Interaktywnie.com - coedzienne Žródło inspiracji dla emarketera
Kategorie
- Wszystkie
- Startupy
- Prawo
- Gry
- Software
- Biznes
- Lajfstajl
- Wideo
- Wyszukiwarki
- Wirtualne światy
- Adtech
- Inne
- E-commerce
- Mobile
- E-mail marketing
- Zakup mediów
- Wydarzenia i konferencje
- Raporty i badania
- Ludzie
- Projektowanie interakcji
- Agencje interaktywne
- Social media
- Portale
W sprawie newsów kontaktuj się z Iwoną
E: ib@interaktywnie.com
T: 602 460 272
YouTube wreszcie zacznie zarabiać?

- dodał: Dominik Szarek / Interaktywnie.com
Czy YouTube wreszcie znalazł skuteczny sposób na pozyskiwanie konkretnych pieniędzy ze swoich 5 miliardów odsłon miesięcznie? Wydaje się, że nowa usługa Click-to-buy to jeszcze nie to...
Rzekome zapotrzebowanie na usługę typu Click-to-buy przedstawiciele YouTube tłumaczą często spotykanym przypadkiem, gdy użytkownicy w komentarzach pytają o autora i tytuł właśnie odsłuchiwanej piosenki lub nazwę i datę premiery gry komputerowej, której trailer oglądają. Teraz wszyscy zainteresowani mogą pod oficjalnymi materiałami, umieszczanymi przez np. EMI Music lub Electronic Arts znaleźć linki, prowadzące do sklepów iTunes oraz Amazon.
Sam pomysł wdrożenia w taki sposób programu partnerskiego może być ciekawy, reklama taka nie jest inwazyjna i tak naprawdę jest jedynie ułatwieniem dla osób, które chcą nabyć odsłuchiwany kawałek. Ułatwienie dostępu do legalnych materiałów użytkownikom, umożliwienie partnerom dotarcia do olbrzymiej rzeszy konsumentów to na pewno szczytne idee i jakiś argument. Z drugiej strony pojawiają się dwie zasadnicze wątpliwości.
Czy na pośredniczeniu w zakupie gry komputerowej lub pojedynczego utworu naprawdę da się robić niezłe pieniądze? Jeżeli w grę nie wchodzi jakaś świetnie wynegocjowana przez YouTube, indywidualna umowa, to warto tylko wspomnieć, że Apple oferuje jedynie 5% zysku z każdej partnerskiej transakcji, zaś Amazon 10% od każdej sprzedanej piosenki.
Drugą i chyba poważniejszą wątpliwością jest to, czy osoby dopytujące się o autora i tytuł utworu faktycznie są zainteresowane jego późniejszym zakupem? Czy nie jest tak, że informacja ta służy jedynie wyszukaniu pliku/gry w sieciach p2p lub torrnent?
Dodatkowo usługa jest w tej chwili dostępna jedynie dla amerykańskich użytkowników, ale z zapowiedzi przedstawicieli YouTube wynika, że będzie ona rozprzestrzeniać się także na lokalnych rynkach. Czy niekończący się serial pod tytułem "Google nie ma pojęcia jak zarobić na YouTube" wreszcie znajdzie swój finał? Click-to-buy w połączeniu z rozwijającą się reklamą w plikach video i kilkoma innymi formami pozyskiwania środków może zacząć przynosić zyski, jednak w tym wszystkim nie przeceniałbym roli wprowadzonej wczoraj usługi.

- wyświetleń:
- 349
- dodane do kategorii:
- E-commerce
Więcej na temat
Podobne tematy
Zostaw komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.


Komentarze