na siłę rozpierać się łokciami i walczyć o Klientów – także mocno zaniżonymi budżetami. Nie myślcie, że giganci (K2, Hypermedia itd) są tacy niewinni w tej dziedzinie. Największe agencje wreszcie poczuły realne zagrożenie ze strony młodszych wiekiem firm, które zapewniają tę samą jakość usług a przy tym są bardziej zdeterminowane / reagują szybciej / są bardziej elastyczne. No i giganci sami jadą po kosztach, by utrzymać Klientów zagrożonych przejściem do świeżych agencji. Migracja pracowników? Zgadzam się z Martyną… przez ponad 2 lata pracy w Opcomie miałem kilka ciekawych ofert pracy – z wiele większych agencji interaktywnych i tradycyjnych reklamowych. W tamtym okresie oferowali mi też wyższe zarobki. Jednak jest jeszcze to coś... kiedy czujesz, że jesteś ważną częścią agencji i wiesz, że kiedyś będziesz miał podobny udział w jej sukcesach... - to motywuje do pozostania. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie pracy w agencji, dla której naprawdę wypruwasz sobie żyły, robisz więcej, niż się od Ciebie oczekuje, a nie czujesz, że jesteś doceniony i nie czujesz, że naprawdę o czymś decydujesz.
Matej (www)
12 listopada 2006 21:25:14Co do wyjazdów, to nie jest już często kwestia finansowa, tylko chęć poszukiwania nowych doznań i doświadczeń. Pracując przez dłuższy okres w agencji interaktywnej można sie po prostu zanudzić. Próżno szukac u nas stron z fajnym wideo (nie mówię o prezenterce wyciętej z blueboxa), z elementami After Effects, z elektryzującą muzyką itp. Dlaczego nie dzieje się tak, że przychodzą ludzie z agencji reklamowych i mówią: "Zapłacimy wam więcej, ale to ma być czad". Z moich danych wynika, że kasa na rynku jest i to bardzo duża, jednak wyzysk jest tak ogromny, że część tychże agencji reklamowych woli zamówić tradycyjny sajt i sprzedać go gadką niż się choc troszkę spocić. Zwłaszcza, że to, co oszczędzą na agencji interaktywnej, biorą do kieszeni. Z drugiej strony cięzko się dziwić, że nie chca się pocić, bo reprezentują naogół tak mierny poziom, że i tak by to nic nie dało. Podsumowując mój niezwykle mądry wywód, uwazam, że rynek psuje chciwość i beztalencia z agencji reklamowych (choć sa tez ludzie utalentowani i agencje, które dobrze wykonują swoją robotę), które dzięki cwaniactwu dostały się szczebel wyżej. Gdyby agencje interaktywne dowiedziały się jaki procent otrzymują z tego, co płaci agencji reklamowej klient, to byłyby zamieszki w każdym mieście w Polsce.
Artur Chomiks.com (www)
15 listopada 2006 00:40:28Momo - wypowiedzi z dwoch (z uporem maniaka bede twierdzil) nie czolowych agencji maja dac obraz rynku? Ejze... Podobne budzety do zachodnich - nie, nie nie i jeszcze raz nie!!!! Prosze bardzo o udowodnienie mi, ze w ostatnim roku ktorys z klientow (nie "matki -agencji reklamowej" tylko zlapany przez interaktywna!!) zostawil w firmie jednorazowo 100-200 tys.$ - please! Prosze mi pokazac takiego klienta! Nie mylmy projektowania landing page dla FMCG z wyjeciem projektu w stylu stworzenia polskiej wersji (nie lokalizacji!) jakiegos produktu dla Nike. Halo!! I to nie sa duze kwoty jak na rynek amerykanski. W Polsce 300-600 tys. wydawane jest na calosc (i to w wiekszosci na wdrozenie jakiegos systemu informatycznego + na dokladke "grafika").
