
Pebble w kilka chwil przekonało 50 tysięcy osób, by wsparły ich kwotą 10 milionów dolarów. Ale to Apple przyzwyczaiło nas do rewolucji.
Nowa wersja inteligentnego zegarka firmy Pebble znowu podbiła Kickstarter i zwróciła uwagę na potencjał segmentu wearables, w którym tacy giganci jak Google, Samsung czy Sony radzą sobie na razie z umiarkowanym powodzeniem. Pebble, które w kilka chwil przekonało 50 tysięcy osób, by wsparły ich kwotą 10 milionów dolarów, wypada na ich tle zdecydowanie lepiej, ale czy wystarczająco dobrze, by poradzić sobie na masowym rynku? A może taką szansę ma tylko Apple, które odpowiada za niejedną rewolucję. Czy jednak Apple Watch okaże się hitem na miarę iPhone'a?
Na razie na jego temat wiadomo niewiele, a to - jak Jobs udowodnił wiele razy przedtem - bardzo dobry sposób na to, by podsycać zainteresowanie każdym produktem. Kiedy więc Apple ogłosiło, że 9 marca organizuje konferencję, na której zdradzi informacje o kolejnym urządzeniu, branża zamarła w oczekiwaniu na wieści o Apple Watchu.
A od jakiegoś już czasu jest ono spore. Nie tylko wśród fanów, ale i - co ważniejsze - wśród inwestorów. Najnowsze wyniki Apple nie pozostawiają bowiem złudzeń. Lokomotywą napędzająca obrót jest tylko i wyłącznie iPhone. Sprzedaż iPada spada, Maków jest co najwyżej średnia, a iPod już w ogóle się nie liczy. Apple, musi znaleźć sposób na zdywersyfikowanie przychodów, co może być trudne dla firmy, której innowacyjność coraz częściej poddawana jest w wątpliwość.
- Na rewolucję w stylu iPhone'a Apple nie ma obecnie większych szans - Mikołaj Machowczyk, dyrektor strategii technologcznej w K2 nie ma złudzeń. - Konkurencja nie jest tak zapóźniona i nieprzygotowana, jak była w 2007 roku. Dzisiaj to Apple musi ją gonić.
- Niestety Apple nie zaskakuje już tak jak za czasów Steve'a Jobsa - dodaje Michał Kaczmarski, creative technologist z POSIBLE. - Apple Watch nie będzie urządzeniem przełomowym w stosunku do tego, co mamy obecnie na rynku. No, może poza cyfrową koronką. Cała machina napędowa Apple to siła marki oraz strategia marketingowa. Może się jednak okazać, że to zasięg zadecyduje o ostatecznym sukcesie jednego z potentatów. Na pewno nie będzie to technologia jako taka.
Strategia Apple, które nowy produkt reklamuje miedzy innymi w magazynie Voque pozwala przypuszczać, że w Cupertino myślą podobnie. I zamiast do fanów nowych technologii, Apple Watch będzie skierowany przede wszystkim do osób zainteresowanych modą. To dla Apple dziewiczy teren, ale też to właśnie ta firma - jako jedyny przedstawiciel świata techniki - ma szanse, by osiągnąć na nim sukces.
- Apple Watch nie będzie wyjątkowo innowacyjny, nie zaoferuje dużo więcej niż zegarki konkurencji, ale po otwarciu pudełka będzie pachniał tak, jak każda nowa rzecz od Apple - mówi Marcin Krawczyński, Innovation Director w VML Poland.
A Jakub Kwaczyński, strateg z Golden Submarine, dodaje: - Który z konkurentów miałby wystarczający prestiż do wiarygodnego promowania pozłacanych smartwatchy w "Vogue"? Apple wygra wyścig, budując potrzebę na poziomie nie funkcjonalnym, ale emocjonalnym, zyskując dodatkowy czas na technologiczny upgrade.
Bo jak na razie z technologią, a konkretnie z baterią, jest słabo. Nie tylko u Apple, które może zaskoczy rozwiązaniem tego problemu, ale u innych producentów, którym od kilku lat nie wychodzi. To przede wszystkim problem z zasilaniem jest przeszkodą stojącą na drodze do masowej popularności inteligentnych zegarków. Krótka żywotność baterii w połączeniu z niewielkim ekranem sprawia, że są one zbyt mało funkcjonalne, by trafić do masowego odbiorcy; a fakt, że często są też niezbyt ładne sprawia, że nie trafiają również do znawców mody.
