Leutheusser-Schnarrenberger uważa, że ilość informacji, jaką kalifornijska firma gromadzi na temat użytkowników m.in. poprzez takie serwisy jak Google Earth (wyszukiwarka geograficzna) i Google Books (cyfrowa biblioteka) zobowiązuje ją do tego, by informować swoich użytkowników, co się dzieje z ich danymi.
- Moją pierwszą reakcją nie jest czegokolwiek zabraniać (...), ale chcę, by (Google) stał się bardziej przejrzysty i chcę się upewnić, że użytkownicy wiedzą, jak wykorzystywane są ich dane (osobiste) - komentuje pani minister. - Być może zostaniemy zmuszeni do tego, by zadziałać jako ustawodawcy, aby poprawić to, co jest obowiązkiem przedsiębiorstw - dodaje.
W odpowiedzi na zarzuty rzecznik firmy Google w Niemczech powiedział, że "przejrzystość jest w centrum" uwagi i biznesowej oferty Google'a. Dodał również, że firma wciąż pracuje nad poprawą tego aspektu swych usług.
To nie pierwsze kłopoty Google z przedstawicielami rządów krajów europejskich. Francuski prezydent Nicolas Sarkozy przedstawił kilka dni temu projekt opodatkowania we Francji zysków z reklam, jakie uzyskują największe portale internetowe - w tym Google. O sprawie pisaliśmy na łamach Interaktywnie.com.
Źródło: PAP
Zobacz co piszą na Flakerze: Borejko
Dodaj komentarz
Podobne tematy