Krzysztof Adamus (profil)
15 listopada 2006 08:54:10Artur chomiks.com (www)
16 listopada 2006 13:57:43Momo - masz rację, zagrzałem się. Mea culpa.
anonimowy user
17 listopada 2006 00:52:27"Momo - wypowiedzi z dwoch (z uporem maniaka bede twierdzil) nie czolowych agencji maja dac obraz rynku? Ejze…" c5 może nie jest największa, nie ma największych obrotów ale jest jedną z niewielu w Polsce agencji, której _kreacje_ trzymają poziom. Każdy chyba obiektywnie to przyzna? Druga sprawa robią to w większości u siebie własnymi siłami. Jak dla mnie agencja to _firma_ nie pośredniak. Wśród tych "czołowych" agencji jest kilka, które większość robót podzlecają lub korzystają z freelancerów. Oczywiście nie sugeruję, że to źle w żadnym razie, po prostu bardziej cenię firmy z "własnym warsztatem". Wracając do C5 i Opcomu wątpię żebyś zrozumiał patrząc na chomiks.com Respekt za pomysł ale teraz zalatuje nudą.
Bartek Gołębiowski (www)
17 listopada 2006 09:47:54Woah, dzięki za wsparcie! Rzeczywiście większość naszych realizacji powstaje in-house, ale nie ukrywam, że czasem się wspieramy talentami z zewnątrz, więc nie jest to absolutnie regułą. Dotyczy to głównie specjalistycznych usług typu ilustracje, realizacja video, itp. Myślę, że dyskusja o tym, które agencje są "czołowe" nie ma większego sensu. Wrzucanie do tego samego worka agencji cenionych za kreatywność i tych z największymi obrotami akurat w przypadku naszego rynku nie jest miarodajne - po prostu te dwie cechy rzadko chodzą w parze. Nie jest to absolutnie zarzut - wg mnie działka interaktywna jest bardzo specyficznym segmentem branży reklamowej, w którym kreatywność wcale nie musi być wartością nadrzędną. IQ Interactive publikuje co roku ranking The Top 50 Interactive Agencies (PDF), w którym miejsce na liście określa jedyny mierzalny czynnik: roczny przychód agencji. Chyba tylko w taki sposób można by stworzyć miarodajną listę polskich "interaktywnych". Podejrzewam jednak, że powstanie takiego rankingu w Polsce jest absolutnie nierealne.
Krzysztof Adamus (profil)
17 listopada 2006 10:48:41Cały czas myślę, w jaki sposób przygotować rzetelny ranking agencji. Na razie jednak nie bardzo wiem jak to zrobić, aby bazował jedynie na obiektywnych wskaźnikach. BTW ranking Top 50 pokazuje pewien trend, którego możemy spodziewać się w niedalekiej przyszłości także w Polsce, a o którym piszę w artykule Agencje reklamowe zwlekają z zakupami. Zdecydowana większość (66%) firm z listy TOP 50 należy do światowych holdingów. Ostatnie pozycje na liście zajmują agencje niezależne.
Bartek Gołębiowski (www)
17 listopada 2006 11:03:27...przy czym wielu agencji uważanych za najbardziej kreatywne (Big Spaceship, EVB, Firstborn) nie ma na tej liście, mimo że nie są to małe butiki tylko firmy zatrudniające po sto kilkadziesiąt osób.
Artur Chomiks.com (www)
21 listopada 2006 10:21:16Artur Chomiks.com (www)
21 listopada 2006 10:25:12No to ja poprosze o stworzenie definicji "agencji interaktywnej" na potrzeby tego serwisu. Wiele firm mieni sie 'agencjami' posiadajac sztuk jeden grafika i sztuk dwa programistów. Wpisuja brednie na swoje strony a w miejsce 'kontakt' podaja tel komorkowy. Czym dla Was jest agencja interaktywna? Co musi posiadac? Ile osob zatrudniac? Co wykonywac? Czy trzech freelancerow robiacych kampanie dla jednego klienta od dwoch lat to agencja? Czy firma sprzedajaca rozwiazania informatyczne za gruba mln pln ale sporadycznie zrobi klientowi 'wu wu wu' to tez agencja? Please help me.
Krzysztof Adamus (profil)
21 listopada 2006 10:53:44Bartek Gołębiowski (www)
21 listopada 2006 12:40:56radek
21 listopada 2006 15:35:11@ Bartek, c5 ale dzis sie nie zarabia na teamie kreatywnym. Dzis zarabiasz na koncepcjach, na tym jak wykorzystac web do celow, ktore klient wskazuje. Czyli tak naprawde na pomysle CO zrobic. To jest wartosc zarowno kreacji, ktora musi byc na wysokim poziomie nie tylko wykonawczym, ale rowniez 'produktowym'. Oczywiscie, to o czym wspominasz to jest odpowiedz na wyzwanie JAK te wyzwania zostana zrealizowane. I tu sie zgadzamy - dzieki stabilnemu zespolowi ludzi pracujacych z pasja da sie wiele osiagnac.
