Komentarze
 
 
 
 
 
 
 
Adam Polo
Cała prawda o ACTA Temat jest bulwersujący, komentarz Roberta Gwiazdowskiego na jego blogu tak trafny i rzeczowy, że zerżnąłem (temat, nie autora :-) i wklejam poniżej:

"Co to za tajemnice się w tych „actach” kryją? Jeśli chodzi o przepisy prawa materialnego to nic szczególnego. Same tak zwane „klauzule generalne” i to jeszcze deklaratoryjne. W zakresie ochrony „praw własności intelektualnej” nie ma w owych „actach” niczego takiego, czego nie ma już w prawie polskim. Z małymi tylko wyjątkami.

Ale z klauzulami generalnymi to jest pewien problem. Za komuny odmowę wydania paszportu można było otrzymać z powodów wymienionych w ustawie. Ostatni z punktów brzmiał: „i z innych ważnych przyczyn”.

W Rozdziale II w Sekcji 1 ACTA jest Artykuł 6, który zapewnia „dostępność środków doraźnych zapobiegających naruszeniom i środków odstraszających od dalszych naruszeń” oraz stanowi, że żadne postanowienie umowy „nie może być interpretowane w taki sposób, aby nakładało na Stronę wymóg pociągania swoich urzędników do odpowiedzialności za działania podjęte w związku z wypełnianiem ich urzędowych obowiązków”. Po co więc nasz rząd tak się trudził w poprzedniej kadencji z nakładaniem na urzędników odpowiedzialności za skutki ich bezprawnych decyzji? Na mocy umowy ACTA żadna odpowiedzialność im nie grozi.

W tym samym Rozdziale w Sekcji 4 jest Artykuł 9 który przewiduje, że określając kwotę odszkodowania organy sądowe muszą brać pod uwagę „przedstawionego przez posiadacza praw jakiegokolwiek zgodnego z prawem obliczenia wartości, które może obejmować utracone zyski, wartość towarów lub usług, których dotyczy naruszenie”. Jakiegokolwiek?

Co do zasady nie mam nic przeciwko, tylko dlaczego odszkodowanie za spowodowanie czyjejś śmierci lub kalectwa ma nadal odbywać się według polskich standardów, a odszkodowanie za naruszenie własności intelektualnej według standardów amerykańskich?

Podobnie jest z wynagrodzeniem pełnomocnika. „Każda strona przewiduje możliwość nakazania aby strona przegrywająca wypłaciła stronie wygrywającej kwotę stosownych honorariów pełnomocnika procesowego”. Czy polski rząd wie ile wynoszą takie honoraria? I znowu nie mam nic przeciwko, ale dlaczego tylko w sprawach objętych umową? Dlaczego honorarium polskiego adwokata broniącego niesłusznie oskarżonego biznesmena nie miałoby wynieść tyle samo, ile honorarium amerykańskiego adwokata broniącego przed polskim sądem prawa własności intelektualnej swojego klienta?

Jest też Art. 12, który brzmi tak:

„Każda strona przyznaje swoim organom sądowym prawo zastosowania środków tymczasowych bez wysłuchania drugiej strony w stosownych przypadkach, a szczególności, gdy jakakolwiek zwłoka może spowodować dla posiadacza praw szkodę nie do naprawienia lub gdy istnieje możliwe do wykazania niebezpieczeństwo, że dowody zostaną zniszczone (…) Każda Strona przyznaje swoim organom sądowym prawo do podejmowania natychmiastowego działania w odpowiedzi na wniosek o zastosowanie środków tymczasowych…” Bez wysłuchania drugiej strony? No ładnie towarzysze, ładnie!

W Art. 28 jest taki oto pasus: „Każda strona ma wspierać „tworzenie i utrzymanie formalnych i nieformalnych mechanizmów, takich jak grupy doradcze, w ramach których jej właściwe organy mogą poznać opinie posiadaczy praw i innych odpowiednich zainteresowanych stron”. Nieformalne mechanizmy? W państwie prawa???

