Pięć największych agencji interaktywnych w Stanach Zjednoczonych założyło organizację, która ma na celu popularyzację dobrych praktyk i ochronę interesów gwałtownie ewoluującej branży. Czy Society of Digital Agencies (SoDA) wykorzeni zło i zaprowadzi porządek na interaktywnym dzikim zachodzie?

Jak to się zaczęło?
Dyrektorzy pięciu największych agencji interaktywnych w USA uruchomili SoDA podczas dyskusji panelowej w trakcie spotkania w Southwest Interactive. Podstawową misją organizacji ma być popularyzowanie dobrych praktyk w gwałtownie ewoluującej branży interaktywnej.Grupa, która w tym momencie liczy 18 agencji, ma zamiar wykorzystać wiedzę i doświadczenie swoich członków do edukowania branży na temat praw, które rządzą rynkiem interaktywnym. Odpowiednie wykorzystanie tej wiedzy może pomóc w czerpaniu maksymalnych korzyści z projektów interaktywnych prowadzonych we współpracy z brandami, czy agencjami reklamowymi w warunkach wysokiej konkurencji. Ambicje SoDA dotyczą również determinowania (w miarę obiektywnych) kryteriów, według których przyznaje się branżowe nagrody oraz rozwoju ścieżek edukacyjnych wyjaśniających klientom, jakim prawom podlega ich biznes.
Założyciele SoDA zapewniają, że pragną położyć podwaliny, które pomogą agencjom interaktywnym uniknąć popularnych obecnie praktyk, takich jak duże rozbieżności w treści zapytań ofertowych (RFP), czy wyssane z palca deadline’y narzucane z góry w umowach a także braki w specyfikacji ze strony klienta.
"Mamy teraz większe możliwości, by dzielić się wiedzą z resztą branży" mówi Steve Wages, CEO Jux Interactive, jeden z założycieli SoDA. "Branża ta jest naprawdę młoda, nie posiada jasno określonego kierunku rozwoju oraz grupy ten kierunek nadającej. SoDA pragnie być jej głosem, który byłby słyszalny na całym świecie".
Informacji o założeniu związku towarzyszyła zapowiedź jego współpracy z Adobe, przewidzianej na następne dwa lata. Według założycieli SoDA partner tego kalibru ma przede wszystkim wzmocnić wiarygodność przedsięwzięcia. Przewidziane jest również wsparcie finansowe i merytoryczne z jego strony.
Na czele SoDA stoi Richard Lent, CEO AgencyNet, stanowisko dyrektora wykonawczego objął były software developer, Stephen Kennedy.
Póki co, do SoDA wstąpić można jedynie na zasadzie specjalnego zaproszenia. Założyciele rozważają członkostwo wielu różnych typów agencji, od dużych firm, po mniejsze, wyspecjalizowane w projektowaniu graficznym, czy produkcji materiałów mutlimedialnych.
Pomimo obecnych restrykcji odnośnie członkostwa założyciele SoDA zapewniają, że rozwiązania i standardy wypracowane na polu stowarzyszenia będą konsekwentnie współdzielone pomiędzy całą społecznością agencji interaktywnych.
"Zakładamy, że to co robimy, to nasz wkład w rozwój całej branży", mówi Jay Wolff, prezes Odopod.
W szeregach SoDA znalazły się agencje takie jak: AgencyNet, BigSpaceship, Blitz Agency, Domani Studios, Exopolis, Firstborn Multimedia, Grupo W, iChameleon Group, IQ Interactive, Jux Interactive, Lightmaker, Mind Comet, Odopod, Schematic, Struck Design, WDDG, WhittmanHart oraz 360i.
Jesteśmy gotowi
Branża interaktywna z roku na rok staje się coraz bardziej dojrzała i gotowa do podjęcia nowych wyzwań w celu polepszenia swojej pozycji. Jakie przeszkody należy pokonać, by uporać się z tymi wyzwaniami?Po co tworzyć tego typu organizację akurat w tym momencie?
Steve Wages, CEO, Jux Interactive: W naszym biznesie, w przeciwieństwie do tradycyjnej reklamy, liczy się proces i metodologia. Tak właściwie to tworzymy przecież oprogramowanie. Przez proces ten należy przejść od początku do końca. Niektóre zmiany wprowadzane „w locie” mogą poważnie wpłynąć na kształt naszego harmonogramu. Kiedy współpracujemy z klientami, bądź partnerami agencyjnymi często zdarza się, że w trakcie zlecania nam stworzenia konkretnego oprogramowania treść, która ma się w nim znaleźć, jeszcze nie istnieje. Nagminne jest odkładanie tworzenia treści na te 3 tygodnie od rozpoczęcia realizacji projektu po naszej stronie. My z kolei potrzebujemy 8-9 tygodni na stworzenie oprogramowania. W rezultacie nie ma jasnego zrozumienia, jak długo zajmuje realizacja projektu, jakie są kolejne kroki, kamienie milowe… czasem odkręcenie czegoś w skodowanym już oprogramowaniu może przesunąć datę zakończenia realizacji projektu o kilka dni, lub tygodni, co wiąże się z niedotrzymaniem umowy. Wielu klientów traktuje agencję interaktywną jak agencję reklamową. SoDA powinna im uświadomić, że te dwa światy rządzą się nieco innymi prawami.
