Interaktywnie.com - coedzienne Žródło inspiracji dla emarketera
Kategorie
- Wszystkie
- Sport
- Wydarzenie
- Telekomunikacja
- Agencje i studia
- Sklep internetowy
- Żywność i napoje
- Finanse i biznes
- Elektronika użytkowa
- Odzież, moda i uroda
- Kultura i sztuka
Dodaj stronę
Wiesz coś o premierze nieprzeciętnej strony
Daj nam znać!
Heyah
Nowa odsłona Heyah. Czy jest lepiej?
- dodane do kategorii:
- Telekomunikacja
Zostaw komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.


Komentarze
Bozydar
13 grudnia 2006 00:18Mnie sie podoba bardzo. W końcu Heyah to mocno innowacyjna (a przynajmniej tak sie chce lansować) sieć i dobrze, że wreszcie ma to odzwierciedlenie w stronce www
a-z (www)
13 grudnia 2006 04:31mnie się nie podoba........choć to nie oznacza że lubię powszechnie krytykować :)
stara stronka miała to do siebie że miała klimat.....w pewnym sensie była unikalna i oryginalna.....
nowa wygląda jak tania zabawka od Braci z targu
nt usability już się inni wypowiedzieli
no ale dla Heyah widocznie miało znaczenie ze wykonawca jest firma ktora dostala 7 nagrod w jednym roku :)
taka firma na pewno wie czego chca Internauci, czyz nie?
Bajti / Piotrek
13 grudnia 2006 08:53Poprzednia portalowa wersja strony jak dla mnie dużo lepsza, fajnie była narysowana, a tu? coż łapa i tyle, pewnie ludzie będą tłumaczyc że to ajax i super technologia itd, dla mnie liczą się doznania estetyczno wizualne, tu ich brak
wm
13 grudnia 2006 09:09E tam jaka tam innowacyjność, zaraz się zbiegnie środowisko i będą wychwalać to coś pod niebo. Moim zdaniem to nic ciekawego. Zero pomysłu (nie ma tam żadnego designu, koncepcji. Jakaś tani zlepek czerwonego koloru z niewiadomo czym. Bardzo słaba używalność (ile się trzeba tam naklikać!), aż trzy nawigacje. Prezentacja w białej tabelce z resztą Www - paskudnie to wygląda. Jak na ten kaliber agencji to powinno być lepiej a nie gorzej. Można się było bardziej postarać.
noname
13 grudnia 2006 10:21No i pewnie liczbę nagród powiększą, bo poprzednie dostali między innymi za Heyah. Wraca dyskusja na temat, czy liczba nagród jest obiektywnym odzwierciedleniem jakości usług firmy.
Drażni mnie czarny PR jaki robi w tej chwili konkurencja Enginu jednocześnie zapewniając większą oglądalność. Czy tak ma wyglądać zdrowa konkurencja w Polsce?
Czy napisanie kilku artykułów na temat usability, które mówią o tym jak zrobić nudny serwis uprawnia do bycia autorytetem w tej dziedzinie?
Tomek (www)
13 grudnia 2006 11:00Oburzenie ludzi nie mogacych skorzystac ze strony w Opera albo przyklad tego jak latwo zgubic sie w serwisie nazywasz czarnym PR?
Czy kazda konstruktywna krytyka ( wskazanie konkretnych problemow) jest dla Ciebie czarnym PR? Wyluzuj :)
eof (www)
13 grudnia 2006 11:34lepiej? jest gorzej niż gorzej - jest masakrycznie. Dawno nie widziałem tak bardzo nieużytecznego serwisu. Flash nie działa pod os x'em praktycznie, menu stronnicowane, wymaga uruchomienia (!!!!), mnóstwo bajerów stanowiących niestety wyłącznie rozpraszacze uwagi... Zabawne jest to, że po tym jak Engine został ostro zrąbany na liście usability zmienili swoją notkę PR:
poszło do mediów:oryginalnie było:
;-)
Ale dalej też jest zabawnie:
- to jest taka bzdura, że szkoda słów... Najmniej intuicyjny pomysł jaki widziałem od dłuższego czasu.
Jako brand experience - ujdzie w bardzo gęstym tłoku. Roli informacyjnej nie spełnia żadnej. A powinna chyba RÓWNIEŻ taką spełniać?
eof (www)
13 grudnia 2006 11:40noname
cierpisz na typowy syndrom sporej części kreatywnych - albo wieje nudą, albo jest kreatywnie. Użyteczny serwis nie oznacza zaprzeczenia kreatywnego. Zaś o heyah.pl nie da się właściwie powiedzieć nic dobrego, niestety.
