25.10.2016 / E-commerce / Okiem eksperta
 

Polska wersja językowa Amazona to za mało, by przyciągnąć klientów

  • Polub
  • Opublikuj
  • Udostępnij
Hubert Stokowski
 
Na zdjęciu: Hubert Stokowski (fot. Hypermedia)
Na zdjęciu: Hubert Stokowski (fot. Hypermedia)

Pojawienie się Amazona w roli platformy e-commerce'owej w Polsce przypomina mi branżową legendę, takie swoiste never ending story. Winszujemy go sobie wyglądając za polski internetowy horyzont już od kilku lat. Atmosferę podgrzewają dodatkowo polskie portale piszące o mediach i technologiach, rozdmuchujące - jak dotychczas - kolejne plotki, a status quo na dzień dzisiejszy wygląda tak, że Amazona w wydaniu platformy e-commerce dla polskich przedsiębiorców i polskich użytkowników jak nie było, tak nie ma. 

Część spośród tzw. Rutkowskich polskiej branży internetowej zauważyło już, że przeklikując się przez interfejs witryny niemieckojęzycznej i zmieniając jej ustawienia na “polski”, naszym oczom ukaże się strona niemalże przetłumaczona. Jednak nadal mamy do czynienia tylko lub aż z lokalizacją interfejsu strony, nie zaś ofertą skrojoną na miarę i potrzeby polskiego konsumenta. 

Zaiste, przygotowanie polskiej wersji komunikatów, nazw kategorii i nazw niektórych produktów jest pozytywnym zwiastunem momentu, na który wszyscy czekamy, jednak ceny wyrażone w euro i niemieckojęzyczne opisy szybko sprowadzą na ziemię błogie wyobrażenia niejednego, polskiego konsumenta o tańszych produktach zza oceanu czy zza zachodniej granicy…

Bo o ile w przypadku mikropłatności czy przy zakupie aplikacji bądź gier przez AppStore lub Google Play jesteśmy w stanie wygospodarować tych kilka euro lub dolarów, to mimo wszystko przy materialnych produktach o większej wartości dla większości polskich konsumentów nadal najistotniejsza jest jak najniższa cena. Wraz za nią idzie najtańsza przesyłka, a temu wszystkiemu powinna towarzyszyć najlepiej płatność gotówką przy odbiorze/za pobraniem bądź ewentualnie przelew wykonany przez jedną z popularniejszych, polskich bramek płatności lub tradycyjnie - jak na Polaka przystało - własnoręczny przelew z rachunku bankowego. Na pewno nie jakiś tam PayPal czy karta kredytowa. To podstawowa lekcja do odrobienia przez Amazon przed wejściem na polski rynek i równocześnie lista grzechów głównych eBay’a, który przeszło 10 lat temu próbował zagrozić pozycji Allegro, a jak się to skończyło - pamiętamy wszyscy.

Oczywiście, konkurencja jest dobra i życzyłbym sobie, aby Amazonowi się udało. Choć i bez niego sam polski rynek e-commerce radzi sobie świetnie, rozwijając się dynamicznie rok do roku o kilkanaście procent. O ile Amazon odrobi podstawową lekcję, którą przespał eBay, zadba o komunikację (zarówno w obrębie jak i na zewnątrz platformy) oraz zbuduje masową markę przyjazną polskiemu konsumentowi, będzie mógł powalczyć o udział w polskim rynku e-commerce.

60971_2016_08_03_najbardziej_rozpoznawalne.png

Spoglądając na skalę i zaplecze - ma czym powalczyć, choć hegemonowi, którym jest na polskim rynku Allegro długo nie zagrozi. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest moim zdaniem to, że o swoją pozycję w peletonie o prym na polskim rynku Amazon powalczy z zupełnie innym serwisem na literę “A”, który przez ostatnie kilkanaście miesięcy urósł do rangi fenomenu społecznego w Polsce, czyli Aliexpress, należący do chińskiego giganta e-commerce - Alibaby. Jak pokazują badania - już teraz Aliexpress notuje na polskim rynku e-commerce wyższą znajomość spontaniczną, a także lepszą rozpoznawalność niż Amazon - wskazywało na niego 12% spośród konsumentów, gdy na amerykański Amazon zaledwie 9%.

