11.09.2012 / Social media
 

Krzysztof Winnik, agencja Ostryga: Aplikacje zastąpią strony www

  • Polub
  • Opublikuj
  • Udostępnij
Krzysztof Winnik, Brand Manager & Social Media Director agencji "Ostryga"
 
mat. pras.
mat. pras.

Pisząc ten tekst i próbując odnaleźć w pamięci ulubione strony internetowe, naszła mnie myśl straszna. Dlatego zanim wymienię tych kilka adresów, muszę podzielić się swoją obserwacją. Otóż niespecjalnie przepadam za formą strony internetowej! Więcej, coraz częściej dochodzę do wniosku, że taka forma podawania informacji po prostu się zużywa!

Pamiętam początki Internetu w Polsce - czasy, gdy byłem zachłyśnięty jego otwartością i tym, że każdy mógł napisać to, co mu ślina na język przyniosła. Dziś z tych samych powodów mam nieodparte wrażenie, że sieć zaczyna przypominać jedno wielkie śmietnisko. Im jest większe, tym bardziej śmierdzi i trudniej znaleźć w nim coś wartościowego.

Dlatego wielkie portale omijam z daleka. Nie czytam Onetu i nie kręci mnie Pudelek. Prawdę mówiąc, rzadko kiedy zaglądam nawet na branżowe blogi. Nie mam (już) konta na Pintereście i mało mnie obchodzi, co znalazło się na pierwszej stronie Demotywatorów.

Być może jestem nietypowym internautą, bo wszystkie te strony na brak popularności w Polsce nie narzekają. Ale pociesza mnie myśl, że nie jestem sam. Inaczej nie dałoby się wyjaśnić faktu, że pod względem czasu spędzonego w sieci mój ulubiony serwis bije wszystkie wymienione wcześniej na głowę.

Tak, tak - Facebook to nie tylko miejsce, gdzie na dzień dobry dowiaduję się, który z moich znajomych właśnie stał się singlem, a który wybiera się na koncert Madonny. Tu jak na tacy dostaję dokładnie te subskrybowane treści, które po pierwsze chcę znajdować, po drugie rekomendują mi przyjaciele (nie podejrzewam ich o brak gustu). Cudowne!

Jakiś czas temu uwiodła mnie jeszcze jedna nowinka. Jeszcze lepiej zagregowane informacje, (bo w formie kanałów tematycznych) mogę mieć teraz podane w formie przypominającej prawdziwą gazetę dzięki aplikacji Flipboard na iPadzie! Dziś nie wyobrażam sobie bez niej śniadania. Włączam tablet i właśnie tam, w estetycznej, wolnej od spudelkowaconych pseudonewsów, przeglądam, co w trawie piszczy.

Na pierwszy ogień kanały newsowe: CNBC, Bloomberg, BBC News, Guardian. Wszystkie newsy ze świata, których w Polsce jest jak na lekarstwo, w jednym miejscu. Po pierwszej kawie zaglądam do świata branży, żeby przypadkiem nie zostać w tyle: TechCrunch, Mashable, Social Media Today, Social Media Examiner. W końcu zaglądam do sekcji Flipboard Picks, aby sprawdzić, co jeszcze może mi zaoferować aplikacja... i znajduję PitchforkTV - muzyka dla moich uszu w genialnej formie wideogazety!

Na koniec odpalam Safari i szybka rundka po ulubionych. Zaglądam na FWA, by zaczerpnąć inspiracji. Czasem odwiedzę też trendhunter.com, by spośród setek bezużytecznych trendów wyłowić ten jeden wart uwagi. Na koniec schodzę na ziemię i czytam maile, zaczynając od newsletterów branżowych i wybierając tylko te, które naprawdę mnie interesują.

Lenistwo? Możliwe. Ale wolę wierzyć, że tu nie chodzi o strony jako formę, ale o kontent. Niech żyje więc Facebook, Filpboard i agregacja treści.

Krzysztof Winnik, Brand Manager & Social Media Director agencji "Ostryga"

Związany z rynkiem interactive i social media od 7 lat. Obecnie kieruje agencją strategicznego marketingu społecznościowego Ostryga (OS3 Group SA). Wcześniej stał na czele NuOrder Group, zbudował dział media & e-marketingu w NIVEA Polska oraz budował wielopoziomowe strategie interaktywne na poziomie CEE, doradzając klientom korporacyjnym.

Posiada bogate doświadczenie teoretyczne i praktyczne w zakresie budowania marki w mediach cyfrowych ze szczególnym uwzględnieniem social media. Pracował dla takich marek jak: Unilever, Play, PKO Bank Polski, PZU, Hortex, L'oreal, NIVEA, Polpharma, Big Star, Knauf Insulation, Gedeon Richter.