Jay Wolff, Prezes, Odopod Inc.: Podobne praktyki w przypadku ATL sprawdzają się od dziesięcioleci. Nikt nie podnosi larum, bo nie ma takiej potrzeby. Żadna ze stron nie jest bowiem stratna. Jednak jeśli chodzi o internet możemy mówić o swoistej luce edukacyjnej, którą należy wypełnić. Dzięki temu zlikwidujemy bolączki wielu agencji interaktywnych takie jak, na przykład, irracjonalne wymagania klienta odnośnie terminów lub przestoje powstałe nie z winy agencji.
Richard Lent, CEO, AgencyNet,: Przestoje… To prawdziwa zmora. Klienci angażują nasz czas, lecz w pewnym momencie wypada im zmiana w obrębie projektu na swoim podwórku. My ruszyliśmy już z realizacją, a oni mówią – zaczekajcie chwilę, prosimy o czas. Przesunięcie deadline’u o trzy tygodnie jest przecież możliwe. Rezerwujemy więc sobie te trzy tygodnie w harmonogramie. Teoretycznie mamy taką możliwość. Praktycznie – wiąże się ona z potencjalnymi stratami po naszej stronie.
W biznesie interaktywnym jest wiele niuansów, które staramy się zrozumieć i ujarzmić. Każda branża je ma, ale na ten temat mówi się stosunkowo mało. W3C (The World Wide Web Consortium) robi dobrą robotę, jeśli chodzi o wyznaczanie standardów sieciowych, 4A robi dobrą robotę, jeśli chodzi o sprawy związane z reklamą w sieci, ale kto głośno mówi o przestojach i innych zmorach związanych ze współpracą na linii zleceniodawca-agencja interaktywna? Nikt.
W waszej inicjatywie widać pewną analogię do AICP, które chroni niezależnych producentów reklam. Jak SoDA zamierza zadbać o podobną ochronę w przypadku agencji interaktywnych?
Wolff: Tu chodzi przede wszystkim o kary za przestoje, kary za zwłokę i wynagrodzenie wypłacane wykonawcy w przypadku anulowania zlecenia przez klienta. Zagadnienia te są regulowane w szablonach umów zredagowanych przez ekspertów AICP. W naszym biznesie nie są one jednak popularne, podczas gdy kierownictwo agencji reklamowych od lat zna tego typu umowy (AICP działa od przeszło trzech dekad). Zarządy agencji interaktywnych często nawet nie słyszały o tych uregulowaniach. Nie wiedzą też, że w agencji reklamowej rezerwujesz zespół produkcyjny średnio na cztery, pięć dni. W biznesie interaktywnym zabezpieczasz drużynę przeważnie na trzy, cztery miesiące, gdyż taki jest charakter naszej pracy.
Dlatego zdecydowanie potrzebujemy podobnej ochrony. Prostym zabiegiem będzie przeniesienie niektórych punktów z umów agencji reklamowych na naszą stronę barykady, oczywiście z uwzględnieniem specyfiki tego, co robimy.
Lent: Pozwólcie jednak, że zaprezentuję prawdziwą wartość SoDA. Wszystko o czym mówicie to prawda i jesteśmy naprawdę aktywnie nakierowani na robienie tego, co możemy by chronić branżę, ale prawdziwa wartość SoDA płynie z wymiany wiedzy, poglądów i doświadczeń. Na przykład: zbieramy się wszyscy na jednym z naszych spotkań, rozmawiamy na temat punktów zapalnych, powiedzmy - przestojów. Nagle Steve mówi: my borykaliśmy się z przestojami przez lata, ale teraz mamy doskonałą metodologię, która pomaga nam ograniczyć ich wystąpienie do minimum. Steve dzieli się tą metodologią z grupą. Weryfikujemy ją z naszymi osobistymi doświadczeniami, a następnie promujemy w branży. Jednocześnie musimy być pewni, że informacje, które przekazujemy są najwyższej jakości. Musimy być konsekwentni w tym, co mówimy i co lansujemy. Nie mamy tak naprawdę parcia na to, by koniecznie stać się czymś na kształt AICP dla 4A, po prostu wiemy, że jest taka potrzeba. Mamy podobne doświadczenia odnośnie punktów zapalnych, zamierzamy zjednoczyć się i sprawdzić, czy uda nam się dzięki temu pomóc sobie nawzajem, a przy okazji pomóc też branży. Pracownikom, markom, edukatorom i trenerom… Wszystkim...
