Nazwa iWallet wydaje się być nader znajoma dla miłośników produktów nagryzionego jabłka, czyż nie? Otóż nie! Tym razem Steve Jobs nie maczał w tym swoich placów. Poznajcie ultranowoczesny portfel, który otwiera się tylko pod palcem swojego właściciela!
Nazwa tego gadżetu jest strasznie niefortunna. Oprócz tego, że kojarzy się z produktami Apple’a (a może tak miało być?) to jeszcze konkuruje z innymi portfelami o tej samej nazwie. Nie mniej jednak, jego budowa i cechy charakterystyczne mają szansę na odniesienie sukcesu.
Gdzie tkwi tajemnica handlowego tego gadżetu? Otóż iWallet to wykonana z włókna szklanego (wykorzystywany w stomatologii lub do zbrojenia betonu) kasetka, w której możemy przechowywać nasze pieniądze, karty kredytowe lub innego rodzaju wartościowe informacje. Za dodatkową opłatą można zakupić wersję z domieszką kevlaru – tak to ten materiał używany do produkcji kamizelek kuloodpornych.
Otworzyć nasz portfel możemy tylko my, a dokładniej rzecz ujmując, dokonać tego może tylko nasz palec. Odczytywanie linii papilarnych naszego paluszka to podstawowe zabezpieczenie przed kradzieżą. Co ciekawe, iWallet za pośrednictwem Bluetooth może być „sparowany” z naszym telefonem komórkowym. Jeśli oddalą się od siebie zbyt daleko to usłyszymy dźwięk alarmu. Zresztą, zobaczcie poniższą prezentacje – ostrzegam, nagranie w iście amerykańskim stylu!

Teraz wiecie już wszystko na ten temat. Czy uważacie, że jest to wystarczające zabezpieczenie? Czy 300 dolarów (wersja z kevlarem kosztuje 500 dolarów) to cena odpowiednia za taką ochronę naszych danych i pieniędzy? Jeśli uważacie, że tak właśnie jest, to powinniście udać się pod ten adres w celu złożenia zamówienia.
Źródło: gadzetomania.pl
Dodaj komentarz
Podobne tematy