Na mocy Art. 36 powołany został „Komitet ACTA”, który będzie „dokonywał przeglądu wdrażania i funkcjonowania umowy” oraz „rozważał kwestie związane z jej rozwojem”. Każda Strona ma być reprezentowana w Komitecie – ale autorzy nie przewidzieli jak. Należy domniemywać, że każda ma po jednym przedstawicielu, ale nie jest to jasno wyartykułowane. Ciekawostką jest, że nie wiadomo kto pokrywał będzie koszty działania Komitetu. Uznano ten szczegół za nieważny??? Ale Komitet ACTA zalicza się chyba do tych „formalnych”. Więc tym bardziej ciekawe, jakie to będą „nieformalne”?

Artykuł 31 stanowi, że „Każda Strona wspiera przyjmowanie środków wzmacniających świadomość społeczną w zakresie znaczenia poszanowania praw własności intelektualnej oraz szkodliwych skutków naruszeń praw własności intelektualnej”. Czyżby „Strony” zobowiązywały się tym samym do szczególnego promowania przykazania siódmego, ale tylko w zakresie własności intelektualnej? A co z pozostałymi rodzajami własności i pozostałymi przykazaniami?

Ale to wszystko to „pikuś”. Moim zdaniem najistotniejszy jest Artykuł 27, który przewiduje, że „każda Strona zapewnia w swoim prawie dostępność procedur dochodzenia i egzekwowania, tak aby umożliwić skuteczne działania przeciwko naruszaniu praw własności intelektualnej, które odbywa się w środowisku cyfrowym w tym doraźne środki zapobiegające naruszeniom i środki odstraszające od tych naruszeń (…) które może obejmować bezprawne wykorzystanie środków powszechnego rozpowszechniania w celu dokonania naruszeń…”

Umowa nie określa co jest, a co nie jest „własnością intelektualną” – bo często o to właśnie toczą się spory. Ostatnio toczył się taki o kolor podeszwy butów!

Czym innym jest sytuacja, gdy ktoś w garażu na koszulki naszywa trzy paski – co przez lata było nagminnym naruszaniem praw Adidasa, a czym innym jest próba tworzenia, na przykład, nowych lekarstw, które mogą, ale wcale nie muszą, naruszać cudze patenty, albo rozpowszechniania różnych treści. Bo jak ktoś z Państwa wrzuci niniejszego posta na Wykop, albo na Face, to na podstawie literalnego brzmienia tak skonstruowanego przepisu przysługiwać mi będzie prawo wsadzenia Was do ciupy! I jeszcze mogę wziąć sobie amerykańskiego adwokata i będziecie musieli ponieść koszty jego honorarium.

A jak podam link do jakiejś strony nie wiedząc, że jej administrator „dokonał naruszenia” to mogą wpaść mi do chałupy „bez wysłuchania” moich racji i zarekwirować laptopa. I proszę nie zapewniać, że tego na pewno nie zrobią. Bo jak mogą, to kiedyś w końcu zrobią.

Podobno to na Węgrzech miał miejsce konstytucyjny „zamach stanu”! Ciekawe czy Orban ratyfikuje umowę ACTA?"
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Gracjan
"Nie dla ACTA". Będzie polski blackout przeciwko prawu? Nie dla ACTA czyli historia kiedy INTERNET był dla ARPA a "ACTA" leżały w Stasi

Ludzie (Rząd) zapomnieli historie jak kiedyś było. A było to tak ze piractwo istniało skutecznie bez internetu i całkiem świetnie sobie z tym radzono. Każdy miał bogate zbiory filmów na kasetach vhs programy na dyskietkach i płytach i nikomu nie przeszkadzało ze nie było jeszcze internetu.

Rząd chciał po prostu zapomnieć o tej niewygodnej historii i przepchać ACTA mówiąc ze INWIGILACJA będzie temu służyła. Internet jest tylko nośnikiem ludzie zmienia szybciutko nośnik i będzie dalej piractwo.