Adobe stanowiło znakomitą platformę startową. Daje nam wiarygodność, wsparcie finansowe by wszystko się kręciło. To naprawdę dobry partner.
To relacja korzystna dla obu stron, prawda? Mają ludzi, którzy mogą testować ich narzędzia itp.?
Lent: Bez wątpienia. Wszyscy jesteśmy w Chicago i zrobiliśmy kilka niewiarygodnych sesji NDA. (Patrz słownik na dole artykułu - przyp. red.) Mamy naprawdę dobry dostęp do narzędzi i wiedzy.
Jakie korzyści dla agencji?
Jakie korzyści dla agencji daje członkostwo w SoDA?Wages: Agencje dostają bardzo dużo wartościowej wiedzy. Robimy w tym biznesie od 10-12 lat. Istnieje bardzo wiele agencji, które są własnością kilku desingerów bez najmniejszego przygotowania biznesowego. Agencje tego typu wiedzą, jak projektować wspaniałe witryny i aplikacje, ale nie mają wystarczającej wiedzy na temat branży. Dlatego ich przedsięwzięcia mogą nieco kuleć od strony biznesowej, przez co same agencje mogą wiele stracić.
Lub - inna sytuacja. Agencja istnieje na rynku nie od dziesięciu lat, ale od dwóch, najwyżej trzech. W tym przypadku jej pracownicy byli zmuszeni do poszukiwania informacji na temat specyfiki rynku na własną rękę. Wiedza współdzielona w ramach SoDA może skrócić drogę dochodzenia do zadowalającej pozycji rynkowej. Chcemy dzielić się naszym profesjonalizmem ze wszystkimi graczami.
Aby wiedza ta stanowiła słuszną drogę wejścia do branży, powinna dotyczyć rodzajów podpisywanych umów, standardów współpracy z klientami, sposobów traktowania partnerów biznesowych i podwykonawców. Docelowo naszym zadaniem będzie wprowadzenie powszechnie obowiązujących ram dla naszej branży.
Lent: Otrzymaliśmy ciekawy zestaw partnerów do rozmowy. Partnerów, którzy są transparentni, prostolinijni i etyczni w dyskusji - nic innego, jak "grupę wsparcia". Wszyscy stykamy się z podobnymi problemami. Podczas gdy z jednej strony, nasz biznes się nieco różni, z drugiej - znaleźć w nim można wiele podobieństw. Nawet pośród naszej osiemnastki.
Wages: Jednym z największych osiągnięć SoDA, jeśli oczywiście nasza działalność zakończy się sukcesem, będzie spójny zestaw oczekiwań odnośnie współpracy z agencjami interaktywnymi. Pragniemy, by klienci wiedzieli, czego powinni spodziewać się po takiej współpracy i na co powinni się przygotować. Docelowo oś każdej współpracy powinna wyglądać tak samo bez względu na charakter biznesu klienta czy ilość osób pracujących w agencji startującej do przetargu lub podejmującej się zlecenia.
Nawet jeśli zlecenia podejmuje się firma taka jak R/GA?
Wages: Tak, z pewnością. Myślę, że każdy może na tym skorzystać. Agencje mogą mieć swoje własne specyficzne metody, ale jeśli odnoszą dzięki nim sukcesy - to im się chwali.
Lent: Mamy w naszych szeregach czterystuosobową firmę, będącą własnością holdingu. Mowa o Schematic. R/GA i Schematic to bardzo podobne przedsiębiorstwa. Trevor Kaufman, CEO Schematic to wspaniały nabytek dla SoDA. Wnosi ogromny wkład merytoryczny do dyskusji. Bardzo chętnie dzieli się wiedzą na temat gwałtownego rozwoju swojej agencji.
A więc „agencję interaktywną” definiujecie bardzo szeroko?
Lent: To prawda. W składzie mamy na przykład 360i, firmę zatrudniającą 250 pracowników, która zajmuje się SEM i SEO. Poszukujemy zrozumienia i porozumienia, a im bardziej szeroki zakres definicji agencji interaktywnej, tym pełniejsze owo porozumienie będzie.
Co mógłby pomyśleć klient, do którego przetargu wystartują dwie agencje zrzeszone w SoDA i których propozycje będą podobne lub takie same?
Lent: Jeśli coś takiego się stanie, będzie to tylko szczęśliwym zbiegiem okoliczności.
Wages: Jeśli dojdzie do takiej sytuacji, nie musi ona przecież oznaczać niczego złego. Być może świadczy to o tym, że walczymy właśnie o ten sam zestaw oczekiwań. Obie agencje dostają przecież ten sam brief kreatywny, a cała sprawa sprowadza się zazwyczaj do pytania, jak szybko jedna agencja jest w stanie zaproponować konkretną realizację i jak szybko konkretną realizację może zaproponować jej przeciwnik.
