Zmierzch mikroblogów? Zwykły "Kowalski" raczej nie ćwierka
 
fot. Flickr.com/respres/CC
fot. Flickr.com/respres/CC
Patrząc pod kątem branży interaktywnej, mikroblogi - owszem - odniosły sukces. Jednak przeciętny internauta nadal nie wie, jak ich używać. I nie zanosi się na szybką zmianę.
REKLAMA

Rok temu Grzegorz Marczak pisał, że na polskim rynku mikroblogów jest już ciasno i zaczyna brakować miejsca dla nowych graczy. Tymczasem jednak czas zweryfikował wszystkie nowe projekty. Według Megapanelu w Polsce tak naprawdę liczą się tylko trzy mikroblogi: Pinger (określany zwykle mianem minibloga), Twitter i Blip. Śledzika, jako narzędzie zintegrowane z Naszą Klasą, badanie nie zlicza, chociaż biorąc pod uwagę statystyki podawane przez NK, bije konkurentów na głowę.

Wyłączając Pingera, Twitter już dawno "połknął" Blipa. Międzynarodowy gracz zanotował w czerwcu prawie 800 tysięcy Real Users, czyli ponad dwukrotnie więcej, niż Blip. Pinger z kolei zajmuje wciąż pozycję lidera, z wynikiem ponad 871 RU.

Poza Blipem i Twitterem w mikroblogach dzieje się niewiele. Z kolei pomiędzy Blipem a innymi polskimi mikroblogami jest przepaść - mówi Marcin Kalkhoff, dyrektor komunikacji marketingowej w o2.pl. - Są miniblogi, Flaker czy Pinger, i one sobie całkiem nieźle radzą. Pinger zarabia na siebie, dbamy o ten serwis.

Spółka o2.pl, poza Pingerem, wprowadziła na rynek drugi, podobny produkt - mikroblog Fejm.pl. Jednak nikt nie kryje, że serwis ten był spóźniony, przez co nie zdobył popularności.

Spóźniliśmy się, to fakt, i ponosimy tego konsekwencje - dodaje Kalkhoff.

Jednocześnie nie komentuje, czy o2 zamierza dalej inwestować w serwis. Podobnie gdzieś w wirtualnej przestrzeni zawisł Spinacz.pl, mikroblog od Fotka.pl.

Mikroblogi w Polsce pozostaną niszą, albo wręcz będą jeszcze mniej popularne niż dziś, głównie zresztą dlatego, że masę krytyczną osiągnął Facebook, a jednocześnie wall Facebookowy bardzo się "utwitterowił" - uważa Marcin Grządka, współwłaściciel agencji ŁubuDubu PR. - Czyli na Facebooku mamy to samo co na Twitterze plus dużo więcej, a także dużo większe audytorium. Dla większości zastosowań jest to więc na dziś narzędzie  pierwszego wyboru i przez to nowe szeregi wyznawców nie zasilają już masowo Twittera, Blipa i innych mikroblogowych stron.

Sieć pełna jest mikroblogów, które pojawiły się na fali twitterowego szaleństwa, a nie osiągnęły nawet jednej dziesiątej sukcesu pierwowzoru. Wystarczy wymienić yam.pl (na którym w większości znajdują się wpisy agregowane z Twittera), luzo.pl, furgot.pl czy nawet mikroblog wbudowany w serwis dla pielgrzymów: e-pielgrzym.pl.

Z kolei mikroblogi, które teoretycznie miały być mainstreamowe, wciąż pozostają niszą.

Początki Blipa i Twittera to przede wszystkim branża interaktywna, blogerzy. Blip miał szansę "wyskoczyć" poza tę grupę, ale nie jestem pewien, czy w pełni się to udało. Dla branży owszem, Blip będzie istnieć, ale nic poza tym - komentuje Marcin Kalkhoff.

Sposobem na przyciągnięcie "zwykłych" użytkowników do mikroblogów miała być również obecność znanych osób. Na Blipie i Twitterze pisali kandydaci na urząd Prezydenta RP. Kampania się skończyła, ale co dalej? Profil Bronisława Komorowskiego świeci pustkami, a obecny już prezydent na Blipie wciąż widnieje jako kandydat. Przy jego nazwisku znajduje się komunikat: "Komorowski ostatni raz napisał coś 63 dni temu. Kliknij "Szturchnij!", żeby zapytać Go, co u Niego słychać." U prezydenta jednak, jak widać, nic nowego.

Wyrobienie sobie pozycji na mikroblogu wymaga bycia "always on", publikowania przynajmniej kilku komunikatów codziennie, krótkich bo krótkich, ale i tak jest to mocno absorbujące - uważa Marcin Grządka. - I to dotyczy nie tylko polityków, gwiazdy, VIPów, ale i wszystkich zastosowań marketingowych lub firmowych.

Podziel się! |
Tag arrow
Chmura tagów

Tagi: blip, mikroblogi, sledzik.pl, twitter


wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Komentarze (11)
Kacper Szczepanowski
1. Kacper Szczepanowski 08.09.2010 / 10:08
Mikroblogi są jak pagery. W Stanach odniosły ogromny sukces, lecz nim na dobre dotarły do Polski, już korzystaliśmy z komórek.

Podobnie z Twitterem. Choć w wielu miejscach świata są bardzo popularne, my od razu zachłysnęliśmy się bogactwem Facebooka.
Mirosław Pośpiech
2. Mirosław Pośpiech 08.09.2010 / 10:18
Cenna uwaga.
Kacper Szczepanowski
3. Kacper Szczepanowski 08.09.2010 / 11:38
Dziękuję :)
Tomasz Czajkowski
4. Tomasz Czajkowski, 94.42.88.*, 08.09.2010 / 11:39
Niestety Kacprze, albo stety. Chociaż gdzieś już słyszałem tą uwagę w kuluarach ;-)
Damian Kowalczyk
5. Damian Kowalczyk 08.09.2010 / 14:51
Choć sam korzystam z Twittera to muszę zgodzić się z Tobą Kacprze.
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki, któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.
wymagane
 
 
wymagane,niepublikowane
 
obrazek nieczytelny
 
 
Po dodaniu komentarza, Twój adres IP będzie widoczny obok nicka.
wyślij
Arrow
newsletter
 
Arrow
Loader
ostatnie komentarze
  • dajspokoj
    Scale of Universe
    Taka strona webska była może w 2002... interaktywnie najwyraźniej na dnie i...
więcej
 

Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
© 2012 interaktywnie.com. All rights reserved.