Interaktywnie.com - codzienne źródło inspiracji dla emarketera

  1.  
    Napisal: 2008-02-04
    • #1
    czesc wszystkim

    Aby troszke rozchuśtać nasze nowe forum, pomyślałem że może rozpocznę dyskusję na temat, który dziś jest mi bardzo bliski. Po około 4 latach współtworzenia agencji interaktywnej, wracam do pracy na zasadach "wolnego strzelca".

    Branża idzie do przodu bardzo szybko, jeszcze kilka lat temu taka forma kreacji (i wogóle produkcji) była badzo popularna, wiele firm zaczynało, raczkowało w tym biznesie i woleli nie wchodzić od razu w wysokie koszty i korzystali z usług grafików (głównie) zewnętrznych. Teraz sytuacja troszke sie zmieniła ... No właśnie jak to jest, dużo sie zmieniło czy niekoniecznie? Czy firmy w których pracujecie korzystają z usług osób z zewnątrz? Jesli tak to czy sobie chwalicie taką współpracę? Jeśli nie to dlaczego? jakie są główne grzechy popełniane przez polskich freelanacerów - webdesignerów, flash developerów, programistów? Czy taka forma zatrudnienia to przyszłość, czy raczej historia?
  2.  
    Napisal: 2008-02-05
    • #2
    ogolnie jesli na samym poczatku 2 strony postawia jasne cele i zalozenia to nie ma wiekszych problemow i wspolpraca jest owocna .. z 2 reki wiem ze jednak czasami sa problemy z platnosciami na czas.. ale to juz jest kwestia tego z kim robisz "dile"
    • Tomasz Sroka
    • Postów: 4
    • Założonych wątków: 0
    • Dołączył: 2008-01-08
     
    Napisal: 2008-02-08
    • #3
    Myślę że mylisz się jeśli uważasz że grafik zewnętrzny jest niskim kosztem dla agencji. Uważam, że ktoś na miejscu potrafi "wykonać" dużo więcej projektów niż grafik zewnętrzny. Kwoty które podaję freelancerzy są często zbyt wysokie jak na ich możliwości czasowe w których są "dostępni" dla agencji. Proces wykonawczy jest dużo łatwiejszy w kontakcie bezpośrednim niż zdalnym. Jeśli jest do zrobienia projekt strony - dajesz mapę stron lub rozrysowujesz ją na kartce na żywca, tłumaczysz co i jak, i wio, później tylko doglądasz czy grafik robi jak należy, jak źle to poprawiasz, radzisz. Jesteś cały czas na bieżąco. Zdalnie jest dużo gorzej - trzeba dokładnie wszystko poopisywać, przygotować materiały, powysyłać na ftp etc tak jest dużo dłużej niż w przypadku pracy na miejscu. Oczywiste jest że zaufany, odpowiedzialny freelancer jest na wagę złota ale to rzadkość. Niektórzy twierdzą że są freelancerami pracując przez 2 godziny dziennie po pracy w agencji i to bez weekendów. Jak dla mnie freelancer to gatunek na wymarciu ;) ale to zależy od freelancera.
  3.  
    Napisal: 2008-02-09
    • #4
    Zgadzam się ze wszystkim co powiedział powyżej Tomek. Zaufany freelancer z którym zrobiłeś nie jeden projekt to bardzo cenne wsparcie. Mam jednak duże opory przed współpracą z freelancerami, z którymi do tej pory nie pracowałem. Zawsze jest to spore ryzyko.

    Jeśli pytasz o grzechy freelancerów to z mojego punktu widzenia są 3 śmiertelne:

    1. Podjęcie zlecenia i zniknięcie bez słowa w czasie jego trwania. Po prostu koleś znika jakby go mafia dojechała. Nie odbiera telefonu, nie odpisuje na maile, nie odzywa się na gg...
    2. Odwalenie roboty byle jak, żeby tylko kasę zgarnąć. Niby portfolio fajne, dogadujesz się co do terminu i wynagrodzenia. Potem otrzymujesz projekt, który wygląda bardziej jak dowcip niż realizacja za którą płacisz wcale niemałą kasę. Krótkowzroczne podejście, jednak może faktycznie freelancerzty mają tyle zleceń, że mogą sobie pozwolić na robienie shitu za grubą kasę.
    3. Notoryczne niedotrzymywanie terminów.

