Największe grzechy marketingu w social media
 
źródło: Facebook
źródło: Facebook
"Nie bełkoczmy. To się nie sprawdza już nawet w polskim hip-hopie. Nasi konsumenci chcą jasnych komunikatów, a nie marketingowego bullshitu. Fejsbukowy profil można przesłodzić łatwiej niż herbatę. Trudniej natomiast znaleźć potem kompanów do picia."
REKLAMA

Błędy podczas kampanii w social media pozostawiają na wizerunku marki trwałą rysę. Wielu znanym brandom powinęła się noga, a mnożące się przykłady służą innym za porządną lekcję marketingu w mediach społecznościowych.

HTC nie przewidział na przykład, że użytkownicy potrafią być kreatywni i podczas konkursu na facebookowym wall'u wywiąże się ostra wymiana poglądów. I to w dodatku na temat produktu, który miał być promowany.

Zwracając się do fanów naszej marki z prośbą o opinię powinniśmy być pewni, że nie mają nam nic do zarzucenia. Dobrym przykładem sprowokowania fanów do wyrażenia negatywnej opinii jest HTC. Użytkownicy poproszeni o wymyślenie nazwy dla nowego smartphona HTC, zaczęli bardzo kreatywnie wiązać ją z jego największą wadą. Padały określenia typu „HTC Delay” czy „HTC Żal”, HTC – „Chcesz to cierp” - mówi Katarzyna Młynarczyk, project manager SmartPR. - Marketingowcy nie wzięli pod uwagę, że fani mogą zareagować w ten sposób i nie byli przygotowani na sytuację kryzysową. Komentarze, wpisy na wall'u zaczęły pojawiać się w dużej ilości i z reguły negatywnie wpływały na budowany na likepage’u pozytywny wizerunek marki HTC.

Jednym z podstawowych zagrożeń związanych z działalnością w mediach społecznościowych, jest utrata reputacji. SM to sfera silnej autokreacji, ale też przestrzeń w której wizerunek może zostać naruszony. W przypadku więc marki, która na szali stawia dużo więcej niż anonimowy użytkownik, a co więcej jest niejako na świeczniku, aktywna partycypacja powinna być poprzedzona przemyślanym planem, obejmującym działania długofalowe – mówi radzi Patryk Grzeszczuk, strategic planner z agencji Hypermedia. - Wchodzimy w przestrzeń jeszcze dla nas obcą. Nie wyskakujmy machając gwałtownie rękoma, o ile nie wiemy po co i do kogo machamy.

Co w takim przypadku może zrobić marketingowiec? Przede wszystkim szybko zareagować. Jednak komunikacja w kryzysie nie jest prosta i nie zawsze udaje się znaleźć idealne rozwiązanie. Istotne, by nie usuwać negatywnych treści – postów, zdjęć czy wideo i nie tuszować na siłę sprawy. Pozbywanie się materiałów szybko zostaje wychwycone przez internautów i powstaje tak zwany „efekt Streisand” - to, co raz pojawiło się w sieci, nigdy z niej nie zniknie, a dodatkowe działania „czyszczące” tylko wzmocnią aktywność internautów w dalszym rozpowszechnianiu treści.


Klasycznym już przykładem jest marka Auchan, której pracownicy nagrali filmik promujący tę sieć sklepów. Problem tkwił w tym, że zarząd nie miał o tym pojęcia i nakazał natychmiastowe usunięcie nagrania z Youtube. Efektem było gwałtowne rozprzestrzenienie się filmiku w innych kanałach internetowych, na które zarząd Auchan nie miał już wpływu – dodaje Katarzyna Młynarczyk. - Podobnie wygląda kwestia z usuwaniem komentarzy fanów na Facebooku. Marka powinna natychmiastowo nawiązywać interakcję z fanami, dopytywać, co się im nie podoba i starać się sprostać wymaganiom. W przeciwnym razie narażamy się na lawinę negatywnych wpisów, nad którymi nie zapanujemy. Usuwanie negatywnych opinii, paradoksalnie wpływa na spotęgowanie negatywnego wrażenia o marce, produkcie oraz wywołanie lawiny wpisów na ten temat – jeżeli nie na bezpośrednim medium, tam, gdzie wszystko się zaczęło to w ramach postów na forach internetowych, czy też wypowiedzi pod artykułami. 

1 | 2 | następna
Podziel się! |
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Komentarze (3)
Michał Pałasz
1. Michał Pałasz 14.09.2010 / 14:47
I tak mało tych grzechów. Można by dodać krótkowzroczność w planowaniu obecności w social media, brak możliwości wykorzystania zgromadzonej bazy odbiorców dla dalszej komunikacji marki, tylko dlatego, że zdecydowano się na kampanię. "Stop thinking campaing, start thinking conversation".

Najprostsze rozwiązania wydają się najlepsze. Nazwa lajkpejdża odpowiadająca nazwie marki, bez tagline'ów i haseł, bez żądzy seo - tak, jak czynią to instytucje kultury (choć te z kolei muszą się uwrażliwić na interakcję, dwukierunkowość komunikacji).

Dzięki za artykuł.
Krzysztof Wiśniewski
2. Krzysztof Wiśniewski, 83.16.203.*, 13.10.2010 / 15:22
Pozorna anonimowość internetu sprzyja podnoszeniu wypowiadaniu dość kontrowersyjnych opinii, łatwość łączenia faktów i ocen w uwagach do wypowiedzi poprzednika jeszcze wspiera ten proces i dlatego fora w portalach społecznościowych dalekie są od ideału. Myślę, że firmy, które przedobrzyły w praktyce nie mają szansy na obronę, co z góry skazuje je na przegraną pozycję. Boję się, iż optymizm tego tekstu, szukanie antidotum w postaci dialogu nie przystaje do rzeczywistości. Internet daje nieposkromioną szansę kopania leżącego.
Pawełek pjp
3. Pawełek pjp 15.10.2010 / 11:12
Oj mało mało. Ale czy ci co powinni rzeczywiście zabrać się za social media mają ich świadomość? Coś mi się nie wydaje. Jeśli nic się nie zmieni to nasza Polska rzeczywistość będzie marnie wyglądać
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki, któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.
wymagane
 
 
wymagane,niepublikowane
 
obrazek nieczytelny
 
 
Po dodaniu komentarza, Twój adres IP będzie widoczny obok nicka.
wyślij
Arrow
newsletter
 
Arrow
Loader
ostatnie komentarze
więcej
 

Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
© 2012 interaktywnie.com. All rights reserved.