Polacy chcą głosować przez internet. Sprawdź, jak jest w innych krajach

  • Polub
  • Opublikuj
  • Udostępnij
 
Parlament Europejski/Flickr.com/CC 2.0
Parlament Europejski/Flickr.com/CC 2.0

Głosowanie przez internet popiera 3 z 4 wyborców - wynika ze wspólnego raportu Rzecznika Praw Obywatelskich i CBOS. Nawet w przypadku wprowadzenia tego rozwiązania, Państwowa Komisja Wyborcza nie przewiduje większej frekwencji. Na dodatek specjaliści zwracają uwagę na mniejsze bezpieczeństwo takich wyborów.

Dokładnie 76 procent Polaków popiera możliwość internetowego głosowania. Z tego aż 44 procent uważa, że ta metoda powinna być dostępna dla wszystkich, a kolejne 32 procent, że tylko dla osób, które mają problemy z dotarciem do lokali wyborczych.

Wśród osób powyżej 65 roku życia prawie co trzeci ankietowany wyraził pozytywne zdanie o możliwości głosowania z wykorzystaniem sieci przez osoby, dla których dotarcie do lokali wyborczych stanowi trudność.


źródło: raport RPO i CBOS

Pomimo wysokiej akceptacji dla internetowego głosowania polscy wyborcy są tradycjonalistami. Zdecydowana większość badanych, bo aż 68 procent wskazuje, że spośród wszystkich potencjalnych procedur preferuje osobistą wyprawę do lokalu wyborczego. Internet ich nie interesuje.

Badania wskazują również, że 38 procent wyborców chciałoby, aby informacje o terminie wyborów i najważniejszych kwestiach o elekcjach trafiły do nich drogą mailową.


źródło: raport RPO i CBOS

Dla kogo wybory w sieci?

E-voting kierowany mógłby być do trzech głównych grup zainteresowanych. Pierwszą stanowią osoby z ograniczeniami ruchowymi. Problem dotarcia do lokali wyborczych może dotykać nawet 2 milionów Polaków. Kolejnym adresatem usługi mogą być osoby mieszkające poza miejscem zameldowania lub przebywające za granicą. Polskie placówki w Wielkiej Brytanii podczas wyborów parlamentarnych przeżywały prawdziwe oblężenie. Do ostatniej zainteresowanej grupy należeć mogą... osoby stawiające przede wszystkim na wygodę i narzekające na brak czasu.

Co możemy zyskać dzięki wprowadzeniu tej metody głosowania? Zwolennicy rozwiązania wskazują przede wszystkim na większą frekwencję. Wśród zalety wymienia się również łatwość i szybkość przeliczania głosów oraz spadek kosztów organizacji wyborów.

Zapytaliśmy Romualda Drapińskiego z Państwowej Komisji Wyborczej, jakie korzyści mógłby przynieść e-voting.

- Jeżeli chodzi o potencjalne oszczędności, trudno sobie wyobrazić, że zmniejszymy koszt obsługi wyborów. Warto wiedzieć, że na to idzie najwięcej pieniędzy, ponieważ druk kart to zaledwie kilkanaście procent całego budżetu. Nic nie zaoszczędzimy, bo trudno szacować, czy i o ile moglibyśmy zmniejszyć liczbę komisji i kart do głosowania.

Przedstawiciel PKW ma również wątpliwości, czy głosowanie internetowe może znacznie wpłynąć na frekwencję wyborczą. - To ułatwiłoby wybór głównie osobom spoza granic kraju. Dla nich koszt dotarcia do lokalu wyborczego jest ogromny i oni mogliby tym się interesować. Natomiast internet nie przekona tych, którzy nie chcą głosować wcale - tłumaczy Drapiński.

Do podobnych wniosków doszła główna komisja wyborcza w Wielkiej Brytanii, która prowadziła przez lata programy pilotażowe e-votingu. W ostatecznym raporcie zespół ekspertów stwierdził, że internetowe głosowanie nie wpływa w żadnym stopniu na aktywizację obywateli, w tym przede wszystkim na młodych wyborców.

- Wciąż część społeczeństwa nie jest przekonana do głosowania przez internet, a wybierając rozwiązania dla wyborów musimy dążyć do osiągnięcia maksymalnego zaufania społecznego. Nikt z naszej strony nie mówi jednak, że to jest zła metoda, czy niepotrzebna. Dziś praktycznie każdy wyborca ma kontakty z urządzeniami przenośnymi, którymi można robić wszystko - dodaje Drapiński. Presja społeczna na pewno będzie z czasem rosła.

