Wszystko po to, by zdobyć najnowszy gadżet ze stajni Apple. Fani telefonu spod znaku jabłuszka, wystraszeni plotką o ograniczonej liczbie sztuk, stali w kolejce niczym za czasów PRL. Ich obawy mogły być jednak uzasadnione, bowiem w przedsprzedaży iPhone 4 rozszedł się w liczbie 600 tysięcy sztuk w ciągu zaledwie czterech godzin. Później Apple musiało zablokować sprzedaż. Tak więc - kto pierwszy, ten lepszy.
Przedsprzedaż pokazała, jak bardzo pożądanym produktem jest iPhone 4, dlatego też analitycy szacowali, że pierwszego dnia "stacjonarnej" sprzedaży fani wykupią nawet milion urządzeń. Jak podaje Reuters, pierwszy w kolejce do sklepu w centrum nowojorskiego Manhattanu był Evan Windczan, uczeń szkoły średniej, który w kolejce czekał 48 godzin. Tuż po godzinie 7 rano mógł odebrać wyczekanego smartfona.
W sobotę kończy się kolejny kwartał finansowy Apple. Analitycy szacują, że koncern sprzeda łącznie od ośmiu do dziewięciu milionów iPhonów (łącznie ze starszymi wersjami). IT Gartner szacuje, że sprzedaż iPhone będzie największym źródłem dochodów Apple.
Warto też wspomnieć, że koncern Apple w 80 dni sprzedał 3 mln iPadów. Moda na nadgryzione jabłka trwa. Pytanie tylko, ile w tym magii urządzenia, a ile mistrzowskiego PRu Steva Jobsa?
Dodaj komentarz
Podobne tematy