Internetowa premiera marki związana jest z konkursem, którego zwycięzca odbędzie lot z mistrzem akrobacji lotniczych, Robertem Kowalikiem, dziewięciokrotnym mistrzem Polski i brązowym medalistą Mistrzostw Europy w akrobacji samolotowej.

Jak informują twórcy serwisu, inspiracją dla marki stworzonej przez agencję PZL był świat pilotów myśliwców z II wojny światowej - twardych facetów, którzy zrealizowali najwznioślejsze z chłopięcych marzeń, oderwali się od ziemi i wzbili się w powietrze - po to, aby ostatecznie nad nim zapanować.
Nazwa marki to potoczne określenie samolotu Mitsubishi A6M – supermyśliwca marynarki japońskiej. Maszynę cechowała nadzwyczajna zwrotność i zasięg działania. Wśród wojsk alianckich panowała legenda mówiąca, że ZEKE jest niepokonany.

Historia zbudowana wokół tych założeń, jest podstawą scenariusza interaktywnej przygody, która wprowadza internautów w złożony świat marki. Na stronie zeke.com.pl przedstawiono ją w formie animowanego komiksu, z ilustracjami rysownika – Grzegorza Domaradzkiego. Widzowie mogą aktywnie uczestniczyć w rozwoju przedstawianej im historii. Kolejne epizody stają się dostępne dopiero po pozytywnym ukończeniu gry zamykającej dany rozdział.

- Poza technologiczną i graficzną finezją, na której oczywiście bardzo nam zależało, tworząc tą stronę, chcieliśmy w szczególności skupić się na jak najwyższej grywalności i atrakcyjności całej historii. Mamy nadzieję, że to się nam udało, a serwis ten nie będzie traktowany jak kolejna ładna strona marki kosmetycznej, a bardziej jako ciekawy i angażujący wymagającego użytkownika, interactive experience – mówi Jakub Kaliciński, creative director w agencji Kalicińscy.com
duża wada tego serwisu: jeśli nie chcę grać to właściwie nie ma dla mnie informacji - a opcja 'bez rejestracji' to chyba nie jest dla facetów, bo przypomina mi raczej jakiś melodramat dla kobiet
i jeszcze detal: nadzwyczajna zwrotność ZERO brała się z faktu braku opancerzenia wielu istotnych elementów samolotu, m.in. kabiny pilota ;)
To skrót myślowy, ale zainteresowani wiedzą, o co chodzi :) Rzeczywiście, nawet pozornie niegroźna seria z tyłu, była zabójcza dla pilotów Mitsubishi (m.in. o ten brak opancerzenia chodzi - za siedzeniem zamiast "opancerzenia" mieli niemal "karton" :)).
Check your 6! ;)
Dodaj komentarz
Podobne tematy