    Obecnie w Opcomie mało korzystamy z usług zewnętrznych ludzi, jednak czasami trzeba. Na pewno jednak ta forma zatrudnienia nie zniknie. Są agencje, które w ogóle nie mają na pokładzie własnych grafików czy programistów. No i są też zagraniczni zleceniodawcy.
    • Michał Hyży
    • Postów: 1
    • Założonych wątków: 0
    • Dołączył: 2008-01-31
     
    Napisal: 2008-02-27
    • #5
    Witam,

    od roku freelance jest to moje jedyne źródło utrzymania. Wcześniej pracowałem na etacie biorąc dodatkowe zlecenia po godzinach. W pewnych okresie było już tego zbyt dużo i o wiele bardziej efektywnie (chyba przede wszystkim jeżeli chodzi o zarobki) mogłem spędzić 8 godzin pracując samemu niż być zatrudnionym w agencji. Obecnie współpracuję z 2-3 agencjami dostarczając dla nich oprogramowanie (bo właśnie tym się zajmuję). Oprócz tego posiadam jakąś malutką bazę własnych klientów, dla których realizuję jakieś tam prace związane z internetem.

    Ogólnie pracując jako freelencer trzeba mieć świadomość kilku spraw (a zwłaszcza migrując etat -> freelance):
    - przede wszystkim sam musisz siebie mobilizować do pracy, realizacji projektów (sam raczej nie mam z tym problemów), ale odpuszczając sobie jeden/dwa/trzy dni - może okazać się, że pod koniec miesiąca wykonaliśmy pracy trochę mało;
    - zakładając własną działalność (bo właśnie tak pracuję) trzeba liczyć się z pewnymi kosztami (np. składki ZUS, księgowość, jeżeli wynajmujesz to biuro). Z tego wszystkie miesięcznie uzbiera się jakaś kwota, którą trzeba oczywiście wypracować.
    - różnie bywa z płatnościami - przede wszystkim bardzo dużo zależy od tego z jakimi firmami pracujemy i od umowy, ale generalnie ciężko jest o firmy/klientów które płacą za projekty regularnie. Bardzo często zdarzają się opóźnienia (czasami drobne, czasami znaczące).
    - wyjeżdżając na wakacje... nie dość, że trzeba na nie zapracować, to w tym czasie się nic nie zarobi (w przeciwieństwie do etatu, gdzie jakieś pieniążki wpadają).

    Główne grzechy zostały już wymienione i można się z nimi zgodzić, ale komentując wypowiedź Krzyśka: osobiście staram się nigdy tak nie postępować. Zawsze odzywam się do klienta i utrzymuję z nim kontakt, gdyż to po prostu pomaga, zarówno klient jest spokojniejszy jak i ja mam czyste sumienie. Jeżeli chodzi o jakość nauczyłem się już dość dawno jednego: jeżeli zrobię kiepski jeden, drugi, trzeci projekt - w pewnym momencie nie wyrobię się z poprawkami i realizacją bieżących zleceń. Czasami celowo sam opóźniam projekt (ale oczywiście nie przeginając znacząco terminu), byleby to co robię miało odpowiednią jakość. Jeżeli jakość nie będzie zachowana wówczas to wszystko może się zemścić ze zdwojoną siłą (a jak się sypie - to wszystko w jednym czasie i wówczas można mieć problemy). Czasami trzeba zaplanować i znaleźć czas na opiekę serwisową czy dopisanie dodatkowych funkcjonalności do projektu. Nie można porzucić projektu tak od razu po zakończeniu i zaksięgowaniu przez bank zapłaty za fakturę. A co do terminów i ich dotrzymywania: czasami dobrze, że są weekendy i osobiście lubię dawać poniedziałkowe/wtorkowe terminy na projekty :).