Może się również zdarzyć, że agencje startujące w przetargu pomimo, iż mogą przedstawić bardzo podobną ofertę, w rzeczywistości walczą o skrajnie różne oczekiwania po stronie klienta. Mogą również zaproponować zupełnie różne projekty, lecz walczyć o podobne zestawy oczekiwań. Konieczne będzie więc zobiektywizowanie oceny propozycji startujących do przetargu.
Lent: Jeśli mam być szczery, zbyt mocno ze sobą konkurujemy, by odbywać tę rozmowę. Mamy respekt do siebie nawzajem, ale wciąż jesteśmy w biznesie, gdzie liczy się wygrana naszej agencji.
Prawdopodobnie zastanowimy się nad opracowaniem szablonu umów typu MSA (Master Service Agreement), którym wszyscy mogliby się kierować i, z którego mogliby korzystać przy współpracy. Ale wszystko to może zrealizować się jedynie dzięki współdzieleniu wiedzy. Steve ma wspaniały pomysł, ja mam wspaniały pomysł, Freddy ma wspaniały pomysł, Jay ma wspaniały pomysł. Spotykamy się, dyskutujemy, przetwarzamy, kompilujemy te pomysły, wysyłamy do notariusza i wracamy ze wspaniałym szablonem umowy typu MSA, który pracuje dla całej branży.
Freddie Laker, CEO, Ichameleon Group: Innym podejściem, które rozważamy jest wypracowanie szeregu wytycznych odnośnie dobrych praktyk w postaci swoistych „instrukcji obsługi” przetargów.
A co, gdy mniejsze agencje biją większe w przetargach?
Lent: Myślę, że to może zdarzyć się w każdej chwili. Małe agencje zamierzające wejść na rynek, osiągają swoje cele zazwyczaj poprzez zaniżenie ceny. Wówczas z reguły wygrywają przetargi. Na szczęście nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki. Jeśli raz wygrasz kilka przetargów, zatrudnisz ludzi, zrealizujesz coś maksymalnie tnąc koszta - nie zrobisz tego po raz drugi. Musisz być przygotowany do wstąpienia na wyższy poziom. Zatem nie boli nas głowa o takie sytuacje. Nie jest to jedno z kluczowych zagadnień, z którymi musimy sobie poradzić, a powszechna praktyka w biznesie interaktywnym. Każdy z nas zaczynał na tej zasadzie.
Wages: Myślę, że jako agencja mimo wszystko zawsze pragniesz mieć „klienta na wyłączność”, pragniesz być właścicielem tej partnerskiej relacji. My wszyscy będziemy raczej dążyć do lansowania właśnie takiego modelu współpracy.
Laker: To, że nie jesteś członkiem SoDA, nie oznacza, że zostaniesz wykluczony z dostępu do wiedzy, która będzie naszym udziałem. Jeśli tylko moglibyśmy mieć 100 000 ludzi na naszych listach mailingowych lub logujących się jako członkowie lub stowarzyszeni na naszej stronie internetowej, to byłoby wspaniałe.
Wolff: Zależy nam jednak, by organizacja pozostanie mała i skoncentrowana, choć pragniemy kultywować współpracę ze wszystkimi rodzajami zarówno sprzedawców jak i partnerów agencyjnych lub mniejszych agencji, o których mówił Steve. Agencje te zyskają bardzo wiele, ale w tym samym czasie nie chcemy mieć dziesiątków tysięcy małych startupów na listach członkowskich lub organizowanych przez nas eventach.
Laker: Mamy jednak kilka typów, co do których chcielibyśmy, by znalazły się w szeregach naszego stowarzyszenia i podzieliły swoim doświadczeniem.
A jak sprawa wygląda od strony finansowej? Jakieś prowizje?
Wolff: Tylko składki. Proste, niezmienne, względnie niewielkie składki. Wszystko, co chcielibyśmy sobie zapewnić to tytuł prasowy, jakąś obsługę prawną, która jest niezbędna do funkcjonowania każdej chyba organizacji i możliwość spotkania się kilka razy na rok, tak by wszyscy znajdowali się w jednym pokoju i mogli przez kilka dni prowadzić dyskusję.
Lent: Jest jedna rzecz, którą się mocno podniecamy, i którą chcielibyśmy zrealizować. Chodzi o Road Show, na który moglibyśmy zaprosić strategów i właścicieli firm o najróżniejszych poglądach, lecz wszystkich z branży interaktywnej, przechodzących z korporacji do korporacji i zrobić małą wymianę zdań. Zaprosilibyśmy ich na panel a po drugiej stronie posadzilibyśmy przedstawicieli klientów.