Ani jedno, ani drugie nie przeszkadza jednak amatorom nowych technologii. To właśnie ta grupa jest odpowiedzialna za gigantyczny sukces firmy Pebble, która nie bez kozery po raz kolejny działa na Kickstarterze. Kiedy pojawiła się tam po raz pierwszy, w 2012 roku, zebrała ponad 8 milionów dolarów i stała się wizytówką serwisu, który mienił się trampoliną dla projektów śmiałych i niezależnych. Jej drugie podejście wywołało już drobne wątpliwości. Bo jako firma z ogromnym już przecież sukcesem na koncie, spokojnie mogła wybrać bardziej standardowe kanały dotarcia do klientów. Na przykład sklepy.
Pebble poszło jednak sprawdzonym torem i jak okazało się w ciągu zaledwie kilku godzin - był to bardzo przemyślany wybór. Bo zegarek Pebble Time to po prostu gadżet kierowany do geeków. A gdzie jak gdzie, ale na Kickstarterze ich nie brakuje.
- Sukces Pebble wynika z co najmniej kilku czynników. Przede wszystkim, jest to pierwszy prawdziwy smartwatch, istnieje na rynku już od trzech lat i zyskał sobie szerokie grono zwolenników. - tłumaczy Łukasz Czechowicz, developer z Lemon Sky J. Walter Thompson Poland. - Za Pebble nie stoi wielka korporacja, a firma żywo reaguje na uwagi i sugestie użytkowników. To właśnie społeczność jest największą siłą zegarka.
Pebble bardzo precyzyjnie dostosowała kanał sprzedaży do grupy docelowej, wrażliwej na historie o niewinnych firmach garażowych, które rozstawiają po kątach wielkie, złe korporacje. Ta jej niezależność, czyli dawniej po prostu ograniczone środki, działa na jej korzyść, nawet teraz - kiedy środków nie brakuje.
- Kickstarter jest niesamowitą mieszanką „userów”, którzy bardzo chętnie sprawdzają, testują i przede wszystkim doceniają pomysły. Nie sądzę, aby Pebble w ogóle stał się tak popularny, gdyby nie model crowdfundingowy - studzi entuzjazm Jakub Kołakowski, interactive project manager z DDB&tribal.
Ale to nie tylko sprawny marketing zdecydował o sukcesie obu wersji urządzenia Pebble.
Co jeszcze? O tym przeczytasz na 2. stronie.
Tam znajdziesz także opinie specjalistów, którzy zdradzają, co popularność wearables oznaczać będzie dla marketerów.
- Czemu akurat ten zegarek? Bo lista jego zalet bije na głowę dużą część obecnej na rynku konkurencji: 159 dolarów - cena dla tych, którzy wesprą projekt, tydzień pracy na baterii i kompatybilność z systemami iOS i Android - wymienia Artur Szatkowski z Dentsu Aegis Network Polska.
- Bateria trzyma dziesięć razy dłużej niż u konkurencji! - podkreśla Piotr Adamczyk mobile& emerging platforms manager z MEC i dodaje: - Pebble jest zwyczajnie bliżej użytkownika niż inne produkty, które okazują się być sztuką dla sztuki.
I w porównaniu do niego wypadają blado. Zarówno pod względem użyteczności, jak i designu. Ani Samsung, ani Google, ani żaden z innych producentów nie zaproponował jak dotąd niczego, co wyróżniłoby się na rynku i sprawiło - zgodnie z zamierzeniem - że wearables stałyby się czymś więcej niż tylko egzotyczną ciekawostką. I póki co nie zapowiada się na wielkie zmiany. Chyba że Apple po raz kolejny przekona nas, że jutro będziemy potrzebowali czegoś, o czym dzisiaj nawet byśmy nie pomyśleli.
Nawet jednak jeśli eksperci są więcej niż sceptyczni i wątpią - zarówno w potencjał niszowego Pebble, jak i w innowacyjność śpiącego na pieniądzach Apple, to żaden z nich nie przekreśla potencjału wearables. Więcej, większość z nich przekonana jest, że technologia już niedługo dorośnie do tej ambitnej idei. Analitycy wydają się mieć podobne zdanie.