    Na początku współpracy z agencją/klientem zawsze są jakieś rozjazdy, niedomówienia dlatego i prawdę powiedziawszy pierwszy/drugi projekt to projekt na przetarcie i poznanie klienta. Z każdym kolejnym projektem jest lepiej. Oczywiście kontakt jest na pewno trochę utrudniony przy pracy zdalnej, dlatego też osobiście lubię pojechać do klienta, porozmawiać (nawet luźno). Ważne jest to, że by mieć czas na projekty (a nie dwie godziny po pracy), gdyż w przeciwnym wypadku może być ciężko. I mieć czas na inne zajęcia, niż praca.

    Pozdrawiam.
    • Wojciech Drath
    • Postów: 2
    • Założonych wątków: 0
    • Dołączył: 2008-03-18
     
    Napisal: 2008-03-18
    • #6
    Kiedy pracowałem jako freelancer moim największym zmartwieniem był słaby feedback od agencji. Nie wiedziałem co z tego co proponuję pomaga a co nie. W mojej branży - copywriting - problem jest jeszcze w tym, że znakomita większość propozycji idzie do kosza, ale często też kolejne wersje inspirują się tymi wcześniejszymi, wyrzuconymi i czasem nie wiadomo już zupełnie kto jest autorem czego. Bo np. jak prezes wymyślił hasło słabe hasło reklamowe, a ja dodałem do niego drugie pół które dodało jaj pierwszemu, to który z nas był autorem? W pracy etatowej przestałem się tym przejmować i zgodziłem się na to, że zwykle nie mam pojęcia jaki jest mój udział w projekcie. Jako freelancer opłacany od efektów miałem z tym kłopot.
    Zgadzam się z przedmówcą Serpentinem, że b. ważne jest dobre okreslenie celów i zasad.
    Dodaję jeszcze tylko, że kluczowa jest dobra komunikacja. Teraz siedzę w agencji i czasem sam daję feedback freelancerowi - i wiem jak mi się czasem nie chce.
  4.  
    Napisal: 2008-05-06
    • #7
    Witam,

    W przypadku współpracy z freelancerami może być dosyć duży kłopot z:

    czasem - jeśli wiemy, osoba pracująca na miejscu w firmie ma wyznaczone godziny pracy i realnie pracuje. Jeżeli wiemy, że zrobienie czegoś to 24 godziny robocze to mamy 99%, ze rzeczywiście 3 dni pracy osoby w firmie na to wystarczą - osoba będzie pracowała tylko nad tym i przez 8 godzin dziennie. Freelancer będzie pracował przez tyle ile będzie chciał i o której będzie chciał - czasami w porach, w których etatowi pracownicy firmy po prostu śpią. Czas na ustalenie pewnych rzeczy, feedbacki z obu stron itp mogą być bardzo długie.

    wynagrodzenie - tak jak napisał przedmówca w przypadku niektórych projektów może być ciężko stworzyć ostateczną wyceną.


    Oczywiście to wszystko zależy od tego jak dobre są relacje pomiędzy firmom a freelancerem. Jeżeli "bierze" się kogoś kto ma dobre portfolio, ale nie ma się pojęcia jak przebiega współpraca z nim może się okazać, że wcale nie jest tak pięknie.


    A tak a propos: mam odczucie, że dobrzy freelancerzy to jakaś bajka. Jeśli ktoś jest na prawdę dobry to tylko kwestia czasu aż zostanie zatrudniony na pełny etat.
  5.  
    Napisal: 2008-05-07
    • #8
    Wojtek, Freelance to też pewien sposób na życie. Nie jest tak, ze Freelancerzy to osoby które nie moga znaleźć zatrudnienia. W dużej części to osoby które chcą właśnie pracować w takim systemie - z wyboru, nie z przymusu. Ale to już zachacza o temat wady i zalety pracy na etat oraz wady i zalety pracy na własny rachunek. Częśc osób sie dobrze czuje w takim trybie, część po jakimś czasie idzie na etat, z wielu powodów.
  6.  
    Napisal: 2008-05-09
    • #9
    Panowie, zrobiliście właśnie rzecz karygodną: powrzucaliście do jednego wora partaczy-amatorów z zawodowcami. Czy każdy kto coś tam sobie dłubie po godzinach i nie na etat to od razu freelancer? Jest mnóstwo profesjonalistów, z różnych powodów wybierających pracę na własny rachunek, którzy prowadzą własne firmy i tak właśnie funkcjonują - jak firma. Odbierają telefony, odpisują na maile, dotrzymują terminów, można się z nimi umawiać na spotkania. A Wy im właśnie napluliście w kaszę! To co napisaliście jest nierzetelne po prostu.

