1.03.2017 / Social media
 

„Wracamy po krótkiej przerwie”, czyli Facebook chce zmonetyzować nawet transmisję live

  • Polub
  • Opublikuj
  • Udostępnij
 
materiały prasowe (fot. Facebook)
materiały prasowe (fot. Facebook)

Serwis Zuckerberga nie chce być ani YouTube'm, ani Netflixem. Chce być całym internetem, by zatrzymać użytkownika "u siebie" jak najdłużej i sprzedać jego zaangażowanie reklamodawcom. Finalnie właśnie za nie chcą płacić. A że video online angażuje najbardziej, to właśnie ono jest priorytetem Marka Zuckerberga. 

Monetyzacja transmisji na żywo (dotyczy tylko tych użytkowników, którzy mają co najmniej 2000 obserwujących oraz 300 unikatowych widzów podczas ostatniego streamu) to dla ekspertów, którzy śledzą jego poczynania żadne zaskoczenie. Przyznają jednak, że dla użytkowników może nim być, choć też bardziej w USA niż w u nas. Tam ta forma komunikacji zdominowana została przez celebrytów, dla których jest to mniej lub bardziej autentyczny sposób komunikacji z fanami. Blok reklamowy, który brutalnie przerwie strumień celebryckiej świadomości, niekoniecznie może się więc podobać. U nas jednak, przynajmniej teoretycznie, powinno być lepiej. Transmisje live wykorzystywane są główne przez marki. Mogą więc wydłużyć relacje i przy okazji zarobić parę groszy, pod warunkiem jednak, że zgodzą się udostępnić "swoją" platformę do promocji cudzych treści, z czym w praktyce może być problem. 

- Brand managerom trudno jest wyobrazić sobie, że relacja eventu ich marki przerywa reklama innej firmy - mówi Krystian Wojtkowski, Creative Digital Specialist w faceADDICTED. - Nawet gdyby się świetnie uzupełniały jak np. Merceds-Benz i Rolex. Brakuje zrozumienia potencjału, jaki tkwi w crosspromocji. Może reklamy podczas Facebook Live to zmienią?

Nie zmieni się jednak raczej układ sił pomiędzy Facebookiem a YouTube'm. Zakusy Zuckerberga są widoczne, a jego pozycja sprawia, że trudno je lekceważyć, ale do tego, by rzeczywiście zagroził rywalowi sporo jeszcze brakuje. Po pierwsze Facebook - w odróżnieniu od niego - wciąż stawia na raczej krótkie, choć już coraz mniej spontaniczne treści, co nie sprzyja eksperymentowaniu z formatami reklamowymi. Po drugie i znacznie ważniejsze - w serwisie wciąż kuleje ochrona praw autorskich, z którą dawno już poradził sobie YouTube.

Facebook, jeśli proponowane przez niego mechanizmy zadziałają, może jednak stać się dla twórców kolejnym źródłem zysków, tym bardziej, że dużo łatwiej tam o efekt wirusowy i szybkie zasięgi. Obie platformy mogą więc z powodzeniem działać obok siebie, choć widać już, że YouTube czuje na plecach oddech konkurenta. Trudno inaczej wytłumaczyć ostatnie zmiany w proponowanych przez niego formatach reklamowych... 

- Wiele zależy też od tego, czy serwis Zuckerberga wciąż będzie cieszył się rosnącą popularnością wśród użytkowników i czy nachalne reklamy nie zniechęcą ich do korzystania z portalu, a tym samym - oglądania i klikania w materiały promocyjne - dodaje Anna Sałagacka z IMAGINE. 

Facebook eksperymentuje, testuje i sprawdza, co ma szansę się przyjąć, więc pewnie i to ma na uwadze. Nie wdaje się bowiem, by już dzisiaj miał sprecyzowany plan i być może z proponowanych teraz formatów będzie musiał się wycofać pod wpływem protestów użytkowników. A te na pewno będą. Na początku. Scenariusz, w którym po fali początkowej niechęci, reklamy staną się dla nich naturalne i coraz mniej zauważalne powtarzał się zbyt często, by nie myśleć o nim i w tym przypadku. 

Źródło: Interaktywnie.com

KLIKNIJ I PRZECZYTAJ SZCZEGÓŁOWĄ OPINIĘ

EKSPERT
KOMENTARZ
61957_20160405-img_0359-edit.jpg

Aleksander Jedliński, Communications Planner, Carat Polska

Facebook musi postawić na ochronę praw autorskich i wysokiej jakości legalne lub ekskluzywne treści wideo.

Bogumił Skowron

Bogusław Skowron, Social Media Manager w agencji Point of View:

Facebook w obecnym kształcie nie sprzyja długiemu zatrzymaniu na jednym materiale niezależnie od tego, czy będzie to tekst, wideo czy obraz.

Szymon Ślipko (fot. Shake Hands)

Szymon Ślipko, CEO / Strategy Director w agencji Shake Hands:

Nie sądzę jednak, aby Facebook zachęcił profesjonalnych twórców do porzucenia YouTube. Będą raczej dywersyfikować źródło przychodów.

61955_krystian-wojtkowski.jpg

Krystian Wojtkowski - Creative Digital Specialist w faceADDICTED:

W przypadku "wpływowiczów", relacje często są spontaniczne (tu i teraz), a reklamy nie. Są zaplanowane, więc prowadzący musi mieć świadomość ram czasowych, aby ważny, audiowizualny przekaz nie został przysłonięty 15-sekundową reklamą.

 

Robert Sosnowski (fot. Biuro Podróży Reklamy)

Robert Sosnowski, dyrektor zarządzający, Biuro Podróży Reklamy:

Tego rodzaju inicjatywy jak ta Facebooka spowodują, że coraz więcej ludzi (zwłaszcza młodych) zabierze się za produkcję kontentu video w celach zarobkowych. 

 61956_salagacka.jpg

Anna Sałagacka, Account Manager, IMAGINE:

Facebook dogonił poprzedników i poszedł o krok dalej, gdyż wprowadza mid-rolle również w transmisjach na żywo, co z jednej strony przypomina praktyki stosowane w telewizji.

Przemysław Morawski

Przemysław Morawski, social media manager, hyperCrew:

Choć same mid-rolle mogą być uciążliwe dla odbiorców, to jednak jeśli przyzwyczailiśmy się do tego na YouTube, przyzwyczaimy się i na Facebooku

 

 

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
  • Polub
  • Opublikuj
  • Udostępnij
Tag arrow
Chmura tagów

Tagi: Facebook Live, facebook, social media, video online, youtube


wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Zaloguj się
Jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo
wymagane
 
obrazek nieczytelny
 
 
wyślij
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
NuOrder
Digital We
 
Arrow
newsletter
Arrow
Loader
Up Down
ostatnie komentarze
 
Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
 
© 2017 interaktywnie.com. All rights reserved.