15.12.2014 / Biznes od Kuchni / Biznes
 

Myślisz, że polskie gry to tylko Wiedźmin? To poznaj 11 Bit Studios

  • Facebook Polub
  • LinkedIn Opublikuj
  • Twitter Udostępnij
 
na zdjęciu Michał Drozdowski, creative director i członek zarządu 11Bit Studios (fot. 11Bit Studios)
na zdjęciu Michał Drozdowski, creative director i członek zarządu 11Bit Studios (fot. 11Bit Studios)

Zabijesz czy dasz się zabić? Bo producenci gry „This War of Mine” nie dają szansy na bohaterstwo. Gracz wcielający się w rolę cywila, próbującego przeżyć w ogarniętym wojną mieście, nie może zwyciężyć. Jeśli przeżyje, straci człowieczeństwo. Jeśli je zachowa - umrze. 11 Bit Studios na konfrontacji z tą niewygodną prawdą w ciągu dwóch dni zarobiło ponad milion złotych.

"This War of Mine" nie jest zwykłą grą wojenną, które przyzwyczaiły nas do tego, że wcielamy się w rolę żołnierzy. Tak było w "Call of Duty" czy "Battlefield". Polacy powiesili poprzeczkę nieco wyżej. Kazali graczom przetrwać, ale zabrali im broń i dołożyli balastu. Gracz nie dba jedynie o siebie, ale opiekuje się także grupką cywili. Za dnia unika snajperów, nocą szuka przedmiotów, które pomogą jemu i jego towarzyszom przeżyć.

- Podejmuj decyzje na krawędzi życia i śmierci. Chroń wszystkich lub poświęć kogoś w imię większego dobra. Podczas wojny nie ma dobrych i złych decyzji - jest tylko chęć przetrwania - opis gry nie pozostawia złudzeń, że tym razem nie mamy do czynienia z "miodną" produkcją.

Skąd pomysł na grę, osadzoną w świecie, w którym nikt nie chciałby się znaleźć? 11 Bit Studios to mała firma, w której prezes - Grzegorz Miechowski - nie ogranicza się do sygnowania umów i ściskania rąk. Także tym razem pomysł wyszedł od niego.

- Na jednym ze spotkań powiedział o przeżyciach wojennych zwykłych ludzi, nie żołnierzy, ale cywili. Te przeżycia to nie tylko walka o przetrwanie, ale też ogromny ciężar emocjonalny - wspomina Michał Drozdowski, creative director i członek zarządu firmy. - Od razu czuliśmy, że to jest inspirująca idea, ale i wiedzieliśmy, że do tematu trzeba podejść z szacunkiem, postrzegać grę jako sposób na opowiedzenie dramatu, jako narzędzie do doświadczenia emocji, a nie rozrywki.

Czy się udało? Gracze byli zachwyceni - zarówno odważną fabułą, jak i surowym designem. Koszty produkcji - przekraczające milion złotych - zwróciły się w ciągu pierwszych dwóch dni sprzedaży. Krytycy - także ci z zachodnich mediów takich jak m.in. The Guardian - również.

Nie obyło się jednak bez kontrowersji. I to w Polsce. Dla Marka Rabija z Newsweeka "This War of Mine" okazało się przekroczeniem moralnej granicy i pretekstem do dyskusji o przemocy w grach, choć akurat tę można przejść bez jej użycia, bo - jak podkreślają twórcy - nie jest to produkcja o zabijaniu, ale o ciężarze emocjonalnym przetrwania wojny. - Kolejną grą zrobicie o Auschwitz? - prowokował mimo wszystko nieprzekonany Rabij.


Paweł Miechowski, senior writer 11 Bit Studios
Tego nie ma w planach, choć twórcy z 11 Bit Studios nie mają wątpliwości, że gdzieś prędzej czy później taka gra powstanie. Ale warszawskie studio na razie ciągle ma jeszcze pełne ręce roboty związanej z "This War of Mine". - Rozbudowujemy doświadczenie gracza, a jednocześnie pracujemy już nad wersją na tablety iOS i Android, planowaną gdzieś na 2015 rok - zdradza senior writer, Paweł Miechowski.

Jeśli powtórzy się scenariusz sprzed kilku lat, za rok możemy być świadkiem kolejnego sukcesu. Starsza produkcja 11 Bit Studios - "Anomaly: Warzone" - w wersji mobilnej okazała się dużo popularniejsza od swojej "pecetowej" siostry.

11 Bit Studios nigdy nie koncentrowało się na jednej platformie sprzętowej - jak choćby najbardziej znany w Polsce - CD Projekt, który dopiero od niedawna odkrywa świat mobile. Z producentem Wiedźmina Miechowski ma jednak wiele wspólnego. Właściwie gdyby nie CDP, 11 Bit Studios pewnie by nie powstało.

Nie jest to bowiem pierwsza firma Miechowskiego, który gry jeszcze w szkole średniej pisał z kolegą - Adrianem Chmielarzem - na komputerze ZX Spectrum. Po ukończeniu liceum, wybór drogi zawodowej był nich obu naturalny. Na początku lat 90. założyli Metropolis Software. Studio szybko odniosło sukces, dzięki grom takim jak "Tajemnica Statuetki", która spodobała się, mimo swojego amatorskiego charakteru, i "Teenagent" - przy którym można już mówić o pełnym sukcesie. Gra wyszła nie tylko w Polsce, ale także na innych rynkach, m.in. w Czechach, gdzie dostępna była pod tytułem "Agent Mlićniak". Kiedy Metropolis, które dorobiło się już uznanej pozycji na rynku, było w trakcie prac nad grą "Gorky 17" z firmy odszedł Adrian Chmielarz. Rozstanie podobno nie przebiegło w przyjaznych nastrojach, choć ani przedstawiciele firmy, ani Chmielarz nie zdradzają konkretów.

Co CD Projekt ma wspólnego z 11 Bit Studios?
Dowiesz się na drugiej stronie.

Przejdź na kolejne strony artykułu:
1 | 2 |
  • Facebook Polub
  • LinkedIn Opublikuj
  • Twitter Udostępnij
Tag arrow
Chmura tagów

Tagi: CD Projekt, People Can Fly


wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Zaloguj się
Jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo
wymagane
 
obrazek nieczytelny
 
 
wyślij
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
NuOrder
 
Arrow
newsletter
Arrow
Loader
Up Down
ostatnie komentarze
 
Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
 
© 2018 interaktywnie.com. All rights reserved.