Chrome zwiększył w ubiegłym miesiącu przewagę nad Firefoxem o kolejne dwa punkty procentowe. Udział przeglądarki Google w rynku to teraz 27,3 procent. Palmę pierwszeństwa wciąż trzyma Internet Explorer. Program Microsoftu zagarnął w grudniu prawie 39 procent światowego rynku, jednak jego przewaga i udział topnieją w oczach.

Kiedy Chrome wyprzedzi Internet Explorera? Trudno prorokować, ale pokonanie takiej samej przewagi jaką miał nad Chrome Firefox zajęło tej przeglądarce około pół roku. Tę prognozę potwierdza fakt, iż udział IE spada teraz w podobnym stopniu, co rok temu spadał Firefox.
| źródło: gemiusRanking | |||
| Udział przeglądarek w Polsce | |||
| przeglądarka | 26.12-01.01.2012 | 19.12-25.12.2011 | 12.12-18.12.2011 |
| Firefox 8.x | 27,1% | 28,6% | 28,6% |
| Chrome 16.x | 19,1% | 16,3% | 2,2% |
| MSIE 8.x | 13,3% | 14,0% | 14,4% |
| Firefox 3.x | 10,8% | 11,2% | 11,7% |
| Opera 11.x | 7,8% | 7,7% | 7,7% |
| MSIE 9.x | 5,4% | 5,1% | 5,2% |
| Firefox 9.x | 2,7% | 1,0% | 0,5% |
Na polskim rynku niepodzielnie króluje program Mozilli. Wierząc danym z gemiusRanking, ósma wersja Firefoxa ma teraz ponad 27 procent udziałów. 13 punktów procentowych za nią znajduje się IE8, na podium wskoczyła też przeglądarka Chrome 16 z prawie ośmioprocentową popularnością.
W mobile rządzi Opera
Znacznie ciekawiej dzieje się na rynku mobile. Tu prym wiedzie Opera, z udziałem na poziomie 25 procent. Na drugim miejscu plasuje się domyślna przeglądarka instalowania w systemie Android - ta zajmuje niewiele ponad jedną piątą tortu. Po piętach depcze jej program na iPhone z 18-procentowym udziałem.

Największym nieobecnym jest tu Firefox. Aplikacja Mozilli wystartowała w marcu 2011 roku i nie znalazła się jeszcze w rankingu Statcounter. Program jest dostępny na Androida, Maemo oraz iPhone’a. Ten system nie zbiera pochlebnych recenzji, użytkownicy skarżą się na powolnie działanie i zżeranie ogromnej ilości pamięci RAM.
Mozilla musi się wziąć do roboty. Tylko jak?
Jeśli Mozilla nie zmieni tego stanu, fundację mogą czekać poważne problemy. Największym przeciwnikiem płonącego lisa jest teraz Chrome, a rynek mobile może być kartą przetargową w tym sporze.
Bomba z opóźnionym zapłonem tkwi bowiem w Androidzie - Google lada chwila może stworzyć mobilną wersję Chrome'a i to ją instalować zamiast domyślnej przeglądarki. Ruch ten prawdopodobnie przełoży się na popularność programów desktopowych - przeglądarki już teraz oferują synchronizację ustawień w urządzeniach stacjonarnych i mobile. Internauci mogą być bardziej skłonni zainstalować na komuterze tę przeglądarkę, którą mają już w smartfonie.
Czytaj też: Google jednak podpisze umowę z Mozillą. Dlaczego?
Sytuację w dodatku komplikuje finansowa zależność Mozilli i Google’a. Pętla na szyi fundacji zacisnęła się mocniej pod koniec ubiegłego roku, kiedy skończyła się umowa partnerska. Gigant z Mountain View ją ostatecznie przedłużył, jednak prawdopodobnie już na gorszych warunkach.
Dodaj komentarz
Podobne tematy