Artur chomiks.com (www)
21 listopada 2006 16:26:00@ Bartek Golebiewski - zeby byc dobrze zrozumianym :) Nie wytykam ani nie traktuje produkcji "in house" czy tez modelu outsourcowania jako decydujacego o wartosci agencji. Zwracam tylko uwage na to, ze zasadniczo kazdy duza agencja posilkuje sie wolnymi strzelacami i nic w tym zlego. Chodzilo mi o to aby nie budowac sztucznych podzialow na tych co robia 'wszystko u siebie' i tych co 'na zewnatrz' bo latwo mozna popasc w paranoje :) Zgrany zespol to podstawa, ale elastycznosc i szybkosc reakcji na potrzeby klienta - rzecz swieta.
Bartek Gołębiowski (www)
21 listopada 2006 17:18:43radek: Nie wiem jak rozumiesz znaczenie określenia 'team kreatywny', ale ja myśląc o nim w kategoriach agencji interaktywnej biorę pod uwagę zarówno osoby tworzące koncepcję jak i te, które ją potem fizycznie realizują. W przypadku naszej branży możliwość uwzględnienia umysłów ściśle 'technicznych' na etapie koncepcyjnym pozwala na bieżąco weryfikować powstające pomysły i to nie tylko w sposób negatywny ("nie da się") ale również w twórczy i budujący - technologie ewoluują w ogromnym tempie, dając kreacji zupełnie nowe możliwości. Wiele razy jednak widziałem jak świetne koncepcje padają na etapie realizacji - właśnie przez brak solidnego zespołu lub z tego powodu, że rodzą się w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości. Artur: ja tego podziału nie wprowadzałem tylko się tłumaczę :)
radek
22 listopada 2006 10:10:48Bartek: 'team kreatywny' jako kreacja + technika jest szalenie istotny i tu sie zgadzamy, ze wplywa bezposrednio na jakosc produkcji. Ja chcialem zwrocic uwage na aspekt, ktory daje prawdziwa wartosc dodana do naszej roboty, czyli koncepcje marketingowego wykorzystania webu w odpowiedzi na potrzeby klienta. Podobnie, jak zauwazyles juz wczesniej - sama kreacja czasem 'pojedzie' z pomyslami, ktore potem w boju legna z racji ograniczen technicznych - sprawa ma sie z wykorzystaniem koncepcji na potrzeby klienta. Co z tego, ze website bedzie award winning na wielu konkursach branzowych, bedzie zachwycal? Jezeli nie spelni oczekiwan klienta, nie trafi w potrzeby konsumentow, bedzie tylko ladna blyskotka. Dlatego tez napisalem, ze dzis wartosc (kasa) lezy nie w wykonaniu, a w koncepcji miksu produktow interaktywnych odpowiadajacych na potrzeby rynkowe klienta. Pytany co robi agencja interaktywna, zwykle odpowiadam, ze to polaczenie dwoch pojec: markteting i internet. Wykorzystanie internetu do potrzeb w marketingu i marketing w internecie. Oczywiscie to duze uproszczenie.
Bartek Gołębiowski (www)
22 listopada 2006 10:43:15A czy ja gdzieś wcześniej pisałem, że jest inaczej? Koncepcja marketingowa to nie jest "wartość dodana do naszej roboty" tylko fundament, na bazie którego powstają indywidualne rozwiązania.
