1.04.2011 / Inne
Kontent, ficzer i sociale, czyli faile w marketingowej mowie
 
fot. SXC.hu/bizior/CC
fot. SXC.hu/bizior/CC
Wymyślamy coraz to nowe ficzery, a gdy trafi się jakiś bug, przepraszamy za faila. Soft zalicza czasem lagi, ale przecież coraz więcej rzeczy przenosimy do chmury.
REKLAMA

W codziennym streamie newsów trudno przeoczyć branżową nowomowę. Językowe potworki straszą nas z wizytówek - bycie accountem nie budzi już zdziwienia, co innego jednak social media planner buyerzy, strategic & research directorzy, czy head of web development.

Social media managerowie/ninja/guru/specialist briefują pomysły, menedżerują taski. Creative directorzy akceptują wizualki. Czasem wszyscy spieramy się o wyższość onlajnu nad printem. Asapowo forwardujemy maile, myślimy nad seowymi headlinami, dbamy o lajkersów posyłając im zdigitalizowany kontent na wallu.

W Gmailu ustawiamy labele, by szybciej uporać się z listą to do. Wymyślamy coraz to nowe ficzery, a gdy trafi się jakiś bug, przepraszamy za faila. Soft zalicza czasem lagi, ale przecież coraz więcej rzeczy przenosimy do chmury.

Na sajtach umieszczamy widgety, ale najważniejsze, by interfejs był intuicyjny dla usera. Wyniki sprawdzamy w analitiksach, chociaż każdy wie, że to Dżemius jest wyrocznią.

Launch każdej kampanii powinien być wsparty pressem do mediów. Dobrze też, gdy jakiś branżowy portal opublikuje kejsa. Można wtedy wysłać feedback klientowi i odznaczyć w memo dobrze zrobiony task. Dobrze też zaistnieć w mobile. W końcu użytkownicy coraz częściej się czekinują, downloadują appki na swoje smartfony. I - jakby nie patrzeć - kontent iPadyzuje się jak szalony.

Social is everywhere. Social commerce, social shopping i social selling, a także social searching, social lending i social graph. Niedawno na Blipie agencja Fleishman Hillard umieściła ciekawą grafikę. Jak zostać social media wymiataczem w 5 minut? Wystarczy jednym tchem przeczytać na głos po dowolne wybranym fragmencie z każdej kolumny. Autorem jest Adam Barański.

Jak zostać social ninja?

Krótki słowniczek:

  • Asapowo - najszybciej, jak się da, pilnie
  • Brief - wytyczne do projektu; briefing - spotkanie prasowe
  • Bug - błąd
  • Dżemius - alternatywny sposób wymowy nazwy Gemius. Zasłyszane podczas jednej z rozmów :)
  • Case study, kejs - studium przypadku, opis działań reklamowych itp. wraz z efektami, analiza koncepcji i pomysłów
  • Chmura - ang. cloud computing; oprogramowanie działające online, nie wymaga kupna programu "w pudełku"
  • Czekinować się - od Check-In; zameldować się. Określanie miejsca pobytu, za pomocą aplikacji wykorzystujących geolokalizację
  • Feedback - informacja zwrotna, opinia
  • Ficzer - funkcja, dodatek
  • Forwardować - przesyłać dalej
  • Interfejs - prezentacja grafiki
  • iPadyzacja - tworzenie treści specjalnie na tablety
  • Kontent - treść, zawartość serwisu
  • Labele - etykiety w poczcie Gmail
  • Lagi - opóźnienie, zwolnienie
  • Lajkersi - lub też Lubicze, Lubisie, Lubiący - użytkownicy Facebooka, którzy klikną "Lubię to" na stronie marki, produktu, akcji itp.
  • Launch - rozpoczęcie, otwarcie, start, uruchomienie
  • Print - w tym kontekście drukowane wydania gazet
  • Seowy headline - nagłówek, tytuł przyzjazny wyszukiwarkom internetowym
  • Soft - oprogramowanie
  • Social media manager - osoba odpowiedzialna za działania w serwisach społecznościowych
  • Stream - strumień, przepływ (informacji), przekaz (wideo)
  • Task - zadanie
  • User - użytkownik
  • Wall - ściana, tablica, pole na profilu użytkownika Facebooka
  • Widget - w tym kontekście dodatek do strony, etykieta
  • Wizualka - wizualizacja projektu; prewka - wstępny podgląd (grafiki, wizualizacji, projektu)
  • Zdigitalizowany kontent - treści cyfrowe