Szanuję konkurencję. Zwłaszcza tę dobrą. Krytykuję produkt, a nie agencję. Szanuję także cudzą krytykę swoich rzeczy. Dobra zasada brzmi, zeby nigdy nie byc zadowolonym przede wszystkim ze swoich prac.
noname
13 grudnia 2006 15:02haha, a to dobre, czemu nie wrzucicie takiego linku: gwar.pl
Tak mam "syndrom sporej części kreatywnych" i jestem z tego dumny, dlatego doceniam wysiłki Enginu, przynajmniej próbują przełamać schematy.
Nie rozumiem dlaczego Tomku piszesz że nie działa w Operze, przecież działa, i to ma być konstruktywna krytyka, plizzz
Pozdrawiam
el Cukro
13 grudnia 2006 15:20Odnośnie Opery: przeglądałem kod i rozwaliła mnie funkcja getBetterBrowser :)
Nie znam jeszcze żadnej firmy/agencji, która by się nie przejechała na portalu telekomowym. Krytyka murowana, a w tym wypadku również niestety uzasadniona.
Dobrze że jest dyskusja. Powiedzmy szczerze że z pewnością u każdego z nas znajdziemy takie kwiatki jako kompromis kreacji nad użytecznością.
eof (www)
13 grudnia 2006 17:28niech sobie łamią schematy. a może - łamiecie? Bo taki jesteś dumny, że aż anonimowy ;]
Łamanie schematów jest sensowne, jeżeli:
sytuacja 1 - celem serwisu nie ma być przekazywanie informacji, właściciel marki ma wpisane w brand booku, że chce być najbardziej innowacyjny na świecie lub jego grupa docelowa jest taka jak grupa zapewne heyah, sądząc po kreacjach z atl. tu się pewnie zgadzamy.
sytuacja 2 - złamanie schematu jest przekonaniem o determinacji konsumenta, który zechce się nauczyć innowacyjnych pomysłów, mimo poprzeczek. Poprzeczki ewidentnie są, pytanie czy wszyscy będą zdeterminowani.
Jest jeszcze kwestia łamania konwencji w połączeniu z minimum wyczucia i pojęcia o tym, w jaki sposób użytkownik korzysta z witryny. Takie elementy jak konieczność uruchomienia menu to dla mnie szczyt mizerii i nikt mi nie wmówi, że to cokolwiek kreatywnie fajnego wnosi. Może wnosi?
Tomek (www)
13 grudnia 2006 17:52noname
Mysle, ze nie ma sensu dluzej sie na ten temat rozwodzic. Sprawa jest oczywista, krytyka konstruktywna - jesli ktos tego nie widzi, nie docenia albo sie obraza - jego sprawa. Dla mnie EOT. Milego wieczoru.alez ja nie pisze, ze nie dziala w Operze, nie jestem webmasterem i nie dla mnie zawilosci kodowania :) O sprawach technicznych pisza ludzie na pasjagsm i na opera community - poczytaj sobie jesli masz ochote.
Poczytaj sobie tez jesli masz ochote jak strona zostala przyjeta przez czytelnikow Dziennika Internautow, kilkadziesiat komentarzy niezbyt zadowolonych uzytkownikow.
Widzisz na tym polega robienie stron, ze robi sie je dla uzytkownikow a nie dla siebie.
Ja pisze tylko, ze (cytat z mojego wpisu):
noname
13 grudnia 2006 19:16eof
nie, nie należę do Engine jeśli o to pytasz, wkurza mnie jedynie to że najwięcej szumu robią pracownicy Zentropy i Janmedia, a jesteście konkurencją Enginu. Nie zagrywacie czysto poprostu. Ale rozumiem że Heyah to łakomy kąsek.
Mi osobiście strona bardzo się podoba i nie mam najmniejszych problemów z odnalezieniem treści.
Ujawniać się nie chcę bo widząc poziom Waszej agresji bałbym się wyjśc z domu :)
Może przedstawiciele Engine powinni się dobrać do Waszych serwisów i je schludnie przeanalizować, a byłoby o czym pisać.
W końcu obserwujemy tutaj relacje na rynku interaktywnych agencji, w moich oczach Zentropy i Janmedia straciło a Engine zyskał.
