

Daniel Czapiewski z uśmiechem wspomina czasy, w których Byss realizował projekty za 300 - 500 zł. Dodaje jednak, że od tego czasu sporo się zmieniło a ceny usług cały czas rosną. Wprawdzie projekty za 300-400 tysięcy zł należą do rzadkości, natomiast przeciętna strona internetowa to koszt kilkudziesięciu tysięcy zł. Za bardziej zaawansowane strony Byss kasuje powyżej 100 tysi.
Do dyskusji o cenach włącza się także Bartek Gołębiowski z Click5 ujawniając, że jego agencja za dłuższe projekty bierze 100-200 tys. zł i więcej.
Grzegorz Krzemien z Isens uważa, że w tym roku ceny usług agencji interaktywnych wzrosną o 30 - 50 % w stosunku do roku 2006.
Napisz komentarz
Nie ma co ukrywać, ceny zależą od obłożenia agencji. Jeśli zleceń jest tyle, że agencja nie ma wolnych zasobów, to kwoty wynagrodzenia idą sporo w górę.
Z tego co wiem to na przykład K2 nie schodzi poniżej 80 - 90 tys. za prosty serwis.
Wartość kontraktu zależna jest od kilku czynników. Zakresu prac, wymaganych funkcjonalności, niezbędnego nakładu pracy, potencjału i rangi klienta, perspektyw. Ja swój pierwszy projekt zrealizowałem za 400 zł :D. Jakieś 9 lat temu. Policzyłem po 100 PLN za stronę.
Co do K2 sądzę, że nie masz racji, aczkolwiek nie mogę być pewien. Pewnie realizują projekty i za 100.000 i za 20.000. A pewnie i takie po 500.000. Raczej biorą pod uwagę potencjalny obrót w skali roku. Czasem warto wziąć coś za 20.000, a potem zarobić w rok 200.000 :D
Obłożenie agencji też ogrywa znaczna rolę. Osobiście odrzuciłem dziś projekt za 50.000.
Co do tego ile kosztuje strona. Łatwo policzyć zgrubnie średnia cena za 1 roboczogodzinę zespołu realizacyjnego to jakieś 130 - 150 zł. Czas realizacji zgrubnie: Projektowe (koncepcja, dokumentacja, grafika: 80 h, Produkcyjne: CMS, animacje, zasilenie treścią: 120 h, Wdrożeniowe: 240 h, To już 55 k. A liczyłem do średniej wielkości projektu.
Dwie stare zasady:
a) zasada popytu i podaży
b) zasada stosunku jakości do ceny
:)
Cena za wykonanie projektu zalezy faktycznie od wielu czynnikow. Okolo 110-140zl/h to rozsadna cena lecz ostatnie wnioski jakie wyciaga nasza agencja po wielu, wielu odrzuconych przez klienta ofertach to, ze nasz rynek ma wieksze zapotrzebowania niz jest na nim pieniedzy na inwestycje. Innymi slowy klient oczekuje portalu "ebay czy onet" za 5.000 czesto nawet proste projekty za 1.500 sa odrzucane. Czego taki klient oczekuje ?
Bardzo słuszne uwagi o stawkach godzinowych. Nie czarujmy się, określenie że agencja Y bierze kwotę X za "dłuższy projekt" tak naprawdę nie mówi nic o cenach, a jedynie o wielkości obsługiwanych budżetów. To właśnie stawki godzinowe dają pełniejszy obraz obecnej sytuacji na rynku.
Szewcu:
Jako odpowiedz na Twoje pytanie może posłużyć jeszcze jeden fragment z cytowanego artykułu:Podawane w tym wpisie stawki dotyczą agencji z wyrobioną marką, które pracują dla dużych klientów. Zdecydowanie więcej jest jednak małych agencji, dla których rzucane tutaj kwoty są kosmiczne a realia współpracy z klientami zupełnie różne od tych, z którymi na co dzień stykają się duże agencje. Pamiętam jeszcze czasy, gdy po wysłaniu oferty na kwotę 5000 klient sarkastycznie zapytał nas, czy w tej cenie mamy zamiar dorzucić do strony laptopa:)
Inni klienci z automatu odrzucają najwyższą i najniższą ofertę - podobno. Może dlatego wasza oferta jest odrzucana.