- W 2014 roku sprzedaż tego typu urządzeń osiągnęła prawie dziesięć milionów sztuk - podsumowuje Michał Kaczmarski. - Zajęło to dwa lata od momentu, kiedy pierwsze urządzenia pojawiły się na rynku. Od wprowadzenia pierwszego iPhone'a, Apple potrzebowało trzech lat, żeby zwiększyć sprzedaż do ponad dziesięciu milionów sztuk. Prognozy mówią o ponad 20 milionach sztuk planowanej sprzedaży urządzeń ubieralnych w 2015 roku i prawie czterdziestu do roku 2016.
A jeśli to - nawet częściowo okaże się prawdą, marketerzy staną przed nie lada wyzwaniem. Trudno przypuszczać, by przepuścili tą dodatkową okazję do kontaktu z potencjalnym klientem, ale trudno też sobie wyobrazić, jak mogliby ją wykorzystać bez naruszania jego "prywatnej strefy".
O to, jakie możliwości stwarza dla niech technologia ubieralna, zapytaliśmy ekspertów.
Źródło: Ankieta Interaktywnie.com |
|
KLIKNIJ I PRZECZYTAJ SZCZEGÓŁOWĄ OPINIĘ |
|
EKSPERT |
KOMENTARZ |
![]() |
Piotr Adamczyk, MEC: |
![]() |
Marcin Krawczyński, VML Poland: |
![]() |
Michał Kaczmarski, creative technologist, POSSIBLE: |
![]() |
Robert Sosonowski, Biuro Podróży Reklamy: |
![]() |
Jakub Kwaczyński, Golden Submarine: |
![]() |
Dariusz Sawicki, Lemon Sky J. Walter Thompson Poland: |
![]() |
Artur Szatkowski, Dentsu Aegis Network Polska: Permanentna "bliskość" smartwatcha, czyni go nośnikiem bardzo osobistym. Ograniczony rozmiar wyświetlacza sprawi zaś, że konsumenci będą bardzo selektywni w kwestii wyboru trafiających nań treści. |
![]() |
Jakub Kołakowski, DDB&tribal: |
Piotr Adamczyk, MEC, Mobile & Emerging Platforms Manager
Smartwatch to przede wszystkim przedłużenie smartfonów. Dzięki niemu, żeby korzystać z telefonu, nie będziemy musieli wyciągać go z kieszeni.
Oczywiście wyzwaniem będzie mniejszy ekran. To zmusza nas do spojrzenia na urządzenia z zupełnie innej perspektywy. Na pewno nie przez pryzmat reklamy display.
Tam nie ma miejsca na banery, wideo itd. Na pewno nie możemy myśleć o smartwatchach w oderwaniu od całego ekosystemu komunikacji. Warto pamiętać, że będą, w połączeniu z aplikacjami, zbierać dane o użytkownikach - na temat przebytych kroków, dystansu, spalonych kalorii itd. Marketerzy chcąc wykorzystać to zjawisko będą mogli np. pomóc użytkownikom analizować te dane i wyciągać z nich wnioski. Na pewno nie będzie łatwo.
Marcin Krawczyński, Innovation Director w VML Poland:
Pojawią się całkowicie nowe rozwiązania, takie jak Neptune Duo www.getneptune.com czy Montblanc e-Strap. Do gry wkroczy Swatch (nawet nazwa firmy stała się nagle bardzo aktualna), który podobno nie będzie wymagał ładowania, a biorąc pod uwagę wizerunek marki i rzeszę wiernych klientów, może stać się wielkim przebojem.
No i oczywiście nadciąga Apple Watch. Drogi i delikatny, będzie wymagał ładowania co 12 godzin i zepsuje się po 13 miesiącach, ale każdy, kto go weźmie do ręki, uzna, że właśnie wyznaczony został nowy standard, i jak to bywa w przypadku produktów Apple, poprzeczka powędruje wysoko w górę.