Jose Cuervo
13 grudnia 2006 19:55Pomijając już samą kwestię użyteczności trzeba powiedzieć, że graficznie jest mocno średnio, a animacje z dynamiką niewiele mają wspólnego. Oglądając najnowszą reklamę sieci w tv, od strony internetowej oczekiwałbym znacznie więcej. Poza łapą nie widzę spójności.
eof (www)
13 grudnia 2006 21:41głupstwa pleciesz, panie anonimowy. tak się składa, że obsługujemy polkomtela i nie mamy chęci ani możliwości brać się za nic innego z branży. cenię sobie dla odmiany serwis Ery, bo uważam że jest zrobiony w miarę dobrze. aktualnemu serwisowi plusa z kolei sam mogę bardzo wiele zarzucić, choć to produkcja zentropy.
a opisywany serwis jest po prostu kiepski i nic nie jest w stanie tego zmienić. nie jest ani specjalnie ładny, ani użyteczny. broniąc tej produkcji wystawiasz sobie marne świadectwo. zgodnie krytykują to wszyscy, którzy mają pojęcie o projektowaniu interfejsów użytkownika, nie tylko zentropy czy janmedia.
nie mam nic do agencji engine i nie mam potrzeby robienia im czarnego pr. masz lekką paranoję.
co do produkcji zentropy - przyjmuję każdą krytykę, panuj nad swoją agresją. ja mam argumenty, Ty natomiast jak dotąd nie przedstawiłeś żadnych, które obalałyby moje tezy.powoduje to że dyskusja z Tobą to zwykła przepychanka, na którą nie mam dłużej ochoty.
dobranoc.
eof (www)
13 grudnia 2006 21:45i jeszcze jedno, noname. niewiele wiesz o relacjach agencji interaktywnych... nie dalej jak w ostatni poniedziałek spotkaliśmy się w gronie konkurencyjnych agencji, żeby porozmawiać o wspólnym przedsięwzięciu - stowarzyszeniu profesjonalistów użyteczności. na codzień konkurujemy, ale to nie znaczy, że nie możemy mówić jednym głosem branży, a nawet (wyobraź sobie!) napić się piwa przy jednym stole.
obawiam się, że jesteś tu jedynym agresywnym, nie posługującym się rzeczowymi argumentami rozmówcą.
Krzysztof Adamus (profil)
13 grudnia 2006 22:29Wśród miliona abonentów Heyah znajdzie się jakiś odsetek osób starszych, zagorzałych linuxowców oraz takich, którzy nienawidzą flasha z zasady. Moim zdaniem z myślą o nich warto przygotować prostą wersję HTML serwisu. Osoby surfujące z urządzeń mobilnych także skorzystali by z tej wersji.
Mimo wszystko myślę, że serwis Heyah może podobać się młodemu targetowi. Trzeba wsłuchać się w głosy jego użytkowników i poprawić to na co narzekają (usability - szczególnie intuicyjność). Uważam, że umiejętność słuchania i szybkiego reagowania na uwagi to istotne wyznaczniki dobrej agencji, a jej rola nie powinna kończyć się na uruchomieniu serwisu.
Proponuję na początek nawiązać dyskusję z użytkownikami forum Heyah, aby czuli, że kogoś interesuje ich zdanie. Marka taka jak Heyah nie powinna obawiać się dialogu z konsumentami.
Zauważyłem, że na stronie została uruchomiona ankieta zbierająca opinie o nowej stronie. Jej wyniki także powinny pomóc w ulepszaniu witryny Heyah.
Inna sprawa, że nie powinno się olewać blisko 7% internautów używających Opery. Menu powinno rozwijać się po najechaniu myszą a nie po kliknięciu a nazwy linków powinny być widoczne na łapie od razu. W pewnych miejscach użycie flasha jest niezbyt uzasadnione. To pierwsze podstawowe kwestie do zmiany.
Na koniec z innej beczki. Proszę szanownych czytelników aby spróbowali rozmawiać ze sobą w bardziej cywilizowany sposób. Zależy mi na tym, aby Interaktywnie.com było wartościowym serwisem a niektóre odzywki z merytoryczną dyskusją mają niewiele wspólnego i mimo, że głos zabierają poważne osoby to dyskusja przeradza się w pyskówkę podobną do tej z webesteem.
eof (www)
13 grudnia 2006 23:00to moja wina, ponosi mnie. powinienem być bardziej powściągliwy - jak Tomek. oczywiście nie zmienia to moich poglądów na sprawę, bo sytuacja jest do bólu ewidentna.
noname
14 grudnia 2006 20:19Na koniec chciałbym dorzucić innego linka żeby udowodnić, że jednak nie wszyscy jak twierdzicie tak bardzo są zawiedzeni.
