11.09.2018 / Biznes
 

Dyrektywa w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Głosowanie już jutro

  • Facebook Polub
  • LinkedIn Opublikuj
  • Twitter Udostępnij
 
fot. Pablo GARRIGOS | Copyright© European Union 2018 - Source : EP
fot. Pablo GARRIGOS | Copyright© European Union 2018 - Source : EP

Już jutro Parlament Europejski będzie głosował nad projektem Dyrektywy w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Przeciwnicy reformy nazywają ją ACTA 2 i alarmują, że zupełnie zmieni ona zasady, na jakich dzisiaj korzystamy z sieci. Zwolennicy - że jest niezbędna, by skutecznie walczyć z piractwem i zabezpieczać prawa twórców. 

Celem Dyrektywy jest dostosowanie przepisów w zakresie prawa autorskiego do obecnego poziomu rozwoju technologicznego na cyfrowym rynku. Dotychczasowe nie przystają bowiem do modeli biznesowych, którymi posługują się największe platformy online. 

- W tamtych czasach przyjęto rozwiązanie kompromisowe, polegające na ograniczeniu odpowiedzialności serwisów, które w sposób bierny przechowują materiały, pod warunkiem usuwania, na wniosek właściciela praw, treści naruszających prawa autorskie. Jednak te przepisy z 2000 roku są dziś nadużywane przez największe koncerny technologiczne. W rzeczywistości platformy typu YouTube nie świadczą wyłącznie, jak twierdzą, usług „hostingu” czy „przechowywania materiałów”, lecz aktywnie wykorzystują, dystrybuują i monetyzują treści chronione prawem.

- Marek Staszewski, pełnomocnik Związku Producentów Audio Video, zrzeszającego polskich wydawców muzyki.

Artyści popierają wprowadzane zmiany

Zwolennicy zmian uważają, że dzisiaj to serwisy takie jak np. YouTube Google’a są obecnie największymi dystrybutorami muzycznymi, a jednak unikają one negocjowania licencji na korzystanie z muzyki. Przerzucają odpowiedzialność za udostępniane treści na użytkowników, uzyskując tym samym nieuzasadnioną przewagę rynkową. A - na co wskazują wewnętrzne dane przemysłu fonograficznego - posiadacze praw autorskich zarabiają na YouTube 18 razy mniej niż na Spotify. 

Zaproponowane przez Komisję Prawną Parlamentu Europejskiego zapisy Dyrektywy w sprawie praw autorskich poparło ponad 2 tysiące wykonawców, 20 tysięcy twórców i kilkadziesiąt europejskich instytucji reprezentujących branże kreatywne, apelując do europosłów o poparcie tych zapisów. Do europejskich artystów, takich jak: Paul McCartney, Jean-Michel Jarre, James Blunt czy Placido Domingo, dołączyli także polscy twórcy i wykonawcy, reprezentujący różne muzyczne style i światy, m.in.: Michał Bajor, Blue Cafe, Cleo, Robert Gawliński, Reni Jusis, Tomasz Karolak, Lanberry, Alicja Majewska, Maciej Maleńczuk, Margaret, Natalia Nykiel, Andrzej Piaseczny, Sarsa, Grzegorz Skawiński, Stanisław Soyka, Jacek Stachursky, Izabela Trojanowska, Ania Wyszkoni i Daria Zawiałow. 

Apel polskich twórców dostępny jest też na stronie: Poparcie dla dyrektywy PE w sprawie prawa autorskiego na jednolitym rynku cyfrowym 

Manipulacja, lobbing, dezinformacja, czyli... szukanie kompromisu w czasach Facebooka

Niezdrowe emocje budzi też sam dyskurs. Obie strony oskarżają się - z jednej strony o uleganie dezinformacji wielkich koncernów, które - co oczywiste - lobbują przeciwko zmianom; z drugiej o zaniedbywanie interesu publicznego, czyli zwykłych użytkowników. Na poszukiwanie kompromisowych rozwiązań pozostaje niewiele przestrzeni, pozostaje więc - odbijanie piłeczki. 

I tak - posiadacze praw autorskich uważają, że nowe zapisy nie zmieniają sposobu, w jaki użytkownicy korzystają z internetu. Ponadto - reagując na obawy o to, że zmiany doprowadzą do centralizacji internetu - zauważają, że projekt zapewnia dowolność sposobu, w jaki platformy, we współpracy jednak z twórcami i właścicielami praw, powinny zapobiegać dostępności nieautoryzowanych treści w serwisie.

Jednocześnie jednak wskazują jeden z nich: "Jedno z rozwiązań technologicznych jest od dawna stosowane przez serwisy z treściami zamieszczanymi przez użytkowników oraz serwisy społecznościowe. Jest to technologia „automatycznego rozpoznawania treści”, dostępna na rynku zarówno dla małych, jak i dużych firm. Obecnie korzysta z niej wiele platform w celu identyfikacji utworów i artystów, którym należy się wynagrodzenie za odtwarzane treści."