Wolff: Myślę, że dyrektorzy marketingu będą chcieli się spotkać, jeśli pojawi się możliwość poznania szefów pięciu największych i najbardziej konkurencyjnych agencji interaktywnych, którzy zasiądą naprzeciwko siebie, nie po to, by spierać się, konkurować i chwalić tym kto i co ostatnio zrobił, ale właściwie podnieść poprzeczkę tej dyskusji o poziom wyżej, podzielić się słownictwem, żargonem, terminologią, najlepszymi praktykami, osobistymi doświadczeniami odnośnie branży, spostrzeżeniami na temat najświeższych trendów.
Lent: Uruchomiliśmy szeroką dość sieć. Wystarczy spojrzeć na 360i i WhittmanHart – w obu firmach łącznie ponad sześciuset ludzi – oraz na Grupo W z Saltillo w Meksyku - tylko 16 osób. Można więc powiedzieć, że stanowimy dość reprezentacyjną próbkę branży, nawet mimo tego, że jest nas tylko 18 członków. Jeśli popatrzeć na modele współpracy, mamy w naszych szeregach agencje, które współpracują tylko z innymi agencjami, kilka które pracują dla agencji reklamowych, kilka które w ogóle nie współpracują z innymi agencjami a także klika zajmujących się marketingiem wyszukiwarkowym, zakupem mediów i brandingiem oraz tworzeniem aplikacji i oprogramowania. To całkiem przyjemny mix.
U jak wielu przedstawicieli branży napotkaliście sprzeciw lub brak zainteresowania waszą inicjatywą?
Lent: U dwóch – jeden odmówił z powodów logistycznych. Na co dzień mieszka i pracuje w Europie i myśli, że raczej z tego względu nie dotrzyma obowiązków członkowskich, które zakładają uczestnictwo w przynajmniej 2 eventach w ciągu roku i stawianie się na obrady komitetu. Druga agencja zlokalizowana jest w Japonii i nie doczekaliśmy się jeszcze z jej strony odzewu.
Co to za agencja?
Lent: Chodzi o tha ltd. Fascynuje nas azjatycki rynek. Dzieje się tam tak wiele. Mamy nadzieję, że znajdzie się agencja, która dostarczyłaby nam wieści właśnie stamtąd.
***
SoDA, jak wiadomo, ma to do siebie, że sporo w niej bąbelków. Założenia zaprezentowane przez założycieli stowarzyszenia są niewątpliwie chwalebne, lecz w niektórych momentach wydają się na wskroś utopijne. Nie jest na przykład takie oczywiste, czy wszyscy pragnęlibyśmy żyć w świecie, którym żądzą jedynie obiektywne prawa rynku, a komercyjny sukces agencji interaktywnej zależy tylko i wyłącznie od wartości jej produkcji. Owszem, tak mogłoby to wyglądać w idealnych realiach lansowanych przez związek. Nie sposób jednak nie oprzeć się wrażeniu, że wiedza i doświadczenie, które mają być tak ochoczo współdzielone w ramach stowarzyszenia, w wielu przypadkach decydują o sukcesie konkretnej agencji i nie tak łatwo będzie się nimi podzielić.Druga sprawa, że inicjatywy takie, jak zaprowadzenie porządku na rynku interaktywnym, są jak najbardziej pożądane i z całą pewnością zaprocentują już w niedalekiej przyszłości. To jednak powinno realizować się właśnie na poziomie konkretnych zaleceń odnośnie partnerstwa biznesowego, czy też stałej obecności odpowiednich klauzul w umowach podpisywanych w przypadku kampanii interaktywnych oraz wytycznych odnośnie organizowania przetargów na usługi interaktywne
Na polskim podwórku, a ściślej na gruncie IAB Polska również trwają odpowiednie prace, których ostatecznym celem jest przede wszystkim ustandaryzowanie form współpracy i rekomendowanie konkretnych praktyk. Już wkrótce światło dzienne powinny ujrzeć dokumenty takie jak, „RFI”, „RFP”, czy „Rekomendowana przez IAB Polska ścieżka prowadzenia przetargów na usługi interaktywne”. Najbliższe spotkanie grupy roboczej Agencje Interaktywne już w czwartek.
Źródła: SoDA launch, SoDA speaks
Wybrane firmy i organizacje:
AICP – Association of Independent Commercial Producers – Założona w 1972 roku przez niewielką grupę producentów reklam telewizyjnych organizacja broniąca interesów firm produkujących reklamowe spoty video. Obecnie dba o interesy 85% amerykańskiej branży producentów reklam w kanałach TV, filmie, video oraz kanałach nietradycyjnych.4A – AAAA – American Association of Advertising Agencies – Założona w 1917 roku organizacja reprezentująca biznes reklamowy w Stanach Zjednoczonych. Zrzesza niemal 80% amerykańskich agencji reklamowych.
W3C – The World Wide Web Consortium – międzynarodowe konsorcjum, w którym organizacje stowarzyszone, specjaliści oraz społeczność developerska wspólnie rozwijają standardy sieciowe.