Telepolis
Pozdrawiam
CyberScyzor (www)
15 grudnia 2006 13:28Prosze, prosze, strona kiepska to fakt, ale jedno trzeba przyznac tej stronce, ze nagle ludzie z branzy zaczeli ze soba dyskutowac. UWAGA!! slowo klucz: NA POZIOMIE.
Oczywiscie,ze jest krytyka, bo jest za co. I oczywiste jest, ze krytykowac bedzie konkurencja:) bo tu chyba nikogo innego nie ma:) co nie oznacza, ze to sa zagrania ponizej pasa itd. Przestanmy bac sie krytyki, krytyka naprawde pomaga sluszna krytyka pomaga poprawic rozwiazanie, niesluszna upewnic sie we wlasciwym wyborze i dobrac argumenty do obrony wlasnego zdania.
Tutaj moja taka dygresja nad ktora sie ostatnimi czasy zastanawiam i nie wiem czy to specyfika polskiego rynku czy moze jakas ogolniejsza zasada. Boimy se bledow bo boimy sie konsekwencji bledow, gdyz bardzo czesto z blachych powodow w Polsce, lub wlasnie z powodu bledow zrywamy wspolprace. Uwielbiamy "ciac glowy" bo ktos popelnil blad. Nawet mamy takie powiedzenie "posypia sie glowy". Barbarzynskie nieprawdaz?:) Mamy to na kazdym poziomie. Politycy, dziennikarze, pracodawcy itd. Blad i wywalamy z pracy, konczymy wspolprace problem rozwiazany. Nie zauwazamy, ze najwieksza nauka jest wlasnie nauka na naszych wlasnych bledach. Jezeli mamy dobre intencje, to blad boli rowniez nas i wiecej go nie popelnimy. Zycze Enginowi zeby wiecej nie popelniala takiego bledu jak strona Heyah, ale oni sa do przodu o to wlasnie doswiadczenie. Oczywiscie zapewne sa i plusy tego typu strony, a strategia ciaglej innowacji w wykonaniu Heyah jest obarczona ryzykiem, ze ktoras z kolei innowacja okaze sie niewypalem. I to wlasnie nastapilo IMHO.
Wracajac do dygresji. Na glownych stanowiskach Project Managerow w NASA sa kolesie, ktorzy doprowadzili do wybuchu Challengera. U nas by ich chyba publicznie zlinczowano, tam ceni sie doswiadczenie, nawet to negatywne. Nie ceni sie lenistwa, braku zaangazowania, ale blad to bardzo wazne doswiadczenie. A strach przed bledem paralizuje. Engine nie sparalizowal, Heyah nie boi sie bledow i dlatego ogolnie bedzie postrzegane jako innowacyjne, bo ma taka konsekwentna polityke. I na tym wygrywaja mimo potkniec. Bo odwaznym markom wiele mozna wybaczyc:)
noname
16 grudnia 2006 01:05:) nie wiem czy Engine wysadził Challengera :) ale z pewnością spowodował moim zdaniem niespotykane jak dotąd powszechne poruszenie, widzę dwa kompletnie oddalone bieguny, jedni chcą ich "wieszać za jaja" - cytat z forum Heyah, a inni chwalą nowy serwis Heyah rozwodząc się nad jej nowatorstwem i dobrą czytelnością: gsmonline.pl
Myślę, że obserwowaliśmy najbardziej kontrowersyjną premierę tego roku.
Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.
wm
16 grudnia 2006 13:35Oczywiście może się podobać, bo o gustach się nie dyskutuje. Inną kwestią jest fakt że niektóre oceny są wygłaszane przez ludzi totalnie nie znających tematu ani branży.
Internauci sami ocenia skuteczność oraz pomysł - pamiętajmy że bez względu na wszystko to oni są tutaj kluczem a nie banda "ekspertów" w postaci konkurencji :)
Tutaj przychodzi mi na myśl takie odniesienie do krytyków filmowych, którzy nie raz potrafili zbesztać nie jedno dzieło, które zarobiło ogromne ilości pieniędzy - zła reklama to także reklama i to za darmo.
patS
16 grudnia 2006 21:06Koledzy, Koleżanki,
Każdej produkcji można sporo zarzucić, naprawdę, nawet tym najlepszym.
Ta produkcja jest średnia, niczym się nie wyróżnia z tłumu. Grafika cieniutka, koncepcja hmm ... też, software ... nie wiem.
Wiem jednak na pewno, że materiał o "badaniu" użyteczności tej strony do którego wyżej ktoś podał linka to kpina (z strony webusability.pl). Wygląda jak by był pisany przez 17 latka, który nie potrafi z siebie wykrztusić nic poza mało konstruktywną krytyką, zero biznesowego przesłania czy jakiejkolwiek rzeczowej analizy tego co zrobiono pod kątem grupy docelowej.