Tymczasem w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji dowiedzieliśmy się, że prace nad systemem są dopiero na początkowym etapie. - Obecnie prowadzone są jedynie prace koncepcyjne, mające na celu rozpoznanie korzyści i zagrożeń - mówi Artur Koziołek, rzecznik MAC.

Chociaż o e-votingu słyszymy przy okazji każdej elekcji od 2009 roku, to nic nie zapowiada na szybkie wprowadzenie tej metody głosowania. Na przeszkodzie stoi na dodatek prawo krajowe. - Wdrożenie e-wyborów wiąże się z koniecznością wprowadzenia zmian w obowiązującym prawie - tłumaczy Artur Koziołek. Do przepisów trzeba byłoby dodać zapis o głosowaniu drogą elektroniczną. MAC zapewnia, że kwestie technologii i bezpieczeństwa nie zostały jeszcze sprecyzowane.

Na świecie już tak głosują

Pomimo wielu wątpliwości od 10 lat w Estonii dopuszczalne jest głosowanie przez internet. Podczas wyborów parlamentarnych w 2007 roku zaledwie 5,5 procent głosujących zdecydowało się na tę metodę wybierania. Cztery lata później było to już 15 procent. Warto zaznaczyć, że aż 85 procent Estończyków wyrażało akceptację dla e-głosowania. Nie przełożyło się to bezpośrednio na wybór tego kanału oddawania głosu. Wciąż najpopularniejsze było urny.

Estończycy wybierać internetowo mogą aż przez 7 dni. Głos w każdej chwili można unieważnić - wystarczy pójść do najbliższego lokalu wyborczego i oddać zwykły, na papierze. To jednak nie wszystko. Ustawodawca przewidział również możliwość wielokrotnej zmiany decyzji. Ma to zapobiec sprzedawaniu głosów. Kupujący po prostu nie będzie miał żadnej gwarancji, że po otrzymaniu pieniędzy wyborca i tak nie zmieni decyzji.

Zobacz, jak głosuje się w Estonii przez internet

Władze wybiera się z domu, za pomocą prywatnego komputera. Do zalogowania potrzebny jest dowód osobisty i czytnik - jego koszt to zaledwie 7 euro. Podczas wyborów urządzenie sprzedawane było w szkołach, kawiarniach, a nawet bibliotekach. Gdy wyborca potwierdzi swoją tożsamość, zobaczy na ekranie pełną listę kandydatów. Wystarczy, że zaznaczy i zatwierdzi swoją decyzję.

Specjaliści bezpieczeństwa danych wskazują, że to właśnie w tym momencie może dojść do największych nadużyć, gdyż wszyscy przyznają, że najsłabszym ogniwem systemu jest zawsze człowiek.

- W Estonii założono, że nie ma możliwości zabezpieczenia przed oszustwami wyborczymi za pomocą wrogiego oprogramowania i konsekwentnie ignorowano ten problem, pomimo sprzeciwu estońskich kryptografów - mówi dr Filip Zagórski, kryptograf i współtwórca jednego z systemów e-wyborczych, który został użyty w lokalnej elekcji w USA. Estońskie władze uważają, że to w końcu od użytkownika zależy, czy odpowiednio chroni swój komputer przed atakami hakerów i z jakiego oprogramowania korzysta.

W systemie estońskim wyborca niestety nie ma żadnej możliwości, by zweryfikować później, jak komisja policzyła jego głos. Zainfekowany komputer mógł przeinaczyć wybór w momencie przesyłania do serwera lub przekazać informację do niepożądanej osoby, na przykład hakera.

Dlaczego zdecydowano się na system pomimo tych wątpliwości? - Małe państwo szukało swojego miejsca na postkomunistycznej mapie świata i postawiło na rozwój technologii informatycznych. Flagowymi projektami stały się elektroniczne dowody osobiste i system internetowego głosowania - tłumaczy dr Zagórski.

Dopiero po ostatnich zmianach z 2011 roku wybór jest już szyfrowany i w takim stanie przesyłany do komisji wyborczej. Najważniejszy jest jednak kolejny etap, czyli liczenie głosów . Na wstępie usuwany jest podpis, by nie można było przypisać konkretnej osoby do głosu. To byłoby złamaniem zasady tajności wyborów. Później wszystkie dane są sumowane, a głosy nieważne odrzucane.

Ile zyskał na tej metodzie kraj? Frekwencja w wyborach europejskich w Estonii wzrosła z 27 procent w 2004 roku do 43 procent w 2009 roku. Profesor informatyki Rüdiger Grimm z Uniwersytetu w Koblenz napisał na stronie Parlamentu Europejskich, że choć wciąż nie ma twardych dowodów na pozytywny wpływ elektronicznych wyborów na frekwencję, to głosowanie z każdego miejsca na świecie musi to wpływać na większą liczbę wyborców.

