Interaktywnie.com - coedzienne Žródło inspiracji dla emarketera
Kategorie
- Wszystkie
- Biznes
- Lajfstajl
- Wideo
- Wyszukiwarki
- Wirtualne światy
- Adtech
- Inne
- E-commerce
- Mobile
- E-mail marketing
- Zakup mediów
- Wydarzenia i konferencje
- Raporty i badania
- Ludzie
- Projektowanie interakcji
- Agencje interaktywne
- Portale
- Social media
W sprawie newsów kontaktuj się z Iwoną
E: ib@interaktywnie.com
T: 602 460 272
Czarny poniedziałek Yahoo

- dodał: Iwona Bodziony / Interaktywnie.com
Po ogłoszeniu rezygnacji Microsoftu ze starań o przejęcie Yahoo, świat obiegły pogłoski o tym, że przedstawiciele kalifornijskiego portalu toczą desperackie negocjacje z Google. Ich celem ma być przekazanie potentatowi z Mountain View działu ogłoszeń reklamowych Yahoo! i poinformowanie o tym fakcie jeszcze przed otwarciem giełd.
Teraz jednak, gdy niebezpieczeństwo przejęcia Yahoo! przez Microsoft zostało zażegnane, Google może nie być już tak skłonne do tego typu umów. Przyczyna jest prosta - niemal pewna konieczność poddania się kontrolom regulatorów rynku.
Jerry Yang, współzałożyciel i prezes Yahoo przeżywa ostatnio stresujące dni.
Analitycy przewidują, że współpraca między potentatami internetowymi w takiej formie, w jakiej jest obecnie prowadzona, może zwiększyć przychody Yahoo! o ponad miliard dolarów rocznie z samego tylko outsorcingu, oraz podnieść dochód uzyskany z tysiąca zapytań przesłanych do wyszukiwarki do 90 USD (obecnie wynosi on około 40 USD za tysiąc zapytań). W połączeniu z możliwymi dzięki temu redukcjami personelu (w portalu w dziale marketingu wyszukiwarki pracuje około 2 tysiące osób) umowa pozwoliłaby Yahoo! uzyskać praktycznie od ręki dodatkowe 1,2 miliarda dolarów rocznie.
Wówczas, gdy wskaźnik Cena/Zysk (aktualna cena jednej akcji dzielona przez zysk netto na jedną akcję) zbliży się do 40, te dodatkowe pieniądze powinny pozwolić firmie na osiągnięcie oczekiwanych przez Yanga od Microsoftu 37 USD za akcję.
Tyle teoria. W rzeczywistości może być znacznie gorzej.
Umowa z Google może zostać zablokowana przez regulatorów zarówno amerykańskich, jak i unijnych, a rynek może nie przyjąć dobrze oddania marketingowego biznesu wyszukiwarkowego największemu konkurentowi. Wartość akcji Yahoo! może spaść nawet do poziomu z początku lutego - to jest około 19 USD za akcję, co oznacza, że cała firma z Sunnyvale warta byłaby wówczas około 26 miliardów. Znaczna część tej kwoty to udziały w projektach Alibaba i Yahoo! Japan.
Udziałowcy Yahoo! są wściekli. Kalifornijski portal ogłosi w tym tygodniu termin spóźnionego już, dorocznego spotkania inwestorów – analitycy spodziewają się, że dojdzie do niego na początku czerwca 2008 roku. Po ogłoszeniu terminu udziałowcy mają dziesięć dni na przedstawienie propozycji nowego składu zarządu. I najprawdopodobniej tak zrobią – wielu poważnych inwestorów Yahoo! (Legg Mason, Capital Research, T. Rowe Price i inni) wielokrotnie dawało do zrozumienia, że byliby szczęśliwi, mogąc sprzedać swoje akcje Microsoftowi po 33 USD - tyle, ile wyniosła ostateczna oferta Ballmera.
Źródło: Webhosting.pl, TechCrunch.com
- dodane do kategorii:
- Biznes
Podobne tematy
Zostaw komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.

Komentarze