Słowniczek:
MSA – Master Service Agreement, umowa typu Master Service Agreement – typ umowy określający wykonawcę jako rekomendowanego przez danego klienta dostawcę pewnego typu usług. Przykład.NDA – Non-disclousure Agreement – Klauzula o poufności zawierana zazwyczaj w umowach dotyczących testowania oprogramowania, które nie miało jeszcze oficjalnej premiery.
RFI – Request for Information – dokument kierowany przez marketera do agencji interaktywnej zaproszonej do przetargu, który określa przedmiot przetargu oraz prosi o dostarczenie konkretnych informacji na temat agencji (np. informacje o firmie, lista klientów, lista usług, kluczowi pracownicy, najważniejsze projekty z ostatnich 12 m, etc.).
RFP – Request for Proposal – Zapytanie ofertowe, brief przetargowy – dokument otrzymywany przez agencje zaproszone do przetargu. Definiuje on potrzeby klienta a także wytycza ścieżkę postępowania, ramy czasowe projektu, zadania agencji, cele projektu oraz określa budżet przedsięwzięcia.
Pobierz ebook "Ranking Agencji Marketingowych 2025 roku i ebook z poradami o promocji w sieci"
Zaloguj się, a jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo zalogować przez Facebooka.
Pomagamy markom odnosić sukces w Internecie. Specjalizujemy się w pozycjonowaniu stron, performance marketingu, social …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Interaktywnie.com jako partner Cyber_Folks, jednego z wiodących dostawców rozwiań hostingowych w Polsce może zaoferować …
Zobacz profil w katalogu firm
»
W 1999 roku stworzyliśmy jedną z pierwszych firm hostingowych w Polsce. Od tego czasu …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Skorzystaj z kodu rabatowego redakcji Interaktywnie.com i zarejestruj taniej w Nazwa.pl swoją domenę. Aby …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Projektujemy i wdrażamy strony internetowe - m.in. sklepy, landing page, firmowe. Świadczymy usługi związane …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Pozycjonujemy się jako alternatywa dla agencji sieciowych, oferując konkurencyjną jakość, niższe koszty i większą …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Dokładnie, doświadczenie to klucz do sukcesu. Sam przez długi czas szukałem pracy w tej branży.
zgadzam się, aby pracować w marketingu trzeba mieć doświadczenie.
wszystko jest uzależnione od tego w jakim markietingu chcesz robić :) poza tym duży wpływ na zatrudnienie będzie miało także Twoje doświadczenie ;)
Właściwie wszystko zależy od tego co dokładnie chcesz robić. Jeżeli zależy Ci na pracy w agencji interaktywnej, to spokojnie znajdziesz posadę w każdym mieście, ponieważ obecnie jest moda na tego typu firmy i wyrastają one jak grzyby po deszczu. Natomiast jeżeli interesuje Cie zatrudnienie w agencji reklamowej to możesz mieć już problem, ponieważ większość z nich a zwłaszcza te największe, najlepsze znajdują się w Warszawie. W innych miastach jest ich o wiele mniej co automatycznie powoduje wysoką konkurencję wśród kandydatów na pracowników.
Osobiście wydawało mi się że w obserwatorium rynku interaktywnego bardziej wartościowa jest informacja od agencji, która serwis stworzyła, niż od BRE Ubezpieczenia, informujący o <a href="http://interaktywnie.com/newsy/571-bezpieczniejsze-pozyczki-w-monetto.html" target="_blank">ubezpieczeniach pożyczek</a> - dlatego ten news poszedł do Was (gwoli ścisłości: tydzień, nie dzień po publikacji PR o oficjalnym starcie).<br /> <br /> Ale to oczywiście Wasz-Opcomu serwis i macie prawo do dowolnej selekcji newsów - pisał o tym też w którymś z wątków Artur z Apeiro. Nie mam do nikogo pretensji, tylko gdy Krzysztof wspomniał o spiskowej teorii to mi się skojarzyło :)
Tomasz Wesołowski: <blockquote>To jak już jesteśmy przy spiskowej teorii to ja się chciałem poskarżyć że nie publikujecie naszych newsów :)</blockquote>Jeśli chcemy dbać o wysoki poziom merytoryczny tego serwisu siłą rzeczy nie możemy publikować wszystkich nadsyłanych newsów. Nie znam redakcji, która puszcza wszystko, co znajdzie w swojej skrzynce. Mimo to nie zauważyłam, aby podobne komentarze pojawiały się np na Mediarun, gdzie procent odrzucanych newsów jest zdecydowanie wyższy niż na interaktywnie.com. <br /> <br /> Jeśli pojawią się kolejne tego typu pytania z pewnością stworzymy stronę FAQ ;)<br /> <br /> PS. Nadesłany przez Ciebie ostatnio news o uruchomieniu Monetto.pl pokrywał się z wysłaną dzień wcześniej <a href="http://interaktywnie.com/newsy/569-ruszylo-monettopl--bezpieczny-serwis-pozyczek-spolecznosciowych.html" target="_blank">informacją</a>. Nie widzę sensu publikacji 2 podobnych newsów. W przyszłości proponuję skoordynować działania PRowe z klientem.