Jak stwierdził Mariusz, istnieje stara zasada popytu i podaży. Dopóki będzie istniało zapotrzebowanie na tanie usługi dopóty będą istnieć firmy podejmujące się takich zadań i raczej nic tego nie zmieni. Żeby się wybić na wyższą półkę trzeba mieć sporo szczęścia i umiejętności. Albo grandes cohones:)
Użyłem Ciebie tylko jako przykładu, bo ostatnio zauważyłem właśnie takie zjawisko. które wg mnie jest trochę nie fair z perspektywy klienta, który mylnie ma świadomość, że jest obsługiwany przez wielką agencję interaktywną za dziesiątki tysięcy złotych, a tak naprawdę jego zlecenia zrealizowała mała agencja jakich jest setki na naszym rynku.
W takiej sytuacji zapewne klient będzie zadowolony, duża i mała agencja też. Jednak gdyby duże firmy były bardziej skłonne do współpracy z małymi agencjami, nie byłoby często mowy o tak "kosmicznych" kwotach jak powyżej.
Chciałbym tutaj zwrócić uwage na jeszcze dwie rzeczy.
1) De facto cały czas agencje interaktywne sprzedają REALIZACJĘ. Natomiast mało kto (w sumie chyba największe agencje typu K2) sprzedają także STRATEGIĘ lub KONCEPCJĘ/POMYSŁ, którą agencje offline sprzedają za ciężkie pieniądze (nie raz widziałem kosztorys, gdzie np. pomysł reklamy TV kosztował 30.000 PLN, a koncepcja promocji ponad 15.000 PLN). A tak naprawdę tylko przemyślana realizacja może odnieść sukces. Trzeba mieć na to czas i to czas opłacony przez klienta. Myślę, że większość agencji interaktywnych wyliczając cenę, nie bierze pod uwagę wielu godzin myślenia, a z drugiej strony klienci nie chcą za to płacić. Więc tak naprawdę ta stawka godzinowa jest realnie jeszcze niższa.
Te koszty (strategia+ koncepcja) w zagranicznych agencjach sieciowych stanowią nawet 40% budżetu. Serwisy WWW zanim zostaną zrealizowane są maksymalnie "przećwiczone" na kartce - w dokumentacji, a realizacja idzie dlatego gładko. Na naszym rynku sytuacja wygląda niejednokrotnie tak, ze dużym firmom nie chce się briefu napisać i trzeba za nich to robić.
2) Bardzo widoczna jest dysproporcja miedzy stawkami agencji offline i online - nie czarujmy się, 150 zł za godzinę to stawka za obróbkę DTP, które jest najmniej specjalistyczną chyba usługą świadczoną przez agencje reklamowe. Klient jest tam także "charge'owany" za wszystko - zużyte CD, kurierów itp. I tak jest w każdej agencji offline, nie tylko sieciowej. W porównaniu do tego stawki agencji interaktywnych, jak sami widzicie, nie są wygórowane i moim zdaniem będą rosnąć do poziomu stawek za usługi offline.