Źródło: skrzynka mailowa, blogi, informacje prasowe, Facebook, Goldenline. Inspiracja: codzienna praca. Liczymy, że wokół tego tekstu zrobi się duży buzz ;-) udanego Prima Aprillis!

Podziel się! |
Tag arrow
Chmura tagów

Tagi: buzz, fail, językowe potworki, kontent, marketing, nowomowa, pr


wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Komentarze (20)
Krystian W.
1. Krystian W. 01.04.2011 / 09:26
Na dyfuzję kulturową nic się niestety nie poradzi :)
Amerykanizmy na dobre wkradły się do naszego codziennego życia i trzeba się z tym pogodzić.
Salijas
2. Salijas, 83.21.253.*, 01.04.2011 / 11:04
Na dyfuzję kulturową nic się niestety nie poradzi :)



Chyba obstrukcję ;).

Szkoda, że wplatamy coraz więcej tego typu sformułowań jednak głównym powodem tego stanu jest to, że nowe wyrażenia pojawiają się coraz częściej.
No a już na pewno w szeroko pojętej branży informatycznej.
Nie ma kto tego przekładać.

Ale już analiza różnic semantycznych między "użytecznością" a "usability" to czysta abstrakcja ;].
Używajmy więc użyteczność, aby naprawiać świat ;).
Krzycho
3. Krzycho, 192.100.112.*, 01.04.2011 / 11:44
Do kogo kierowany jest ten artykuł ? do 12-latka ? Większość z tych określeń to profesjonalne opisy czynności, etc .. rodem wzięte z IT. Czy ten artykuł był pisany przez 12-latka ? Wtedy to miało by sens. Ale z drugiej strony jak autor nie ma o czym pisać... , a że z czegoś trzeba płacić rachunki...
Jagoda Sielska
4. Jagoda Sielska 01.04.2011 / 11:49
Używanie anglojęzycznych zwrotów wynika głównie z wygody. Nie wspominając o fakcie, że polskie tłumaczenia bywają wyjątkowo nieudane - np. "grywalizacja" :)

Ale już analiza różnic semantycznych między "użytecznością" a "usability" to czysta abstrakcja ;].
Używajmy więc użyteczność, aby naprawiać świat ;).


Teoretycznie "użyteczność" jest tłumaczeniem "usabiity". Termin "usability" jest jednak w Polsce najczęściej używany w węższym znaczeniu - wyłącznie jako cecha stron www lub programów. Tak funkcjonuje w mentalności Polaków. "Użyteczność" to cecha wszystkich narzędzi, z jednej strony przydatność, a z drugiej łatwość użycia. Bezpieczniej jest więc posługiwać się tu angielską nazwą.
Grzegorz Miłkowski
5. Grzegorz Miłkowski 01.04.2011 / 18:16
Będę bronił autorki.:) Artykuł w ironiczny sposób obrazuje pewne zjawisko społeczne, którego wszyscy jesteśmy częścią. Taka rola dziennikarza. Gdyby ten artykuł został napisany w poważnym, patetycznym tonie, pewnie większości z nas nie chciałoby się go czytać. A tak spełnia swoją rolę. Ludzie przeczytają, mogą krytykować formę bądź nie, ale uwaga czytelników zostanie zwrócona na zjawisko, co powinno spowodować jakąś dyskusję. I o to chodzi... ;)
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki, któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.
wymagane
 
 
wymagane,niepublikowane
 
obrazek nieczytelny
 
 
Po dodaniu komentarza, Twój adres IP będzie widoczny obok nicka.
wyślij
Arrow
newsletter
 
Arrow
Loader
ostatnie komentarze
więcej
 

Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
© 2012 interaktywnie.com. All rights reserved.