Teksty w stylu kliknąłem sobie, zobaczyłem sobie itp, średnio przemawiają i do mnie i podejżewam do czołowych osób odpowiadających za zakupy naszych produktów.
Autor chyba nie pomyślał, że może tak właśnie to miało wyglądać? Może miało świecić, tryskać kolorkami gdzie się da i być maksymalnie zakręcone? Może właśnie ta grupa docelowa charakteryzuje się tym, że nie lubi rzeczy standardowych, prostych i szablonowych?
Przypomina mi się "biblia użyteczności" opublikowana przez Zentrophy, której większość produkcji z użytecznością ma mało wspólnego. I to pierwsze zdanie, "pamiętaj strona internetowa nie jest dla Ciebie". No właśnie Panowie, koledzy i koleżanki, może ta strona nie jest dla Was? ;)
Więc reasumując, interaktywnie.com zaczyna żyć :)
Zażarte dyskusje (i merytoryczne i nie ;), argumenty, ciekawe i mało ciekawe linki :), jest dobrze, czego dowodzi niniejsza dyskusja na temat heyah :D
eof (www)
17 grudnia 2006 12:48Ze zrozumieniem czytać warto - gdybyś się panie kolego wysilił przeczytać moje argumenty a propos rzeczy łamiących standardy, może moglibyśmy podyskutować rzeczowo. Ale łatwiej jest ad personam pisać o mało konstruktywnej krytyce 17-latków, niż odpowiadać na argumenty. Mniej zacietrzewienia życzę.
pozdrawiam
eof (www)
17 grudnia 2006 13:13i jeszcze a propos spisanej przez Tomka wędrówki po heyah - gdybyś miał pojęcie o czymś takim rozumiałbyś, że to właśnie miało być z perspektywy grupy docelowej - czyli siedemnastolatka właśnie. Z całym szacunkiem - możesz się z Tomkiem nie zgadzać, ale warto chociaż mieć pojęcie o zastosowanej metodzie, zanim się skrytykuje wyniki.
Tak więc - całkiem nieświadomie - potwierdziłeś skuteczność metody, choć bardzo chciałeś włożyć w to dawkę krytyki ;-)cytat z wikipedii użyteczności stworzonej przez Tomka:
Osobiście staram się nie dyskutować kwestii interfejsów użytkownika od strony ich "kreatywności". Po prostu kreatywni wiedzą lepiej i już. Dlaczego chcą też często wiedzieć lepiej w kwestiach, o których niekoniecznie mają pojęcie? Czy już do końca świata będzie tak, że albo kreatywnie albo użytecznie? Ja jestem w stanie zrozumieć świadomą decyzję o rezygnacji z użyteczności na rzecz innowacyjności, jeżeli to ma uzasadnienie (patrz moja wypowiedź gdzieś wyżej). Jak mam to napisać, żebyście przestali na mnie warczeć, pisać pogardliwie i koniecznie w cudzysłów ujętych ekspertach?
ukłony
CyberScyzor (www)
17 grudnia 2006 13:14Jesli w kategoriach polskiego rynku interaktywnego stworzenie takiego serwisu www jednemu z najwiekszych klientow to nie jest "wysadzenie Challenegera" to ja nie wiem co nim jest:)
tomek (www)
17 grudnia 2006 16:01@patS - polecam poczytanie troche o metodzie wedrowki poznawczej jaka zastosowalem we wspomnianym przez ciebie pdfie, sporo informacji o roznych metodach badania uzytecznosci znajdziesz tez na www.usability.pl, warto poczytac bo to ciekawe zagadnienia, pozdrawiam serdecznie
kunta
18 grudnia 2006 11:33@cyberscyzor
a może klient chciał żeby mu challengera wysadzić?
@eof. Super, że potraficie się wcielać w role użytkowników z różnych targetów. Przy takich zdolnościach przestaje być konieczne robienie jakichkolwiek badań na targecie. Wystarczy pokazać Wam produkt a Wy już wszystko wiecie. WOW! Bardzo chciałbym się dowiedzieć jak strona jest odbierana z perspektywy gospodyń domowych, marynarzy, więźniów i przedszkolaków... Rozumiem że Wy możecie to w jednym pdf'ie streścić... Zaiste pełen profesjonalizm.
patS
18 grudnia 2006 14:26@kunta, dzięki, już myślałem że jestem jakiś samotny :P
eof (www)
18 grudnia 2006 14:43kunta...