Jego optymizm studzą wyniki krajowych wyborów parlamentarnych. W 2007 roku frekwencja wyniosła 61 procent, w porównaniu z 58 procent w 2003 roku.

Gdzie jeszcze można głosować przez internet?

Estonia nie jest jedynym krajem korzystającym z systemu internetowego oddawania głosów. Z jej doświadczeń skorzystali Norwegowie, którzy również umożliwiają internetową partycypację w wyborach. Tam jednak postanowiono wprowadzić pewne modyfikacje.

Po pierwsze, każdy chętny otrzymuje kartę z losowymi kodami, odpowiadającymi nazwiskom kandydatów. Kody wiązane są z nazwiskami polityków dopiero na serwerach zliczających głosy. Dodatkowo, potwierdzenie głosowania trafia wprost na zarejestrowaną komórkę wyborcy. Podobnie jak w Estonii - każdy może odwołać swój głos, gdy okaże się, że system zarejestrował inny niż faktycznie dokonany.

Swoją wersję e-votingu mają również Szwajcarzy w niektórych regionach kraju. Jednak zanim doszło do powszechnych wyborów z użyciem internetowej metody, prowadzono szereg projektów pilotażowych. Pionierskie były wybory 70 członków parlamentu studentów na Uniwersytecie Zuryskim w 2004 roku. Uprawnionych do głosowania było wówczas prawie 24 000 studentów. Okazało się, że 73,6 procent wyborców skorzystało z internetu, 19,6 procent z telefonu komórkowego, a do tradycyjnej urny poszło zaledwie 6,8 procent żaków.

Elektroniczne głosowanie dla Szwajcarów nie było jednak rewolucją, gdyż bardzo popularne jest tam głosowanie korespondencyjne, czyli listowne. Do lokali wyborczych chodzą bardzo rzadko.

Kolejnym krajem, który korzysta z najnowszych rozwiązań technologicznych podczas wyborów są Stany Zjednoczone. Choć używa się tam częściej specjalnych maszyn elektronicznych w lokalach wyborczych, to wyborca może za pomocą strony internetowej sprawdzić, jak został policzony jego głos.

Aby mógł to zrobić musi użyć specjalnej papierowej karty z informacja zapisaną niewidzialnym atramentem. Po zaznaczeniu wyboru odpowiednim markerem na karcie pojawia się kod. Na odpowiedniej stronie można zweryfikować, czy wszystko zostało odpowiednio zliczone.

- Głosowanie przez internet jest złożonym problemem nie tylko informatycznym, ale i politycznym, społecznym i psychologicznym. Jeżeli na pierwszym miejscu stawiamy bezpieczeństwo, to na pewnym etapie należy wykorzystać drugi kanał komunikacji pomiędzy wyborcą a komisją, na przykład papier - mówi dr Zagórski. Kluczowa jest możliwość wykrywania fałszowania głosu, a przy tym należy pamiętać jeszcze o tajności wyborów.

  • Polub
  • Opublikuj
  • Udostępnij
Tag arrow
Chmura tagów

Tagi: e-wybory, głosowanie przez internet, internet, wybory


wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
  • AdROI AdROI

    AdROI jest niezależną agencją marketingową skoncentrowaną na projektowaniu i realizacji wielokanałowych...

    Zobacz profil w katalogu firm
  • 6ix 6ix

    6ix świadczy usługi bazujące na technikach WoMM (Word of Mouth Marketing). Naszą ambicją jest posiadanie...

    Zobacz profil w katalogu firm
  • Digital We Digital We

    Wdrożenia, doradztwo, strategia, audyty, szkolenia, badania - internet i mobile. - serwisy i aplikacje internetowe...

    Zobacz profil w katalogu firm
Komentarze (1)
Neron
1. Neron, 94.254.227.*, 29.10.2016 / 20:38
Mówienie o bezpieczeństwie to bzdura i manipulacja. Przelewamy pieniądze przez internet, składamy deklaracje podatkowe, chronimy sami swoje dane to także to samo może zrobić państwowa komisja wyborcza! Jest to technicznie możliwe i nie aż tak trudne.
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Zaloguj się
Jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo
wymagane
 
obrazek nieczytelny
 
 
wyślij
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Digital We
6ix
ASPER SOFTWARE HOUSE
 
Arrow
newsletter
 
Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
 
© 2017 interaktywnie.com. All rights reserved.