Kto skorzysta na tym na pewno piraci w świetle takiej sytuacji będą brali $ za MEGABAJTY tak jak to kiedyś robili bo kto będzie nadstawiał głowy za darmo. Zyskają tez producenci nośników danych. Skorzystają też programiści którzy będą brali słone opłaty za usługi małe niewyszukane oprogramowanie pisane przez jedna czy dwie osoby po godzinach pracy gdzie podatek i tak nie zostanie odprowadzony Wygląda to tak jak by Rząd popierał takie działanie na korzyść piratów.

Na pewno nie skorzysta przemysł fonograficzny bo każdy może posłuchać radia z internetu lub sobie nagrać mp3 z takiego radia lub zapisać swój ulubiony film jako strumień danych z internetu. Świetnych darmowych aplikacji jest dużo które zapewniają wszystkie podstawowe funkcje które się w domu wykonuje i w małych firmach. Jedynie potężne narzędzia dla specjalistów gdzie wiadomo że jest wymagana licencja na takie oprogramowanie. Ludzie niechętnie będą korzystać z takich narzędzi a co za tym idzie mniej będzie wyszkolonych w posługiwaniu się nimi do firm będzie się brało rozwiązania programowe (programy) za które nie trzeba będzie płacić.

Zadajmy sobie pytanie jako Polacy Patrioci Polscy broniący własnych interesów a nie cudzego interesu ile mamy do stracenia z prywatności i niezależności. Ile z mamy molochów produkujących oprogramowanie, muzykę, i film zysku i jakie mamy na co dzień z nich korzyści. Wymieńmy sobie po 5-ciu producentów czy ktoś to potrafi. Czy korzystamy w świetle prawa z naszych rodzimych dóbr i posiadamy legalne zasoby. Niestety oprogramowanie nie rodzime nie nadaje się do prowadzenia księgowości, kadr i innych specjalizowanych funkcji w polskich firmach i szkołach a jest tak czy inaczej wymagana licencja której się przestrzega bardzo rygorystycznie.

ACTA bezpośrednio wiąże się z nakładaniem kar finansowych a przez co z wyprowadzaniem gotówki z Polski i na to Rząd nasz się godzi bez mrugnięcia okiem, czy on jest nasz i stoi po naszej stronie.

Co będzie jak wejdzie ACTA czy tylko posłuży ono do sprawdzania i inwigilacji w celach ochrony praw autorskich na terenie Polski. Polacy zapomnieli o sytuacji central telefonicznych jakie sprzedali nam nasi koledzy z USA w czasach zimnej wojny. Takie centrale można było skutecznie unieruchomić sygnałem tonowym i były już uszkodzone. O tym też nie pamiętamy. Zmierzam do tego iż sama ACTA nie będzie funkcjonowała bez sprzętu elektronicznego i zaplecza a inwigilacja będzie prawdopodobnie służyła dalej zimnej wojnie ale w strefie ekonomicznej i szpiegowaniu nie tylko legalności ale także zasobów które są naszą własnością prywatną. Ludzie nie zdają sobie sprawy ile to wartościowych ekonomicznie wiadomości przepływa przez internet i to stanie się publiczne dla osób nie powołanych lub Rządów. Wyrażenie zgody na takie ukryte manipulacje równa się z wielką biedą i uciskiem społeczeństwa co jak nie zareagujemy nas dotknie.

ACTA będzie ewoluowało jak ARPA z prostej sieci kilku komputerów co za tym idzie to to że będzie wymagany dla tej usługi w internecie specjalizowany sprzęt i nie będzie specyfikacji publicznej. Co to oznacza to już chyba każdy może się domyślać. Garstka osób będzie go wykorzystywała do swoich celów jakich no cóż jak "Kowalski" ma krowę to ja doi a jak jest mało moralny ..... Tu nie ma co się dziwić w co ewoluuje ACTA. Oczywistą sytuacja na dziś jest to że USA ma problemy ekonomiczne i szuka rozwiązania swojego problemu najskuteczniej jak się da a ACTA może spokojnie służyć im do osiągnięcia tego. Szpiegostwo technologii i ekonomi dalej trwa.

Teraz spokojnie zadajmy sobie pytanie jak chcemy żyć z ACTA i ile zyskamy czy bez.
 
 
 
 
 

Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
© 2012 interaktywnie.com. All rights reserved.