Jeżeli czujesz się przekonywany, iż Tomka ad hoc wysiłek, którego wcale podejmować nie musiał, zastępuje jakiś wycinek normalnego procesu projektowania, to dziurawisz strasznie ten płot... Trudno znaleźć lepszych ambasadorów badań z udziałem grupy docelowej, niż ludzie od projektowania zorientowanego na użytkownika, więc odpuść sobie złośliwości.
ukłony
eof (www)
18 grudnia 2006 14:53Momo, darowałbyś sobie to moderowanie, bo dyskusja ma lagi ;-) A wycinać możesz i post factum...
eof (www)
18 grudnia 2006 14:56a propos challengera - może klient chciał. jego święte prawo. tyle tylko, że małą niekonsekwencją było stwierdzenie, że strona była projektowana z wzięciem pod uwagę użyteczności i funkcjonalności. albo rybki, albo akwarium ;-)
noname
18 grudnia 2006 15:02:)
i nareszcie mamy sedno przekazu.ukłony :)
kunta
18 grudnia 2006 15:15Rozumiem, że ci ambasadorowie badań nie potrafią znaleźć linka do cennika pod palcem wskazującym... aaa, zapomniałem, że wcielili się w niedorozwinięty intelektualnie target heyah. To by wiele tłumaczyło...
Krzysztof Adamus (profil)
18 grudnia 2006 15:17eof
Już niebawem będzie możliwość zarejestrowania się w serwisie. Będą z niej mogły skorzystać najaktywniejsze w serwisie osoby, które udowodniły, że mają coś sensownego do powiedzenia. Ich posty nie będą moderowane.kunta
18 grudnia 2006 15:25I jeszcze za Wikipedią, co oznacza ogólnie pojęta użyteczność:
Panie i Panowie - to co jest użyteczne n.p. dla leworęcznego nie koniecznie musi być użyteczne dla praworęcznego. To co jest odbierane przez target Heyah jako użyteczne (np. "fajnie się tu nawiguje", "mi to pasuje") może być zupełnie nie użyteczne dla miłośników "web 2.0" i "blogów". Pamiętajcie, że nie każda strona internetowa jest "aplikacją" i "narzędziem" do wyszukiwania informacji.eof (www)
18 grudnia 2006 16:21gdybym mierzył swoją miarką kunta, albo chociażby tylko najmniejszym wspólnym mianownikiem - niewiele serwisów przeszłoby przez sito - to jasne ;-) Jeżeli agencja zaangażowała konsumentów do projektowania interakcji - niechże się tym do cholery wreszcie pochwali i utnie naszą pseudodyskusjęję projektantów i wykształciuchów ;-) Będę szczęśliwy nie mając racji, wbrew wszelkim złośliwym komentarzom :P
Tomek (www)
18 grudnia 2006 20:30@kunta - z usability jest raczej tak, ze jesli ja mam problemy to ktos inny tez bedzie mial. To sa testy jakosciowe - czyli badamy czy cos jest intuicyjne dla ludzi. Idee badan usability (z uzytkownikami) dobrze moim zdaniem oddaje wykres ze strony: http://www.useit.com/alertbox/20000319.html.
Roznice wynikajace z wieku czy innych czynnikow charakteryzujacych grupe docelowa klienta maja niewielki wplyw na wynik badan. Potwierdza to nasza praktyka w testach z uzytkownikami. Podobne wnioski przedstawil tez na swojej prezentacji jakis czas temu Andrzej Sienkiewicz (zajmowal sie usability w Onet a teraz prowadzi wlasna agencje badawcza usability).
Prawie zawsze albo wiekszosc uzytkownikow cos rozumie albo wiekszosc czegos nie rozumie.
Pytanie uzytkownika o zdanie - "czy podoba Ci sie ta strona", da rozne rezultaty - tutaj grupa docelowa bedzie miala duze znaczenie. Strona adresowana do 15 latkow nie bedzie sie podobac mi czy komus starszemu. Strona adresowana do kobiet moze nie podobac sie facetom. Tutaj w gre wchodzi wiele cech grupy docelowej oraz oczywiscie gust. Takie badania mozna zrobic chocby za pomoca grup focusowych. Ale to nie jest badania usability.
Natomiast gdy mowimy o badaniach usability to nie pytamy uzytkownika czy serwis mu sie podoba tylko sprawdzamy czy potrafi wykonac konkretne zadania w serwisie. Serwis moze sie nie podobac ale moze byc bardzo czytelny i uzytkownik sobie szybko poradzi (wiele sklepow internetowych).