    Co jest trudnego w ocenieniu potencjalnego współpracownika? Można choćby wybrać 3-4 firmy z jego portfolio i zadzwonić, dowiedzieć się czegoś o tej osobie... Wybierasz studentów pracujących po dwie godziny po zajęciach, kogoś dorabiającego do pensji, to nie miej potem pretensji, że nie poświęca ci czasu.

    Tak narzekacie na tych biednych freelancerów, a może czasem należałoby się samemu uderzyć w piersi? Czy rzeczywiście praca z freelancerem pochłania więcej czasu na opracowanie dokumentacji do projektu? Forwordowanie maila od klienta nie jest jeszcze opracowaniem dokumentacji, a to w wielu przypadkach jest właśnie cała specyfikacja. To za co biorą pieniądze ci, którzy mają prowadzić zlecenie? Czy przygotowanie dokumentacji nie wchodzi w zakres ich obowiązków?

    A co do tego czasu pracy - ja to znam od drugiej strony. Etatowi pracownicy idą sobie do domu, a freelancer nadal siedzi i dłubie w projekcie zarywając kolejną noc. Wszyscy, których znam tak właśnie pracują - wcale nie wtedy kiedy mają ochotę, ale jak długo trzeba!
  7.  
    Napisal: 2008-05-09
    • #10

    Jest mnóstwo profesjonalistów, z różnych powodów wybierających pracę na własny rachunek, którzy prowadzą własne firmy i tak właśnie funkcjonują - jak firma.



    ale to już nie freelancer :) Tylko jednoosobowa działalność gospodarcza. Być może trochę źle się zrozumieliśmy.
  8.  
    Napisal: 2008-05-09
    • #11
    A tu już moglibyśmy się spierać, kogo można tak nazwać a kogo nie. Nie zgodzę się, że osoba z DG nie jest freelancerem i mogę to udowodnić. Mam dobrych kilka lat doświadczenia za sobą, zatem i argumentów nazbierałoby się sporo.

    Sądzisz, że ktoś kto założy DG od razu staje sie firmą w oczach wszystkich? I od razu funkcjonuje na innym poziomie? DG to rozwiązanie dotyczące relacji między człowiekiem a państwem. Charakter pracy i tak pozostaje taki sam.
    Wydaje Ci się, że po założeniu DG znikają wszystkie te problemy, które wymieniliście? Że znika problem z pracą zdalną, z brakiem możliwości zaglądania przez ramię grafikowi, z koniecznością przygotowywania mu lepszej dokumentacji? itepe?

    Jak wyobrażasz sobie działanie na pełną skalę w taki sposób bez opłacania np. składek zdrowotnych? DG to konieczność. Zwłaszcza, że większość agencji preferuje rozliczenie na podstawie faktur. Na mnie wręcz wymuszono założenie DG właśnie z tego powodu!
    Przeszłam przez całą tę drogę i dobrze wiem co piszę. Po tym jak założyłam DG absolutnie nic sie nie zmieniło. Nadal tak samo szukałam zleceń, nadal byłam tak samo traktowana przez zleceniodawców, nadal pracowałam zdalnie. Nie otwarły się żadne magiczne drzwi. A takie wypowiedzi jak Wasze, szkodzą ludziom działającym tak jak ja.