Przed "kubłem pomyj" pięć razy przejrzałem tekst i rozmawiałem o braku źródeł z kimś, kto potwierdził ten fakt. Nie mam screenów, zapisów, dowodów (nie spodziewałem się tu wojny) i choć rękę dałbym sobie uciąć, że się nie pomyliłem to jednak cache Google mnie przekonuje. Co mi pozostaje? Przepraszam urażonych.<br /> <br /> Niemniej nadal uważam, że nazwisko Nicka Parisha (autor tekstu) i nazwa Creativity Online (publikacja, będąca źródłem tekstu) powinny być wyeksponowane dużo lepiej.<br /> <br /> Do komentowania samej treści się nie nadaję. Od czasu kiedy wyrzucono mnie z Zuchów, za noszenie mundurka przed pasowaniem, mam awersję do zrzeszeń i organizacji.
To jak już jesteśmy przy spiskowej teorii to ja się chciałem poskarżyć że nie publikujecie naszych newsów :)
Bartek Gołębiowski: <blockquote>Edit: Źródła zostały dodane po moim komentarzu.</blockquote>Jesteś tego pewien Bartek? A może po prostu przeoczyłeś? Ja jestem przekonany, że jednak przeoczyłeś. <br /><br />Źródła znajdowały się w tekście od samego początku. Na dowód możesz sobie wpisać w Google <a href="http://www.google.pl/search?hl=pl&client=firefox-a&rls=org.mozilla%3Apl%3Aofficial&hs=PBI&q=%C5%B9r%C3%B3d%C5%82a%3A+SoDA+launch%2C+SoDA+speaks&btnG=Szukaj&lr=" target="_blank">ten fragment</a> i zobaczysz, że strona z powyższym wpisem zawierającym linki do źródła została zindeksowana 16 godzin temu. Jeszcze na wszelki wypadek <a target="_blank" href="http://interaktywnie.com/UserFiles/Image/soda.jpg">screen</a>.<br /><br />W codziennym życiu dobrym zwyczajem jest przeproszenie kogoś za niesłusznie postawione zarzuty. Wbrew pozorom to nie jest taka błaha sprawa. Ty w momencie gdy zauważyłeś źródła nawet nie wziąłeś pod uwagę opcji, że mogłeś je wcześniej przeoczyć. Dodałeś kolejny komentarz aby podkreślić jak to nie szanujemy praw autorskich i jakie stosujemy nieczyste praktyki.<br /><br />Szewo:<blockquote>Dodałem wtedy komentarz, pisząc, że to brzydko tak robić i podałem link do oryginału. Link do źródła pojawił się później, a mój komentarz został usunięty.</blockquote>Faktycznie ten tekst był bez źródła. Ja go wprowadzałem ponieważ Piotr nie miał dostępu do netu. Przez pomyłkę nie wkleiłem źródła, ale uzupełniłem go po Twojej interwencji. Nikt jednak komentarza nie usuwał i nadal tam jest.<br /><br />Proszę, przestańcie z tą spiskową teorią. Zamiast tracić czas i energię na jakieś śledztwa podzielcie się swoją wiedzą i doświadczeniem branżowym. Takie komentarze będą z pożytkiem dla wszystkich.<br /><br />To przykre, gdy po publikacji tekstu, nad którym pracowaliśmy tydzień zamiast spodziewanej, inspirującej dyskusji wylewa się na nas kubeł z pomyjami.
@szewo:<br /> <br /> Hmm... czy chodzi o tekst:<br /> <br /><a class="non-html" href="http://interaktywnie.com/newsy/541-jeszcze-o-internetowej-reklamie-video.html"> http://interaktywnie.com/newsy/541-jeszcze-o-internetowej-reklamie-video.html</a><br /> <br /> gdzie faktycznie znajduje się Pański komentarz apropo braku odniesienia do oryginału, które jednak uwzględniłem od razu przy publikacji? <br /> <br /> Mam wrażenie, że to jakieś grubsze nieporozumienie.
Dokładnie ten sam motyw pan Fiećko zastosował pisząc tekst:<br /><a class="non-html" href="http://interaktywnie.com/newsy/490-internet-vs-tv--bitwa-trwa"> http://interaktywnie.com/newsy/490-internet-vs-tv--bitwa-trwa</a><br /> "inspirowany" artykułem stąd:<br /><a class="non-html" href="http://www.emarketer.com/Article.aspx?id=1005967&src=article1_home"> http://www.emarketer.com/Article.aspx?id=1005967&src=article1_home</a><br /> <br /> Oczywiście bez podania źródła. Dodałem wtedy komentarz, pisząc, że to brzydko tak robić i podałem link do oryginału. Link do źródła pojawił się później, a mój komentarz został usunięty. Nie chcę się pojedynkować na zrzuty ekranowe, ale to co robicie jest żenujące.<br /> <br /> Czy to jest metoda jaką tu się walczy o standardy?