Apple Watch nie będzie wyjątkowo innowacyjny, nie zaoferuje dużo więcej niż zegarki konkurencji, ale po otwarciu pudełka będzie pachniał tak, jak każda nowa rzecz od Apple. Milionom ludzi to wystarczy. Natychmiast pojawią się tysiące firm, które będą prześcigały się w wyszukiwaniu nowych zastosowań dla najbardziej rozchwytywanego cyferblatu świata. Wibracje na nadgarstku będą przypominać o wypiciu wody, zażyciu witamin i zmianie bielizny, a iBeacony będą nas mogły zaczepiać jeszcze natarczywiej. To wszystko już za 2 tygodnie. Do tego czasu mój zegarek będzie wymagał ładowania tylko dwa razy. Już tęsknię.
Michał Kaczmarski, creative technologist, POSSIBLE
Młody rynek urządzeń ubieralnych stwarza bardzo ciekawe możliwości dla marketerów, jednakże ukierunkowane dość wąsko oraz obarczone ryzykiem konwenansów.
Rynek urządzeń ubieralnych czeka podobna ewolucja, jaką przeszedł rynek aplikacji mobilnych.
Na początku łatwo było się przebić i często sukces osiągały aplikacje niekoniecznie posiadające realną wartość użytkową dla użytkownika. Ze smartwatchami jest podobnie, szczególnie przed premierą Apple Watcha zaistnieć będzie prosto i stosunkowo prosto będzie przeprowadzić ciekawe kampanie.
Wraz z upływem czasu oczekiwania użytkowników będą się klarowały i stawały się coraz bardziej świadome.
Dość wąskie ukierunkowanie, o którym wspomniałem na początku to oczywiście fitness i healthcare oraz second screen dla aplikacji mobilnych. Ryzyko konwenansów natomiast będzie uwypuklone znacznie bardziej niż w kontekście user experience aplikacji mobilnych, nie mam tutaj na myśli user experience ewoluującego z rozwiązań desktopowych czy webowych.
Mobile łączy świat fizyczny z cyfrowym, co jest jeszcze bardziej uwypuklone w przypadku urządzeń ubieralnych. User experience wychodzi w tym wypadku zdecydowanie poza ekran urządzenia. Liczy się przełamywanie barier w punkcie styku człowieka z technologią, strategiczne budowanie zaufania oraz przede wszystkim transparentność, brak ofensywnej, wymuszonej interakcji z użytkownikiem. Jest to ogromne wyzwanie dla marketerów, którzy jako główne korzyści dostają możliwość pozyskiwania ultrapersonalizowanych danych na temat użytkownika, daleko wykraczających poza geolokalizację oraz zupełnie nowe możliwości kreowania zaangażowania. Wisienką na torcie jest możliwość wykorzystania wizerunku innowacji, będzie to szczególnie łatwe w momencie premiery Apple Watcha.
Robert Sosnowski, dyrektor zarządzający Biuro Podróży Reklamy
iPhone powstał w czasach nieporadnych smartfonów - z milionami przycisków, słabymi systemami operacyjnymi i gubiącymi się rysikami. Apple zaproponował coś, co miało duży dotykowy ekran i jeden jedyny okrągły przycisk pośrodku, a do tego ładnie wyglądało. Nagle z ułomności przeszliśmy do funkcjonalności.
Dziś smartwatche są mniej więcej w tym samym miejscu, gdzie były smartfony przed zaprezentowaniem iPhone'a
Kiedy jednak smartwatch dokończy swoją ewolucję tak, by wszyscy wiedzieli, czym to urządzenie tak naprawdę jest... Sky is the limit.
Jakub Kwaczyński, strateg, Golden Submarine
Ze względu na specyfikę urządzeń, które wyposażone będą w coraz to większą liczbę sensorów zaczynając od pulsometrów, kończąc w dalszej perspektywie na alkomacie, marketerzy mają wyjątkową szansę odpowiedzieć na jeden z głównych trendów społecznych, czyli life-tracking.
Szczególnie powinny zyskać działania marek z kategorii lifestyle, health czy sport, gdzie systematyczna kontrola i mierzenie postępów jest kluczowe do osobistego rozwoju. Już teraz aż 69% dorosłych Amerykanów deklaruje regularny monitoring przynajmniej jednego ze wskaźników zdrowotnych, jak waga, czy liczba ćwiczeń.