  • Polub
  • Opublikuj
  • Udostępnij
Tag arrow
Chmura tagów

Tagi: Flipboard, Ostryga, facebook, pudelek


wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Komentarze (10)
Adrian Zdziechowicz
1. Adrian Zdziechowicz 11.09.2012 / 11:19
Panie Krzysztofie, takie pytanie do tytułu powyższego tekstu. W czym aplikacja nawet dedykowana pod dany telefon jest lepsza od strony internetowej? Moim zdaniem i z obserwacji mogę napisać, że to właśnie strony www w wersji mobilnej ("lajt") są zdecydowanie bardziej praktyczne i dostępniejsze nie tylko dla użytkowników, ale i dla samych wydawców.
Krzysztof Beniowski
2. Krzysztof Beniowski 11.09.2012 / 15:30
Feedback ode mnie. Zgodnie ze sztuką, najpierw pozytywy:
Panie Krzysztofie, gratuluję artykułu w http://Interaktywnie.com! Świetna fota i bio!
Jeśli zaś chodzi o rezerwy, to...
Przeczytałem kilka razy i nadal nie wiem dlaczego aplikacje zastąpią www i dlaczego Pudelek i Onet już nie kręcą (i z tego pewnie powodu Onet wyprzedził YT w ostatnim Megapanelu).
Za to dowiedziałem się, że najważniejsza jest forma ("gazetowy" Flipboard vs. śmieciowe www), ale jednak "(...) tu nie chodzi o strony jako formę, ale o kontent". WTF?
Facebook jako źródło wartościowych informacji? To chyba żart. Też korzystam, większość "znajomych" to ludzie z branży, ale max 5% treści dotyczy sfery zawodowej (i dobrze, bo FB traktuję jako sferę prywatną). Reszta to foty jedzenia, dzieci i kotów oraz zaproszenia do FarmVille.
Pozdrawiam i życzę kolejnych ciekawych przemyśleń!
Sławomir Chojnacki
3. Sławomir Chojnacki 11.09.2012 / 16:33
"aplikacja zastąpi serwis" - bardzo odważne stwierdzenie, powiedziałbym że dalekie od raliów pracy z programistami i marketingowcami, a przecież tak nie jest w Pana przypadku - prawda? argumentuje te idee tylko jako krzykliwy art. ;-)
Magdalena Ławniczek
4. Magdalena Ławniczek 12.09.2012 / 13:22
Też nie rozumiem, czy Autor ma na myśli formę, czy kontent, czy jedno i drugie.
Jeśli chodzi jakość informacji zamieszczanych w internecie to temat na książkę, bo to ciekawa sprawa nie tylko dla speców od mediów. Faktem jest, że w sieci można znaleźć wszystko i każdy może tu napisać to, co mu ślina na język przyniesie - taka jej uroda. W efekcie powstaje sporo chłamu, ale też sporo ciekawych informacji, których nie znajdę w innych mediach. Mnie też, tak jak Autora, nie kręci Pudelek, ale to nie znaczy, że odmawiam mu racji bytu, bo zamiast plotek wolę malarstwo.
Na argument ze śmietnikiem dobrze odpowiedział 11 lat temu m.in. Edwin Bendyk w wykładzie „Internet – śmietnik czy sezam kultury?”. Polecam, bo tekst nic nie stracił na aktualności.
I jeszcze jedna uwaga: porównywać Facebooka do serwisów informacyjnych to tak jakby porównywać „Transformersy” do „Osiem i pół”. Inna klasa, inna liga, inna forma wreszcie, a każde spełnia swoje funkcje.
Krzysiek Jarzab
5. Krzysiek Jarzab 14.09.2012 / 15:34
Gratuluję ciekawego tekstu i dość śmiałej tezy, ale podobnie jak przedmówcy jestem dość sceptycznie do niej nastawiony: prawda, że mechanizmy agregacji niusów są użyteczne dla użytkowników, ale istnienie takich "gadżetów" jeszcze nie przesądza o ich odejściu od prostych stron www
No i nie zgodzę się z twierdzeniem, że społeczności już nie kręci pudelek, ani onet.
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Zaloguj się
Jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo
wymagane
 
obrazek nieczytelny
 
 
wyślij
 
Arrow
newsletter
Arrow
Loader
Up Down
ostatnie komentarze
 
Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
 
© 2017 interaktywnie.com. All rights reserved. Created by Opcom