    Bo weź pod uwagę, że wszystkie Wasze wypowiedzi dotyczyły charakteru pracy freelancera, a nie tego, że np. nie może wystawić faktury, albo że trzeba podpisać z nim ekstra umowę. Także te zarzuty uderzają także we mnie, choć może nie mieszczę się w Twojej definicji freelancera.
    • Pawel Kubasiak
    • Postów: 3
    • Założonych wątków: 1
    • Dołączył: 2008-01-27
     
    Napisal: 2008-05-10
    • #12

    A takie wypowiedzi jak Wasze, szkodzą ludziom działającym tak jak ja.



    Podobnie osób niekompetentnych. Freelancer jest to osoba, która nie jest pracownikiem jakiejkolwiek firmy, przyjmująca zlecenia na umowę o dzieło/zlecenie. Jeśli zakładasz działalność gospodarczą i wykonujesz dla niej prace, jak myślisz Elżbieto - jesteś pracownikiem firmy, czy freelancerem? Podpisujesz umowę jako osoba prywatna, czy firma?


    Zwłaszcza, że większość agencji preferuje rozliczenie na podstawie faktur.


    Freelancer może pracować dla agencji, redakcji czy bezpośrednich klientów. Jeżeli pracujesz dla agencji i wystawiasz im fakturę, niestety nie jesteś freelancerem lecz... Podwykonawcą danego dzieła.

    Freelancer to także styl pracy, w aspekcie.. Nieokreślonego przedziału czasu wykonywania zleconych prac. Pewnie to masz na myśli, natomiast definicja freelancer jest związana z tym co napisałem powyżej i proszę tego nie zmieniać :). Wszakże każdy szef pracuje kiedy chce, czy to jest powód aby nazwać go freelancerem - ponieważ pracuje indywidualnie?
    Myślę, że wszystko zostało już wytłumaczone..

    Btw. nie miejmy własnych definicji poszczególnych pojęć, kierujmy się tym co jest zawarte w różnorakich słownikach/podręcznikach... W końcu słowo freelancer nie jest neologizmem.
  9.  
    Napisal: 6 dni temu
    • #13
    Witam,

    Kolega Paweł mnie uprzedził z postem. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko podpisać się pod tym, a szczególnei pod fragmentem:


    Freelancer jest to osoba, która nie jest pracownikiem jakiejkolwiek firmy, przyjmująca zlecenia na umowę o dzieło/zlecenie.



    pamiętajmy również, że wikipedia (tak jak i Google) prawdę nam powie:


    Wolny strzelec - (ang. freelancer) osoba pracująca bez etatu (...)


  10.  
    Napisal: 6 dni temu
    • #14
    Czy Wy rzeczywiście to przeczytaliście? Te definicje, którymi rzucacie mi w twarz, zarzucając niekompetencję?

    Pawle, wytłumacz mi proszę to co napisałeś: "Jeśli zakładasz działalność gospodarczą i wykonujesz dla niej prace, jak myślisz Elżbieto - jesteś pracownikiem firmy, czy freelancerem? Podpisujesz umowę jako osoba prywatna, czy firma?"

    Dla kogo niby mam wykonywać pracę? Dla własnej DG??? :D I nie, nie jestem swoim własnym pracownikiem na etacie... :)
    Jak ma się działalność gospodarczą, to nie znaczy, że pracuje się na etacie, ani że jest sie pracownikiem firmy :D Jak mi nie wierzycie, to zapytajcie w ZUS.
    A umowy podpisuję jako osoba fizyczna, Pawle, a nie firma. Odpowiadam za to całym swoim majątkiem, tak jak osoba całkiem prywatna, bez DG. Dla US też funkcjonuję w dalszym ciągu jako osoba fizyczna i dlatego deklaracje PIT czy VAT robię jako Elżbieta Ustupska a nie jako Agencja Ventus.

    A freelancer to, przepraszam, nie jest podwykonawca? Za słownikiem języka polskiego PWN: "podwykonawca - firma lub osoba wykonująca pracę na zlecenie głównego wykonawcy ". Nie ma tu nic o statusie prawnym takiej osoby lub firmy.