Ciekawą odpowiedzią na ten trend jest akcja amerykańskiej sieci drogerii aptek Walgreens, która wprowadziła program Balance Rewards. Dzięki sparowaniu smartwatcha lub opaski typu smartband z dedykowaną aplikacją, użytkownik zdobywa punkty za przebiegnięte mile, pomiar ciśnienia, poziomu glukozy we krwi, lub wpisanie do systemu aktualnej wagi. Punktowane jest nawet rzucanie palenia, wystarczy zadeklarować przyjęcie kolejnej tabletki antynikotynowej terapii. Całość, w połączeniu z nagrodami, ekskluzywnymi ofertami do apteki i wirtualnym doradcą tworzy przyjazny i przede wszystkim BLISKI KONSUMENTOWI ekosystem budujący w nowatorski sposób lojalność.
Poza self-trackingiem bardzo obiecujący dla marketerów będzie integracja smartwatchy z procesem zakupowym w supermarkecie. Działania już teraz potwierdzają rosnące oczekiwania: na kilka miesięcy przed debiutem Apple Watch, amerykańska sieć supermarketów Marsh zainstalowała w placówkach system beaconów, który razem z aplikacją na zegarki będzie w wygodny sposób przekazywać targetowane informacje o promocjach, zależnie od wybranego kierunku zakupów lub prowadzić klienta do produktów z listy zakupów.
Dariusz Sawicki, Business Development Director, Lemon Sky J. Walter Thompson Poland:
Dzisiaj smartwatch kojarzony jest jeszcze ze zbędnym gadżetem i jak do tej pory nikomu nie udało się zmienić tego postrzegania. Trudno konkurować temu urządzeniu zarówno z telefonem, jak i zegarkiem.
Niewielkie zainteresowanie smartwatchami na rynku nie bierze się przecież z uprzedzeń, ale z najbardziej zwyczajnej niedoskonałości tej grupy produktów: niewielka żywotność baterii przesądza wszystko.
W mojej opinii również sukces Pebble ma niewielką szanse to zmienić, nawet jeśli obietnica, jaką składa na Kickstarterze zostanie dotrzymana. Nadal jest to produkt niszowy.
Dochodzimy do momentu, w którym Apple za kilka dni prawdopodobnie przedstawi Apple Watcha. Jeśli poradzi sobie z zasilaniem i uwiedzie swoich fanów dopracowanym produktem oraz jego użytecznością - możliwe, że konsumenci się zakochają. Jeśli przekona nas, że naprawdę go potrzebujemy, sytuacja tej kategorii szybko się zmieni. Z pewnością skorzystają na tym również konkurenci rosnąc razem z kategorią oraz marki.
Zakładając, że tak się stanie, możemy zastanowić się, jaki potencjał drzemie w smart watchach z punktu widzenia marketerów i ich marek. Któż by nie chciał, aby jego marka była jeszcze bliżej i częściej w kontakcie z odbiorcą niż dotychczas. Oczywiście, pole aplikacji i narzędzi na smartwatche jest już częściowo zagospodarowane i znajdziemy na rynku kilka ciekawych przykładów - np. aplikacja Hyundai'a umożliwiająca uruchomienie samochodu, czy otwieranie i zamykanie drzwi. Jednak wraz z sukcesem Apple Watcha marketerzy mogą zrobić wiele dobrego dla swoich marek. Prawo bycia pierwszym i narzędzia brandowe oparte na solidnych insightach mogą niewielkim kosztem zapewnić spory buzz na korzyść marek.
Wyobraźmy sobie tak prostą sprawę jak dawkowanie leków - aplikacja może przypomnieć nam o tej czynności, wskazać jakie leki, dawki i w jaki sposób mamy przyjąć. Idealne rozwiązanie dla prywatnych klinik medycznych, a przede wszystkim ułatwienie nam życia.
Sądzę, że aplikacje tworzone przez marki powinny być przede wszystkim użyteczne i pomocne. Zegarek jest na tyle osobistym urządzeniem, że oddanie dostępu do niego i jego funkcjonalności markom powinno mieć solidne uzasadnienie. Korzyści płynące dla marketerów z pojawienia się na smartwatchach będą pochodną tego, jak dobrze te marki wpiszą się w potrzeby użytkowników.
Artur Szatkowski, Dentsu Aegis Network Polska
Z jednej strony - smartwatche to całkiem nowe możliwości, to przecież potencjalny czwarty ekran dla konsumenta - i to taki, z którym ten nie rozstaje się ani na moment.
