Interaktywnie.com - codzienne źródło inspiracji dla emarketera

    • Leszek Łuczyn
    • Postów: 7
    • Założonych wątków: 1
    • Dołączył: 2006-10-26
     
    Napisal: 2008-03-26
    • #1
    Banery spełniają na ogół jedną z trzech funkcji: zachęcają do wejścia na stronę, zachęcają do kupna, budują świadomość/wizerunek. Efektywność tylko dwóch pierwszych funkcji jest mierzalna (o ile w drugim przypadku kupno odbywa się przez Internet). Budowania świadomości/wizerunku czy pobudzania sprzedaży poza Internetem nie możemy zmierzyć w ten cudownie prosty sposób: zliczając kliknięcia. No, to tylko tak gwoli zagajenia... ;)

    Jakie są wasze doświadczenia z "niemierzalnymi" banerami? Czy "opłaca" się je robić? Czy też strategię marketingową bezwzględnie podporządkowuje się temu, co mierzalne? Ale... czy to zawsze ma sens?

    Na przykład banery mające za zadanie pobudzać sprzedaży poza Internetem, weźmy premiery kinowe - zwykle przekierowują na stronę poświęconą filmowi, ale akurat nie to mierzalne kliknięcie jest tu miarą sukcesu. Chodzi o to, by ludzie poszli do kina. Więc co jest ważniejsze w takim banerze? Zachęta do wejścia na stronę (mierzalne), czy zachęta do pójścia do kina (niemierzalne)? A większość osób poprzestanie na zerknięciu na sam baner...

    To samo dotyczy e-mailing'ów. Który komunikat w nich wyróżnić, jeśli mają pobudzać sprzedaż poza Internetem? "Wejdź na stronę"? Czy "Kup"?

    Czy warto czasem zupełnie olać przekierowania i skupić się wyłącznie na tym, co przekazuje sam baner czy e-mailing?
    • Tomasz Sroka
    • Postów: 4
    • Założonych wątków: 0
    • Dołączył: 2008-01-08
     
    Napisal: 2008-03-29
    • #2
    Moim zdaniem klienta interesuje tylko to co mierzalne. Chodzi o to by on przed swoim szefem pokazał kilka słupków czy tabel i powiedział że nasza reklama miała dużą klikalność. Jest to dość logiczne i słuszne rozumowanie z punktu widzenia klienta agencji. Nawet jeśli skupisz się na tym co przekazuje reklama i w niej postawisz naciśk właśnie na to to jak udowodnisz klientowi że takie rozwiązanie jest lepsze? - przecież tego nie zmierzysz ;p nie przedstawsz mu dowodów na potwierdzenie swojej tezy.

    No chyba że mamy kampanię wizerunkową - to wtedy co innego.
  1.  
    Napisal: 2008-05-06
    • #3

    Jakie są wasze doświadczenia z "niemierzalnymi" banerami? Czy "opłaca" się je robić? Czy też strategię marketingową bezwzględnie podporządkowuje się temu, co mierzalne? Ale... czy to zawsze ma sens?



    w formy, których nie da się zmierzyć nie opłaca się inwestować w przypadku usług / produktów, których dostępność na rynku będzie bardzo krótka / jednorazowa. Mówię tu na przykład o reklamie jednorazowej konferencji - uważam, że stratą pieniędzy byłoby wyświetlanie banera tylko po to aby był. Liczy się konkretna ilość wejść na stronę z opisem konferencji, a jeszcze bardziej ilość wypełnionych formularzy rejestracyjnych.

    Nieco inaczej wygląda sytuacja reklamy produktów, usług, firm czy osób, kiedy głównym celem jest budowa świadomości i rozpoznawalności marki. Dla marki wchodzącej na rynek nie powinien w raporcie po kampanii słupek z ilością wejść na stronę nie powinien być najważniejszy. Już prędzej ilość wyświetleń banera.

    Ogólnie rzecz biorąc bardzo wiele zależy też od postrzegania samego klienta. Jeśli choć trochę zależy mu na efekcie wizerunkowym same liczby przedstawione w raporcie końcowym nie będą odgrywały głównej roli.
 

Webskie strony

Wszystkie

Wywiady

Wszystkie