Różnica oczywiście nie jest duża, jednak to Aliexpress lepiej zrozumiało mentalność zakupową i potrzeby polskiego internauty, działając dynamicznie i zdecydowanie niczym młody startup. Szybko zaoferowało konsumentom polską nakładkę na chiński interfejs witryny, tłumaczącą w locie nazwy i teksty w opisach produktów (choć odrobinę pokracznie, to jednak jak się okazuje wystarczająco skutecznie), ale przede wszystkim oferując chińskie ceny i w większości przypadków darmową wysyłkę. 

60972_2016_07_11_co_i_gdzie_kupuja_polacy_w_zagranicznej_sieci-1-.png

Są oczywiście nadal pewne mankamenty w obszarze tzw. customer experience, wymagające dopracowania: płatność dostępna jest jedynie za pośrednictwem polskiej bramki Przelewy24, kwoty wyrażone na stronie są w dolarach, zdjęcia produktów w opisie zawierające teksty odzywają się do nas najczęściej po chińsku.

A jednak cena robi swoje. Markę na polskim rynku pozwoliły zbudować Aliexpress legendarnie niskie, chińskie ceny i… popularne podróbki oryginalnych produktów. Warte podkreślenia i uwagi jest piętno, jakie dostępność serwisu odcisnęła już teraz na świadomości polskich internautów, którzy coraz chętniej poszukują tzw. cebulek (okazji i zakupów w przystępnych cenach) właśnie w Aliexpress i nie przeszkadza w tym nawet bariera komunikacyjna z tzw. majfrendami (chińskimi sprzedawcami) kaleczącymi w korespondencji język angielski czy długi czas oczekiwania i niepewność odnośnie realizacji zamówienia. Fenomen serwisu pokazuje także fakt, że na grupach facebookowych buduje się wręcz swoisty “e-commerce’owyFight Club”, podziemie, gdzie młodzi konsumenci polują na najlepsze okazje, wymieniają się recenzjami i rekomendacjami odnośnie zakupów na Aliexpress. Powstają także blogi, vlogi i serwisy poświęcone produktom oraz zakupom w chińskim serwisie. 

Efekty? Aliexpress ma zdecydowanie lepszy PR  w Polsce niż tzw. amerykański Empik, czyli Amazon. Równie imponujące jest też zainteresowanie polskich internautów e-zakupami w Chinach, gdyż strony Aliexpress odwiedza już przeszło 2,5 miliona unikalnych użytkowników co miesiąc. I o ile Amazon utrzymuje swoją wysoką pozycję na zachodnich rynkach Europy, to może się okazać, że serce polskiego konsumenta będzie podzielone pomiędzy Allegro i Aliexpress. W przypadku rozwoju obecności Aliexpress na polskim rynku, myślę, że możemy spodziewać się stabilnego wzrostu zasięgu serwisu, liczby transakcji i awansu nawet do top 3 wśród marketplace’ów funkcjonujących w Polsce w 2017 roku. Jego bieżący sukces obrazuje także fakt, iż w swym internetowym DNA polscy konsumenci przestają być na tyle homogeniczni jak dotychczas, kiedy to pozostawali wierni jednej marce, a droga do ich serc (i portfeli) wiedzie przede wszystkim przez niskie ceny.

  • Polub
  • Opublikuj
  • Udostępnij
Tag arrow
Chmura tagów

Tagi: Alibaba Group, allegro, amazon, e-commerce, zakupy online


wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Zaloguj się
Jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo
wymagane
 
obrazek nieczytelny
 
 
wyślij
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Digital We
 
Arrow
newsletter
 
Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
 
© 2017 interaktywnie.com. All rights reserved. Created by Opcom