Panowie, postawcie się w sytuacji klienta. Strona musi na siebie zarobić, żeby jej tworzenie/przeróbka miała sens. Oczywiście nie jest to proste do wyliczenia, bo strona może wpływać na pozycjonowanie marki, zwiększenie świadomości marki, etc. co niełatwo przeliczyć na wynik finansowy. Mam jednak wrażenie, że czasem jest oczywiste, że strona na siebie nie zarobi. No i oczywiście jeśli kase można zainwestować w coś co daje wyższe ROI, to głupotą jest robić stronę. [Ktoś ma jakieś case study ile to klient jego agencji zarobił dzięki nowej stronie? ;>]
Po drugie, klient po prostu może nie mieć pieniędzy na dana usługę/produkt. I choćby nie wiem jak super była oferta, to klient z niej nie skorzysta, bo kasa się nie rozmnoży. [sprzedawcom to cieżko zrozumieć, obojętnie czy kupujesz samochód, stronę www czy rower]
Zwróćcie uwagę, że abstrahuje od tego, czy cena jest autentycznie wysoka czy nie. Klienta nie obchodzi, że koszty stworzenia danego portalu to 100kpln. On ocenia przychody na połowę tej kwoty i nie jest istotne, że oferujesz niższą stawkę po znajomości. Może to klient ma zły pomysł na biznes. A może masz wysokie koszty i czas zwiększyć produktywność i zrobić coś wydajniej(*).
Agencje też robią wszystko, żeby nie ujawniać poziomu cen, nawet nie konkretnych cen, ale ich poziomu. Rozumiem to, po części. Ale wtedy pojawiają się sytuacje, że dzwoni klient, chce robić mailing na 200k adresów, ale budżet ma 10x za mały [autentyk]. Restauracje wystawiają na zewnątrz menu, wraz z cenami, żeby sobie i klientom zaoszczedzić czasu i zakłopotania.
Teraz mamy lata tłuste więc klienci mogą przeznaczać większe budżety. Z drugiej strony jest walka o pracowników i chęć zarobienia, co winduje koszty agencji. Przyjdą jednak lata chude... i będziemy mieli selekcje naturalną. Przetrwają ci, którzy będą robić dobrze rzeczy, szybko i za dobrą cenę. Co w sumie będzie dobre i dla klientów i dla branży, bo podniesie się jej poziom.
(*) Polska ma ponad 3x mniejsze PKB per capita niż USA, uwzględniając parytet siły nabywczej
Paweł zwrócił uwagę na bardzo ciekawą rzecz - Klienci nie chcą płacić za koncepcję, lecz za efekt. Trudno przekonać Klienta, że przy projekcie wartym np. 70kpln przykładowo 40% tej kwoty to koszt przeprowadzenia badań, kreacji samej strategii, ponownego sprawdzenia jej trafności przez jakąś grupę kontrolną, dziesiątek godzin spotkań, brainstormów i innych działań które należy podjąć ZANIM grafik nakreśli pierwszą kreskę przy przemyślanym projekcie. Klient po prostu pyta "70kpln za serwis WWW?"
Podobnie rzecz ma się, jeśli chodzi o animacje 3D. Klienci są często zdziwieni po co robimy dwudziestą wersję storyboardu, po co dopytujemy się o szczegóły, dlaczego sami cofamy niemal gotowe sekwencje do powtórnej animacji... na szczęście większość z nich zrozumie, gdy zobaczy efekt końcowy.
Podobnie w Polsce dopiero ewoluuje świadomość co do faktu, że narzędzia promocji (nie tylko online) mają być skuteczne, a nie podobać się władzom firmy. To stąd biorą się potem potworki, które nijak się nie mają do strategii firmy, a na oglądanie których szkoda oczu.
No i sprawa ostatnia - często funkcjonuje przekonanie, że o ile "stronę WWW trzeba mieć", o tyle reklamować się jest lepiej w radiu i TV... co za tym idzie łatwiej jest przeznaczyć 500k na ograniczoną czasowo kampanię w kilku wybranych programach, niż wydać 250k na kompletną kampanię online która przy odpowiednich (zaplanowanych w strategii) modyfikacjach i uaktualnieniach potrwa miesiące i dotrze do dużo większego grona potencjalnych klientów.
przestancie juz tak opowiadac o tych wygorowanych kosztach kreacji, koncepcji, o miesiacach pracy nad layoutem itd, bo chyba wszyscy mamy oczy i widzimy, ze jesli agencje maja mozliwosc na czyms zaoszczedzic, to najchetniej to robia na kreacji.
pozdro
Lukasz
Popieram zdanie Łukasza.