Serwis moze sie tez bardzo podobac ale jednoczesnie sprawiac problemy. Wtedy nie mozemy powiedziec, ze serwis jest uzyteczny bo sie podoba. Serwis sie podoba - bo jest ladny, ale jednoczesnie nie jest uzyteczny i trudno wykonac na nim pozadane dzialania. Pewnie czesto w zwiazku z tym, ze trudno wykonac zadania w koncu przestanie sie podobac bo gore wezmie utylitarna potrzeba uzytkownika.
Mam nadzieje, ze sensownie wyklarowalem te roznice o ktora mi chodzi. Mysle tez, ze bardzo fajnie opisal ja niedawno Kuba Petrykowski, zapraszam w wolnym czasie do poczytania: http://elsinterakcja.pl/2006/11/znajdz-10-roznic/
Poza tym uzytecznosc i kreatywnosc nie wykluczaja sie wzajemnie. Mozna robic (i sa przyklady) serwisy, ktore sa bardzo kreatywne i nowatorskie a przy tym uzyteczne.
Kilka osob odebralo moja krytyke Heyah jako krytyke kreatywnego projektowania czy tez krytyke agencji. Tak nie bylo. Tak jak napisalem na swoim blogu do napisania pobudzilo mnie stwierdzenie autorow serwisu na temat jego uzytecznosci. Nie chce abysmy robili z uzytecznosci pojecie marketingowe, ktorym mozna sie poslugiwac w odniesieniu do dowolnego serwisu. Stworzenie uzytecznej strony wymaga wysilku, wiedzy i pieniedzy. Tak samo jak stworzenie kreatywnej strony.
Mam nadzieje, ze ten moj przydlugi komentarz zamknie sprawe. Ja w kazdym badz razie traktuje ja jako zamknieta.
Pozdrawiam serdecznie
patS
19 grudnia 2006 11:13@Tomek, sensowny komentarz, zwracam w pełni honor i gratuluje posiadanej wiedzy. Nie doceniłem, za co najmocniej przepraszam.
Jednak nadal pozostaje przy zdaniu, że opublikowane "badanie" nie jest najwyższych "biznesowych lotów" ;)
Tomek (www)
19 grudnia 2006 22:28@patS - zgadza sie, ze nie jest "najwyzszych lotow" - jak pisalem zajelo mi to 5 minut, zazwyczaj badanie i spisanie wynikow oraz sugesti (jak i co poprawic) zajmuje 100 - 200 h roboczych
vosz (www)
05 stycznia 2007 14:09Jest nam niezmiernie miło, iż nasza nowa strona została tak dogłębnie przeanalizowana przez osoby zajmujące się na co dzień użytecznością stron internetowych. Niewątpliwie użyteczność ta jest niezmiernie ważna w wielu projektach i jak najbardziej jest jednym z pierwszych istotnych elementów jaki rozważa się przy projekcie każdego serwisu www.
Projektowanie i realizacja projektu nowej strony www.heyah.pl było poprzedzone najwyższej klasy badaniami fokusowymi przeprowadzonymi przy współpracy z jedna z czołowych firm badawczych. Takie badania, głównie z uwagi na koszt z nimi związany, w polskiej rzeczywistości są realizowane niezwykle rzadko. Właśnie dzięki przeprowadzonym badaniom, uwzględniającym zarówno bezpośrednią grupę docelową marki Heyah, jej użytkowników oraz użytkowników sieci konkurencyjnych z różnych grup wiekowych, dowiedzieliśmy się jakiej strony oczekuje większość obecnych i potencjalnych naszych Klientów.
Szczegółowe studium przypadku dokładnie określające przebieg badań oraz realizacji serwisu będzie opublikowane na łamach profesjonalnych pism marketingowych oraz branży IT na przełomie stycznia i lutego 2007. W tej chwili zaznaczę jednak, że projekty w których 'użyteczność' była na pierwszym miejscu były badane i zostały uznane przez respondentów prób jakościowych oraz ilościowych jako najzwyczajniej 'nudne' mimo bardzo dobrze ocenianej intuicyjności nawigacji i dostępu do informacji. Badania wykazały, że oferowany dziś projekt minimalistyczny jest tym, czego oczekuje większość użytkowników.
Nie jest naszym celem wchodzenie dziś w polemikę odnośnie konieczności i zasadności dostosowywania serwisów do wszystkich przeglądarek i systemów operacyjnych. Systematycznie jednak dokładamy wszelkich starań aby zaspokoić potrzeby jak największej ilości internautów. Obecnie strona wyświetla się prawidłowo dla ok. 95% odwiedzających, w zakresie udostępniania strony większej ilości odbiorców prosimy o cierpliwość i wyrozumiałość.