Krzysztof Adamus (profil)
22 listopada 2006 10:52:38żaden autorytet
24 listopada 2006 00:27:51Dawid (Opcom), rozumiem że to taki PRowy szit który tu wrzucasz .. przyznaj się ile ludzi Opcom zatrudniał przed połączeniem z Eskadrą i na jakich warunkach. Później zastanów się i napisz co Ciebie tam trzyma .. szkoda dalej kontynuować tego tematu. Wiesz jak wygląda "agencja interaktywna" na codzień, myślę że nie ma co tego tematu na tym forum kontynuować .. szkoda młodych co jeszcze wierzą! Jeśli chodzi o budżety wygląda to tak. Kilka lat temu (jakieś 6-7) w Polsce było reklamowe Eldorado. Ci którzy wtedy startowali i poszli po bandzie zarobili sporo na budżetach FMCG - wtedy też wyrosły pierwsze duże agencje BTL. Później był boom na agencje reklamowe, klienci zaczęli organizować przetargi po polsku .. czego efektem są dzisiejsze konkursy pt. przygotuj mi gotowe rozwiązanie, a ja Ci powiem czy mi się podoba i czy Ci za niego zapłacę. (dla porównania w znienawidzonych Niemczech klienci płacą za udział w przetargu). Zmierzam do tego, że większość działa po kosztach, po to żeby znaleźć się m.in na Twoim Hall of Fame Momo! Bo tak wygląda nasza rzeczywistość i nie ma co narzekać, trzeba działać dalej. Radek, Bartek, Chomiks, nie ma co się kłocić czy lepiej jest lepić pierogi w domu, kupić je w knajpie na rogu ulicy, czy może mrożonkę w biedronce. Wazniejsze jest na jakim tależu, komu i w jakiej atmosferze go podasz i jaką ostatecznie przyniesie to TOBIE korzyść. Podkreślam "Tobie", bo czy wypasioną kreację robimy dla klienta, czy może bardziej dla promocji samego siebie?! Warto o tym podyskutować, choć wielcy światowego rynku reklamy tworzący marketingowe abecadło dawno stwierdzili że najlepiej sprzedaje przekaz prosty, mało kreaktywny! Napisałem to wszystko co by lekko ostudzić dyskusję, myślę że ta branża ciągle się rozwija i potrzebuje jeszcze parę lat żeby się doprecyzować. Tyle czasu też trzeba żeby ludzie wyjechali z Polski i wrócili, a jeśli nie to zostali zastąpieni przez kolegów i koleżanki ze wschodu (btw. większy obszar, więcej talentów). Narazie ludzie migrują pomiędzy agencjami, ale to kwestia czasu. Mniejsi czy więksi, dobrzy to wytrzymają! Ja przynajmniej jestem dobrej myśli. BTW. ciekawe ilu mnie za to co napisalem pogryzie ;) Bartek, nie wiem czy to dla Ciebie ważne, ale uważam że żadna agencja interaktywna nie przeszła tak długiej drogi w tak krótkim czasie, z tak wysoko podniesioną głową! bez zbędnego, nadętego, czasem głupiego PR. Cała reszta Gwiazd, bez urazy ;)
żaden autorytet
24 listopada 2006 00:47:16teraz widzę że namieszałem .. w Niemczech to klietnom płacą za udział w przetargu .. bolesna pomyłka ;)
Dawid Szczepaniak, Opcom (www)
24 listopada 2006 14:42:37Żaden Autorytet - co mogę Tobie odpowiedzieć? Zdania o PR-owym shicie pozwolę sobie nie komentować. Co do Twojej wycieczki pod moim adresem - trzymają mnie tu atmosfera, wynagrodzenie, stanowisko, na którym się spełniam, fakt, że mam wpływ na kierunek rozwoju agencji oraz jej wizerunek i w końcu prosty czynnik - w Krakowie po prostu nie ma ciekawszego miejsca pracy, gdzie mógłbym rozwijać się kreatywnie i pod kątem nowych mediów jednocześnie. A rozeznanie rynku krakowskiego mam dosyć dobre, wierz mi. Pytasz konkretnie, więc odpowiadam konkretnie. Liczba ludzi? Od ponad trzech lat Opcom zatrudniał w granicach 15-20 osób. Po połączeniu z Eskadrą jest nas w tej chwili dziewiętnaście głów. Pracy przybywa w lawinowym tempie, więc mam nadzieję, że wkrótce pojawi się kolejne dziesięć. Warunki pracy? Polepszają się systematycznie odkąd tu jestem. Nie ma co ukrywać, że połączenie z Eskadrą dało nam wiele korzyści (głównie dostęp do wielkich Klientów, o których wciąż walczymy jednak w przetargach – tym razem z polską czołówką). Naturalnie więksi klienci umożliwiają wyższe standardy pracy. Coś w tym złego?