2007-08-16 00:00:00

180 uderzeń serca

Zobacz komentowany artykuł

« Poprzednia  3 / 3 
amo
21. amo 17.08.2007 / 22:37
Klient nie jest gotowy dlatego ze go przekonasz.

Wiekszosc nagrod ma sie nijak do strategii, celu biznesoweg czy e-commerce.

Kiedys byla nagroda EFFI (project efficiency - czy jakos tak) istnieje jeszcze cos takiego ?
Marcin Michalski
22. Marcin Michalski 18.08.2007 / 12:49
Szczerze mówiąc to zazdroszczę. Widzę, że w 180hb największe ciśnienie nie jest na kasę z projektów, bo Panowie odrzucają drobnicę a jedynie duże projekty, które będzie można w spokoju "dopieszczać". To samo z ludźmi...wszyscy wiemy ile kosztują utalentowani ludzie i jak ciężko ich wyłowić. Można ich podkupić...lub łowić świeże perełki, na które jednak potrzeba sporo czasu i energii a kimś pracować trzeba - no chyba, że na początku wszystko będzie wyłącznie wykonywane przez sprawdzonych freelancerów. Co jest dużo bardziej prawdopodobne, bo przecież na początek trzeba zrobić coś naprawdę na wysokim poziomie za sporą kasę aby mieć dalsze środki na zatrudnienie i utrzymanie tych 10 osób na etacie.

Nie zgodzę się, że to klienci nie są gotowi, bo widzę po swoich, że są otwarci na różnego rodzaju innowacje. Klienci współpracujący bezpośrednio są gotowi - gorzej z ich przełożonymi czyli zarządem i Prezesami, którzy mają wydawać decyzję o wydaniu set tysięcy na Internet. Tutaj jest rola dobrej agencji, aby zbierała jak najwięcej informacji i wskaźników, cyferek potrafiących przekonać klienta. Do tego często dochodzą jeszcze tradycyjne agencje reklamowe bez działów interaktywnych, które często bombardują nowatorskie pomysły agencji interaktywnej u klienta, aby to u nich wydali więcej pieniędzy.

Więc moi drodzy moim zdaniem dobrą agencję można stworzyć mając

a) taki skład jak obecnie 180hb
b) mnóstwo czasu bez parcia na zyski w pierwszych miesiącach
c) doświadczenie w przygotowaniu prezentacji, które będą przekonywały zarządy spółek w połączeniu z twardymi danymi, cyferkami połączonymi z wiedzą.

To ostatnie Ci trzej Panowie z pewnością umieją na najwyższym poziomie...

Ciekaw tylko jestem ilu klientów straci MRM Worldwide ? :) Jestem przekonany, że z najważniejszymi Marcin Gaworski i Grzegorz Berezowski utrzymywali bardzo dobre relacje,a przeszkadzały im jak zawsze w takich wypadkach sztywne korporacyjne reguły. No cóż...korporacji przyjdzie zapłacić za swoją sztywność.

Na samym początku jest już coś powyżej przeciętnej - bardzo dobra strategia PR i pozycjonowanie. która nie jest dla branży ale dla klientów...bo oni lubią takie notki PR'owe. Branża zna realia więc bierze na nie sporą poprawkę... Stosując porównanie do instytucji finansowych nazwałbym pozycjonowanie 180hb jako Noble Bank wśród agencji interaktywnych.

Jedno jest pewne - rynek jest tak bardzo wzrostowy, że jest miejsce na taką agencję. Czy stanie sie ona poważną siłą i zacznie obracać milionami złotych rocznie to się okaże za rok.
Bartłomiej Juszczyk
23. Bartłomiej Juszczyk 19.08.2007 / 12:25
Marcin Michalski: Ciekaw tylko jestem ilu klientów straci MRM Worldwide ? :) Jestem przekonany, że z najważniejszymi Marcin Gaworski i Grzegorz Berezowski utrzymywali bardzo dobre relacje,a przeszkadzały im jak zawsze w takich wypadkach sztywne korporacyjne reguły. No cóż...korporacji przyjdzie zapłacić za swoją sztywność.


Odbiegamy od tematu, ale tu lekko poszedłeś po bandzie :) Siłą rzeczy, czy to w korporacjach, czy firmach mniejszych, najlepszy kontakt z Klientem ma osoba realizująca projekt i "sztywność" czy jej brak, nie ma tu nic do rzeczy. Znam swoich Klientów, ale codzienny kontakt z nimi mają ludzie - to chyba naturalne. Nie twórzmy zatem mitów proszę. Dbałość o Klienta to jedno - a fakt, że czesto idzie on za wykonawcą, a nie za firmą (i mają tu znaczenie różne względy, nie tylko znajomość, ale i cena, pomysły, chęć kontynuacji danej linii graficznej, czy marketingowej itp.) to drugie.

Co do reszty - trzymam kciuki jak za każdą nową inicjatywę i czekam na przełożenie słów w czyny. :)
Marcin Michalski
24. Marcin Michalski 19.08.2007 / 13:39
Pisząc o sztywności korporacji miałem na myśli sztywność reguł panujących w MRM (nie wiem czy takie są, ale przypuszczam, że tak) i brak możliwości realizacji pewnych idei.

Zgodzę się...codzienny kontakt mają z nimi accounci, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, w której najważniejsze osoby w firmie nie miały kontaktu z najważniejszymi klientami i wpływu na strategię... Czy to linia graficzna jest najważniejsza...? Wydaje mi się, że ludzie, z którymi współpracujemy... Ich pomysły, innowacje, doradztwo, umiejętność sprawnego przeprowadzania projektów i przede wszystkim znajomość reguł korporacyjnych klienta. Sam mam klienta, którego musiałem się uczyć prawie rok, aby po roku móc go namówić na wydanie naprawdę dużych budżetów... W końcu biznes opiera się na zaufaniu.

Ale cóż...mamy wolny rynek a dla małej powstającej agencji jeden duży klient może być koniem pociągowym do dalszego rozwoju.
« Poprzednia  3 / 3 
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki, któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.
wymagane
 
 
wymagane,niepublikowane
 
obrazek nieczytelny
 
 
wyślij
Arrow
newsletter
 
 

Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
© 2012 interaktywnie.com. All rights reserved.