Interaktywnie.com - coedzienne Žródło inspiracji dla emarketera
Kategorie
- Wszystkie
- Startupy
- Prawo
- Gry
- Software
- Biznes
- Lajfstajl
- Wideo
- Wyszukiwarki
- Wirtualne światy
- Adtech
- Inne
- E-commerce
- Mobile
- E-mail marketing
- Zakup mediów
- Wydarzenia i konferencje
- Raporty i badania
- Ludzie
- Projektowanie interakcji
- Agencje interaktywne
- Social media
- Portale
W sprawie newsów kontaktuj się z Iwoną
E: ib@interaktywnie.com
T: 602 460 272
Google nie lubi Icahna

- dodał: Piotr Fiećko / Interaktywnie.com
W myśl umowy dotyczącej współpracy pomiędzy Google a Yahoo, firma z Moutain View może wycofać się z interesu, jeśli większość członków zarządu Yahoo zostanie zastąpiona ludźmi popierającymi Carla Icahna, zbutnowanego inwestora, który (wciąż) pragnie oddać firmę w ręce Microsoftu.
Icahn oficjalnie nie odsąpił od planowanego "zamachu stanu", który ma mieć miejsce na dorocznym spotkaniu inwestorów Yahoo z zarządem planowanym na początek lipca. Wydaje się jednak, że stanowcze stanowisko Google okaże się mocno nie wsmak buntowniczemu milionerowi i jego poplecznikom. Wcześniej, gdy ewentualna współpraca Yahoo i Google stanowiła jedynie pusty argument w negocjacjach z Microsoftem, Icahn zadeklarował dla niej swoje pełne poparcie. W obliczu nowych faktów wydaje się jednak, że Google nie chce by nawet części firmy pozostawała pod kontrolą Icahna. Mało tego - umowa towarzysząca współpracy zakłada niezmienność składu zarządu firmy na okres najbliższych dwóch lat, przy czym ograniczenie to nie tyczy się tylko i wyłącznie Icahna i spółki, ale jakiejkolwiek ingerencji w skład rady dyrektorów.
W przypadku, gdy któraś z grup interesów związana czy to z Microsoftem, Time Warner, czy News Corp. przejmie kontrolę nad 35 proc. głosów w zarządzie Yahoo, firma będzie musiała wypłacić Google'owi 250 mln USD kary umownej.
Carl Icahn powiedział, że takie postawienie sprawy podnosi koszta ewentualnej fuzji Yahoo i Microsoftu o 2.4 mld USD i jest "trującą pigułką zastosowaną przez zarząd firmy do sabotowania negocjacji z producentem Visty".
Z jednej strony, treść umowy o współpracy Yahoo z Google stanowi dobre zabezpieczenie przed ewentualnym buntem inwestorów, z drugiej - potwierdzają się spekulacje, że największym wygranym w konflikcie firmy z Microsoftem okaże się światowy lider wyszukiwarek.
Źródło: Informationweek.com
- wyświetleń:
- 382
- dodane do kategorii:
- Biznes
Więcej na temat
Podobne tematy
Zostaw komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.


Komentarze