Czy chodzi o system podobny do Content ID, który działa w YouTube? Można tak przypuszczać, pamiętając jednak, że system Google nie działa prewencyjnie. Posiadacze prawa apelują właśnie o to, zauważając, że platformy stwarzają nieograniczone pole do nadużyć, przerzucając na twórców zadanie obrony swoich praw. I to oczywiście fakt, ale... działanie prewencyjne  - jak wskazują przeciwnicy zmian - może zagrozić działalności np. satyrycznej, która korzysta z prawa cytatu, bo - jeśli o publikacji będzie decydował algorytm - trudno spodziewać się po wielkiej finezji.   

Twórcy adresują jednak i te obawy, wskazując, że projekt nakłada na platformy internetowe obowiązek wprowadzenia sprawnych procedur skarg i odwołań, umożliwiających użytkownikom przywrócenie omyłkowo zakwestionowanych treści.

Na razie - procedury odwoławcze, które mają chronić użytkowników kuleją dokładnie tak samo jak efektywność mechanizmu notice & takedown, która w założeniu chronić twórców.

Zmiany nie dotyczą internetu jako całości, ale...

Nowe przepisy mają dotyczyć jedynie platform działających na określonych zasadach i prezentujących treści kreatywne. Encyklopedie online, tak jak repozytoria edukacyjne lub naukowe czy platformy handlowe, są wyłączone z proponowanych obecnie zapisów Dyrektywy.

(...) Definicja dostawców usług udostępniania treści online w niniejszej dyrektywie nie obejmuje dostawców usług, którzy działają w celach niekomercyjnych, jak encyklopedie online, ani dostawców usług internetowych, w ramach których treści zamieszczane są za zgodą wszystkich zainteresowanych podmiotów praw, jak repozytoria edukacyjne lub naukowe.

- Motyw (37a)

Europejski Inspektor Ochrony Danych potwierdził, że tekst projektu nie zmienia w żaden sposób gwarancji związanych z „wolnością wypowiedzi”, ani nie ogranicza prawa do wyrażania myśli, kreatywności, politycznego komentarza, satyry czy innej formy ekspresji, która obecnie nie jest chroniona prawem.

Artykuł 13 (1b) wyraźnie zobowiązuje Państwa Członkowskie do zapewnienia, że jakiekolwiek wdrożone środki będą proporcjonalne, że zostanie zachowana równowaga pomiędzy podstawowymi prawami użytkowników i podmiotów praw oraz że nie zostanie nałożony ogólny obowiązek monitorowania informacji przesyłanych lub przechowywanych. Wydaje się, że gwarancje te zapewniłyby wystarczające zabezpieczenia, zgodne z wymogami Karty

- opinia EIOD, lipiec 2018

Wikipedia, mimo że zmiany mają jej nie dotyczyć, jest im przeciwna. W lipcu Wikipedyści, w ramach protestu, zdecydowali o czasowym zamknięciu strony:

- Aktualna treść dyrektywy nie aktualizuje prawa autorskiego w Europie i nie promuje uczestnictwa w społeczeństwie obywatelskim, a zagraża wolności online i tworzy przeszkody w dostępie do Sieci. Wprowadza nowe ograniczenia, filtry i restrykcje. Jeżeli propozycja zostanie przyjęta w obecnej formie, dzielenie się wiedzą encyklopedyczną w sieciach społecznościowych, czy znajdowanie artykułów w wyszukiwarkach może nie być możliwe. Wikipedia także będzie zagrożona.

- tak tłumaczyli tę decyzję wtedy. 


 

Teraz María Sefidari Huici, prezes Fundacji Wikimedia w tekście pod tytułem „Wasz internet jest zagrożony”, pisze:

Świat powinien być zaniepokojony nowymi propozycjami wprowadzenia systemu, który automatycznie filtrowałby informacje zanim pojawi się on w internecie. Obowiązek wstępnego filtrowania lub zwiększonej odpowiedzialności za przesłanie plików przez użytkowników zmusi platformy do tworzenia kosztownych, często stronniczych systemów do automatycznego sprawdzania i filtrowania potencjalnych naruszeń praw autorskich.

Wiemy już, że systemy te bywają wadliwe i często prowadzą do nieuzasadnionych zgłoszeń. Weźmy na przykład doświadczenie niemieckiego profesora, który wielokrotnie otrzymywał powiadomienia o naruszeniu praw autorskich podczas używania muzyki z domeny publicznej od Beethovena, Bartóka i Schuberta w filmach na YouTube.

Kompromisowe rozwiązanie

Na początku września europosłowie zgłosili swoje poprawki do projektu Dyrektywy, które np. wyjęły z zapisów dyrektywy małe firmy oraz start-upy technologiczne, co według Marka Staszewskiego ze Związku Producentów Audio Video jest "bardzo kompromisową propozycją" i "najlepszym rozwiązaniem dla przyszłości muzyki, jak i wszelkich innych treści kreatywnych w przestrzeni cyfrowej".

Przeciwnicy zmian oczywiście nie podzielają tej opinii.

Głosowanie w Parlamencie Europejskim nad Dyrektywą w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym odbędzie się już w najbliższą środę – 12 września.

  • Facebook Polub
  • LinkedIn Opublikuj
  • Twitter Udostępnij
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Zaloguj się
Jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo
wymagane
 
obrazek nieczytelny
 
 
wyślij
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
NuOrder
 
Arrow
newsletter
Arrow
Loader
Up Down
ostatnie komentarze
 
Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
 
© 2018 interaktywnie.com. All rights reserved.