Abstrahując od spraw stricte technicznych, faktem jest, że nigdy nie uda się zaspokoić absolutnie wszystkich potrzeb. Wiele spraw jest związanych z gustem oraz oczekiwaniami. Znaczna część użytkowników Heyah ceni sobie możliwość odkrywania strony, swoistego bawienia się nią oraz uczenia się. Dla użytkowników o innych oczekiwaniach, w sprawie nawigacji, jako dodatek do menu po lewej stronie, przygotowano mapę serwisu oraz wyszukiwarkę. Każda szanująca się agencja interaktywna doskonale wie, że tworzenie serwisu internetowego zawsze jest kompromisem pomiędzy kreacją, użytecznością oraz wymaganiami technicznymi. Wszystkie te czynniki główne, połączone z pomniejszymi aspektami dążą do maksymalizacji funkcji celu jaka jest określana przez badania marketingowe, doświadczenie marki oraz agencji obsługującej markę w Internecie.
Wiadomo również, że na rynku istnieje wiele przeglądarek internetowych i próba dostosowania innowacyjnej strony, która wykorzystuje mieszankę wielu technologii na jednej witrynie jest praktycznie nie możliwe bez generowania ogromnych ilości kodu (czytaj dłuższy czas ładowania strony dla wszystkich).
Na koniec raz jeszcze chcielibyśmy przyznać się do niefortunności zastosowanego rozwiązania dotyczącego przeglądarki Opera. Rozwiązanie to zostało już zmienione na takie, które wykrywa rzeczywistą realizowaną prędkość animacji, co pozwala wolniejszym komputerom na optymalizację prezentacji niezależnie od używanej przeglądarki. Cały czas jednak faktem jest, iż mogą występować problemy w przeglądaniu strony przy użyciu Opery razem z testową wersją flash playera 9.0.16.0 (beta). W takim przypadku zalecamy zainstalowanie stabilnej wersji plugina flash 9.0.28.0. Dokładną wersję pluginu można sprawdzić pod adresem http://adobe.com/shockwave/welcome (należy kliknąć w 'about' w sekcji 'Adobe Flash Player').
Ems (www)
12 stycznia 2007 01:45Drogi vosz... Rozumiem, że użyte przez Ciebie słowo "kompromis" bierze się przekonania, że w serwisie internetowym wszystko jest ważne: zabawa, użyteczność, dostępność dla wszystkich. Niestety, autorytety w dziedzinie strategii serwisów www jasno stwierdzają, że wśród serwisów, które mają na siebie jakoś zarobić (różne są kryteria - np. ilość zdobytych przez www klientów, ilość odwiedzonych stron "kontakt", badania ankietowe itp.) najważniejsza jest użyteczność. Oczywiście możemy wierzyć autorytetom lub nie, bo to w końcu tylko autorytety....
Ems (www)
12 stycznia 2007 14:18Aha, no i jeżeli przyjmiemy, że autorytety mają rację, to coś takiego jak "najwyższej klasy badania focusowe, przeprowadzone w trakcie tworzenia serwisu" zacznie brzmieć jak "najwyższej klasy scyzoryk, użyty do wkręcania śrub" :P
Dariusz Kieda (profil)
14 wrzesnia 2007 00:19Auć. Może nie merytoryczne będzie moje stwierdzenie, bo jakoś sie pogubiłem w czytaniu waszych wypowiedzi, gdzieś mniej więcej w połowie... Jakaś taka mała usability jest kurna w tym rozwiązaniu do wymiany poglądów na interaktywnie.com, gdzieś tak po 5 wypowiedzi gubie się kurna kto z kim dyskutuje i z czym polemizuje.
Aczkolwiek przyznaje vosz napisał chyba najdłuższy post na tym sitcie. Ogólenie z tekstu wynoszę, że wbrew temu, co napisane zostało w pierwszym zdaniu, chyba generalnie nie było im miło. Walniecie takiego posta to z 1 roboczogodzina. A w ogóle brzmi jak wypowiedź z PR.
Wymagający
26 stycznia 2008 16:17Najbardziej debilna strona z możliwych. Właśnie stracili potencjalnego klienta, bo połowa rzeczy nie działa w mojej przeglądarce a jestem zbyt wygodny, żeby zadawać sobie trud szukania informacji gdzieś naokoło. Poza tym flesh jest dla mnie ogólnie synonimem tandety i firma Heyah w tej chwili zdobyła sobie w moich oczach taką właśnie opinię.