5.04.2018 / Social media
 

Do Cambridge Analytica trafiło dużo więcej danych niż początkowo zakładano

  • Facebook Polub
  • LinkedIn Opublikuj
  • Twitter Udostępnij
 
żródło: pixabay.com
żródło: pixabay.com

Jeszcze przed chwilą mówiło się o danych 50 milionów użytkowników Facebooka, które nielegalnie pozyskała Cambridge Analytica i już wtedy nie brzmiało to dobrze. Dzisiaj jednak jest jeszcze gorzej. Facebook właśnie przyznał, że do brytyjskiej firmy trafiły dane około 87 milionów użytkowników. Większość pochodzi z USA.

Facebook w tym samym wpisie, w którym informuje o wyższej liczbie przechwyconych danych, zapowiada także zmiany w ustawieniach prywatności. Wyłączona zostanie między innymi funkcja, która pozwalała użytkownikom wyszukiwać profil za pomocą numeru telefonu lub adresu e-mail, a liczba danych, jakie aplikacje firm trzecich wymagają od użytkowników Facebooka, zostanie ograniczona.

Afera związana z - nie z wyciekiem, jak podkreśla firma, ale z nielegalnym wykorzystaniem danych - stała się zarzewiem największego kryzysu Facebooka. I nie jest to tylko kwestia wizerunku, ale całego modelu biznesowego, w którym towarem są ludzie. Mark Zuckerberg, mimo że zapowiada zmiany i przyznaje, że dane chronić można było skuteczniej, jednocześnie broni idei, która zakłada, że darmowe usługi zarabiają na wąskotargetowanych reklamach.

Prezes Facebooka uważa, że tylko w ten sposób, nie dzieląc społeczeństwa na biednych i bogatych, Facebook może "łączyć ludzi", a taki cel mu przyświeca. I do tej pory, gdy przychody Facebooka rosły, nikt nie polemizował z tym argumentem, mimo że już kilka lat temu badacze dowodzili, że z tym łączeniem jest bardzo średnio. Media społecznościowe bardziej niż dyskusji, sprzyjają bowiem zasklepianiu się w tzw. bańkach informacyjnych, czyli społecznościach o podobnych poglądach. Potem doszły też fake newsy, boty, treści propagandowe i zwyczajne clickbaity, ale póki przychody rosły...

Dopiero Russiagate i teraz Cambridge Analytica sprawiły, że Facebookiem zaczęli interesować się politycy, nagle bardzo chętni do nałożenia na giganta odgórnych regulacji. Facebook tymczasem nie tyle odmawia współpracy, co chce regulować się sam. Prezes Facebooka będzie składał w tej sprawie zeznania przed amerykańskim Kongresem już 11 kwietnia. Przed brytyjskimi politykami tłumaczyć się nie chciał. Można tylko przypuszczać dlaczego. Europa, która nie zdołała "wyhodować" takich technologicznych potęg, jak Facebook czy Google, od dawna jest w stosunku do tych amerykańskich dużo bardziej restrykcyjna.  

  • Facebook Polub
  • LinkedIn Opublikuj
  • Twitter Udostępnij
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Zaloguj się
Jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo
wymagane
 
obrazek nieczytelny
 
 
wyślij
 
Arrow
newsletter
Arrow
Loader
Up Down
ostatnie komentarze
 
Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
 
© 2018 interaktywnie.com. All rights reserved.