W poniższym zdaniu zaś:<br /> <br /> <blockquote>Tymczasem tutaj po raz kolejny pojawiają się cudze treści bez podania źródła pochodzenia.</blockquote><br /> <br /> nie rozumiem, do których wpisów odnosi się zwrot "po raz kolejny". Źródła newsów podawane są zawsze. Owszem, stosuję krótkie anchory w formie tytułu portalu, lub tytułu odpowiedniego wpisu, jeśli źródeł jest kilka. Wiem, że mniej rzucają się w oczy niż długaśne URL'e ze zmiennymi typu:<br /> <br /><a class="non-html" href="http://adresportalu.com/"> http://adresportalu.com/</a>:article&newsId=125454621§ionName=ad_critic_news :&890978...<br /> <br /> ale zapewniam, że po kliknięciu czytelnik zostaje przekierowany do oryginału konkretnego tekstu.<br /> <br /> Pozdrawiam,<br /> P.
Szanowny Panie,<br /> <br /> Powyższe oskarżenie jest bezpodstawne. Wystarczy spojrzeć na datę ostatniej edycji wpisu, która to miała miejsce wczoraj wieczorem. Źródła, których Pan nie zauważył były na swoim miejscu od samego początku. Dla potwierdzenia linkuję zrzut ekranowy od back-endu:<br /> <br /> <a href="http://doktor.nazwa.pl/images/zrzut.png" target="_blank">Zrzut</a><br /> <br /> Moim błędem mogło być nie umieszczenie źródeł na samym końcu wpisu, a przed paragrafem "Wybrane firmy i organizacje", przez co faktycznie - przy pobieżnej lekturze - mogą umknąć:]
Edit: Źródła zostały dodane po moim komentarzu.
Panowie z Interaktywnie - zachowujcie chociaż podstawowe standardy uczciwego dziennikarstwa! Artykuł i wywiad to kompilacja i bezpośrednie tłumaczenie dwóch tekstów z Creativity Online, które można znaleźć tu<a class="non-html" href="http://creativity-online.com/?action=news"> http://creativity-online.com/?action=news</a>:article&newsId=125622§ionName=ad_critic_news i tu<a class="non-html" href="http://creativity-online.com/?action=news"> http://creativity-online.com/?action=news</a>:article&newsId=125621§ionName=ad_critic_news <br /> <br /> Ten fakt oczywiście nie jest nigdzie wymieniony w tekście, a jako domyślny autor zasugerowana jest osoba, która "dodała" tekst do bloga. Nawet odautorski komentarz na dole i hasło o "bąbelkach w sodzie" zaczerpnięte jest z komentarza pod oryginalnym artykułem na creativity-online.<br /> <br /> Nie moją sprawą są prawa autorskie, ale coś mi każe podejrzewać, że skoro nie podajecie źródła i linka do oryginalnego tekstu to być może jego autorzy nie wiedzą jak się sprytnie rozprzestrzenił. Nawet na amatorskich blogach branżowych dobrym zwyczajem jest podanie źródła, z którego czerpie się publikowaną informację, a co dopiero na poważnym portalu branżowym, którym stara się być interaktywnie? Kto jak kto, ale osoby pracujące w branży kreatywnej powinny być szczególnie wyczulone na kwestie poszanowania praw autorskich i pełną przejrzystość takich działań. Tymczasem tutaj po raz kolejny pojawiają się cudze treści bez podania źródła pochodzenia.<br /> <br /> Wbrew pozorom to nie jest taka błaha sprawa.
Koledzy w Stanach wzięli się za to co my staramy się zrobić obecnie w ramach IAB. Fajnie, będziemy mogli porównać nasze wyniki pracy z ich wynikami. Widać jednak, że w Polsce borykamy się z nieco większą ilością problemów.<br /><br />Ciekawe też jest podejście Amerykanów do rozwiązywania owych problemów. W ramach IAB spotykamy się na godzinne spotkanie średnio co miesiąc bądź dwa. Koledzy zza oceanu przeznaczają na takie spotkanie... kilka dni. <blockquote>Wszystko, co chcielibyśmy sobie zapewnić to tytuł prasowy, jakąś obsługę prawną, która jest niezbędna do funkcjonowania każdej chyba organizacji i możliwość spotkania się kilka razy na rok, tak by wszyscy znajdowali się w jednym pokoju i mogli przez kilka dni prowadzić dyskusję.</blockquote>