Z drugiej strony - właśnie ta permanentna "bliskość" smartwatcha, czyni go nośnikiem bardzo osobistym. Ograniczony rozmiar wyświetlacza sprawi zaś, że konsumenci będą bardzo selektywni w kwestii wyboru trafiających nań treści. Zakładam, że liczba powiadomień typu push będzie przez użytkowników mocno ograniczana.
By trafiający na zegarek przekaz reklamowy działał, musi być dla konsumenta w danym momencie istotny. Innymi słowy, powinien być dostarczony we właściwym miejscu i czasie, a warunkiem koniecznym jest uprzednie wyrażenie zgody na otrzymywanie tego typu wiadomości. By wszystko to działało efektywnie, konieczne jest precyzyjne targetowanie w oparciu o mechanizmy big data.
Oczywiście, reklama tego typu nie jest jedyną możliwością wykorzystania smartwatchy. Warto rozważyć także opcję współpracy tych urządzeń z beaconami, czy też wykorzystać zaimplementowane w nich funkcje biometryczne. Twój puls przyspieszył na widok naszego nowego produktu? Kup go teraz ze specjalną zniżką! Taki scenariusz jest jak najbardziej możliwy do zrealizowania, to co nas ogranicza, to nadal niewielka popularność inteligentnych zegarków. Ale biorąc pod uwagę fakt, że oczy całego świata skierowane są na segment wearables (nie tylko smartwatche!), jest szansa, że sytuacja wkrótce się odmieni.
Jakub Kołakowski - Interactive Project Manager w DDB&tribal oraz Warsaw Manager w Google Developers Group Poland.
Główna różnica między telefonami i wearables to czas interakcji z nimi. Jest on znacznie krótszy, dzięki czemu użytkownik nie będzie się niecierpliwił i dużo szybciej dowie się o jakiejś akcji. Wyciągniecie i odblokowanie telefonu oraz zapoznanie się z informacją trwa mniej więcej 5 sekund, zaś w przypadku zegarka jest to 1 sekunda. To sprawia, że mniej informacji ucieknie czy zostanie grupowo odczytanych przez użytkownika.
Smartfony i powiadomienia typu push pozwalają firmom na bezpośrednie dotarcie do użytkownika i umożliwiają modyfikację przekazu. To już nie jest masowy billboard, który musi być przygotowany pod wszystkich możliwych odbiorców: teraz to autor decyduje, do kogo trafi dana wiadomość, jakie odbiorca będzie miał opcje reakcji i co to może nam dać.
Teraz dodajmy do tego błyskawiczne dotarcie do użytkownika w każdym momencie i mamy przepis, który pozwala nam szybko realizować pewne elementy reklamowe. Oczywiście nie możemy przesadzić z częstotliwością czy poziomem skomplikowania, ale przy odpowiednich proporcjach możemy odnieść spory sukces. Najlepsze jest jednak to, że użytkownicy i deweloperzy sami otwierają nowe kanały komunikacji dla marketerów dzięki nowym sprzętom, w tym właśnie zegarkom, których przyszłość jest jeszcze nie do końca określona.
Pobierz ebook "Ranking Agencji Marketingowych 2025 roku i ebook z poradami o promocji w sieci"
Zaloguj się, a jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo zalogować przez Facebooka.
Pomagamy markom odnosić sukces w Internecie. Specjalizujemy się w pozycjonowaniu stron, performance marketingu, social …
Zobacz profil w katalogu firm
»
W 1999 roku stworzyliśmy jedną z pierwszych firm hostingowych w Polsce. Od tego czasu …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Projektujemy i wdrażamy strony internetowe - m.in. sklepy, landing page, firmowe. Świadczymy usługi związane …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Skorzystaj z kodu rabatowego redakcji Interaktywnie.com i zarejestruj taniej w Nazwa.pl swoją domenę. Aby …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Interaktywnie.com jako partner Cyber_Folks, jednego z wiodących dostawców rozwiań hostingowych w Polsce może zaoferować …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Pozycjonujemy się jako alternatywa dla agencji sieciowych, oferując konkurencyjną jakość, niższe koszty i większą …
Zobacz profil w katalogu firm
»