29.10.2013 / Felieton - Moje WWW / Portale
 

Tych aplikacji lepiej nie instaluj na smartfonie

  • Facebook Polub
  • LinkedIn Opublikuj
  • Twitter Udostępnij
 
Na zdjęciu Irena Mrozek, fot.: Artegence
Na zdjęciu Irena Mrozek, fot.: Artegence

Jestem phubberem. Co to znaczy? Przychodzi taki moment w trakcie imprezy, kiedy wyciągam telefon i sprawdzam, co tam w społecznościowej trawie piszczy. Czasem wychodzi zupełnie niezaplanowanie: zrobię zdjęcie i wrzucam na Instagram. Wstyd mi jednak z tego względu coraz częściej i nawet czerwienię, ale w błękitnej poświacie wyświetlacza na szczęście tego nie widać. Mam też znajomych niephubberów. To oni pytają mnie, co jest takiego ciekawego w tym telefonie i po co to. A ja odpowiadam, że tylko chwila, że to potrzebne, że przecież... No właśnie, przecież co?

Najpierw trzeba włączyć Foursquare, zacheckinować w restauracji i zgarnąć punkty. Nie do przecenienia jest też fakt, że znajomi z Facebooka zobaczą, że bywam na mieście i to w wielu miejscach. Najlepiej meldować się w tygodniu, bo wtedy wszyscy wiedzą, że moje życie towarzyskie jest bogate i nie mieści się w weekendzie. Punkty potrzebności (w skali 0-10): 10.

Jak już się zamelduję, to muszę pokazać, że świetnie się bawię. Fakt, mało komu podczas imprez zdarzają się sytuacje takie, że trzeba je uwiecznić na zdjęciu, ale odbijające się w pustych kieliszkach światła jupiterów, a do tego filtr Nashville to sztuka. Żadnych lajków na Instagramie? Polskie społeczeństwo nie dorosło jeszcze do tego poziomu. W Berlinie byliby zachwyceni. Punkty potrzebności: 27.



Nie wolno zapominać, że nie tylko my posiadamy telefon z aparatem fotograficznym. Ktoś inny może nas sfotografować i otagować, a efekt wcale nie musi być miły. Pomijając aplikacje lusterkowe, które oczywiście warto kupić (punkty potrzebności: 14), bo zbyt wiele czasu zajmuje przełączenie się na przednią kamerę, świat smartfonów oferuje nam całe bogactwo appek, dzięki którym będziemy świetnie wyglądać w każdej sytuacji.

FatBurner2k - walczy z otyłością

Za niecałego dolara możemy np. mieć FatBurner2k, wyjątkową aplikację, która za niewiarygodnie atrakcyjną cenę rozwiązuje problem otyłości na świecie. Jak? Leżąc na brzuchu, wysyła w kierunku twoich wałków dysharmoniczne i rozbijające tłuszcz wibracje. Oczywiście zaleca się stosowanie przed imprezą, a nie na niej.

Hair Clinic - pobudza cebulki włosów

Kiedy sylwetkę mamy już załatwioną, czas zająć się fryzurą. Tu pomoże Hair Clinic, aplikacja, która emituje dźwięki o wysokiej i niskiej częstotliwości pobudzając tym samym cebulki włosów oraz usprawniając krążenie na skórze. Twórcy ostrzegają, że może powodować bóle głowy, ale jak wiemy świetny wygląd warty jest każdego poświęcenia. Zdecydowanie polecam, Irena Mrozek (punkty potrzebności 20+20).

Crazy Mouth - dla lwów salonowych

W każdym z nas tli się iskierka szaleństwa i kiedy już wiemy, że po imprezie odnajdziemy siebie na co najmniej 17 przychylnych nam zdjęciach, możemy sobie pozwolić na chwilowe zejście z piedestału. Jeśli nie mamy pomysłu na wybitne żarty, a sytuacje sytuacyjnym dowcipom nie sprzyjają, z pomocą przyjdzie aplikacja Crazy Mouth. Po przyłożeniu telefonu do twarzy, na jego wyświetlaczu pokazują się szalone usta, a Ty wyglądasz jak lew salonowy. Nie bez kozery aplikacja jest reklamowana hasłem Get laughs! Get crazy!. Punkty przydatności - poza skalą.

Passion - jak dobry jesteś w łóżku?

Będąc gwiazdami Facebooka, Instagramu, Foursquara i ludźmi z wybitnym poczuciem humoru oraz posiadaczami lwiej grzywy i sylwetki młodej łani, na pewno nie wyjdziemy z imprezy sami. Królowie społeczności nie mają kompleksów, ale odrobina wsparcia i praktyki jeszcze nikomu nie zaszkodziła, dlatego każdy powinien mieć w telefonie Passion - aplikację, która bazując na wyśrubowanych kryteriach i uznanych teoriach naukowych - korzystając z akcelerometra i mikrofonu, oceni to, jak poszło nam w łóżku. Punkty potrzebności: 69.

Klout - sprawdź status

Taka aktywność musi się jakoś odbić na naszym społecznym statusie. A jaka aplikacja jest lepsza do sprawdzania statusu niż Klout? Kloutowa siedemdziesiątka to święty Graal każdego phubbera. Wystarczy kilka świetnych statusów (np., z fotką z Crazy Mouth), dużo komentarzy, jeszcze więcej lajków i każdy może się poczuć jak Paweł Tkaczyk i to nie napracowując się zbytnio. Punkty potrzebności, za samo to, że możesz przez chwilę być Tkaczykiem - 1000.

P.S. A jeśli jakimś cudem nie zostaniemy docenieni w towarzystwie, albo nikt się na zorganizowanej imprezie nie zjawi, możemy spędzić co najmniej godzinę z aplikacją Touch Train, w której naszym skomplikowanym zadaniem jest dotknąć środka tarczy, a aplikacja mówi, że się udało. Wtedy, mimo niesprzyjających okoliczności, wiemy, że jesteśmy zwycięzcami...

P.S.2 W ramach zapobieżenia nieprzychylnym komentarzom (a nie nabijania sobie punktów do lansu), autorka wyjaśnia, że bardzo lubi Pawła Tkaczyka i czasem jej się nawet wydaje, że Paweł Tkaczyk lubi ją.

Autorką tekstu jest Irena Mrozek - senior creative w Artegence

  • Facebook Polub
  • LinkedIn Opublikuj
  • Twitter Udostępnij
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
  • TBMS Digital Marketing Agency TBMS Digital Marketing Agency

    Projektujemy i wdrażamy strony internetowe - m.in. sklepy, landing page, firmowe. Świadczymy usługi związane z...

    Zobacz profil w katalogu firm
  • NuOrder NuOrder

    Jesteśmy partnerem marek w zakresie kompleksowych działań interaktywnych i kampanii performance. Budujemy...

    Zobacz profil w katalogu firm
  • grey tree sp. z o.o. grey tree sp. z o.o.

    Istniejemy na rynku reklamowym od 2007 r. Przez ten czas zbudowaliśmy nie tylko naszą markę, ale przede wszystkim...

    Zobacz profil w katalogu firm
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Zaloguj się
Jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo
wymagane
 
obrazek nieczytelny
 
 
wyślij
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
NuOrder
 
Arrow
newsletter
Arrow
Loader
Up Down
ostatnie komentarze
 
Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
 
© 2019 interaktywnie.com. All rights reserved.