Interaktywnie.com - coedzienne Žródło inspiracji dla emarketera
Kategorie
- Wszystkie
- Gry
- Software
- Biznes
- Lajfstajl
- Wideo
- Wyszukiwarki
- Wirtualne światy
- Adtech
- Inne
- E-commerce
- Mobile
- E-mail marketing
- Zakup mediów
- Wydarzenia i konferencje
- Raporty i badania
- Ludzie
- Projektowanie interakcji
- Agencje interaktywne
- Portale
- Social media
W sprawie newsów kontaktuj się z Iwoną
E: ib@interaktywnie.com
T: 602 460 272
Internet to nie tylko USA - problem z interpretacją badań

- dodał: Krzysztof Adamus / Opcom
Schematy kupowania w internecie w Chinach i USA różnią się dosyć wyraźnie. Wynikać to może z tradycyjnych zwyczajów komunikacyjnych, ale nawet z bieżącej sytuacji politycznej. Wyniki badania zrealizowanego przez Netpop pokazują, jak ostrożnie wykorzystywać należy analizy zwyczajów amerykańskich konsumentów do opisywania trendów obecnych na lokalnych rynkach poza USA. Nie należy ich też bezkrytycznie interpretować (choć często się to robi) jako zapowiedzi przyszłych trendów. Zachowania w internecie determinowane są bowiem przez wiele lokalnych czynników.
Dobrym przykładem ilustrującym problemy z interpretacją badań amerykańskich może być na przykład kwestia (nie)popularności serwisów sprzedających legalne pliki mp3. O ile w USA jest to już uznany i popularny sposób dystrybucji muzyki, to realizowane w Polsce projekty tego typu (mp3.pl Wirtualnej Polski czy Plajer Onet.pl) nie zrewolucjonizowały muzycznego rynku. Być może część winy za ich niepowodzenia ponosi model re-dystrybucji muzyki w naszym kraju, omijający oficjalne kanały i koncentrujący się na ulicznych sprzedawcach pirackich płyt i wymianie na sieciach P2P.
Badania, o których pisze Enid Burns pokazują schemat tego, jak tradycje danego społeczeństwa wpływają na aktywność konsumencką w internecie.
Okazuje się, że internet jest narzędziem do wyszukiwania informacji i opinii o produktach dla 73 proc. Amerykanów i aż 93 proc. Chińczyków. Komentujący te wyniki Josh Crandall z Netpop przekonuje, że dysproporcja między mieszkańcami USA a Chińczykami wynika z modelu społeczeństwa chińskiego, w którym wciąż łamane są prawa dostępu do niezależnych opracowań (politycznych, gospodarczych) i w którym wciąż działa cenzura. Zdaniem Crandalla, historycznie Chińczycy przyzwyczajeni są do tego, że w życiu codziennym nie wypowiada się na głos szczerych opinii. Bywa to wciąż zbyt niebezpieczne. Dlatego internetowe źródła wolnej od cenzury wypowiedzi stają się tak istotne.
Kolejnym argumentem za taką tezą może być porównanie poziomu korzystania z treści tworzonych przez użytkowników (User Generated Content). W Chinach jest to 58 proc., a USA - tylko 19 proc. Chińczycy są też bardziej aktywnymi internautami - kupują online sprzęt, który wykorzystują do tworzenia własnych treści (nagrywania filmów, publikowania zdjęć itp.).
News pochodzi z serwisu Think-a-Head. Interesującego źródła wiedzy na temat strategii marketingowych.
- dodane do kategorii:
- Raporty i badania
Podobne tematy
Zostaw komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.

Komentarze