    W żadnej znanej mi definicji freelancera nie ma określenia na jakiej zasadzie prawnej realizuje zlecenia, bo okreslenie z wikipedii polskiej "osoba pracująca bez etatu realizująca projekty na zlecenie" nie oznacza wcale, że robi się to wyłącznie na umowę o dzieło lub zlecenie. "Bez etatu" oznacza stosunek między zleceniodawcą a zleceniobiorcą.

    Cytat z wikipedii: "Freelance practice varies greatly."
    Cytat kolejny: "Another drawback is that freelancers often must handle contracts, legal issues, accounting, marketing, and other business functions by themselves."
    To jest właśnie to o czym piszę.
  11.  
    Napisal: 6 dni temu
    • #15
    Wojciechu,
    naprawdę uważasz, że cytat "Wolny strzelec - (ang. freelancer) osoba pracująca bez etatu (...)" udowadnia, że nie mam racji???

    Osoba z DG nie ma etatu...
  12.  
    Napisal: 6 dni temu
    • #16
    Dyskusja z Panami przypomina mi wywiad z uczestniczką wyborów miss nastolatek w USA, który kiedyś miałem przyjemność obejrzeć w TV. Prezenterka prowadząca show zapytała jedną z kandydatek (zadeklarowaną wegetariankę) o to jaka jest jej ulubiona potrawa, na co ta odparła - tu cytuję - "kurczak!"
    Zdziwiona prezenterka zapytała: czy kurczak to nie jest zwierzę?
    Jeszcze bardziej zdziwiona od prezenterki kandydatka na miss odpowiedziała: oczywiście że nie, przecież kurczak to ptak!

    I żeby nie było wątpliwości, Panią Elżbietę widzę tutaj w roli prowadzącej show a Panów jako kandydatów na miss nastolatek.

    Pozdrawiam :)
    • Pawel Kubasiak
    • Postów: 3
    • Założonych wątków: 1
    • Dołączył: 2008-01-27
     
    Napisal: 6 dni temu
    • #17
    To się uśmiałem :D.
  13.  
    Napisal: 4 dni temu
    • #18
    Widzę, że część osób, która ma wiele do powiedzenia o freelancerach, zna prace z nimi tylko z opowiadań.

    Może w tym korporacyjnym narcyźmie trudno Wam w to w to uwierzyć, ale TAKŻE W AGENCJACH trafiają się niekompetetni idioci, tak samo jak wśród freelancerów. A te protekcjonalne ostrzeżania o potencjalnych zagrożeniach i grzechach to naprawdę przeginka. Zwłaszcza z Twoich ust, Krzysiu, kiedy to linijkę wyżej piszesz, że nigdy nie pracowałeś z nimi. lol

    "Freelancer może pracować dla agencji, redakcji czy bezpośrednich klientów. Jeżeli pracujesz dla agencji i wystawiasz im fakturę, niestety nie jesteś freelancerem lecz... Podwykonawcą danego dzieła." Priceless. Powieszę sobie nad biurkiem.
    • Pawel Kubasiak
    • Postów: 3
    • Założonych wątków: 1
    • Dołączył: 2008-01-27
     
    Napisal: 4 dni temu
    • #19
    @Grzesiek - niezupełnie to miałem na myśli, ale już nie będę tego poprawiał - jest z czego się śmiać :).
    • Remigiusz Szwed
    • Postów: 2
    • Założonych wątków: 0
    • Dołączył: 2008-01-26
     
    Napisal: 3 dni temu
    • #20
    Ja uwazam sie za freelancera, mimo ze (o zgrozo!) zdarza mi sie nawet podzlecic czesc roboty komuss i mam DG... Jak odroznic ic frilansa od firmy? - bardzo prosto: firma pracuje na swoja marke, freelancer na swoje nazwisko..
    • Remigiusz Szwed
    • Postów: 2
    • Założonych wątków: 0
    • Dołączył: 2008-01-26
     
    Napisal: 3 dni temu
    • #21
    edytowac sie nie da, wiec oficjalnie przepraszam za lekki mess w poscie wyzej - cos zle sie edytuje w Camino, w Safari jest OK:-)
 

Webskie strony

Wszystkie

Wywiady

Wszystkie