Wszyscy walą tu jakimiś super procedurami, które kosztują majątek, a od środka wygląda to zupełnie inaczej. Ale to oznacza tylko tyle, że agencja potrafi się sprzedać. Nie można mieć do nich o to pretensji ;-)
Przy okazji w komentarzach pojawił się ciekawy wątek o tym,
Wobec tego jak walczycie z takimi upodobaniami, które mają się nijak do ID firmy klienta lub początkowo przyjetej strategii marketingowej w projekcie?
ja tylko na boku powiem o stronie dla firmy w której pracuję, jaką wykonała krakowska ennovate - za 340tyś zł... nie powiem tylko któa to strona ale jak poszukacie w ich portfolio to znajdziecie - firma z dolnego śląska, jedna z największych w polsce :)
@Magda
To problem, o ktory rozbil sie niejeden projekt. I jak juz wydaje ci sie, ze nie zaskoczy cie nic - wtedy dowiadujesz sie, ze np. spinning logo to jest to! :)
I dotyczy to nie tylko subiektywnej oceny kreacji (o gustach jak wiadomo ciezko dyskutowac), ale wielu innych pomyslow ze strony klienta. Wielokrotnie sie zastanawiam jak mozna wpasc na pomysl mieszania strategii z dzialaniami operacyjnymi, walczyc do ostatniej kropli krwi o nic nie znaczace szczegoly, etc. I dochodze do wniosku, ze wielokrotnie:
- korporacje ukierunkowuja swoje sluzby marketingowe na tor stania z batem nad wszystkimi dostawcami (nawiasem mowiac, doswiadczenie wskazuje, ze jak jest bat od klienta to i jakosc produkcji wzrasta)
- ci ludzie wielokrotnie nie maja co robic, albo zajmuja sie tylko jednym projektem. My tez sie zajmujemy projektem, tylko troche inaczej to 'zajmowanie sie' wyglada... czeka wtedy pani klientka jak na zbawienie na wynik prac agencji i wtedy zaczyna sie worek z pomyslami
Ja jestem na stanowisku, ze trzeba walczyc. Jak nie ogniem to trucizna. Account probuje przewalczyc, nie daje rady -> napuszcza arta/kreatywnego. Dalej delikatnie eskalowac po stronie klienta (zaproponuj np., zeby zrobila maly focus z przelozonym).
Praktyka pokazuje, ze roznie z tym bywa i jak napiety termin, to czasem trzeba odpuscic, bo inaczej nie przezyjesz. Ale i to nie zawsze daje rezultaty. Przyklad z zycia: po 7 iteracjach jednego (sic!) ekranu prezentacji decyzja byla prosta - robimy pod dyktando. doszlismy do 16 wersji.
Ewidentne niezgodnosci z CI firmy zazwyczaj sie nie zdarzaja, a jesli nawet to wymagaj jasnej deklaracji, ze klient swiadom pogwalcenia CI, decyduje sie na proponowane przez siebie rozwiazanie. Oficjalnym mailem.
A tak zupelnie na marginesie: z ktora plcia trudniej Wam sie pracuje?
Pozdrawiam, R.
@R
Dziękuję za wskazówkę - też jestem za tym, aby podejmować trud walki. Z drugiej strony najważniejsze jest zadowolenie klienta. Ot, dylemat.
Nie skłaniam się do tworzenia rankingu, z kim trudniej się pracuje: z kobietami czy mężczyznami. Być może dlatego, że wszyscy nasi klienci wiedzą czego chcą, a my respektujemy ich prośby. Jeśli pijesz do wahliwości opinii i nastrojów, to w tym zakresie Panie podejmują bardziej zdecydowane kroki niż Panowie.
Ja wychodzę z podobnego założenia, choć ostatnio przyjąłem do myśli genialną myśl znajomego marketera - "Współpracuj z klientami z którymi chętnie jadałbyś codziennie lunch", co oznacza że tak naprawdę w momencie kiedy Klient staje się uciążliwy i właściwie praca zamiast posuwać się do przodu stoi w miejscu lepiej zrezygnować i poszukać innego (wiem że łatwo się mówi, ale kiedy w grę wchodzą duże pieniądze to już się sprawa komplikuje).
Ile kosztuje strona www? Tyle ile klient zechce za nią zapłacić! :-)
Popatrzcie na współpracę (bo przecież o to Wam chodzi z reguły, chociaż pewnie jednorazowy "złoty strzał" też jest mile widziany :-) jak na relację między ludźmi. Na początku euforia, chęć przypodobania się, a potem już szara (?) rzeczywistość. I czy ona nabierze kolorów to zależy od Dostawcy i od Klienta. Codzienne jedzenie lunchu może doporowadzić do tego, że będzie to tylko ... jedzenie.
Uważam, że tu "jedzenie lunchu" powinno być raczej symbolem tego, że strony znajdą czas na spotkanie nawet, gdy są "zarobieni". Taki lunch ma wartość dodaną w postaci tego, że oprócz pełnego żołądka wynosi się również coś więcej (nie myślę o sztućcach czy szklankach :-), że się rozmawiało, wymieniało spostrzeżeniami. Dostawca dowiaduje się o potrzebach Klienta więcej, Klient dostaje informacje ze świata i to czasem nie związane z jego branżą.
A gdy siądą do twardych negocjacji o każdy grosz (bo w końcu to co nas wszystkich ogranicza to budżet :-), to będą wiedzieli, że wcześniej zrobili wszystko aby to były negocjacje, a nie przepychanka.
Inna sprawa, że Klienci też nie są przygotowani do współpracy. Nie zdają sobie sprawy, że zrobienie prostego serwisu to nie tylko grafika. Są przekonani, że zmiany wprowadza się "w locie" i już jest pięknie :-)
Podsumowując:
1. strona www jest warta tyle ile zapłaci za nią klient :-)
2. relacje są ważne, bardzo :-)
Ja tam sie zawsze staram, żeby kosztowała dużo :D
Panowie mowa o 10 tys za sam projekt graficzny rozumiem? Wydatek kosmiczny dla wielu firm. Może kiedyś się to zmieni....
Wszystko cacy i piękne, liczby robią wrażenie i tak dalej, ale jest jedna subtelna różnica między zachodem i Polską jeszcze. Tutaj mało jaka firma ma tyle 'szmalu', żeby inwestować. Nie dla psa kiełbasa, jak to się mówi potocznie, ale miejmy nadzieję, że to się zmieni niebawem.
true, wspomniane budżety ma 1% firm w polsce, pomijanie w rozmowach 99% rynku jest konrowersyjne
Nikt nie chce pisać o cenach, bo raz że je bardzo trudno jest podać w gotowych "pakietach", a dwa, że konkurencja to wykorzysta i zawsze poda cenę mniejszą o złotówkę... Po przeczytaniu tego właśnie artykulu i paru innych stworzyliśmy dość rozbudowany kalkulator cen w naszej frimie (z którego korzystają sami handlowcy)
Wszystko tak naprawdę zależy od agencji. Są takie, które liczą sobie po kilkadziesiąt tysięcy i odwalają fuszerę, są też takie, które zrealizują projekty szybko, sprawnie i ciekawie w dodatku, kasując dużo mniejsze pieniążki. Moja firma korzystała z usług dużej agencji interaktywnej. Obecnie jesteśmy pod skrzydłami justCreate z Krakowa i muszę powiedzieć, że różnica jest ogromna, in plus oczywiście.